

To just exist as a woman online is to be at risk for harassment.
“It’s misogyny. It’s just sexism. It is deeply ingrained.”
Czytam, że mija właśnie setna rocznica urodzin Williama Whartona – najpopularniejszego pisarza w Polsce lat dziewięćdziesiątych, którego nie tylko hołubiły tłumy czytelników, ale też nosił na rękach niejeden spec od literatury. Dziś trudno w to uwierzyć, ale nad Wisłą jedni przyjmowali Whartona jak gwiazdora rocka, inni jak nowego Faulknera. Trzydzieści lat temu próbowałem to zjawisko nazwać i opisać w artykule „Tygodnika Powszechnego”, który w lekko zmodyfikowanych fragmentach pozwalam sobie zacytować:WŚRÓD ENDEMITÓW I BRZUCHOMÓWCÓW
Endemity to gatunki zamieszkujące ograniczone terytorium i tylko jemu właściwe. W Polsce endemitem jest na przykład dębik ośmiopłatkowy. A także, powiedzmy William Wharton. Sądzę bowiem, że zasadnie byłoby już dziś mówić o gatunkach endemicznych w naszej literaturze, to znaczy o pisarzach niechybnie światowych, którzy jednak poza granicami Polski nie istnieją.
Wharton jest postacią tak bardzo nieobecną na światowych rynkach książki i tak bardzo obecną na rynku polskim, że jego najnowsze powieści mają swoje premiery właśnie w naszym kraju, a prawie połowa jego twórczości ukazała się tylko u nas. We Francji, gdzie od wielu lat mieszka, jego książek nikt nie wydaje. W Anglii z trudnością można wytropić w księgarniach co najwyżej dwie jego (wczesne) powieści. Drugim polskim endemitą jest Jonathan Carroll, ustępujący Whartonowi, jeśli chodzi o liczbę sprzedanych egzemplarzy, acz dorównujący mu płodnością.
Przyczyną popularności tych pisarzy w Polsce jest potransformacyjne rozregulowanie rynku książki, a na jego tle wyjątkowo sprawna działalność oficyny Rebis – która raz po raz zaprasza obu autorów do Polski, na trasy koncertowe i spotkania w wypełnionych po brzegi salach teatralnych. Po drugie – czasy PRL nie sprzyjały literaturze środka, czytelnicy spragnieni są dziś przystępnie napisanych powieści do przeczytania w jeden wieczór. Po trzecie – krytyka prasowa zmienia swoją ogniskową: z rozważań o literackich walorach utworu przechodzi ku omówieniom w najlepszym razie socjologicznym, w najgorszym – rynkowym. Nie przypadkiem powodem do sławy jednego z ostatnich bestsellerów jest głównie to, że wypłacono za niego najwyższą w historii zaliczkę.
A skutek taki, że typowy pisarz endemiczny, jakim jest sprzedający się u nas w niewyobrażalnych nakładach Wharton, staje się zjawiskiem, o którym zaczynają pisać tak renomowane pisma jak: „Odra”, „Opcje”, a nawet „Czas Kultury”. Tylko patrzeć, a Whartonem zajmą się „Teksty Drugie” czy „Twórczość”.
Choć dziś już nikt nie chrzci go absurdalnym mianem drugiego Faulknera (a chrzcił!), o Whartonie napisano więcej niż o pisarzach, którzy rzeczywiście potrzebują krytyki wprowadzającej lub których znaczenie domaga się większej uwagi. Nikt nie toczy poważnych dyskusji o trylogii Paula Austera czy Williama Goldinga, nikt nie stawia pytań o znaczenie dla dzisiejszej prozy kolejnych przekładów powieści Nabokova czy dzieł Becketta. Po latach ktoś przeglądający gatunkową prasę kulturalną, ze zdumieniem stwierdzi, że polska krytyka lat 90 żyła pisarzem, który na każdym kroku demaskuje swój populizm, dzieląc się z czytelnikami taką oto refleksją: „Tajemnica państwa totalitarnego to stworzenie tak wielu przepisów i podatków, aby nikt nie był w stanie stosować się do wszystkich przepisów, zapłacić wszystkie podatki i przeżyć… Komuniści i faszyści to jedno i to samo, różne są tylko nazwy, ta sama banda złodziei.”
W przypadku większości dzieł tworzonej przez endemitów literatury, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że jest to literatura brzuchomówców: pisarze ci mówią głosem czytelnika - o rzeczach, o których ten dobrze wie i o których chciałby usłyszeć. Ich powieści czytelnik nie musi się lękać. Żadna z nich nie zakłóci mu snu. Są bowiem po to, by oferować p o t w i e r d z e n i e.
[Tygodnik Powszechny, 1 września 1996; na zdjęciu kolejka po autograf Whartona w Krakowie 1995]
Powrót do Wiadomości i publicystyka
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości