Shane jest może nie stricte Mary Sue (insert twórczyni), ale blisko, i to w pozytywnym tego słowa znaczeniu i dlatego jest lekko przezroczysty jako posta - jest niejako oczywistością, "wcielona kanadyjskość", bardzo blisko autorki (ekhm, również pod względem tego, co zostanie później definiowane jako "Shane w spektrum").
To też kwestia mojego założenia, że siłą fikcji Rachel są jej zdolności obserwacyjne i cała seria to wypadkowa jej dekad obserwacji hokejowej przestrzeni, ludzi przede wszystkim.
Shane jest odbiciem w lustrze, jest autozrozumiały w swych zachowaniach.
Natomiast Ilya jest obserwowaną egzotycznością obcojęzycznych zawodników - archetypem kanadyjskiej adaptacji kulturowej, marzeniem, jak taka adaptacja powinna wyglądać i kto chce jej dokonać.
I tego, jak docenia się próby "tych fajnych" i odrywa w obcych pozytywne "ludzkie" cechy - lubi zwierzęta, dzieci, dzieli nasze wartości...

a swoja obcość vel np. rosyjską brutalność wykorzystuje dla dobra ogółu

Bo Ilya bardzo chce sie adaptować - to jest na samym początku HR, gdzie wprost jest napisane, że Ilya szuka tutaj wolności (od Rosji, rodziny, okrutnych zobowiązań, strachu) i wprost miłości (nie, nie seksu jako takiego, Ilya od początku jest nastawiony na budowanie relacji, niestety jego pech polega na tym, że osoba, która emocjonalnie świetnie się nadaje do tego, zostaje spotkana na starcie i okazuje się nie tyle płci męskiej, co kolegą z branży w układzie rywalizacyjnym, stwarzając tytułowy logistyczny problem

I to jest fascynujące, jak odmienne są trajektorie opowiadania tego samego za pomocą książki i serialu

Bo w serialu punkt wyjścia jest nieznany - Ilya jest w sumie emocjonalnie bardziej otwarty od początku, ale też lepiej operuje dystansem (Las Vegas) i razem z Shanem widzowie się mogą zastanawiać, kim emocjonalnie Ilya jest (no playboy, za Starszym Hollanderem), powoli to odkrywając.
Natomiast w książce wiadomo od razu, jak emocjonalnie się Ilya miota, ale też (tak jak Shane) może sobie dłużej pozwolić na zewnętrzne utrzymywanie dystansu. Dzięki temu np. scena w LV jest pokazuje go w sympatyczniejszym świetle niż w serialu, natomiast to, że Shane jest zagubiony i wychodzi po scenie z tuńczykiem, a potem wpada w ramiona Rose, jest o wiele bardziej zrozumiałe i kto mus się dziwi

I paradoksalnie: Ilya jest "łatwiejszy" jako postać budowana od zewnątrz vs Shane wymagający spojrzenia we własną pokręconą psychikę.
W każdym razie: natura problemów Ilyi i Shane'a jest odmienna, a też łatwiej diagnozować i ogarniać cudze problemy najpierw...