Longhope Abbey (cykl; tom 1-2) - Mia Vincy (Viperina)
Napisane: 12 września 2021, o 10:00
A Beastly Kind of Earl
Nowa autorka, nowe otwarcie, choć nie pojmuję decyzji wydawnictwa, by zacząć wydawanie serii od drugiego tomu (w planach wydawniczych na listopad jest trzeci tom, ja się pytam, co z pierwszym?).
Mam troszkę mieszanie uczucia, bo jakoś nie mogłam skończyć tej książki, niby byłam zajęta, ale w gruncie rzeczy czytałam długo (tydzień cały), bo nie czułam imperatywu, żeby kontynuować. Ale po kolei.
Mamy całkiem zgrabną narrację, sprawnie opowiedzianą historię, sympatycznych bohaterów, tylko, że nie kupuję ich historii. Jest niedorzeczna. Otóż bowiem z jednej strony mamy dziewczynę z kupieckiej nuworyszowskiej rodziny, która została skompromitowana przez dwóch arystokratów, którym nieopatrznie, choć ze szlachetnych pobudek weszła w drogę. Wskutek rzeczonej kompromitacji (panowie oświadczyli jej się publicznie, a potem wyznali, że oświadczają się, bo ją skompromitowali, co oczywiście nie było prawdą, no ale pozostawiło nieprzyjemne wrażenie, że panna przespała się z oboma, każdym z osobna oczywiście, żeby któregoś złapać i wejść do towarzystwa), następnie rodzina się od niej odwróciła, dając wiarę oszczercom. I po kilku latach na banicji dziewczyna wymyśla sobie, że oczyści się z pomówień, wydając pamflet, w którym opowie prawdziwą historię, a towarzystwo jej uwierzy. Serio? Dwudziestopięcioletnia kobieta wpada na tak idiotyczny i kosztowny pomysł (trzeba zorganizować środki na wydanie i dystrybucję pamfletu). Kompletnie od czapy.
On z kolei jest hrabią, który odziedziczył tytuł po dwóch starszych braciach. A do tego jest botanikiem, nie chce być hrabią. No i jest wdowcem, którego pierwsza żona zginęła w tajemniczych okolicznościach, a po towarzystwie krążą sterowane plotki, że on ją zamordował. Żona, jak się okazuje, była siostrą jednego z typów, którzy oczernili naszą bohaterkę. Oraz osobą chorą psychicznie, której on nie zdołał uratować (bardzo to skomplikowane, nie chce mi się całości opowiadać, bo, żeby zachować chronologię, trzeba byłoby napisać linię czasową niemal taką jak w Dark) W tle jest ucieczka siostry bohaterki z jednym z braci jej oszczercy (i szwagrem bohatera). No generalnie mocno zaplątane to wszystko. Na dodatek nasi bohaterowie pobierają się, przy czym ona, wychodząc za mąż, podaje się za swoją siostrę, on udaje, że nie wie, ale wie, bo chodzi mu tylko o pieniądze na projekt botaniczno-biznesowy. A pieniądze ma dostać, jak się ożeni, nie chce się żenić, więc jeśli ożeni się z laską, która podaje się za kogoś innego, to ślub będzie nieważny, ale on w międzyczasie dostanie kasę (autorka nie zaprząta sobie głowy, by nam wyjaśnić, jakim cudem bohater zachowa pieniądze po nieważnym ślubie).
Krótko mówiąc, intryga jest zawiła i męcząca. A szkoda, bo sami bohaterowie są całkiem sensownie zarysowani, a ich problemy wiarygodne (potrzeba akceptacji, poszukiwanie swojego miejsca, budowanie relacji z otoczeniem). Gdyby takie charaktery przeprowadzić przez inną intrygę, mógłby wyjść dobry, poruszający romans z niebanalnymi bohaterami.
Na duży plus, choć podobne zjawisko obserwuję w wielu romansach obecnie pisanych, bohaterowie nie muszą sobie wzajemnie niczego wybaczać, nieporozumienia dają się wyjaśnić, nie ma wolty w trzecim akcie, żeby on zrozumiał, że ją kocha, a nawet jeśli potrzeba, żeby zdał sobie z tego sprawę (podobnie zresztą, jak i ona), to nie to jest clou romansu.
I jeszcze wisienka na torcie w postaci bohatera drugoplanowego - biskupa Nicholasa. Wszystkie sceny z jego udziałem były urocze, sympatyczne i zabawne. W sumie chętnie przeczytałabym jego tom (gdyby był, musiałby być jakimś prequelem, bo biskup jest żonaty i niemłody). Za samego biskupa dodaję punkt!
Ogólnie 7/10 (i weźcie pod uwagę podwyższenie oceny za biskupa).
Nowa autorka, nowe otwarcie, choć nie pojmuję decyzji wydawnictwa, by zacząć wydawanie serii od drugiego tomu (w planach wydawniczych na listopad jest trzeci tom, ja się pytam, co z pierwszym?).
Mam troszkę mieszanie uczucia, bo jakoś nie mogłam skończyć tej książki, niby byłam zajęta, ale w gruncie rzeczy czytałam długo (tydzień cały), bo nie czułam imperatywu, żeby kontynuować. Ale po kolei.
Mamy całkiem zgrabną narrację, sprawnie opowiedzianą historię, sympatycznych bohaterów, tylko, że nie kupuję ich historii. Jest niedorzeczna. Otóż bowiem z jednej strony mamy dziewczynę z kupieckiej nuworyszowskiej rodziny, która została skompromitowana przez dwóch arystokratów, którym nieopatrznie, choć ze szlachetnych pobudek weszła w drogę. Wskutek rzeczonej kompromitacji (panowie oświadczyli jej się publicznie, a potem wyznali, że oświadczają się, bo ją skompromitowali, co oczywiście nie było prawdą, no ale pozostawiło nieprzyjemne wrażenie, że panna przespała się z oboma, każdym z osobna oczywiście, żeby któregoś złapać i wejść do towarzystwa), następnie rodzina się od niej odwróciła, dając wiarę oszczercom. I po kilku latach na banicji dziewczyna wymyśla sobie, że oczyści się z pomówień, wydając pamflet, w którym opowie prawdziwą historię, a towarzystwo jej uwierzy. Serio? Dwudziestopięcioletnia kobieta wpada na tak idiotyczny i kosztowny pomysł (trzeba zorganizować środki na wydanie i dystrybucję pamfletu). Kompletnie od czapy.
On z kolei jest hrabią, który odziedziczył tytuł po dwóch starszych braciach. A do tego jest botanikiem, nie chce być hrabią. No i jest wdowcem, którego pierwsza żona zginęła w tajemniczych okolicznościach, a po towarzystwie krążą sterowane plotki, że on ją zamordował. Żona, jak się okazuje, była siostrą jednego z typów, którzy oczernili naszą bohaterkę. Oraz osobą chorą psychicznie, której on nie zdołał uratować (bardzo to skomplikowane, nie chce mi się całości opowiadać, bo, żeby zachować chronologię, trzeba byłoby napisać linię czasową niemal taką jak w Dark) W tle jest ucieczka siostry bohaterki z jednym z braci jej oszczercy (i szwagrem bohatera). No generalnie mocno zaplątane to wszystko. Na dodatek nasi bohaterowie pobierają się, przy czym ona, wychodząc za mąż, podaje się za swoją siostrę, on udaje, że nie wie, ale wie, bo chodzi mu tylko o pieniądze na projekt botaniczno-biznesowy. A pieniądze ma dostać, jak się ożeni, nie chce się żenić, więc jeśli ożeni się z laską, która podaje się za kogoś innego, to ślub będzie nieważny, ale on w międzyczasie dostanie kasę (autorka nie zaprząta sobie głowy, by nam wyjaśnić, jakim cudem bohater zachowa pieniądze po nieważnym ślubie).
Krótko mówiąc, intryga jest zawiła i męcząca. A szkoda, bo sami bohaterowie są całkiem sensownie zarysowani, a ich problemy wiarygodne (potrzeba akceptacji, poszukiwanie swojego miejsca, budowanie relacji z otoczeniem). Gdyby takie charaktery przeprowadzić przez inną intrygę, mógłby wyjść dobry, poruszający romans z niebanalnymi bohaterami.
Na duży plus, choć podobne zjawisko obserwuję w wielu romansach obecnie pisanych, bohaterowie nie muszą sobie wzajemnie niczego wybaczać, nieporozumienia dają się wyjaśnić, nie ma wolty w trzecim akcie, żeby on zrozumiał, że ją kocha, a nawet jeśli potrzeba, żeby zdał sobie z tego sprawę (podobnie zresztą, jak i ona), to nie to jest clou romansu.
I jeszcze wisienka na torcie w postaci bohatera drugoplanowego - biskupa Nicholasa. Wszystkie sceny z jego udziałem były urocze, sympatyczne i zabawne. W sumie chętnie przeczytałabym jego tom (gdyby był, musiałby być jakimś prequelem, bo biskup jest żonaty i niemłody). Za samego biskupa dodaję punkt!
Ogólnie 7/10 (i weźcie pod uwagę podwyższenie oceny za biskupa).