Lucy napisał(a):
Gordian jest trenerem sztuk walki i studiuje inżynierię. Oczywiście jest mega przystojny, co skrzętnie wykorzystuje. Zabił swojego ojca, ponieważ znęcał się nad nim i matką, ale dostał wyrok w zawieszeniu, przespawszy się z sędzią, którą świadomie uwiódł. Jego matka ponownie się zakochała i poślubiła Howarda,który ma córkę Kirę. Dziewczyna również interesuje się sztukami walki i widać, że spotkało ją coś złego. Gordian od pierwszego spotkania ma ochotę ... robić z nią różne rzeczy, ale powstrzymuje go słowo: przyrodnia siostra. Coraz częściej słyszy też głosy w głowie, ma napady agresji i dręczą go koszmary. Okazuje się, że w jego ciele zagnieździł się szatan

Najgorsze jest to, że narratorem jest Gordian, który nie jest seksownym draniem, tylko zwykłym prostakiem. Cały czas rzuca obleśnymi tekstami, że człowiek ma dość. Myślałam, że to będzie zwykły romans, a zostałam zastrzelona opętaniem. Nie bardzo mi to tu pasowało, ale to tylko moje zdanie.
Nawet nie wiecie jak się cieszę, że nie kupiłam tej książki.
![krzywy :]](./images/smilies/krzywy.gif)
Dobrze Ci, że tego nie kupiłaś. Ja na to poświęciłam swoje ciężko zarobione pieniądze

Czy można ubiegać się o jakieś odszkodowanie za straty moralne?
Wrzucam poniżej moją opinię z LC:
O mamusiu, co to było?! I nie, nie w pozytywnym sensie.
Tak słabej książki już dawno nie czytałam. Gdyby wyciąć z niej sceny seksu, myśli o seksie albo rozmowy o tymże, to nie zostałoby praktycznie nic. Uwielbiam erotyki, ale nie takie, jak to "dzieło". Wszystko podane bez smaku i wulgarnie, zero w tym jakiejkolwiek finezji czy otoczki intymności.
Gordian jest straszny. Nie mam nic przeciwko śfiniowatym bohaterom, ale ten pozostawia wszystkich daleko w tyle. Jest po prostu f** (używając jego chyba ulubionego słowa). Nic, a nic nie wzbudza w nim sympatii. Jest egocentrykiem, samolubem (chociaż wykazuje jakieś opiekuńcze skłonności w stosunku do matki), uzależnionym od seksu baranem. Ma gdzieś uczucia dziewczyn, z którymi sypia. Bierze to co chce i odchodzi, nie oglądając się za siebie.
Jeśli chodzi o sam styl autorki, to też mnie nie urzekł. Jest prosto i banalnie. A do tego bardo, ale to bardzo wulgarnie, czego nie trawię w książkach. Tak, wiem, że jest ona napisana z perspektywy faceta, ale we wszystkim trzeba znaleźć umiar. A tutaj tego nie ma. Nawet scen erotycznych jest tu za dużo (szczególnie w pierwszej części). Poza tym są one podane w tak niestrawny sposób, że nie wywołują dreszczyku podniecenia, ale raczej obrzydzenia.
Dla mnie nie, nie i jeszcze raz nie. Po takim spotkaniu z autorką, nawet nie mam ochoty sięgać po jej inne książki. Tylko szkoda tych pieniędzy wydanych na książkę, bo mogłam mieć za to coś bardziej wartościowego.
Radzę omijać szeeeerokim łukiem.