Strona 141 z 141

PostNapisane: 1 stycznia 2024, o 22:11
przez Księżycowa Kawa
„Christmas Beau” – tak się składa, że Max, markiz Denbigh ma powód, aby pałać rządzą zemsty po tym, jak narzeczona go nagle porzuciła, aby wyjść za innego. Tu nie chodziło tylko o zranioną dumę. Z kolei Judith Easton miała powód uciec, przynajmniej tak się jej wydawało. Potrafię nawet zrozumieć, dlaczego szczera rozmowa zajęła im tyle lat. Podoba mi się, jak ta historia została przedstawiona, jak to zostało opisane. I przy okazji było całkiem świątecznie, klimatycznie.

„Snow Angel” jest bardziej zimowe, lecz nadal klimatycznie. Z powodu impulsywnego zachowania Rosamund Hunter ma okazję spotkać Justina Hallidaya i w efekcie spędzają kilka dni razem. Śnieg potrafi wiele zmienić. Rozstając, nie podają sobie żadnych danych, lecz ich losy nieoczekiwanie ponownie się krzyżują. I nie jest łatwo. Niby nic takiego, a dobrze się czyta, nawet nie przeszkadzają mi ich rozterki oraz wahanie przed podjęciem decyzji. Odpowiada mi, jak to się potoczyło.

PostNapisane: 1 stycznia 2024, o 23:42
przez Fringilla
Niby nic takiego, a dobrze się czyta

No właśnie, to jest marka Balogh sprzed lat :P
Nic się nie dzieje, ale to (sensowne) napięcie...

PostNapisane: 2 stycznia 2024, o 00:41
przez Księżycowa Kawa
Dla mnie Balogh sprawdza się na razie i w cyklu Westcott, aczkolwiek jest już inaczej hmmm

PostNapisane: 2 stycznia 2024, o 00:57
przez Fringilla
Sądzę, że zmiana była nieunikniona - na dłuższą metę jej styl z tamtego okresu dziś byłby mega niszowy :niepewny:
Zmiana pokoleniowa.

A ja te baloghowskie klimaty znajduję w zaskakujących podgatunkach :P

PostNapisane: 2 stycznia 2024, o 20:00
przez Księżycowa Kawa
No tak, wszystko się zmienia, ale nadal bardziej skupia się na emocjach niż na akcji.
Warto to zachować.

PostNapisane: 2 stycznia 2024, o 21:29
przez Fringilla
Ja mam roboczą teorię, że klimaty a la Balogh wylądowały w pewnych podgatunkach romansów MM i BL :lol:

PostNapisane: 2 stycznia 2024, o 21:49
przez Księżycowa Kawa
Możliwe. Nie wiem, co znaczy skrót BL...

PostNapisane: 2 stycznia 2024, o 23:05
przez Fringilla
MM ogólniej romans męsko-męski, a BL to podgatunek specyficzny, skrót od Boys' Love.
Ostatnio taka była rozmowa sieciowo, edukacyjna (w znacznej części plus parę głupawych komentarzy :lol:
https://www.reddit.com/r/Polska/comment ... zego_blki/

PostNapisane: 3 stycznia 2024, o 01:04
przez Księżycowa Kawa
Na MM miałam okazję trafić głównie przez przypadek, lecz nie kojarzę BL – to chyba jest rzadsze...

PostNapisane: 3 stycznia 2024, o 01:33
przez Fringilla
To zależy, gdzie, wśród młodzieży żeńskiej i operującej chociaż jako tako po angielsku (dziś bym liczyła ją "do 25l") BL dominuje :lol:

PostNapisane: 3 stycznia 2024, o 15:15
przez Księżycowa Kawa
Akurat to nie jest coś, czego szukam.
Takie pisanie o emocjach nie jest proste i mało kto z tym sobie radzi albo bywa przekombinowane.

PostNapisane: 3 stycznia 2024, o 17:22
przez Fringilla
Nawet w czasach Balogh sama Balogh należała do poważanej ale jednak mniejszości ;)

PostNapisane: 4 stycznia 2024, o 12:38
przez Księżycowa Kawa
Wcale się nie dziwię; częściej trafiało się na przygodowe i podobne niż coś podobnego do Balogh.
Znasz Anne Gracie? Tutaj można trafić na pewne echa...

PostNapisane: 7 stycznia 2024, o 23:22
przez Fringilla
Rosnąca liczba tytułów paradoksalnie przeszkadza a nie pomaga w znalezieniu rzeczy faktycznie pasujących... :niepewny.:

Znam :D co zabawne: lubiłam i stawiałam wysoko, obok Balogh, lata temu, a dziś praktycznie nic nie pamiętam oprócz wrażenia ogólnego... nie wiem, jakie by były dziś moje wrażenia... bo Baloghowski maraton z maks 5 lat temu zrobiłam i utwierdziłam się we wrażeniu, że osobiście cenię wyżej okresy wcześniejsze, ale też... że to nie znaczy, że dzisiejsze są faktycznie słabsze. Po prostu są inne.
Nawet jeśli bym się wielu rzeczy czepiała właśnie dlatego, że są pisane współcześnie :hyhy:

A które tytuły Gracie w szczególności?

PostNapisane: 8 stycznia 2024, o 03:48
przez Księżycowa Kawa
Zgadzam się z tym.
Jak na współczesne, w tym przypadku nie jest źle. Przynajmniej tutaj nie mam wrażenia, że autorka się miota i szamocze przy tworzeniu bohaterów.
Nie wiem, czy zapamiętam, ale dobrze wspominam zaczęłam od cyklu Marriage of Convenience, a teraz wzięłam się za Chance Sisters, aczkolwiek mam wrażenie, że w „The Winter Bride” nastąpił przerost formy nad treścią; nie wiem, jak to inaczej opisać. Tak czy owak nie czuje się zniechęcona, póki co.

PostNapisane: 8 stycznia 2024, o 04:20
przez Fringilla
Musze przejrzeć.

Przy okazji: jestem też ciekawa, jak się zestarzała twórczość Adele Ashworth - ją tez stawiam w podobnej niszy co Balogh i Gracie.

PostNapisane: 11 stycznia 2024, o 23:43
przez Księżycowa Kawa
Chyba nic nie jej czytałam, właściwie nie kojarzę autorki.

PostNapisane: 7 lutego 2024, o 23:03
przez Fringilla
Klimat klasyki lat 90. w stylu ówczesnej Balogh, Eloisy, Kleypas, Gracie i wielu innych, trochę zapomnianych.

Adele Ashworth warto czytać chronologicznie, czyli debiutu romansowego My Darling Caroline z 1998, i jeśli styl Ci odpowiada (chociaż to pewnie czuć lata 90. klasyki romansu i wiele elementów, które dziś by nie przeszły lub zostaly zupełnie inaczej wprowadzone;) to następnie luźniejszy cykl Winter Garden (szczególnie część 2, od której seria tytuł zapożyczała) i dalsze dwie serie Marsh Sisters i Duke Trilogy.

W sumie to tylko 10 lat twórczości 1998-2007 ;)

***
Ech, gdybym miała dziś wskazać coś klimatycznie podobnego, a zrazem baaaardzo odległego tematycznie...
To bym poleciła Catherine Cloud :lol:

Hmm, sądzę, że są takie etapy i autorki, które stają się "przejściowe" - zaistniały, były wręcz niezbędne dla gatunku, w danym momencie były odkrywcze, ciekawe i odważnie testujące granice, ale po latach szczególnie nowe czytelniczki nie będą kojarzyć, na czym polegał fenomen - wychowane już w świecie romansowym zmienionym przez powyższe tytuły i o innych zasadach ;)

PostNapisane: 14 lutego 2024, o 01:01
przez Księżycowa Kawa
Tak się składa, że nawet mam „My Darling Caroline” i chyba zastanawiam się przez chwilę.
Tyle możliwości, że trudno trzymać się planu.