Catherine Scott Pacat "Zniewolony książę"
Książę Damen, prawowity władca Akielos po śmierci ojca zostaje podstępem pozbawiony tronu. Jego przyrodni brat dokonuje puczu. Damen zostaje uwięziony i jako niewolnik sprezentowany Laurentowi, władcy sąsiedniego Vere – królestwa z którym dopiero niedawno Akielos zawarło pokój. Damen zabił przed laty starszego brata Laurenta więc ukrywa swoją prawdziwą tożsamość i próbuje przeżyć na zdeprawowanym dworze okrutnego księcia.
Nie sądziłam, że kiedykolwiek przeczytam gejowskie porno fantasy, do tego z prawdziwą przyjemnością i zainteresowaniem. Nawet do niedawna nie wiedziałam, że taki gatunek literacki istnieje (choć uczciwie przyznaję, skoro istnieją książki o romansie z widelcem albo końtasy, to spodziewałam się, że może istnieć). Muszę się jednak wytłumaczyć, bo to nie są moje normalne rejony czytelnicze. Wszystkiemu winne są komentarze pod jednym z filmów Prostracji. Oglądam z perwersyjną przyjemnością jej recenzje kiepskich książek (dzięki czemu sama nie muszę ich czytać, a znam fabułę) i trafiłam pod jednym filmem na komentarz w stylu: nie masz psychy, żeby to przeczytać, po czym właśnie podano tytuł "Zniewolony książę". Już sam tytuł jest mocno sugestywny, a co dopiero okładka. A że mam okropny zastój czytelniczy, to nie trzeba było mnie namawiać do podjęcia wyzwania. Im bardziej coś jest poryte albo odklejone, tym lepiej się nadaje do przełamania zastoju czytelniczego, spowodowanego znudzeniem przez czytanie wciąż tych samych motywów i schematów fabularnych. Do tego książka jest krótka – idealnie. Muszę uczciwie przyznać, że dostałam zupełnie co innego niż zakładałam. Nastawiłam się, że będę cisnąć bekę przez cały czas, a skończyło się przeczytaniem na raz książki, bo mnie wciągnęła.
Ja nie nawet nie lubię fantasy! Przestałam je lubić dobre kilkanaście lat temu, po przeczytaniu większości kanonu i masy polskiej literatury z tego nurtu. Na szczęście świat przedstawiony w powieści to takie lekkie low fantasy, wątek fantastyczny w zasadzie ogranicza się do ciekawych praktyk seksualnych i wymyślonych królestw. Reszta jest jak najbardziej realistyczna.
Odkryłam też przy okazji czytania tej książki, że jestem albo zbyt zblazowana albo mało wrażliwa, bo nie odrzuciły mnie sceny, które inni określali mianem obleśnych, a było tego sporo. Nie jestem przeciwniczką opisywania brutalnych scen w literaturze, czasem ma to naprawdę sens, jeśli jest umieszczone w odpowiednim kontekście, a nie służy wyłącznie epatowaniu obrzydliwością. Myślę, że autorka nie przekroczyła tej granicy, za którą to już byłby zwykły ordynarny pornol. Te sceny, choć są dosadne, to czemuś służą. Na mój odbiór tych kontrowersyjnych scen, zwłaszcza dotyczących sfery seksualnej, duży wpływ ma to, jak to autorka przedstawiła. Oczami Damena to jest ukazane jako coś niemoralnego, nie do przyjęcia w cywilizowanym świecie. On uważa dwór księcia Laurenta za zdegenerowanych, złych, niemoralnych psychopatów. Nie ma więc mowy o romantyzowaniu przemocy seksualnej, jak to ma miejsce w niektórych książkach. Seks aż się wylewa z tej powieści ale o dziwo, nie jest to seks żadnego z głównych bohaterów, poza jednym momentem. Tytułowy zniewolony książę - Damen zostaje skrępowany i na oczach dworzan, dla ich uciechy, zmuszony do orgazmu poprzez niechcianą stymulację, czego się wstydzi, a ja uważam, że został na nim dokonany gwałt. Jest też wątek wykorzystywania seksualnego dzieci, kto wrażliwy, będzie miał problem z tą książką, choć na szczęście nie ma opisów takich praktyk. Poza tym, ta powieść niczego nie pozostawia wyobraźni – można ją podciągnąć pod naprawdę pikantny erotyk, ze szczegółowymi opisami wydzielin, pozycji itp. Są też brutalne opisy przemocy, jak na przykład biczowania i morderstw. To wszystko ma ukazać kontrast pomiędzy światem Damena, a zgnilizną panującą na dworze Laurenta. Inną kwestią jest to, że praktycznie każdy w tym świecie jest homoseksualny, a związki heteroseksualne służą wyłącznie do prokreacji. Można się z tym konceptem zgadzać lub nie ale w książce fantasy dopuszczam tak zbudowany świat, bo to fantasy. Skoro w innych seriach akceptuje się np. obecność magii, jakichś mitycznych stworzeń, to czemu nie akceptować świata opartego na związkach homoseksualnych?
Na szczęście wątek relacji dwóch głównych bohaterów – tytułowego zniewolonego księcia – Damena i jego pana, czyli wyrachowanego i enigmatycznego Laurenta jest napisany bardzo dobrze. Między nimi jest taka chemia, że niejedna autorka romansów damsko-męskich mogłaby się uczyć jak się pisze o emocjach i seksualnym napięciu. Tym bardziej, że do niczego między nimi nie dochodzi (przynajmniej w tej części). Zakładam, że w późniejszych tomach relacja się rozwinie, w pierwszym pewne rzeczy zostały tylko zasugerowane.
Książka jest napisana wyłącznie z perspektywy Damena, co pozwala się wczuć dogłębnie w targające nim uczucia: nienawiść, frustrację, bezradność po uwięzieniu, upokorzenie, z którymi sobie bohater musi radzić. Klaustrofobiczne opisy dodają tylko smaczku. To nie jest jednak tylko powieść o emocjach. Damen jest targany poczuciem obowiązku, ma dylematy moralne i cały czas próbuje się dowiedzieć o co tak naprawdę toczy się gra.
Jednym z głównych wątków jest intryga pałacowa, która o dziwo wciągnęła mnie, mimo że bardzo szybko odgadłam kto jest tym najbardziej złym i dlaczego. Dobrze to zostało napisane. Autorka zakończyła książkę clif hangerem więc, żeby się dowiedzieć jak to wszystko się skończy i wydać ostateczny osąd, muszę przeczytać prawdopodobnie kolejne dwie części. Oczywiście zamierzam to zrobić.
Styl jest poprawny, nie ma w tej książce jakichś bardzo rozbudowanych metafor albo przenośni. Po prostu konkretne i poprawnie zbudowane zdania które spełniają swoje zadanie – niosą informacje. Tempo akcji jest też dobre. Początek wciąga w fabułę, od razu kibicuje się bohaterowi w jego planach ucieczki, a przy okazji autorka stopniowo wciąga w intrygę. Na plus zasługuje też kreacja Laurenta – antypatyczny, wyrachowany, zimny, przebiegły, wręcz sadystyczny. A mimo to w jakiś sposób się go lubi. Może to kwestia, że jest wciąż tajemnicą (choć mam dziwne podejrzenia, że wiem w którą stronę to zmierza, dowiem się prawdopodobnie w kolejnych częściach) i że jest brutalnie szczery. Na pewno jako postać jest interesujący.
Pierwszy tom tak naprawdę dopiero wprowadza w historię, która może się rozwinąć w pasjonującą opowieść albo stać się niewypałem. Wiele wątków dopiero kiełkuje i trudno osądzić, w którą stronę pójdą. Autorka delikatnie daje do myślenia, naprowadza na pewne tropy i podskórnie czuć, że coś się będzie działo więc zaprzestanie czytania po pierwszym tomie zupełnie mija się z celem. Jako pojedyncza książka ta powieść nie ma sensu, bo fabuła po prostu się urywa, nie rozwiązując żadnego wątku. W teorii jest to minus, bo każda część serii powinna się też dobrze sprawdzać jako osobna historia, jednak w tym przypadku autorka wiedziała, że zostanie wydana cała trylogia.
Poza tym wszystkim ta powieść to po prostu sprawnie napisana przygodówka fantasy, gdzie pełno jest zwrotów akcji i intryg. Dlatego byłam bardzo zdziwiona po lekturze. Zwykle staram się nie nastawiać się na nic przed czytaniem ale w tym przypadku się nie udało. Poszłam kluczem skojarzenia (ta okładka naprawdę niewiele pozostawia wyobraźni), no i się zupełnie dałam zaskoczyć. Na szczęście pozytywnie. Dlatego moja ocena to 9/10. Może zmienię zdanie po przeczytaniu kolejnych dwóch książek z serii ale póki co, jest naprawdę dobrze.


![krzywy :]](./images/smilies/krzywy.gif)