Agrest napisał(a):Jakoś łatwiej o dobry historyk niż współczesny romans.
W zasadzie coś podobnego chciałam napisać. W tej chwili czytam chyba po równo, lubię i to, i to, z żadnego bym nie zrezygnowała, ale jakbym miała zrobić listę takich, które uważam za ważne, za bardzo dobre, za poruszające, to pewnie wciąż byłoby na niej więcej historyków.
romansu) w formie o wiele bardziej elastycznej, wytłumaczenia się autora przed odbiorcą.
dla mnie wszystkie romanse to paranormale

Fringilla napisał(a):ach ta autentycznośćdla mnie wszystkie romanse to paranormale
![]()
Wiesz, że ja też tak często podchodzę do romansów. Dla mnie zawsze pierwszym gatunkiem pozostanie fantastyka, więc często się śmieję, że właśnie dlatego tak lubię romanse. Bo to też swego rodzaju fantastyka. 


basik napisał(a):W mojej biblioteczce stoją same historyki, wyjątek stanowi Nora Roberts
W zasadzie mam podobnie, tyle że jeszcze dochodzi Krentz, czyli chyba częściej trafiam na historyki...
, bo trudno do tego zaliczyć Palmerkę, którą mimo wszystko lubię ) ,a reszta od nastroju czy współczesna czy historyk czy paranormal, który panuje od roku w mojej biblioteczce
Chyba rok, albo i dwa lata temu... Kiedyś miałam okresy "sensacji" ,albo samego romansu,ale wracałam później do historyków. Teraz już tak nie będzie ... nie kręcą mnie już .Pewien etap chyba się skończył 
Fringilla napisał(a):ach ta autentycznośćdla mnie wszystkie romanse to paranormale
:
Nie życzę pomoru, ale faktycznie regencja się przejadła...
Chociaż też zwraca uwagę, że współczesne sprzedają się o wieeeele lepiej od historyków.

Liberty napisał(a):Ten Alexandr to jakiś autor romansów gejowskich jeśli się nie mylę![]()
Regencja w takim kształcie jaki jest teraz się przejadła i generalnie historyki. Problem w tym, że autorki niechętnie wychodzą z sal balowych. Prawie zawsze akcja romansów toczy się w światku arystokratycznym z jej ograniczoną problematyką. Schemat zajeżdżony, bo łatwy. Żeby wyjść poza trzeba by się napracować. Jak autorka posta zauważyła - jest trochę romansów rozgrywających się w innych miejscach niż Anglia, problem w tym, że nie widać różnicy. Więc dopóki autorki nie znajdą jakiegoś nowego podejścia do tematu, to sprzedaż raczej nie wzrośnie. No chyba, że się wszystkim przejedzą dzieła na modłę 50 shades

Jestem niewiastą, która fantazjuje o byciu przypadkowo zamkniętą na noc w bibliotece...
więc mam sentyment Marcin123 napisał(a):Mnie bardziej przypadły do gustu współczesne.

Powrót do Czytamy i rozmawiamy
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość