przez pannazlosnica » 15 grudnia 2025, o 21:01
Jeśli spojrzeć pod tym kątem, to pewnie tak. Od czasu Roarke'a ten typ.bohatera zaczął się częściej pojawiać, więc teraz, gdy nie jest to takie novum, nie robi to na mnie aż takiego wrażenia.
Gdybym czytała tę serię wcześniej, gdy była to swego rodzaju innowacja, pewnie miałabym inne odczucia
Na ten moment wątek Eve i Rourke'a, sam Rourke - fajne, ale nie powodują u mnie aż takiej ekscytacji. Postaciowo ciekawsza jest sama Eve .
Dodam też, że sama sprawa, wątek kryminalny... No ok, nie było to złe, jednak też nie złapałam takiego bakcyla, żeby mieć ochotę czytać dalej tak, jak mam z PSI czy serią o Mercy Thompson.
Pewnie dwóm kolejnym dam szansę i zobaczymy jak się uczucia fanowskie do Rourke'a rozwiną.