A propos
viewtopic.php?p=1262331#p1262331Niby definicje są jasne, ale zarazem pogranicza gatunku to takie ziemie i wspólne i niczyje, bo się okazuje, ze dla wielu "to jest romans"

To zabawne, kiedyś kluczowym elementem HEA było EA (no, lub FN w HFN). A dziś chyba bardziej wymagające dyskusji jest H

(co nie znaczy, że kiedyś H było tez takie jednoznacznie H).
Przypomniało mi się w kontekście Heated Rivalry, z trochę innej strony, nie dark romance: że faktycznie recenzenci nie znający gatunku wglębnie są lekko zdziwieni konceptem, że opowiesc się zaczyna do intensywnego uprawiania seksu do emocji

Bo tak, łatwiej to pokazać za pomocą relacji dwóch facetów
(na marginesie: to własnie umożliwiają romanse queerowe - pokazywanie dynami i konceptów wyłamujących się ze standardowego postrzegania romansów... co jest zabawne, ponieważ te standardy są zawsze jakoś tworzone przez "siły wyższe" (patrz klauzule moralności wydawniczej w czasach powstawania nowoczesnej koncepcji romansu po 2 wojnie światowej) a nie stricte czytelniczek... kobietom albo nie ufamy w tworzeniu moralnego kanonu, albo wręcz odwrotnie, wierzymy, że mają go tak ściśle okreslony, że zawału by dostały przy spotkaniu "niemoralnych treści"
