W Adamie w ogóle to jest tak przedstawione że ja w to wierzę. Nie mam żadnego niedosytu czy pretensji że coś dziwnie wyszło. Wyszło ludzko

Jak powietrze jest super, ale Wszystkie Twoje marzenia też coś w sobie mają

Adama bym w ogóle wzięła poza wszelkie porównania bo jest taki inny.
Dokładniej o Marzeniach napisałam tak:
Ostatnio jestem na fali czytania książek o miłości ogromnej, wielkiej, głębokiej, takiej z przeszkodami i łzami. Właściwie główna oś książek na które obecnie stawiam, się na tym opiera. I tak się składa, że na moje wzruszanie i wzdychanie dobrze robią mi powieści pani Agaty Czykierdy –Grabowskiej. Może nieliczni z Was (a może jednak liczni

) pamiętają moje jęki i stęki nad Pierwszym razem tej pani, po takim debiucie aż dziw, że nadal sięgam. Tylko, że po takim debiucie mogło być tylko lepiej

Jest jeszcze jeden powód dla którego wspominam Pierwszy raz. Ano taki, że Kuba i Lena przewijają się dość mocno w Wszystkich twoich marzeniach z prostego powodu. To historia młodszego brata Kuby – Kamila. I Kamil jest jakby wersją alfa swojego poprzednika. Ma w sobie jego czar, ma w sobie siłę miłości, ale ma też o wiele większy urok i niesamowite poczucie humoru. I owszem ten zestaw cech urzekł nie tylko Maję, czyli wybrankę, ale i mnie

niniejszym Kamil zostaje moim ulubionym bohaterem z książek pani Agaty

A Majka chyba zostanie ulubioną bohaterką

raz, że sama w sobie jest bardzo fajną osobą, taką pełną życia i chęci przeżywania, ale jako para, ta dwójka kradnie serca

Sama fabuła jest dość mocno przewidywalna, schematyczna i prosta. Autorka lubi swoje utarte ścieżki, którymi prowadzi swoje postacie, ale czar tej konkretnie powieści tkwi w humorze i tym z jaką zawziętością a zarazem bez egzaltacji Kamil skacze koło Mai.
I tak, to mi też dobrze robi w książkach autorki, że to zawsze bohater lata za bohaterką

A na dodatek Lena zrehabilitowała się w moich oczach, wreszcie wierzę, że nie jest durną gropą z Pierwszego razu. Wreszcie daje się lubić i nie jest mi tak strasznie szkoda Kuby

Jest humor, są nieprzytłaczające traumy z przeszłości, jest nadzieja i romantyzm.
Czego chcieć więcej od klasycznego romansu New Adult?

Przez weekend bez neta przeczytałam też Kiedy na mnie patrzysz.
Nie podobało mi się, bo za mocno zalatywało dead endem. Chociaż nie skończyło się tak, ale nie grało mi w tej historii to. Może dlatego że autorka jednak przyzwyczaiła mnie do pewności w szczęście.