Teraz jest 25 lutego 2024, o 00:30

Harlequin Światowe Życie

Gatunki – rodzaje – typy - crossovery
Fantastyka / Paranormal — Historyczny — Współczesny — Kryminał / sensacja / thriller / mafia — Religijny — LGBTQ+
YA / NA — Dla dzieci i młodzieży — Harlekiny — Chick-lt — Komiks — Fanfiki
Poza romansem... — Polska strefa

Avatar użytkownika
 
Posty: 20801
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:15
Lokalizacja: Rzeszów/Drammen
Ulubiona autorka/autor: Proctor, Spencer, Spindler i wiele innych

Post przez Kawka » 25 kwietnia 2023, o 10:57

Julia James "Hotel na Karaibach"

Talia Grantham jest córką bogatego biznesmena, jednak jej z pozoru idealne życie wcale nie jest takie przyjemne. Dziewczyna czuje się uwięziona przez ojca tyrana, który terroryzuje ją i matkę. Pewnego razu pozwala sobie na krótką ucieczkę ze złotej klatki i spędza szaloną noc z mężczyzną, którego poznała przy barze. Nie wie, że jej wybranek to Luke Xenakis, człowiek, który poświęcił dziesięć lat życia na zniszczenie jej ojca.

Bardzo przyjemny hq Julii James. Lubię tę autorkę za umiejętność napisania ciekawej fabuły, a przy tym pasjonującej, chwytającej za serce i pełnej wzruszeń, bez popadania z przesadę i konieczności tworzenia męskich bohaterów - totalnych dupków.

Luke ma swoje powody do zemsty ale nie jest typem zimnego drania bez uczuć, który idzie po trupach do celu. Wręcz przeciwnie – od razu się go lubi i można zrozumieć. Owszem, bywa wredny i oschły ale autorka nie przekroczyła pewnej cienkiej granicy, po której bohater staje się bucem.

Talia też jest fajna. Miła dziewczyna, trochę zakompleksiona z powodu trudnej relacji z ojcem despotą ale gdy przychodzi co do czego, nie daje sobie wejść na głowę. Budzi sympatię i można jej kibicować.

Fabuła odkrywcza nie jest ale też nie zgrzyta się zębami, ani nie zasypia podczas czytania. Wręcz przeciwnie – tę historyjkę bardzo szybko i sprawnie się czyta. Ja praktycznie przeczytałam jednym ciągiem, co jest sporym sukcesem, bo zazwyczaj nie jestem w sanie usiedzieć przy książce dłużej niż godzinę. Byłam ciekawa jak dalej potoczą się losy bohaterów.

Klimat książki jest fajny, emocjonalny, dramatyczny chwilami. Podoba mi się też sceneria. Wprawdzie autorka unika podawania konkretnych nazw ale opisy karaibskiej wyspy są na tyle sugestywne, że przenoszą w wyobraźni do tego raju z palmami i turkusową wodą.

Całość jest naprawdę sympatyczna i przyjemna w odbiorze. Odpowiednia ilość dramatyzmu, emocji w stylu meksykańskiej telenoweli, co dla mnie jest plusem i równocześnie wszystko to nadal ma ręce i nogi. Jeśli miałabym polecać komuś harlequiny, to właśnie tej autorki. Julia James wie jak napisać dobrą historię dla odprężenia. Moja ocena to 8/10.

W dziale recenzji: viewtopic.php?p=1250439#p1250439
http://www.radiocentrum.pl

"...Gary (...) niedawno zerwał ze swoją dziewczyną z powodu niezgodności charakterów (charakter nie pozwolił jej zgodzić się na to, by Gary sypiał z jej najlepszą przyjaciółką)". Neil Gaiman "Nigdziebądź".

Avatar użytkownika
 
Posty: 20801
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:15
Lokalizacja: Rzeszów/Drammen
Ulubiona autorka/autor: Proctor, Spencer, Spindler i wiele innych

Post przez Kawka » 19 czerwca 2023, o 09:37

Trish Morey "Karnawał w Wenecji"

Rosa, biedna dziewczyna z prowincji, pracuje jako pokojówka w jednym z weneckich hoteli. Od dawna marzyła o imprezie karnawałowej, więc gdy udaje jej się odłożyć trochę pieniędzy, wraz z przyjaciółką kupują bilet i wyruszają na spotkanie przygody. Niestety, tłum rozdziela dziewczyny i Rosa zostaje sama. Już ma zamiar wracać do wynajmowanego mieszkania, gdy dostrzega ją przystojny nieznajomy. Zabiera dziewczynę na bal, o jakim nawet nie śmiała marzyć.

To jeden z najgorszych hq autorstwa Morey, jakie czytałam, jeśli nie w ogóle jeden z najgorszych hq jakie czytałam w całym życiu. Przede wszystkim jest źle rozplanowany i cierpi na brak sensownej fabuły. Przez pierwsze 50 stron jest nudny opis balu, na którym niewiele się dzieje i choć pojawia się kilka postaci z potencjałem na zamieszanie w tej opowieści, to potem nie odgrywają one praktycznie żadnej roli więc mogłoby ich w ogóle nie być i niczego by to nie zmieniło. Potem kolejne wydarzenia lecą na łeb i szyję, przez co reszta historii jest tak bardzo skrótowo napisana, że nie ma szans na jakiekolwiek zagłębienie się w fabułę. Brak proporcji, brak odrobiny realizmu, a najgorzej, że postacie są papierowe do bólu (zwłaszcza bohater). Ta historia ani nie jest ciekawa, ani wiarygodna, ani nawet do tego stopnia absurdalna, żeby być śmieszna. Stracony czas. Wiadomo, hq to nie są wyżyny literatury ale nawet w tej kategorii oczekuję czegoś napisanego przyzwoicie i posiadającego choć odrobinę sensu. A przede wszystkim czegoś, co ma emocje. W tej książeczce nie ma praktycznie romansu, ani uczucia, ani nawet solidnej dramy. Szczerze mówiąc, po tej autorce oczekiwałam znacznie więcej, bo ma ona na swoim koncie naprawdę niezłe historie. Tym razem kompletna klapa. Moja ocena to: 2/10.

W dziale recenzji: viewtopic.php?p=1251369#p1251369
http://www.radiocentrum.pl

"...Gary (...) niedawno zerwał ze swoją dziewczyną z powodu niezgodności charakterów (charakter nie pozwolił jej zgodzić się na to, by Gary sypiał z jej najlepszą przyjaciółką)". Neil Gaiman "Nigdziebądź".

Avatar użytkownika
 
Posty: 20801
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:15
Lokalizacja: Rzeszów/Drammen
Ulubiona autorka/autor: Proctor, Spencer, Spindler i wiele innych

Post przez Kawka » 6 lipca 2023, o 11:27

Julia James "Europa dla bogatych"

Eloise i Vito spotkali się na lotnisku gdy dziewczyna dosłownie wpadła na niego. Vito zapragnął jej od pierwszego wejrzenia, zaproponował więc lot do Paryża prywatnym samolotem i szaleńczą przygodę po Europie. Oczarowana przystojnym i szarmanckim Włochem Eloise zgodziła się bez większego wahania. Kilka gorących tygodni spędzonych razem w najbardziej luksusowych hotelach spowodowało, że para bardzo zbliżyła się do siebie, jednak na ich beztroskim niebie zaczęły się pojawiać ciemne chmury. Vito miał bowiem zobowiązania, o których nie chciał mówić.

Pominąwszy wyjątkowo durny polski tytuł, szczerze powiedziawszy, ten hq to rozczarowanie. Julia James naprawdę potrafi w sensowne historyjki, które mimo totalnego banału przykuwają uwagę. Lubię tę autorkę za umiejętność zbudowania napięcia między bohaterami i wiarygodnej opowieści ale w tej historii nie było nic, co by wyróżniało ją od innych hq. Ani porządnego dramatu, ani wielkiej egzaltacji, ani nawet soczystej kłótni, czy głupiego zachowania bohaterów. Po prostu było do bólu nijako.

Nie chciałabym być źle zrozumiana. Ta historia ma sens, całość trzyma się zdecydowanie logiki i w jakimś stopniu jest wiarygodna. Postępowanie bohaterów nie drażni absurdami ani nie ma głupot, a jednak to klapa. Nudziłam się podczas czytania. Nie przeżywałam nic, nie obeszły mnie losy Eloise i Vita. Po kilku dniach od lektury zapomniałam nawet, że czytałam tę książkę i żeby napisać o niej choć kilka słów, musiałam ją przekartkować, bo zupełnie mi wyleciała z głowy, jakby mi ktoś pamięć wymazał jak w "Facetach w czerni" i nie jest to komplement w stronę tej historii.

Co zawiodło? Prawdopodobnie brak emocji, bo reszta niby wygląda dobrze. Za całość, włącznie z solidnym warsztatem (w sensie sprawy techniczne jak rozplanowanie historii i fabuła), daję 6/10. Jest przyzwoicie ale są dużo lepsze książki tej autorki. Nie była to strata czasu ale też trudno powiedzieć, że mnie ta opowiastka porwała.

W dziale recenzji: http://romansoholiczki.pl/viewtopic.php ... 2#p1251562
http://www.radiocentrum.pl

"...Gary (...) niedawno zerwał ze swoją dziewczyną z powodu niezgodności charakterów (charakter nie pozwolił jej zgodzić się na to, by Gary sypiał z jej najlepszą przyjaciółką)". Neil Gaiman "Nigdziebądź".

Avatar użytkownika
 
Posty: 20801
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:15
Lokalizacja: Rzeszów/Drammen
Ulubiona autorka/autor: Proctor, Spencer, Spindler i wiele innych

Post przez Kawka » 22 listopada 2023, o 15:49

Mary Lynn Baxter "Mezalians"

Brittany - córka bogatego biznesmena wciąż stara się wykazać, że pracując w firmie ubezpieczeniowej ojca jako agentka ubezpieczeniowa nie ma taryfy ulgowej i nie bierze pieniędzy za nic. Matt prowadzi przedsiębiorstwo zajmujące się wyrębem lasu. Od jakiegoś czasu prześladuje go pech i wciąż traci drogi sprzęt. Wnioskuje więc do ubezpieczyciela o odszkodowanie. Brittany postanawia osobiście zająć się tą sprawą. Zwykły pracownik fizyczny i przywykła do luksusu bogaczka szybko wpadają sobie w oko.

Jak na tak krótki hq, to historia trzyma się kupy. Fabuła jest poprowadzona liniowo i choć są przeskoki czasowe (zwłaszcza pod koniec miałam wrażenie, że autorka na siłę skracała, żeby się zmieścić w limicie znaków), to historyjka jest pod względem kompozycji dobrze rozplanowana. Wszystko ma sens i raczej nie wyłapałam większych nieścisłości.

Za plus uznaję fakt, że on jest zwykłym pracownikiem fizycznym, a konkretnie drwalem. Prowadzi swoją własną firmę ale nie stroni od ciężkiej pracy. To rzadkość w hq, bo najczęściej bohaterami tych książeczek są przedstawiciele klasy średniej lub wyższej. Autorka zagrała na klasycznym kontraście – dziewczyna z bogatego domu, przywykła do luksusu i zwykły facet z niższych warstw społecznych. Bohaterowie ścierają się ze sobą, bo są z dwóch zupełnie różnych światów. Dobrze to wyszło. Wiadomo, nie za bardzo wiarygodnie wypada miłość od pierwszego wejrzenia gdy para zna się zaledwie kilka dni ale to drobna uwaga, bo większość hq cierpi na tę samą dolegliwość.

Mary Lynn Baxter potrafi pisać. Na tyle dobrze warsztatowo, że nie ma się do czego przyczepić. Nie nudziłam się podczas lektury, choć nie znalazłam w tej historii niczego odkrywczego. Ot, zwykły, typowy hq na jeden wieczór. Historia jest prosta i oczywista. Większych zaskoczeń nie ma ale też nic nie razi. Trochę jak zwykle wszystko zostało potraktowane skrótowo i płytko ale trudno oczekiwać czegoś więcej po tym formacie więc nie zamierzam narzekać.

Biorąc pod uwagę fakt, że książkę bardzo szybko i sprawnie się czyta oraz nie ma w niej większych błędów, mogę ją ocenić na 7/10. Nic nie zachwyciło ale nie było też uczucia zawodu. Zwykła prosta historyjka, jakich wiele.

W dziale recenzji: viewtopic.php?p=1253068#p1253068
http://www.radiocentrum.pl

"...Gary (...) niedawno zerwał ze swoją dziewczyną z powodu niezgodności charakterów (charakter nie pozwolił jej zgodzić się na to, by Gary sypiał z jej najlepszą przyjaciółką)". Neil Gaiman "Nigdziebądź".

Avatar użytkownika
 
Posty: 20801
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:15
Lokalizacja: Rzeszów/Drammen
Ulubiona autorka/autor: Proctor, Spencer, Spindler i wiele innych

Post przez Kawka » 12 grudnia 2023, o 12:19

Barbara Boswell "Najlepsza zemsta"

Aleksa Shaw przed dwoma laty przeżyła zawód miłosny. Narzeczony, z którym wiązała nadzieje na przyszłość, okrutnie ją porzucił, praktycznie bez słowa wyjaśnienia. Teraz dziewczyna wiedzie spokojne ale trochę samotne życie, skupiając się głównie na pracy jako fizykoterapeutka. Wszystko zmienia się w dniu, w którym przyjmuje zlecenie poprowadzenia rehabilitacji małej Kelsey. Okazuje się, że dziewczynka jest córką jej dawnego ukochanego.

Zarówno tytuł jak i blurb na okładce zupełnie nie oddają zawartości tej książki. Nie ma tam nic o zemście, a Aleksa nie ma zamiaru na nikim się mścić. Pominąwszy to, ta historia jest dość przyjemna w odbiorze. Bohaterowie nie są papierowi, wyidealizowani, ani też za bardzo jednoznaczni. To zwykli ludzie z wadami i zaletami i to mi się podoba. Aleksa i Ryan są ludzcy. Podobały mi się również postacie poboczne, które nie były tłem dla głównej pary ale pełnoprawnymi uczestnikami tej historii. Nadało to trochę głębi książce.

Są też sceny erotyczne, opisane całkiem zgrabnie i klimatyczne. W ogóle w tej książeczce wszystko ma ręce i nogi. Historia jest sensowna, fabuła, choć prosta to ma sens i nie było ani jednego momentu, w którym łapałabym się za głowę z powodu absurdów. Ta historia mogłaby się wydarzyć naprawdę i to jest kolejny plus.

Styl autorki jest prosty ale bardzo klarowny. Czyta się dobrze, bez przestojów i sprawnie. Jest to chyba moje pierwsze spotkanie z tą pisarką więc zwracałam szczególną uwagę na ten aspekt. Może fabuła nie porywa i nie ma wielkiego napięcia pomiędzy główną parą ale nie zauważyłam też większych wpadek warsztatowych, a całość wypada dobrze.

Nie jest to najbardziej fascynujący hq, jaki kiedykolwiek czytałam ale też na pewno nie jest to gniot. Jest to bardzo sprawnie napisana, całkiem przyjemna w odbiorze krótka historia, która wprawdzie nie porywa ale też nie rozczarowuje. Moja końcowa ocena to 7/10.

W dziale recenzji: https://romansoholiczki.pl/viewtopic.ph ... 2#p1253342
http://www.radiocentrum.pl

"...Gary (...) niedawno zerwał ze swoją dziewczyną z powodu niezgodności charakterów (charakter nie pozwolił jej zgodzić się na to, by Gary sypiał z jej najlepszą przyjaciółką)". Neil Gaiman "Nigdziebądź".

Poprzednia strona

Powrót do Romans + ...

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości