mdusia123 napisał(a):Fringilla napisał(a):brak przemyślanej empatii 
To znaczy

?
To inaczej: ten serial jest pełen niedbałego okrucieństwa. Zaczynając od tego, jak Dustin olewający śmierć swego kota.
(odpowiednikiem tego w finale jest to, jak została potraktowana postać Kali, wrrrr, przy tym nawet El jeszcze nieźle na tym wyszła)
pannazlosnica napisał(a):, wprowadzanie na ostatnią chwilę back story głównego złego, żeby nie zrobić z tym tak naprawdę nic, zmarnowanie wątków z Lindą Hamilton i Kali i ogólne zatracenie klimatu.
Dokładnie. Tego jest multum, a źródłem jest nieumiejętność rozwijania co bardziej skomplikowanych problemów etycznych w tym uniwersum

Twórcy na dłuższą metę nie radzą sobie z cierpieniem i jego empatycznym zrozumieniem/przedstawieniem (wobec wszystkich: "dobrych", neutralnych i "złych").
Jeśli coś się udaje, to dzięki aktorom, a i to nie zawsze (np. Joyce sobie bardzo dobrze na koniec poradziła - w ogóle Wynona wygrywa w tym serialu - a Hopper w "pojedynku" w Rosji... no... nie bardzo, to okropna scena w sumie).
PS
Hm, no więc ja się epilogu czepiam pod każdym względem oprócz piwnicy - tak, to było dobre.
Natomiast całość się własnie nie klei w słodko-gorzki sposób - Mike został realnie i metaforycznie zostawiony sam na tej ławeczce, nawet rozmowa na koniec z Hopperem... no...
Po prostu moralny worldbuidling w ST jest mocno problematyczny na koniec.
Przygody i klimat sa fajne, aktorstwo ratuje mnóstwo rzeczy, ale na koniec jest w tym emocjonalna niedojrzałość, w pewien sposób niewybaczalna dla czegoś, nad czym się pracowało ponad dekadę.
Więc: ogląda się pewnie dobrze, ale to nie moje klimaty na dłuższą metę.