Teraz jest 19 czerwca 2024, o 22:23

Young Adult + New Adult

Gatunki – rodzaje – typy - crossovery
Fantastyka / Paranormal — Historyczny — Współczesny — Kryminał / sensacja / thriller / mafia — Religijny — LGBTQ+
YA / NA — Dla dzieci i młodzieży — Harlekiny — Chick-lt — Komiks — Fanfiki
Poza romansem... — Polska strefa

Avatar użytkownika
 
Posty: 20885
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:15
Lokalizacja: Rzeszów/Drammen
Ulubiona autorka/autor: Proctor, Spencer, Spindler i wiele innych

Post przez Kawka » 1 kwietnia 2022, o 09:36

Kelly Oram "Cinder i Ella"

Ellamara wiedzie normalne życie nastolatki. Uwielbia książki fantasy i pisze bloga, na którym dzieli się swoimi przemyśleniami o filmach i literaturze. Ma też swojego korespondencyjnego przyjaciela – Cindera, z którym nigdy się nie spotkała ale łączą ich wspólne zainteresowania. Pewnego dnia życie Elli zupełnie się zmienia. W tragicznym wypadku ginie jej mama, a dziewczyna trafia na długie miesiące do szpitala. Kiedy w końcu jej stan zdrowia się poprawia, opiekę nad nią przejmuje ojciec, którego dziewczyna praktyczna nie zna. Ella musi stawić czoła nowej rzeczywistości. A ta nie jest łatwa, relacje z nową rodziną ojca nie są dobre, jej ciało znaczą koszmarne blizny, a codzienny ból i walka z własnym kalectwem odbierają chęć do życia. Jest tylko jedna osoba, której Ella ufa i może nazwać przyjacielem, więc zachęcona przez terapeutkę, decyduje się odnowić kontakt z Cinderem.

Jest to moje pierwsze spotkanie z autorką i od razu bardzo udane.

Od początku wiadomo, że to retelling baśni o Kopciuszku, na co wskazuje dedykacja, jak również imiona głównych bohaterów, jeśli więc ktoś spodziewał się dramatu psychologicznego, a nie słodkiej współczesnej baśni, to się srogo rozczaruje.

To jest właśnie baśń. Są złe siostry i niemiła macocha, trochę nieporadny, podporządkowany nowej rodzinie ojciec, są przeciwności losu. Ella jest biedna i zaszczuta, cierpi i choć nikt nie zmusza jej do oddzielania maku od mąki, to przez całą książkę ma bardzo pod górkę. Nikt jej nie lubi (w sumie nie wiadomo dlaczego, skoro jest sympatyczną dziewczyną), jest prześladowana w szkole dla snobów z powodu kalectwa, a jej życie do pewnego momentu to pasmo bólu i rozczarowań. Oczywiście jest też książę na białym koniu… wróć – gwiazdor kina w czerwonym ferrari. To wszystko to totalny banał i sztampa ale jest w tej książce coś, co sprawia, że kupiłam ten cały baśniowy anturaż bez mrugnięcia okiem. Może to kwestia lekkości stylu autorki, może sama fabuła, która jest ciekawa, może bohaterowie – fajni i tacy sympatyczni, Trudno powiedzieć, mimo schematyczności, przerysowania i pewnej egzaltacji, czytało się to po prostu świetnie. To pierwsza książka od bardzo dawna, od której wprost nie mogłam się oderwać i przeniosła mnie do zupełnie innego świata, z dala od codzienności. Za to duży plus.

Główną siłą tej powieści jest bohaterka. Ella to sympatyczna i miła dziewczyna. Ma wprawdzie swoje demony, które musi okiełznać ale nie poddaje się łatwo. Choć autorka trochę za bardzo popłynęła z tym prześladowaniem jej w szkole, za sam wygląd i kalectwo, to w jakiś dziwny sposób to pasuje do całości. Elli się kibicuje od samego początku do końca. Bohaterka nie jest też psychologicznie płaska, jak niektóre inne postacie tej powieści. Nieco inaczej jest z bohaterem. Cinder jest trochę zbyt idealny ale skoro pełni rolę księcia, to tak musi być. Może jest odrobinę zbyt rozwydrzony i pewny siebie ale autorka na to też ma dobre wytłumaczenie. On jest typowym bananowym dzieckiem, któremu wszystko podano pod nos. A uroda i sława tylko dolewają oliwy do ognia.

Sama historia jest fajna. Wprawdzie trudno uwierzyć w wielką dozgonną miłość gdy bohaterowie znają się zaledwie z korespondowania ze sobą ale autorka znów dobrze wybrnęła, serwując dużo dramatycznych zwrotów akcji, odwracających od tego uwagę. Pod względem uczuciowości w tej powieści jest tak płytko, jak w przeciętnym harlequinie, a mimo to całość nie razi. Ta historia jest zupełnie nieprawdopodobna, banalna, przewidywalna, pełna egzaltowanego dramatyzmu rodem z telenoweli meksykańskiej, a mimo to wciąż jest świetna. Duży plus dla autorki, że potrafi wcisnąć kit tak umiejętnie, że się jej to wybacza.

Książkę bardzo szybko i płynnie się czyta. Jest jak pina colada - strasznie słodka ale gładko wchodzi i czasem to jest właśnie to, na co się ma ochotę. Odprężająca, pozytywna (mimo chwilami nielekkiej tematyki), lektura na reset mózgu i poprawę humoru. Moja ocena końcowa to 9/10 i na pewno jest to jedna z tych książek, do których chętnie wrócę w przyszłości. Chętnie sięgnę po kontynuację.
http://www.radiocentrum.pl

"...Gary (...) niedawno zerwał ze swoją dziewczyną z powodu niezgodności charakterów (charakter nie pozwolił jej zgodzić się na to, by Gary sypiał z jej najlepszą przyjaciółką)". Neil Gaiman "Nigdziebądź".

Avatar użytkownika
 
Posty: 28455
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:14
Lokalizacja: i keep moving to be stable
Ulubiona autorka/autor: Shelly Laurenston, Anne Stuart

Post przez Fringilla » 1 kwietnia 2022, o 11:27

Przeniesiona dyskusja o książce TUTAJ:
viewtopic.php?f=145&t=4271
^_^
Problem w tym, że mamy zły zwyczaj, kultywowany przez pedantów i snobów intelektualnych, utożsamiania szczęścia z głupotą. Według nas tylko cierpienie przenosi w sferę doznań intelektualnych, tylko zło jest interesujące
— Ursula K. Le Guin

Avatar użytkownika
 
Posty: 20885
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:15
Lokalizacja: Rzeszów/Drammen
Ulubiona autorka/autor: Proctor, Spencer, Spindler i wiele innych

Post przez Kawka » 1 kwietnia 2022, o 11:31

Ok. super. Skasowałam z tamtej recenzji link, żeby nie było bałaganu.
http://www.radiocentrum.pl

"...Gary (...) niedawno zerwał ze swoją dziewczyną z powodu niezgodności charakterów (charakter nie pozwolił jej zgodzić się na to, by Gary sypiał z jej najlepszą przyjaciółką)". Neil Gaiman "Nigdziebądź".

Avatar użytkownika
 
Posty: 3055
Dołączył(a): 7 kwietnia 2016, o 13:30
Lokalizacja: Genf
Ulubiona autorka/autor: Kristin Hannah,Paulina Simons,Elżbieta Cherezińska

Post przez tully » 8 kwietnia 2022, o 09:29

5/10 Przecietna
Obrazek

Na poczatku nie bylam zachwycona ta pozycja, wydawalo sie sztampowa historia o kopciuszku z duza iloscia lukru i mala uczuc i emocji. W ostatecznym rachunku bylo odwrotnie a mimo to ksiazka nie zachwyca... przede wszyskim to nie jest gatunek NA bo bahaterka ma caly wianuszek wsparcia.... siostre przyrodnia, przyjaciolke i znakomitego chlopaka. Macocha okazala sie nie tak zla, ojciec przeszedl metamorfoze i nawet jedyna osoba ta podla s... druga siostra przyrodnia sie zmienila... jest troche samotnosci ale ostatecznie to typ kuli sniegowej w ktorej cieplo i cudowna aura bohaterki pokonuje cale zlo tego swiata... postac chlopaka zupelnie bezbarwna, mowie tu o Robie, to taki idealny supporter postac wycieta z szablonu jestem aniolem i supportuje bohaterke robie dla niej wszystko bezbarwna totalny mary sue w wersji meskiej, Podobnie na mniejsza lub wieksza skale bylo z innymi... zamiast fajnego motywu mamy tylko korespondencje online i tylko jedno przypadkowe spotkanie, dla mnie to brak pomyslu na fabule... sa lzy duzo lez wylalalm autorka pisze dobrze i faktycznie lzy leja sie obficie ksiazke tez czyta sie idealnie, polknelam ja w jeden dzien praktycznie nie mogac sie oderwac od lektury.... dla mnie ta ksiazka to taki porzyjemny zabijacz czasu. mam lzy i nie moge sie oderwac od lektury ale brakuje tego co wprawi moje nogi w drzenie.... brakuje tego co spowoduje ze nie bede sie mogla skupic na zyciu obecnym tylko bede wracac do nich do bohaterow...tak jak ostatni mialam na przyklad w dramach.... brakuje tego by zamknac oczy i pomyslec o nich przed snem....
Je préfère aller doucement...
"the standout in this drama is, without a doubt, Emi Takei. Eyes are her asset, and her stare is from another world in this drama. You could feel her love towards Shuji, and that passion is so strong that you could feel it coming out from your screen." Taisetsu na Koto wa Subete Kimi ga Oshiete Kureta J-2011
ObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazek
Shancai initiates the kiss: https://tenor.com/view/dont-say-anythin ... f-12266619
Tsukushi initiates the kiss: https://c.tenor.com/YC0oyiizgj8AAAAd/ha ... anadan.gif

Avatar użytkownika
 
Posty: 20885
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:15
Lokalizacja: Rzeszów/Drammen
Ulubiona autorka/autor: Proctor, Spencer, Spindler i wiele innych

Post przez Kawka » 8 kwietnia 2022, o 10:46

Odebrałaś te książkę zupełnie inaczej niż ja. Dla mnie to był idealny pozytywny poprawiacz humoru na trudny czas.
http://www.radiocentrum.pl

"...Gary (...) niedawno zerwał ze swoją dziewczyną z powodu niezgodności charakterów (charakter nie pozwolił jej zgodzić się na to, by Gary sypiał z jej najlepszą przyjaciółką)". Neil Gaiman "Nigdziebądź".

Avatar użytkownika
 
Posty: 3055
Dołączył(a): 7 kwietnia 2016, o 13:30
Lokalizacja: Genf
Ulubiona autorka/autor: Kristin Hannah,Paulina Simons,Elżbieta Cherezińska

Post przez tully » 8 kwietnia 2022, o 11:20

denerwowala mnie ta grup wzajemnej adoracji... brakowało mi interakcji miedzy bohaterami...na przykład w tej scenie gdzie upada i się z niej wyśmiewają fajnie by było gdyby pojawił się cinder wzial ja na ręce i wyniósł ze szkoły <3 dodatkowo postaci Roba nigdy nie zaakceptuje to jedna z najgorszych postaci z jakimi się zetknęłam dotychczas.... nom nie tak sobie to wyobrażałam choć przyznaje nudy nie było i były lzy....
Je préfère aller doucement...
"the standout in this drama is, without a doubt, Emi Takei. Eyes are her asset, and her stare is from another world in this drama. You could feel her love towards Shuji, and that passion is so strong that you could feel it coming out from your screen." Taisetsu na Koto wa Subete Kimi ga Oshiete Kureta J-2011
ObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazek
Shancai initiates the kiss: https://tenor.com/view/dont-say-anythin ... f-12266619
Tsukushi initiates the kiss: https://c.tenor.com/YC0oyiizgj8AAAAd/ha ... anadan.gif

Avatar użytkownika
 
Posty: 20885
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:15
Lokalizacja: Rzeszów/Drammen
Ulubiona autorka/autor: Proctor, Spencer, Spindler i wiele innych

Post przez Kawka » 8 kwietnia 2022, o 12:32

Gdyby Cinder się wtedy pojawił, to by nie miało za bardzo sensu i wymusiło zupełnie inne zakończenie książki. Musiał by ją permanentnie śledzić, żeby wiedzieć kiedy będzie zaatakowana, a wtedy raczej zainterweniowałby wcześniej, zanim by się przewróciła. Rob fatycznie taki mdły do bólu. Okazałby się wtedy jakimś creepy stalkerem, a nie bohaterem idealnym.
Ja tę historię potraktowałam jako bajkę, chwilami bardzo nieprawdopodobną ale przyjemną do czytania, dlatego nie czepiałam się aż tak szczegółów.
http://www.radiocentrum.pl

"...Gary (...) niedawno zerwał ze swoją dziewczyną z powodu niezgodności charakterów (charakter nie pozwolił jej zgodzić się na to, by Gary sypiał z jej najlepszą przyjaciółką)". Neil Gaiman "Nigdziebądź".

Avatar użytkownika
 
Posty: 28455
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:14
Lokalizacja: i keep moving to be stable
Ulubiona autorka/autor: Shelly Laurenston, Anne Stuart

Post przez Fringilla » 9 maja 2022, o 21:39

A propos książki Gwałtowne pasje / These Violent Delights Chloe Gong...
Aaaaa.... chodzi za mną przekład tytułu i nie mogę się otrząsnąć - dlaczego jednak nie uciechy lub rozkosze? że niewspółczesne? Ale w końcu to, ekhm, historyk.
Chlip....
Bo gwałtowne pasje to prawie masło maślane... zgrzyta wyjątkowo, wstyd za puryzm i przewrażliwienie, ale jednak.
Problem w tym, że mamy zły zwyczaj, kultywowany przez pedantów i snobów intelektualnych, utożsamiania szczęścia z głupotą. Według nas tylko cierpienie przenosi w sferę doznań intelektualnych, tylko zło jest interesujące
— Ursula K. Le Guin

Avatar użytkownika
 
Posty: 20885
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:15
Lokalizacja: Rzeszów/Drammen
Ulubiona autorka/autor: Proctor, Spencer, Spindler i wiele innych

Post przez Kawka » 12 maja 2022, o 16:42

Kelly Oram "Cinder i Ella. Tak się kończy bajka"

Po szczęśliwym spotkaniu się Cindera i Elli podczas premiery jego najnowszego filmu, bohaterka znów popada w kłopoty. Z jednej strony despotyczny ojciec nie może zaakceptować jej sławnego chłopaka, a z drugiej Ella wciąż zmaga się z własnymi kompleksami. Na dodatek świat, przez nieuwagę i naiwność dziewczyny, dowiaduje się o jej najbardziej skrywanych sekretach. Teraz Ella musi stawić czoła nowym wyzwaniom, jakie stawia przed nią jej nowa funkcja - dziewczyny rozchwytywanego gwiazdora.

Zachwycona pierwszą częścią powieści "Cinder i Ella" chętnie sięgnęłam po jej kontynuację, no i szczerze mówiąc, to był błąd. Bardzo długo męczyłam się z tą książką, podczytywałam ją po rozdziale dziennie, bo nie mogłam się wbić w fabułę. Głównie z powodu nudy. Przez 376 stron praktycznie nie dzieje się nic ciekawego. O ile początek jeszcze zapowiadał się nieźle, to im dalej w fabułę, tym było gorzej.

W pierwszej części mamy klasyczną baśń o Kopciuszku, dramatyzm i lekkość, mimo poruszania trudnych kwestii (śmierć rodzica, walka z własną niepełnosprawnością, brak akceptacji otoczenia). Było wzruszająco, dramatycznie, przerysowanie ale ogólnie ciekawie. Druga część skupia się głównie na problemach Elli w kontaktach z ojcem i jej niskiej samoocenie. W sumie nic nowego. Problem w tym, że o ile część pierwsza oferowała jeszcze wątek romantyczny, który się dobrze czytało, w drugiej został on sprowadzony do tła. Relacja Cindera i Elli jest tak cukierkowa, że aż dziw, że nie zwymiotowałam tęczą po kilku rozdziałach. Owszem, bohaterowie mają jakieś spory i nie mogą się dogadać w kilku kwestiach ale są przy tym tak nieskazitelni i idealni, że w ogóle się im nie wierzy. Zwłaszcza Cinder został przedstawiony jako chłopak idealny. O ile działało to, gdy były dramatyczne wydarzenia pierwszej części, to w drugiej zupełnie się nie sprawdza.

Nie wiem jaki był sens kontynuowania tej opowieści, skoro autorka nie miała żadnego ciekawego pomysłu na dalsze losy bohaterów. Siłą pierwszej części była ciekawość jak bohaterowie zostaną ze sobą skonfrontowani i jak uda się pogodzić wodę z ogniem. W drugiej nie było już tego czynnika, w zamian za to autorka zaserwowała liczne opisy codziennego życia celebrytów, spotkania biznesowe i towarzyskie, rozterki Elli itp. głupoty. Nic dziwnego, że powieki mi same opadały średnio co kilka stron, a czytanie tej książki zajęło mi miesiąc. Byłam bardzo bliska porzucenia tej powieści ale ostatecznie udało mi się dobrnąć do końca.

Książka nie ma żadnego punktu kulminacyjnego, momentu zaskoczenia, zaintrygowania, nic w tym stylu. Wszystko dzieje się powoli, jednostajnie i bez wyrazu. Ta fabuła miała sens tylko do momentu HFN, czyli powinna się skończyć w właśnie tak, jak część pierwsza, a dalsze losy Elli Cindera czytelnik powinien sobie sam wyobrazić. Ewentualnie autorka powinna te 376 stron skrócić i zawrzeć w epilogu.

O ile w pierwszej części można było przymknąć oko na infantylność i absurdalność, bo sama akcja była ciekawa i wciągająca, a wątek romantyczny obecny, to w druga część, wobec braku sensowej fabuły, obnażyła wszystkie braki warsztatowe autorki. Całość jest niestrawna i zwyczajnie nudna. Nie polecam nikomu, chyba, że cierpicie na bezsenność i potrzebujecie czymś zmęczyć oczy przed spaniem. 1/10, bo to jest dowód jak beznadzieją kontynuacją zepsuć wrażenie po dobrej książce. Uważam, że ta książka to zapchajdziura napisana dla kasy i tylko z powodu popularności części pierwszej. Zdecydowanie odradzam.

Link do recenzji: viewtopic.php?p=1240167#p1240167
http://www.radiocentrum.pl

"...Gary (...) niedawno zerwał ze swoją dziewczyną z powodu niezgodności charakterów (charakter nie pozwolił jej zgodzić się na to, by Gary sypiał z jej najlepszą przyjaciółką)". Neil Gaiman "Nigdziebądź".

Avatar użytkownika
 
Posty: 59463
Dołączył(a): 8 stycznia 2012, o 17:55
Ulubiona autorka/autor: Ilona Andrews

Post przez •Sol• » 15 maja 2022, o 11:35

Fringilla napisał(a):A propos książki Gwałtowne pasje / These Violent Delights Chloe Gong...
Aaaaa.... chodzi za mną przekład tytułu i nie mogę się otrząsnąć - dlaczego jednak nie uciechy lub rozkosze? że niewspółczesne? Ale w końcu to, ekhm, historyk.
Chlip....
Bo gwałtowne pasje to prawie masło maślane... zgrzyta wyjątkowo, wstyd za puryzm i przewrażliwienie, ale jednak.

Dla mnie ten tytuł w ogóle trochę nietrafiony i po naszemu i w oryginale. Kojarzy się z romansowymi uniesieniami, cielesnymi uciechami, a tego na próżno szukać :D

A co do Cinder i Elli - pierwszą kocham. Drugi tom po czasie się zatarł i muszę się zgodzić, że to taka zapchajdziura, odcinanie kuponów...
'Never flinch. Never fear. And never, ever forget'.

'Nevernight' - Jay Kristoff

Avatar użytkownika
 
Posty: 15546
Dołączył(a): 17 maja 2013, o 02:05
Ulubiona autorka/autor: Susan Elizabeth Phillips

Post przez Papaveryna » 15 maja 2022, o 23:01

Ja drugiej nie przeczytałam, a nawet miałam ją w domu :evillaugh:
Wychodzi na to, że chcąc nie chcąc jestem wygrana :shades:

Avatar użytkownika
 
Posty: 59463
Dołączył(a): 8 stycznia 2012, o 17:55
Ulubiona autorka/autor: Ilona Andrews

Post przez •Sol• » 15 maja 2022, o 23:09

W sumie to ta druga taka obojętna jest :D
nic nie straciłaś, zyskałaś czas :D
'Never flinch. Never fear. And never, ever forget'.

'Nevernight' - Jay Kristoff

Avatar użytkownika
 
Posty: 15546
Dołączył(a): 17 maja 2013, o 02:05
Ulubiona autorka/autor: Susan Elizabeth Phillips

Post przez Papaveryna » 15 maja 2022, o 23:24

Mnie teraz pewnie i pierwsza by się za bardzo nie podobała. Na tamten moment mogła być :P

Avatar użytkownika
 
Posty: 28455
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:14
Lokalizacja: i keep moving to be stable
Ulubiona autorka/autor: Shelly Laurenston, Anne Stuart

Post przez Fringilla » 15 maja 2022, o 23:50

•Sol• napisał(a):Dla mnie ten tytuł w ogóle trochę nietrafiony i po naszemu i w oryginale. Kojarzy się z romansowymi uniesieniami, cielesnymi uciechami, a tego na próżno szukać :D

Bo to bezpośredni cytat z Romea i Julii :D
These volent delights have violent ends
I raczej więcej dzieciaków z anglosaskiego systemu edukacji może to załapać, bo jednak się akurat R+J omawia i wciąż puszcza ekranizację Luhrmana na lekcjach :lol:

I dlatego rozważałam uciechy i rozkosze, bo też to nasze znane tłumaczenia - łatwiej załapać, że to nawiązanie bezpośrednie ;)
I wtedy sensu w pełni nabiera w kontekście całości, jak wspominasz, Sol, bo tam raczej "violent ends" :P
Problem w tym, że mamy zły zwyczaj, kultywowany przez pedantów i snobów intelektualnych, utożsamiania szczęścia z głupotą. Według nas tylko cierpienie przenosi w sferę doznań intelektualnych, tylko zło jest interesujące
— Ursula K. Le Guin

Avatar użytkownika
 
Posty: 59463
Dołączył(a): 8 stycznia 2012, o 17:55
Ulubiona autorka/autor: Ilona Andrews

Post przez •Sol• » 16 maja 2022, o 12:04

Nie znam R&J w oryginale :D i wszystko jasne ;)
No i czytałam chyba w liceum ostatni raz, więc... :D

Ale nadal do tej książki jako do jej treści - uciechy i rozkosze nijak. Raczej dokładnie - violent ends :D choć zobaczymy, jak to będzie wyglądało w 2 tomie ;)
'Never flinch. Never fear. And never, ever forget'.

'Nevernight' - Jay Kristoff

Avatar użytkownika
 
Posty: 28455
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:14
Lokalizacja: i keep moving to be stable
Ulubiona autorka/autor: Shelly Laurenston, Anne Stuart

Post przez Fringilla » 16 maja 2022, o 23:58

No target tytułu młodzieżowy, więc... ;)

Ja oryginalny tytuł doceniam, tym bardziej, że tom 2. jak najbardziej otrzymał tytuł Our Violent Ends.
Więc tu problem ze spolszczeniem wymierny i mam wrażenie, że jednak nieprzemyślany, znając drugą część ^_^
Problem w tym, że mamy zły zwyczaj, kultywowany przez pedantów i snobów intelektualnych, utożsamiania szczęścia z głupotą. Według nas tylko cierpienie przenosi w sferę doznań intelektualnych, tylko zło jest interesujące
— Ursula K. Le Guin

Avatar użytkownika
 
Posty: 59463
Dołączył(a): 8 stycznia 2012, o 17:55
Ulubiona autorka/autor: Ilona Andrews

Post przez •Sol• » 17 maja 2022, o 08:53

No jasne, dla młodzieży może i oczywistsze ;)

To tak trochę odwrotnie by się zdawało, wątpię, że to się zakończy źle, choć... No retelling chcąc zachować wierność :lol:
Ale czekam, mam nadzieję, że wydadzą u nas ;)
'Never flinch. Never fear. And never, ever forget'.

'Nevernight' - Jay Kristoff

Avatar użytkownika
 
Posty: 31295
Dołączył(a): 8 listopada 2012, o 22:17
Ulubiona autorka/autor: Różnie to bywa

Post przez Księżycowa Kawa » 18 maja 2022, o 20:23

„Cinder i Ella. Tak się kończy bajka” jakoś niespecjalnie zapadło mi w pamięci, ale dobrze się czytało mimo wszystko.
Nie ma dobrych książek dla głupca, możliwe, że nie ma złych dla człowieka rozumu.
Denis Diderot


"If you want it enough, you can always get a second chance." MM
*
“I might be accused of social maladjustment,” said Daniel. “But not a psychopath. Please. Give me some credit.” MM
*
Zamienię sen na czytanie.

Avatar użytkownika
 
Posty: 20885
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:15
Lokalizacja: Rzeszów/Drammen
Ulubiona autorka/autor: Proctor, Spencer, Spindler i wiele innych

Post przez Kawka » 26 września 2022, o 13:14

Temat powieści pensjonarskiej zamknięty, więc chyba tutaj najbardziej pasuje:


Jean Webster "Tajemniczy opiekun"

Agata Abbot całe siedemnaście lat życia spędziła w sierocińcu, marząc o prawdziwej rodzinie. Gdy nadarza się okazja, żeby mogła pójść na studia do college'u dla dziewcząt, Agata chętnie z niej korzysta. Fundatorem jej edukacji jest tajemniczy opiekun, który chce pozostać anonimowy. W zamian za możliwość studiowania, Agata musi co miesiąc napisać do niego jeden list, w którym zda relację z tego, co się aktualnie dzieje w jej życiu.

Ta powieść została wydana po raz pierwszy w 1912 r. więc już konkretnie trąci myszką ale mimo to czyta się ją zaskakująco dobrze. Historia samotnej dorastającej dziewczyny, pełnej marzeń i pogody ducha jest tak urocza, że trudno się wręcz oderwać. Intryga nie jest szczególnie skomplikowana. Dość szybko domyśliłam się kim był tajemniczy opiekun ale to w niczym nie przeszkadza, bo bohaterka i jej przemyślenia są na tyle ciekawe, że czyta się bardzo szybko i z przyjemnością.

Książka ma formę listów Agaty do jej opiekuna i całą historię poznajemy z punktu widzenia bohaterki, przez co niestety, prawie nic nie wiadomo o jej wybranku, jego uczuciach i perspektywie. Brakło mi tego, rozumiem jednak, że tej powieści nie należy traktować jak współczesne książki. Niemniej, trochę mi przeszkadzało, że Jerry pojawia się tak rzadko i czuję niedosyt, że autorka nie opisała, choćby za pomocą listów bohaterki, jak rozwijało się ich uczucie, jak Agata się w nim zakochiwała i coraz bardziej oddawała uczuciu. Wzmianka o miłości bohaterki pojawia się dopiero pod sam koniec, już po fakcie, choć wcześniej nie było na ten temat wiele.

Jest lekko, zabawnie, przyjemnie i gładko. Spostrzeżenia Agaty są celne i ciekawe. Sama bohaterka jest sympatyczna i od razu można ją polubić. Trochę zadziorna, energiczna, inteligentna i ciekawa.

Choć oceniać te powieść trudno, bo to zupełnie inna kategoria niż współczesny romans, daję: 8/10. Książka po prostu mi się podobała.

W dziale recenzji: http://romansoholiczki.pl/viewtopic.php ... 5#p1246125
http://www.radiocentrum.pl

"...Gary (...) niedawno zerwał ze swoją dziewczyną z powodu niezgodności charakterów (charakter nie pozwolił jej zgodzić się na to, by Gary sypiał z jej najlepszą przyjaciółką)". Neil Gaiman "Nigdziebądź".

Avatar użytkownika
 
Posty: 3055
Dołączył(a): 7 kwietnia 2016, o 13:30
Lokalizacja: Genf
Ulubiona autorka/autor: Kristin Hannah,Paulina Simons,Elżbieta Cherezińska

Post przez tully » 26 września 2022, o 16:06

Tez to niedawno połknęłam szukając relacji dorosły - nieletnia... podpisuje się pod twoimi spostrzeżeniami... i zgadzam się 100 % z wszystkim co napisałaś...
Je préfère aller doucement...
"the standout in this drama is, without a doubt, Emi Takei. Eyes are her asset, and her stare is from another world in this drama. You could feel her love towards Shuji, and that passion is so strong that you could feel it coming out from your screen." Taisetsu na Koto wa Subete Kimi ga Oshiete Kureta J-2011
ObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazek
Shancai initiates the kiss: https://tenor.com/view/dont-say-anythin ... f-12266619
Tsukushi initiates the kiss: https://c.tenor.com/YC0oyiizgj8AAAAd/ha ... anadan.gif

Avatar użytkownika
 
Posty: 20885
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:15
Lokalizacja: Rzeszów/Drammen
Ulubiona autorka/autor: Proctor, Spencer, Spindler i wiele innych

Post przez Kawka » 4 maja 2023, o 10:45

Lisa De Jong "Kiedy pada deszcz"

Gdy Kate miała szesnaście lat została zgwałcona przez kolegę ze szkoły. Od tego momentu dziewczyna zamknęła się w sobie i odtrąciła wszystkich, za wyjątkiem Beau, który jest jej najlepszym przyjacielem od zawsze, jednak nawet jemu nie zwierzyła się ze swojej traumy. Od prawie trzech lat żyje w zawieszeniu, nie mając celu w życiu i nie potrafiąc sobie poradzić z sytuacją. Aż do dnia, gdy w małym, sennym miasteczku pojawia się Asher, przebojowy chłopak, który od razu przykuwa uwagę Kate.

Jest to moje pierwsze spotkanie z autorką i raczej nie ostatnie, bo mam ochotę kontynuować cykl "Rain". "Kiedy pada deszcz" to pierwsza jego cześć, choć każdą z książek można czytać oddzielnie bez obawy, że coś umknie, gdyż stanowią odrębne całości.

Nie jest to lekka i łatwa książka i przekonać się można o tym od razu. Od pierwszych stron czytelnik dostaje cegłą w twarz, bo autorka nie bierze jeńców i już w prologu bardzo obrazowo opisuje gwałt na głównej bohaterce. Nie tego można się spodziewać po książce z gatunku YA ale szczerze mówiąc, tak mnie zaintrygowało to wprowadzenie w historię, że pochłaniałam kolejne strony z zadziwiającą mnie prędkością. Styl i fabuła tak mnie wciągnęły, że trudno mi było się oderwać.

Mimo że ta powieść ma wiele klasycznych schematów fabularnych, to jednak chwilami zaskakuje. Nie będę spojlerować, bo uważam, że książkę warto przeczytać, choć jeśli ktoś nie lubi traum i bardzo obszernych opisów wewnętrznych rozterek bohaterów, to raczej będzie mu nie po drodze z tą książką.

Jak to zwykle bywa w powieściach YA, bardzo brakowało mi perspektywy innych bohaterów, bo autorka prowadzi narrację prawie wyłącznie z perspektywy głównej bohaterki. Trudno więc "wejść w głowę" obu chłopakom i poznać ich emocje. Asher i Beau są w zasadzie tłem dla bohaterki. W książce pełnej emocji jest tylko jeden fragment, który opisuje co czuje Asher. Reszty trzeba się domyślić z wzajemnych interakcji pomiędzy bohaterami.

Polubiłam Kate. Jest po prostu skrzywdzona dziewczyna, którą chciałoby się przytulić i całkowicie można jej kibicować oraz się z nią utożsamić. Nie do końca mądre i logiczne decyzje w obliczu jej tragedii mają sens i tłumaczą dlaczego postępuje ona w taki sposób. Przez całą powieść przechodzi długą drogę od zahukanej ofiary, aż do dojrzałej, pewnej swego kobiety. A ta droga jest napisana z wrażliwością i delikatnością i ma całkowity sens.

Ta historia mogłoby się wydarzyć naprawdę. Jedyne, co mi się nie do końca podobało, że w pewnym momencie autorka zaczęła przesadzać z opisami dramatów i natężenie negatywnych emocji było odrobinę za duże, nawet dla mnie. Książka stała się bardzo ciężka. Wiem, że to brzmi dziwnie, bo z jednej strony od początku wiadomo było, że lekko nie będzie ale brakło mi jakiejś przeciwwagi dla tych traum i koszmarów, które stały się udziałem bohaterów. Z jednej strony doceniam kunszt autorki, że napisała tak porywająco o bardzo przykrych doświadczeniach, a z drugiej w którymś momencie czułam się emocjonalnie wykończona czytając tę książkę. Może taki był jednak zamysł autorki? Kto wie? Może właśnie chodziło o wywołanie takiego efektu, dla lepszego zanurzenia się w opowieść?

Książkę czyta się świetnie. Dla mnie, miłośniczki dramatów i umiejętnie napisanych traum, jest to jedna z najlepszych książek, jakie czytałam, dotykająca tego tematu. Nie ma absurdów, banałów i szybkiego, łatwego wyjścia z traumy. Temat nie jest potraktowany za lekko albo po łebkach. Jest czas, żeby się z tym wszystkim oswoić i przepracować wraz z bohaterką. Dlatego czytanie tej książki nie sprawia za dużego dyskomfortu. Bywa przykro, są trudne do czytania momenty, gdy oczy się szklą i wręcz można się popłakać ale nie jest to, jako całość, zbyt ciężkie. Historia ma swoje jasne momenty, gdy nie wszystko jest źle i mimo, że chwilami może być trudno ją czytać, to jednak zostawia z uczuciem, że właśnie tak to miało być.

Zdaję sobie sprawę, że nie jest to historia dla każdego, zwłaszcza nie dla fanów lekkiego YA, gdzie mimo dramatów, wszystko dobrze się kończy. Trudno napisać coś więcej, bez robienia spojlerów ale myślę, że tę książkę warto przeczytać, mimo że nie zawsze będzie przyjemnie. Moja ocena to 10/10, bo dawno żadna historia aż tak mnie nie poruszyła i nie wywołała we mnie takiego wachlarza emocji – od tych dobrych, po złe.

w dziale recenzji: viewtopic.php?p=1250577#p1250577
http://www.radiocentrum.pl

"...Gary (...) niedawno zerwał ze swoją dziewczyną z powodu niezgodności charakterów (charakter nie pozwolił jej zgodzić się na to, by Gary sypiał z jej najlepszą przyjaciółką)". Neil Gaiman "Nigdziebądź".

Avatar użytkownika
 
Posty: 3055
Dołączył(a): 7 kwietnia 2016, o 13:30
Lokalizacja: Genf
Ulubiona autorka/autor: Kristin Hannah,Paulina Simons,Elżbieta Cherezińska

Post przez tully » 4 maja 2023, o 13:11

Wow Arigatou kawka ! wreszcie może mi się uda coś przeczytać.... już ja kupuje i sorki dramy ale muszę to sprawdzić .... jeśli tak duży dramat tam jest podtytuł powinien być dla Tully specjalna dedykacja.... fajnie ze nie zdradziłas szczegółów więc mam nadzieje ze będzie fajny trójkącik.... jeszcze lepiej ze to cykl więc jest nadzieja ze pójdziemy dalej tym torem... gwałt jest świetnym tematem w YA/NY sam w sobie powoduje wyobcowanie, zbudowanie muru, brak wiary i lek, tym bardziej fajnie się kibicuje temu kto się odważy ten mur pokruszyć....

OMG czytałam to :)
Moja opinia z LC:

Spoiler:
Je préfère aller doucement...
"the standout in this drama is, without a doubt, Emi Takei. Eyes are her asset, and her stare is from another world in this drama. You could feel her love towards Shuji, and that passion is so strong that you could feel it coming out from your screen." Taisetsu na Koto wa Subete Kimi ga Oshiete Kureta J-2011
ObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazek
Shancai initiates the kiss: https://tenor.com/view/dont-say-anythin ... f-12266619
Tsukushi initiates the kiss: https://c.tenor.com/YC0oyiizgj8AAAAd/ha ... anadan.gif

Avatar użytkownika
 
Posty: 175
Dołączył(a): 24 marca 2023, o 00:02
Ulubiona autorka/autor: Emily Henry, Jane Austen, Susan Elizabeth Philips

Post przez pannazlosnica » 10 września 2023, o 23:56

"Jak Moon Fuentes zakochała się we wszechświecie" to jest jedna z fajniejszych młodzieżówek jakie ostatnio czytałam
Obrazek
Czasem łatwiej zakochać się we wszechświecie niż pokochać siebie.

Moon od zawsze była tą „gorszą” bliźniaczką. Star, uwielbiana przez ich mamę i dziesiątki fanów w social mediach, jest jej całkowitym przeciwieństwem. Wspólne wakacje, na których Star ma spotykać się z fanami, a Moon sprzedawać fanowskie gadżety i robić zdjęcia siostrze, brzmią jak koszmar, ale mogą okazać się czymś całkowicie innym.

Najbardziej godny uwagi jest jej współlokator i nemezis, Santiago Phillips. Moon jest pewna, że nienawidzi Santiago, a on odwzajemnia to uczucie. Ale gdy przypadek (a może przeznaczenie?) sprawia, że ścieżki tych dwojga zawsze się przecinają, Moon zaczyna wierzyć, że być może jest to jej pisane. Zaczyna kwestionować swoje rolę niewidzialnej, gorszej siostry, za którą się uważała.

Zawsze z tyłu. Zawsze „ta druga”. Czas, żeby Moon zaczęła kreować swoje życie!

Wzruszająca i zabawna do łez historia Moon to idealna powieść na wakacje. Podnosi na duchu i pokazuje, że każdy ma szansę odwrócić swój los i zmienić przeznaczenie, bo najlepsze opowieści możemy napisać sobie sami.


Niby książka wykorzystuje znane tropy (enemies to lovers), ale jest w niej jakaś świeżość. Podobało mi się spojrzenie bohaterki na świat i na sztukę - wrażliwość dziewczyny na to, co ja otacza jest urzekająca Jednocześnie Moon jest ironiczna i zabawna, więc dobrze się to czyta.
Santiago z kolei to bohater, który został tak napisany, że nie dziwię, że nastolatkom, które to czytają, miękną nogi.
W książce jest sporo trudnych tematów: jest toksyczna matka (i to ekstremalnie), trudna relacja z siostrą, slut-shaming, samobójstwo, okaleczenie. Tak że poziom dramatozy jest wysoki, ale o dziwo udało się autorce uciec od groteski.

Avatar użytkownika
 
Posty: 1217
Dołączył(a): 2 marca 2011, o 12:02

Refleksja na temat nazewnictwa rodzajowego książek fantasy

Post przez Katarzyna888 » 30 października 2023, o 16:24

Ostatnio coraz popularniejsze staje się fantasy i tak sobie myślę, o tej kwalifikacji, podziale na young i new adult, bo co jeżeli część książki mówi o dzieciństwie, albo latach młodocianych, a później skupia się na dorosłym życiu i późnych latach dwudziestych bohatera? Nie wspominając już o tym, że wiele postaci, ma ponad setkę lat.
Patrzę tutaj na przykład na książki G.R.R Martina, albo chociażby A. Sapkowskiego, bo ani nie są kwalifikowane jako jedno, ani drugie, bo to niby poważne fantasy? Jaki to jest rodzaj? Old adult? Bo przecież patrząc na klasyfikacje według wieku bohaterów, którzy są dziećmi, chociażby w ,,Grze o tron'', to należałoby przyporządkować tą książkę jako young adult?
To tylko taka refleksja.
Spotkałam się również z podziałem na teen i young adult w niektórych bibliotekach, a zawartości książek, nie miały wiele różnic. Za to całkowity sens dla mnie ma nazwa i coraz częściej się z nią spotykam: ROMANTASY.
''Life was not perfect.
Except when it was.''Mary Balogh 'At last comes love'

Avatar użytkownika
 
Posty: 9922
Dołączył(a): 3 sierpnia 2011, o 11:33
Lokalizacja: Somewhere
Ulubiona autorka/autor: Nalini Singh

Post przez kejti » 31 października 2023, o 20:29

kiedyś zwracałam na to uwagę bo chciałam tylko n/a, teraz niestety mam wrażenie że są głównie młodzieżowe... można mieć tylko nadzieje, że bohaterowie będą bardziej dojrzali

.
.

Let's find some beautiful place to get lost.

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Romans + ...

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości