Teraz jest 7 lutego 2026, o 21:27

Tłumaczenia: perełki i porażki

...o wszystkim: co nas irytuje, a co zachęca do lektury, co czytamy teraz, a co mamy w planach

2026: Właśnie czytam

Ulubieńcy miesiąca!Ulubieńcy roku!
Bonus: Nasze Liczniki Lektur w Kanonie Romansoholicznym!


Ostrzegamy! Kiepskie książki!Koszmar. Ale można przeczytaćWarto przeczytać?
Regulamin działu
Rozmowy o naszych aktualnych lekturach i książkowych inspiracjach.
Szerzej o gatunkach: dział ROMANS+ oraz dział 18+
Konkretniej o naszych listach czytelniczych: dział STATYSTYKI
Lektury wg pór roku i świąt: dział SEZON NA KSIĄŻKĘ
Avatar użytkownika
 
Posty: 29517
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:14
Lokalizacja: i keep moving to be stable
Ulubiona autorka/autor: Shelly Laurenston, Anne Stuart

Post przez Fringilla » 16 grudnia 2018, o 00:02

Miesiące minęły, ale przy okazji:
1. Korektor & redaktor ;)
2. A może faktycznie nosiła majtki a nie pantalony? :lol: W końcu ktoś musiał zacząć ;)
PS Doroszewski:
https://sjp.pwn.pl/doroszewski/szewek
3. tropić, ale faktycznie zależnie od kontekstu :P

***
A ja ty przyszłam z linkiem do całkiem ciekawego mym zdaniem tekstu o dziwnym tłumaczeniu baśni braci Grimm ;)
trochę też w kontekście rozmowy "komu płaci się za pracę wykonaną nad książką":
http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/publ ... twa-waspos
Wydawnictwo WasPos wycofało książkę ze sprzedaży 26 listopada, ale nadal winne jest wyjaśnienie, co naprawdę wydarzyło się w publikacji, nad którą pieczę sprawowało pięć wymienionych z imienia i nazwiska osób

A w ogóle ładne omówienie procesu tłumaczeniowego.

PS i jak najbardziej jestem w stanie uwierzyć, że ktoś gdzieś komuś po rostu nalezycie nie zapłacił i "nie ten plik poszedł do druku" ;)
Problem w tym, że mamy zły zwyczaj, kultywowany przez pedantów i snobów intelektualnych, utożsamiania szczęścia z głupotą. Według nas tylko cierpienie przenosi w sferę doznań intelektualnych, tylko zło jest interesujące
— Ursula K. Le Guin

Avatar użytkownika
 
Posty: 5914
Dołączył(a): 18 listopada 2015, o 18:19
Ulubiona autorka/autor: Nie mam, czytam to co mi się spodoba;)

Post przez giovanna » 16 grudnia 2018, o 01:45

No to się wydawnictwo postarało, wstyd. A swoją drogą to już mnie zaczynają wkurzać te "najlepsze i najwierniejsze" tłumaczenia baśni Grimm, bo w końcu ile można kupować,kiedyś kupiłam sobie te ksiązki, bo ponoć miały być najlepsze https://www.empik.com/basnie-dla-dzieci ... ,ksiazka-p, a teraz znów inne mają być jeszcze lepsze :zalamka:
Ostatnio edytowano 16 grudnia 2018, o 14:12 przez giovanna, łącznie edytowano 1 raz

 
Posty: 2139
Dołączył(a): 26 grudnia 2017, o 15:13
Ulubiona autorka/autor: Jane Austen

Post przez mdusia123 » 16 grudnia 2018, o 11:14

Fringilla napisał(a):2. A może faktycznie nosiła majtki a nie pantalony? :lol: W końcu ktoś musiał zacząć ;)


No, niby ktoś musiał zacząć, ale kurcze dalej mi się wydaje, że tam jednak bardziej powinny być pantalony. Jeszcze teraz nie pamiętam dokładnego czasu akcji (zwykle na samym początku jest podany rok).

O, dobra. Sprawdziłam. Rok 1819. Wtedy to na bank nikt jeszcze nie nosił majtek, a według Wikipedii to i pantalony w początku XIX wieku dopiero zaczynały "karierę" (chociaż bardzo szybko stały się popularne). Można było po prostu napisać "bielizna" i każdy by wiedział, o co chodzi.

Avatar użytkownika
 
Posty: 29517
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:14
Lokalizacja: i keep moving to be stable
Ulubiona autorka/autor: Shelly Laurenston, Anne Stuart

Post przez Fringilla » 22 grudnia 2018, o 21:59

giovanna napisał(a):No to się wydawnictwo postarało, wstyd.

Ciąg dalszy nastąpił...
Oświadczenie wydawnictwa WasPos w sprawie „Baśni braci Grimm. Oryginalnych”
(komentarz Jacka Dehnela).
***
Hm, zarazem przedmiot - majtki, a słowo - majtki, mogą mieć różne historie użycia... Czasem tłumacz / językoznawca musi być jak archeolog bardziej nawet niż historyk :lol: żyjemy w przeświadczeniu, ze coś wcale nie występowało w danym okresie, a potem odkrywamy lektury zapomniane, takie, które wyszły z użytku lub zostały "nowocześnie" zredagowane i tak funkcjonują w naszej świadomości. A tam wiele niespodzianek :)

Polecam na marginesie aktualne odkrywanie, jak to "PRL zabrał nam żeńskie formy rzeczowników" czyli: to nieprawda, że ukobiecenie zawodów w języku to coś nowego i wbrew polszczyźnie :D
Piękne feminatywy, czyli nie tylko "nieograniczona samodzierżczyni"
https://www.facebook.com/MalgosiaKonior ... 8740702124
Problem w tym, że mamy zły zwyczaj, kultywowany przez pedantów i snobów intelektualnych, utożsamiania szczęścia z głupotą. Według nas tylko cierpienie przenosi w sferę doznań intelektualnych, tylko zło jest interesujące
— Ursula K. Le Guin

Avatar użytkownika
 
Posty: 21396
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:15
Lokalizacja: Rzeszów/Drammen
Ulubiona autorka/autor: Proctor, Spencer, Spindler i wiele innych

Post przez Kawka » 12 lutego 2019, o 15:08

Już wiem dlaczego śp. Pani Ewa Mikina cieszy się tu taką kiepską opinią jako tłumaczka. Ona potrafiła znaleźć tak dziwne określenia, że po raz pierwszy od skończenia studiów musiałam się posłużyć słownikiem, żeby zrozumieć czytaną książkę. Mój ulubiony frazeologizm pani Mikiny to obecnie: "oznajmił z cicha pęk" (czyli oznajmił nagle). :yeahrite: Skąd ona coś takiego wytrzasnęła? Z polskiego byłam dobra, maturę napisałam na 5, skończyłam studia na humanistycznym kierunku ale z takim określeniem stykam się po raz pierwszy w życiu.
http://www.radiocentrum.pl

"...Gary (...) niedawno zerwał ze swoją dziewczyną z powodu niezgodności charakterów (charakter nie pozwolił jej zgodzić się na to, by Gary sypiał z jej najlepszą przyjaciółką)". Neil Gaiman "Nigdziebądź".

Avatar użytkownika
 
Posty: 4831
Dołączył(a): 29 sierpnia 2017, o 08:25
Lokalizacja: Kraków
Ulubiona autorka/autor: Anne Golon, Sylvain Reynard

Post przez Karina32 » 12 lutego 2019, o 15:20

Ja się gdzieś kiedyś spotkałam z takim wyrażeniem, ale, na szczęście, nigdy w książkach. Bardziej gdzieś w potocznym języku.
"Każda książka pozwala nam na nowe marzenia." - Emma Chase

https://www.instagram.com/ksiazkowe_romanse/

Avatar użytkownika
 
Posty: 21396
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:15
Lokalizacja: Rzeszów/Drammen
Ulubiona autorka/autor: Proctor, Spencer, Spindler i wiele innych

Post przez Kawka » 12 lutego 2019, o 15:27

A to "z cicha pęk" to nie jest niestety jedyny taki kwiatek w tej książce. Fabuła jest ciekawa i wciąga ale wydaje mi się, że wydawnictwo zrobiło autorce straszną krzywdę tym tłumaczeniem. To mój pierwszy raz z tą autorką i gdybym nie wiedziała wcześniej, że tłumaczka jest beznadziejna, to pewnie zrzuciłabym winę na autorkę. Mam nadzieję, że inne jej książki są lepiej przetłumaczone.
http://www.radiocentrum.pl

"...Gary (...) niedawno zerwał ze swoją dziewczyną z powodu niezgodności charakterów (charakter nie pozwolił jej zgodzić się na to, by Gary sypiał z jej najlepszą przyjaciółką)". Neil Gaiman "Nigdziebądź".

Avatar użytkownika
 
Posty: 33018
Dołączył(a): 18 maja 2011, o 15:02
Ulubiona autorka/autor: Janet Evanovich

Post przez Janka » 20 lutego 2019, o 00:30

Znam wyrażenie "z cicha pęk" tylko w starym znaczeniu, czyli używane w stosunku do osoby przebiegłej i sprytnej.
Wydaje mi się, że nowe znaczenie "z cicha pęk", jako "niespodziewanie, nagle", powstało w wyniku zbyt małego oczytania społeczeństwa (całego lub tylko młodzieży). Słyszeli je, ale nie poznali dokładnie znaczenia, więc stworzyli sobie nowe.
Obrazek

Avatar użytkownika
 
Posty: 4831
Dołączył(a): 29 sierpnia 2017, o 08:25
Lokalizacja: Kraków
Ulubiona autorka/autor: Anne Golon, Sylvain Reynard

Post przez Karina32 » 25 lutego 2019, o 21:04

W piątek części Siedmiu Sióstr, Siostrze Księżyca trafiłam właśnie na dwa takie kwiatki: " Ale z ciebie z cichą pęk" i "wydudlił" (to drugie, to gdyby nie to, że jest użyte w zdaniu, to nie wiedziałabym nawet o co chodzi :facepalm: ). Od początku wydawało mi się, że ta część jest tłumaczona przez kogoś innego i miałam rację. Nie wiem tylko, jak można dopuszczać tłumaczenie z takimi regionalizmami czy cokolwiek to jest...
"Każda książka pozwala nam na nowe marzenia." - Emma Chase

https://www.instagram.com/ksiazkowe_romanse/

Avatar użytkownika
 
Posty: 33018
Dołączył(a): 18 maja 2011, o 15:02
Ulubiona autorka/autor: Janet Evanovich

Post przez Janka » 25 lutego 2019, o 21:26

A co to było "wydudlił"?
Może w oryginale w tym miejscu był jakiś wyraz wzięty z gwary lub sztucznie stworzony i dlatego tłumacz chciał to przedstawić w podobny sposób.
Obrazek

Avatar użytkownika
 
Posty: 4831
Dołączył(a): 29 sierpnia 2017, o 08:25
Lokalizacja: Kraków
Ulubiona autorka/autor: Anne Golon, Sylvain Reynard

Post przez Karina32 » 25 lutego 2019, o 21:46

To znaczyło wypił.
Być może tak było. Ale i tak, mnie takie rzeczy kłują w oczy.
"Każda książka pozwala nam na nowe marzenia." - Emma Chase

https://www.instagram.com/ksiazkowe_romanse/

Avatar użytkownika
 
Posty: 33018
Dołączył(a): 18 maja 2011, o 15:02
Ulubiona autorka/autor: Janet Evanovich

Post przez Janka » 25 lutego 2019, o 22:01

No to nie zgadłam. A mogłam, bo już słyszałam, i to nie raz, o wydudleniu w znaczeniu, że ktoś wypił dużo i szybko. To raczej nie jest regionalizm, tylko mowa potoczna.
Myślałam, że było użyte w zupełnie innym znaczeniu, np. jako coś związanego z seksem.
Obrazek

 
Posty: 2139
Dołączył(a): 26 grudnia 2017, o 15:13
Ulubiona autorka/autor: Jane Austen

Post przez mdusia123 » 25 lutego 2019, o 22:44

Janka napisał(a):No to nie zgadłam. A mogłam, bo już słyszałam, i to nie raz, o wydudleniu w znaczeniu, że ktoś wypił dużo i szybko. To raczej nie jest regionalizm, tylko mowa potoczna.
Myślałam, że było użyte w zupełnie innym znaczeniu, np. jako coś związanego z seksem.


Może nie podsuwajmy tłumaczom takich pomysłów :).

Avatar użytkownika
 
Posty: 29517
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:14
Lokalizacja: i keep moving to be stable
Ulubiona autorka/autor: Shelly Laurenston, Anne Stuart

Post przez Fringilla » 26 lutego 2019, o 00:34

Dla mnie czasownik znany (tak jak i zwrot/określenie "z cicha pęk" ;) spokojnie w literaturze sprzed lat 80. się pojawia (uf, dla młodzieży...).
I chyba zaczął wychodzić z mody gdzieś w latach 90.
Więc to pytanie faktycznie o oryginał (nie znam) i kontekst.

To mi trochę przypomina zjawisko, gdy długo jeszcze - takie mam wrażenie - w młodzieżowej literaturze próbowano stylizacji "na Niziurskiego"...
Problem w tym, że mamy zły zwyczaj, kultywowany przez pedantów i snobów intelektualnych, utożsamiania szczęścia z głupotą. Według nas tylko cierpienie przenosi w sferę doznań intelektualnych, tylko zło jest interesujące
— Ursula K. Le Guin

Avatar użytkownika
 
Posty: 4831
Dołączył(a): 29 sierpnia 2017, o 08:25
Lokalizacja: Kraków
Ulubiona autorka/autor: Anne Golon, Sylvain Reynard

Post przez Karina32 » 26 lutego 2019, o 08:55

Ze zwrotem "z cicha pęk" już się spotkałam (chociaż raczej nie w literaturze).

A to "wydudlił" to było użyte przez narratora, nie to, że ktoś z bohaterów tak powiedział do kogoś innego. Książka jest nowa, bo wydana w lutym, a sam oryginał też nie jest dużo starszy (akcja się dzieje w 2008), więc to raczej takie widzimisię pani tłumaczącej :)
"Każda książka pozwala nam na nowe marzenia." - Emma Chase

https://www.instagram.com/ksiazkowe_romanse/

Avatar użytkownika
 
Posty: 33018
Dołączył(a): 18 maja 2011, o 15:02
Ulubiona autorka/autor: Janet Evanovich

Post przez Janka » 26 lutego 2019, o 17:07

Dzisiaj w księgarni widziałam kilka książek z tego cyklu w oryginale i szkoda, że nie wiedziałam w którym to było miejscu, bo bym mogła wyszukać, jak wyglądało w pierwowzorze.
Obrazek

Avatar użytkownika
 
Posty: 29517
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:14
Lokalizacja: i keep moving to be stable
Ulubiona autorka/autor: Shelly Laurenston, Anne Stuart

Post przez Fringilla » 20 grudnia 2019, o 15:55

Z cyklu "a mogło być gorzej" ;)
Nie stricte romansowa sfera (raczej: typ "męskiego romansu", czyli choćby Nieznośna lekkość bytu).
Dla przypomnienia: Milan Kundera to już 90-letni znany i uznany pisarz czeski, jednak przebywający na swoistym wygnaniu we Francji.

Za Plotki Paryskie:

Tokarczuk dostała Nobla, a Kundera nie. Co u niego?

(..) Dlaczego znowu nie dostał Nobla?

Czeskie książki Kundery zrobiły furorę na mieście, co przyczyniło się do jego światowej sławy, lecz doszło w końcu do poważnego problemu stylistycznego, który wszystko zepsuł. Po kilku latach wygnania we Francji, ktoś mu zwrócił uwagę na „barokowy” styl „Żartu”, co go zaintrygowało. Zajrzał do francuskiego tłumaczenia i doznał wstrząsu. Był to jakiś ponury żart, tłumacz „polepszył” tekst.

Np. kiedy u Kundery stało w powieści „Niebo było niebieskie”, po francusku było kwieciściej: „Barwinkowe niebo podnosiło swą fantastyczną tarczę.” Zamiast „drzewa były kolorowe”, po francusku: „drzewa pęczniały od polifonii tonów”; zamiast „zaczęła machać rękami”: „jej pięści szalały jak frenetyczny wiatrak”. Wtedy Kundera zapłakał pierwszy i ostatni raz w życiu.

Latami przerabiał wszystkie tłumaczenia, a potem dla pewności pisał bezpośrednio po francusku. Zrozumiała paranoja kazała odmówić mu wywiadów na zawsze, ostatecznie daje pisemne odpowiedzi. Polskie tłumaczenia z czeskiego są od początku b. dobre, ale Francuzi, po nowych tłumaczeniach i bezpośrednio francuskich książkach Kundery, zaczęli przebąkiwać, że są one w sumie suche, o stylu „zbyt oszczędnym", zbyt "obojętnym”, jakby dawny tłumacz miał rację.
(...)
Lata mijały, Nobel nie nadchodził, jakby francuskie rozczarowanie stylistyczne kazało Skandynawom na zawsze odwrócić oczy.


I to by było na tyle ^_^
Problem w tym, że mamy zły zwyczaj, kultywowany przez pedantów i snobów intelektualnych, utożsamiania szczęścia z głupotą. Według nas tylko cierpienie przenosi w sferę doznań intelektualnych, tylko zło jest interesujące
— Ursula K. Le Guin

Avatar użytkownika
 
Posty: 31577
Dołączył(a): 8 listopada 2012, o 22:17
Ulubiona autorka/autor: Różnie to bywa

Post przez Księżycowa Kawa » 27 października 2021, o 23:31

Nie ma dobrych książek dla głupca, możliwe, że nie ma złych dla człowieka rozumu.
Denis Diderot


"If you want it enough, you can always get a second chance." MM
*
“I might be accused of social maladjustment,” said Daniel. “But not a psychopath. Please. Give me some credit.” MM
*
Zamienię sen na czytanie.

Avatar użytkownika
 
Posty: 29517
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:14
Lokalizacja: i keep moving to be stable
Ulubiona autorka/autor: Shelly Laurenston, Anne Stuart

Post przez Fringilla » 26 marca 2025, o 23:07

Jeszcze a propos krupu w Ani z Zielonego Wzgórza i tłumaczeń: ulotka polska z 1931 roku, gdzie się tłumaczy też właśnie nazewnictwo :P
dyfteryt.jpg

(za Poloną)
Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.
Problem w tym, że mamy zły zwyczaj, kultywowany przez pedantów i snobów intelektualnych, utożsamiania szczęścia z głupotą. Według nas tylko cierpienie przenosi w sferę doznań intelektualnych, tylko zło jest interesujące
— Ursula K. Le Guin

Avatar użytkownika
 
Posty: 10832
Dołączył(a): 3 sierpnia 2011, o 11:33
Lokalizacja: Somewhere
Ulubiona autorka/autor: Nalini Singh

Post przez kejti » 29 marca 2025, o 09:02

ta babka to wygląda jakby myślała "o jezu, co też mój syn znowu wymyśla" :hihi: a tak serio, to fajnie zobaczyć jak to kiedyś wyglądało :D

.
.

Let's find some beautiful place to get lost.

 
Posty: 2139
Dołączył(a): 26 grudnia 2017, o 15:13
Ulubiona autorka/autor: Jane Austen

Post przez mdusia123 » 29 marca 2025, o 12:27

kejti napisał(a):ta babka to wygląda jakby myślała "o jezu, co też mój syn znowu wymyśla" :hihi: a tak serio, to fajnie zobaczyć jak to kiedyś wyglądało :D


Faktycznie, trochę tak :).

Avatar użytkownika
 
Posty: 480
Dołączył(a): 13 czerwca 2014, o 11:46
Ulubiona autorka/autor: SEP Garwood Sandemo Lindsey Maas

Post przez Hobbitka » 5 kwietnia 2025, o 14:19

A propos fatalnych tłumaczeń, tylko nie przygotowałam dla Was żadnego cytatu, bo czytałam to już jakiś czas temu, ale pamiętam, że miałam "Bestię" Amandy Quick z Da Capo (wydanie na pewno nie pierwsze, więc już jakoś tam poprawiane) i wiadomo, jak czytasz romans historyczny to masz jakieś tam względne oczekiwania co do słownictwa, że będzie pasowało, podczas gdy ja co rusz czytałam coś o jej "tyłeczku" czy jakoś tak i po prostu nie mogłam tego znieść :zalamka: ej serio, tak mnie to wybijało z rytmu, a on w kółko tylko o tym tyłeczku myślał, nie mogłam uwierzyć, że ktoś uznał, że tyłeczek to będzie najlepsze słowo na określenie jej pupy. :bezradny:

Avatar użytkownika
 
Posty: 29517
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:14
Lokalizacja: i keep moving to be stable
Ulubiona autorka/autor: Shelly Laurenston, Anne Stuart

Post przez Fringilla » 5 kwietnia 2025, o 19:52

Sądzę, że znajdziesz zwolenniczki :hyhy:
Pamiętam dekady temu wojny tyłeczek vs pupa (w innym kontekście literackim)... :hyhy:
Problem w tym, że mamy zły zwyczaj, kultywowany przez pedantów i snobów intelektualnych, utożsamiania szczęścia z głupotą. Według nas tylko cierpienie przenosi w sferę doznań intelektualnych, tylko zło jest interesujące
— Ursula K. Le Guin

 
Posty: 2139
Dołączył(a): 26 grudnia 2017, o 15:13
Ulubiona autorka/autor: Jane Austen

Post przez mdusia123 » 5 kwietnia 2025, o 23:05

Jeśli chodzi o tłumaczenia historyków, to powiedziałabym, że wszystko zależy od kontekstu i od tego, kto wypowiada dane słowa. W czytanym przeze mnie obecnie Piracie Sabriny Jeffries pojawia się nawet nie "tyłeczek", a "tyłek" i "cycki". I podejrzewam, że w 9 przypadkach na 10 też by mnie to strasznie uwierało, ale tutaj te słowa padają z ust bohaterki, która nie dość, że pochodzi z totalnych nizin społecznych, to jeszcze spędziła jakiś czas za kratkami. Także...moim skromnym zdaniem, w pewnych bardzo specyficznych warunkach, tego typu określenia przejdą w moich oczach nawet w romansie historycznym :).

Avatar użytkownika
 
Posty: 480
Dołączył(a): 13 czerwca 2014, o 11:46
Ulubiona autorka/autor: SEP Garwood Sandemo Lindsey Maas

Post przez Hobbitka » 6 kwietnia 2025, o 10:22

A tak Mdusiu, masz rację, jako zabieg żeby podkreślić pochodzenie bohatera, to jest całkiem spoko użycie takich słów.

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Czytamy i rozmawiamy

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości