Przyznam, że jestem jednak zdziwiona, że na kolejny taki przypadek czekaliśmy tak długo.
Ale po tym, jak nawet Sapkowskiego sami czytelnicy zjechali maksymalnie za ubieganie się o swe prawa (!), to...
No więc wraca "lex Sapkowski" po liftingu z 2024 roku

za pap.pl
Autorka bestsellera "Chłopki. Opowieść o naszych babkach" Joanna Kuciel-Frydryszak zapowiedziała złożenie pozwu w związku z nieproporcjonalnym wynagrodzeniem względem sukcesu książki. "Zależy nam na porozumieniu i dalszej współpracy" - deklaruje wydawnictwo Marginesy.
(...)
Tzw. klauzula bestsellerowa, na którą powołuje się Joanna Kuciel-Frydryszak, obowiązuje od września 2024 roku. "To przepis, który umożliwia przełamywanie zasady, że umów należy dotrzymać. Strony umawiają się na określone wynagrodzenia, a okazuje się, że później, mimo tego, że jest to wprost wskazane w umowie, twórcy należy się podwyższenie tego wynagrodzenia" - tłumaczył w rozmowie z PAP radca prawny dr Michał Markiewicz.
Zaznaczył, że klauzula bestsellerowa funkcjonowała już wcześniej, ale dotyczyła skrajnych przypadków. Obecnie ten próg został obniżony. "Dodatkowo ustawodawca wprowadził wymóg określenia wynagrodzenia w sposób 'godziwy' i 'odpowiedni' względem każdej umowy" - powiedział. "Orzeczeń dotyczących tego zagadnienia jest stosunkowo niewiele, natomiast różne podmioty faktycznie wypłacały wyższe (dodatkowe) wynagrodzenie w przypadku sukcesu eksploatacji danego utworu. Żądanie podwyższenia wynagrodzenia jest dozwolone" - powiedział.
"Wydaje się, że po zmianach z września zeszłego roku, pułap, od kiedy można żądać podwyższenia się zmniejszył" - dodał. Podkreślił, że "wcześniej kryterium, które uruchamiało taką możliwość, była 'rażąca dysproporcja' pomiędzy wynagrodzeniem a korzyściami z eksploatacji, a obecnie jest to przypadek 'niewspółmiernej niskości+ tego wynagrodzenia'. Powiedział, że wskazana zmiana prowadzi do obniżenia tego progu, jednak to sądy będą go ostatecznie wyznaczać.
Markiewicz zaznaczył, że prawodawca unijny wskazuje, że należy patrzeć na korzyści, które osiąga ten, kto eksploatuje dany utwór. "Do tych korzyści należy dostosowywać wynagrodzenie twórcy, które musi być 'godziwe' i 'odpowiednie' niezależnie od tego, co jest wskazane w umowie, która jest podstawą wyliczenia wynagrodzenia, natomiast istnieją furtki do podwyższania tego wynagrodzenia" - tłumaczył. "Inną kwestią jest pytanie, jak wykazywać to prawidłowe wynagrodzenie, do jakiego poziomu sądy powinny je podnosić. W tym zakresie jest konieczne dysponowanie konkretnymi informacjami co do wysokości korzyści i modelu wynagrodzenia przyznawanego przez sąd" - uzupełnił.
Radca prawny tłumaczył, że jeżeli wynagrodzenie przewidziane w umowie było w formie ryczałtowej, a jego wysokość była standardowa lub niższa niż średnia na rynku, to istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że rzeczywiście w przypadku komercyjnego sukcesu określonego utworu jest tu miejsce na zastosowanie klauzuli bestsellerowej. Zwrócił jednak uwagę, że jeżeli wynagrodzenie określane było w umowie procentowo od zysku, to z reguły znacznie trudniej jest wykazać, że przyznany procent jest za niski w kontekście niespodziewanego sukcesu. "Gdyby to było wynagrodzenie procentowe, to można się zastanawiać, czy przyznany procent jest godziwy i odpowiedni. Tutaj istnieje domniemanie, że co do zasady, wynagrodzenie procentowe spełnia te kryteria, natomiast oczywiście można wykazać np. jeżeli autorka dostałaby 2 proc., a rynkowym standardem jest 10 proc., to rzeczywiście byłoby to nieodpowiednie wynagrodzenie. W takiej sytuacji można żądać podwyższenia" - dodał. (PAP)
Opisuje też sytuację Unia Literacka w oświadczeniu:
Oświadczenie Zarządu Stowarzyszenia Unia Literacka
Głośny spór Joanny Kuciel-Frydryszak z wydawnictwem Marginesy to wymowny symptom szerszego zjawiska, jakim jest brak równowagi w relacjach pomiędzy autorkami i autorami
a wydawnictwami. Rynek, na którym wspólnie działamy, jest zupełnie nieprzejrzysty, a panujące na nim zasady systemowo wspierają dominującą pozycję wydawnictw.
Brak transparentności rozliczeń, niejawność danych o nakładach i sprzedaży książek czy niekorzystne zapisy i klauzule tajności w umowach sprawiają, że pozycja autorek i autorów jest niezwykle trudna. Wszystko to pokazały ostatnio badania i raport Polskiej Sieci Ekonomii dla Instytutu Książki "Jeszcze książka nie zginęła?" Tymczasem bez nas i naszej pracy nie ma polskiej literatury.
Większość pisarzy i pisarek, którzy podpisali niekorzystne dla siebie umowy, nie ma sił i środków, by domagać się polepszenia warunków współpracy. Tym bardziej podziwiamy odwagę autorki "Chłopek", której wyjątkowa pozycja i rozpoznawalność pozwoliły zwrócić uwagę opinii publicznej na istniejące patologie.
Jako Unia Literacka łączymy środowisko piszących
i wspólnie działamy na rzecz zmiany niekorzystnych praktyk.
Nie szczędzimy wysiłku, aby promować prawidłowe relacje między wydawcami i autorami czy wypracowywać narzędzia prawne, które zapewnią ubezpieczenie społeczne artystom czy naprawią dysfunkcyjny system rekompensat za wypożyczenia biblioteczne (PLR). Jak głosi nasze hasło: „Piszemy osobno. Działamy razem”.
Wierzymy, że otwarta dyskusja o wynagrodzeniach to pierwszy
i najważniejszy krok w stronę sprawiedliwszego rynku książki. Jesteśmy dumni, że Joanna Kuciel-Frydryszak jest naszą członkinią.
PS a jak jest np. w Szwecji pisze Katarzyna Tubylewicz