Teraz jest 8 lutego 2026, o 07:04

Czym jest romans?

...o wszystkim: co nas irytuje, a co zachęca do lektury, co czytamy teraz, a co mamy w planach

2026: Właśnie czytam

Ulubieńcy miesiąca!Ulubieńcy roku!
Bonus: Nasze Liczniki Lektur w Kanonie Romansoholicznym!


Ostrzegamy! Kiepskie książki!Koszmar. Ale można przeczytaćWarto przeczytać?
Regulamin działu
Rozmowy o naszych aktualnych lekturach i książkowych inspiracjach.
Szerzej o gatunkach: dział ROMANS+ oraz dział 18+
Konkretniej o naszych listach czytelniczych: dział STATYSTYKI
Lektury wg pór roku i świąt: dział SEZON NA KSIĄŻKĘ
Avatar użytkownika
 
Posty: 29521
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:14
Lokalizacja: i keep moving to be stable
Ulubiona autorka/autor: Shelly Laurenston, Anne Stuart

Post przez Fringilla » 7 maja 2024, o 23:17

Jest parę dla mnie żelaznych zasad definiujących romans - w wielu punktach można dyskutować nad etyką sprzedawaną w opowieści, ale...
https://www.youtube.com/shorts/wzJDixA7IgY
Problem w tym, że mamy zły zwyczaj, kultywowany przez pedantów i snobów intelektualnych, utożsamiania szczęścia z głupotą. Według nas tylko cierpienie przenosi w sferę doznań intelektualnych, tylko zło jest interesujące
— Ursula K. Le Guin

Avatar użytkownika
 
Posty: 29521
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:14
Lokalizacja: i keep moving to be stable
Ulubiona autorka/autor: Shelly Laurenston, Anne Stuart

Post przez Fringilla » 26 listopada 2025, o 23:27

A propos viewtopic.php?p=1262331#p1262331

Niby definicje są jasne, ale zarazem pogranicza gatunku to takie ziemie i wspólne i niczyje, bo się okazuje, ze dla wielu "to jest romans" :niepewny:
To zabawne, kiedyś kluczowym elementem HEA było EA (no, lub FN w HFN). A dziś chyba bardziej wymagające dyskusji jest H :P
(co nie znaczy, że kiedyś H było tez takie jednoznacznie H).

Przypomniało mi się w kontekście Heated Rivalry, z trochę innej strony, nie dark romance: że faktycznie recenzenci nie znający gatunku wglębnie są lekko zdziwieni konceptem, że opowiesc się zaczyna do intensywnego uprawiania seksu do emocji :lol:
Bo tak, łatwiej to pokazać za pomocą relacji dwóch facetów :facepalm:

(na marginesie: to własnie umożliwiają romanse queerowe - pokazywanie dynami i konceptów wyłamujących się ze standardowego postrzegania romansów... co jest zabawne, ponieważ te standardy są zawsze jakoś tworzone przez "siły wyższe" (patrz klauzule moralności wydawniczej w czasach powstawania nowoczesnej koncepcji romansu po 2 wojnie światowej) a nie stricte czytelniczek... kobietom albo nie ufamy w tworzeniu moralnego kanonu, albo wręcz odwrotnie, wierzymy, że mają go tak ściśle okreslony, że zawału by dostały przy spotkaniu "niemoralnych treści" ;)
Problem w tym, że mamy zły zwyczaj, kultywowany przez pedantów i snobów intelektualnych, utożsamiania szczęścia z głupotą. Według nas tylko cierpienie przenosi w sferę doznań intelektualnych, tylko zło jest interesujące
— Ursula K. Le Guin

Avatar użytkownika
 
Posty: 6570
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:14

Post przez Liberty » 27 listopada 2025, o 17:32

Fringilla napisał(a):A propos viewtopic.php?p=1262331#p1262331

Niby definicje są jasne, ale zarazem pogranicza gatunku to takie ziemie i wspólne i niczyje, bo się okazuje, ze dla wielu "to jest romans" :niepewny:


No wiadomo, zresztą człowiek czasem widzi romans tam gdzie go nie ma ale jest potencjał. A ten potencjał czasem jest tak wielki, że np. daje wsyp fanfików, które go realizują.
A co do Leave me behind to nie przypominam sobie drugiej takiej książki oznaczonej jako romans, po której lekturze od razu miałam taki: to nie jest romans. Zwykle daję książkom szansę i wyznaję zasadę, że nie ma książek tak złych żeby nam czegoś nie dały ale tu to nie działa.

Avatar użytkownika
 
Posty: 29521
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:14
Lokalizacja: i keep moving to be stable
Ulubiona autorka/autor: Shelly Laurenston, Anne Stuart

Post przez Fringilla » 27 listopada 2025, o 18:53

Tu mi chodzi własnie bardziej o definicje i oczekiwania "gatunkowe" (stąd np. figura recenzenta vel eksperta), bo masz rację, czytelnik (ogólnie odbiorca dzieł różnych formatów) wychwytuje potencjały, jak najbardziej wręcz szuka po cześci pasów ziemi niczyjej (bo ma konkretne potrzeby czytelnicze, wymykające się się tabelom i definicjom, szczególnie tworzonym korporacyjnie/bezosobowowo/w przysłowiowym ekselu).

Trzymanie się stricte definicji to stagnacja, ale też mamy właśnie to, co opisujesz: czytasz i wiesz: no nie ma mowy, że to jest to.
:niepewny:
Problem w tym, że mamy zły zwyczaj, kultywowany przez pedantów i snobów intelektualnych, utożsamiania szczęścia z głupotą. Według nas tylko cierpienie przenosi w sferę doznań intelektualnych, tylko zło jest interesujące
— Ursula K. Le Guin

Poprzednia strona

Powrót do Czytamy i rozmawiamy

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości