Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest 14 grudnia 2018, o 15:56




Odpowiedz w wątku  [ Posty: 732 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 26, 27, 28, 29, 30  Następna strona
 2018: KSIĄŻKOTEST 
Autor Wiadomość
Miss klawiatury
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 22 kwietnia 2013, o 23:11
Posty: 2386
Lokalizacja: na wschód od Edenu w cieniu dobrego drzewa
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Sandra Brown
Cytuj
Post 
30 listopada 2018, o 20:30
Tez zaglądam, gdy mam czas, ale ostatnio na nic znajomego nie trafiłam :bezradny:


Zobacz profil
Enchantress words
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 października 2011, o 12:59
Posty: 35682
Lokalizacja: Tam gdzie Niebo z Piekłem się łaczy
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Nalini Singh
Cytuj
Post 
3 grudnia 2018, o 07:29
To może tym razem
Zagadka
- Nic się pani nie stało? Jestem pewien, że gdzieś w tym wszystkim jest kobieta... Ach, tu pani jest. Spokojnie, proszę pozwolić... - Proszę mnie nie dotykać - warknęła, uderzając go pięściami. - Nie dotykam pani. To znaczy dotykam, ale tylko po to, żeby, cholera jasna, żeby pani pomóc. - Czepek z wełny, wykończony tanią wstążką, opadł jej na oczy. Leo poprawił go, w ostatniej chwili uchylając się przed mocnym ciosem w szczękę. - Chryste, czy mogłaby pani przestać wymachiwać rękami? Kobieta zdołała usiąść i spojrzała na niego wściekle. Lucjan znalazł okulary i podał jej z uśmiechem. Wzięła je od niego bez słowa podziękowania. Była szczupła i drobna. Z jej zmrużonych oczu sypały się iskry. Jasnobrązowe włosy miała ściągnięte tak mocno, że Leo skrzywił się na sam widok. Ktoś mógłby liczyć na jakiś wynagradzający to wszystko rys, na przykład miękkie wargi albo zgrabną pierś. Ale nie - były tylko wąskie usta, płaska klatka piersiowa i wymizerowane policzki. Gdyby Lucjan został zmuszony do spędzania z nią czasu - co, na szczęście, nigdy nie mogło się zdarzyć - zacząłby od podkarmienia tej chudziny. - Jeśli chce pan pomóc - powiedziała chłodno, wkładając okulary - proszę mi przynieść tę przeklętą fretkę. Może zmęczyłam ją na tyle, że pozwoli się już złapać. Wciąż zgięty wpół Leo zaczął rozglądać się za zwierzątkiem, które przywarło do ziemi kilka kroków od nich i przyglądało się im obojgu jasnymi, paciorkowatymi oczkami. - Jak jej na imię? - Dodger. Lucjan gwizdnął nisko i kilka razy klasnął językiem. - Chodź tu, Dodger. Dostatecznie dużo kłopotów już dziś spowodowałeś. Chociaż nie mogę cię winić za to, że gustujesz w... podwiązkach? Bo co ty tam masz? Kobieta przyglądała się w oszołomieniu, jak długa, chuda fretka zbliża się ku Leo. Popiskując głośno, Dodger wspiął się na udo mężczyzny. - Grzeczny chłopak - powiedział Leo, głaszcząc lśniące futerko. - Mam podejście do zwierząt. Uznają mnie za swego. - Delikatnie wyjął fałbaniasty kawałek koronki i wstążek spomiędzy długich zębów fretki. To zdecydowanie była podwiązka, rozkosznie kobieca i niepraktyczna. Rzucił nieznajomej kpiący uśmiech i podał jej kompromitujący drobiazg. - To chyba należy do pani. Tak naprawdę wcale tak nie myślał. Założył, że podwiązka należy do kogoś innego. Niemożliwe, żeby tak surowa kobieta nosiła coś tak frywolnego. :rotfl:

_________________
Coraz bliżej Święta.


Zobacz profil WWW
Władczyni Klawiatury
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 listopada 2015, o 17:19
Posty: 4079
Pochwały: 44
Ulubiona autorka/autor: Nie mam, czytam to co mi się spodoba;)
Cytuj
Post 
3 grudnia 2018, o 11:14
Czy to Uwiedź mnie Lisy Kleypas?


Zobacz profil
Enchantress words
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 października 2011, o 12:59
Posty: 35682
Lokalizacja: Tam gdzie Niebo z Piekłem się łaczy
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Nalini Singh
Cytuj
Post 
3 grudnia 2018, o 11:47
Tak, w twoje łapki :wesoły:

_________________
Coraz bliżej Święta.


Zobacz profil WWW
Władczyni Klawiatury
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 listopada 2015, o 17:19
Posty: 4079
Pochwały: 44
Ulubiona autorka/autor: Nie mam, czytam to co mi się spodoba;)
Cytuj
Post 
3 grudnia 2018, o 12:13
dziękuję, wieczorem będzie, bo muszę pogłówkować :)


Zobacz profil
Władczyni Klawiatury
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 listopada 2015, o 17:19
Posty: 4079
Pochwały: 44
Ulubiona autorka/autor: Nie mam, czytam to co mi się spodoba;)
Cytuj
Post 
3 grudnia 2018, o 22:27
Zagadka



... Och, T! - wykrzyknęła Madame, wyrzucając ręce w górę. - Cóż, teraz wszystko jasne. Trudno znaleźć większego lekkoducha i ryzykanta od T. To diabeł wcielony.
J. odetchnęła z ulgą. A więc Madame jednak jej wierzy. Ale pracodawczyni nagle odrzuciła głowę do tyłu i roześmiała się pogardliwie. Rozejrzała się po pracowni i wszystkie dziewczęta, zawsze pragnące się jej przypodobać, wybuchnęły równie pogardliwym śmiechem.
- Chcesz, żebym uwierzyła, że książę T. potrzebował pomocy prostej midinetki, ponieważ dostał kulkę w nogę? - spytała. Pytanie to było czysto retoryczne. Nie czekała na odpowiedź. - Nie rób ze mnie idiotki, złociutka. Zobaczyłaś zbiegowisko, więc przystanęłaś, żeby się pogapić, prawda? Czy zdjęli mu spodnie, by opatrzyć nogę? Nawet rozumiem cię, że się zatrzymałaś, żeby na to popatrzeć.
Dziewczęta znów zachichotały, a J. zarumieniła się - trochę ze wstydu, a trochę ze złości.
- Uważa pani, że kłamię? - spytała nierozważnie.
Madame de Laurent po prostu zatkało. Przyglądała się jej przez chwilę, nim w końcu powiedziała:
- Tak, panno Mądralińska. Właśnie tak uważam. I nie jesteś mi już potrzebna. Chyba że... - Urwała, by spojrzeć na dziewczęta i uśmiechnęła się kpiąco. - Chyba że przyniesiesz mi liścik, podpisany osobiście przez księcia T, potwierdzający twoją historyjkę.
Dziewczęta roześmiały się, a J. odwróciła się na pięcie i wyszła z pracowni. Dopiero po kilku krokach uświadomiła sobie, że nawet się nie upomniała o wynagrodzenie za dwa przepracowane dni ...


Zobacz profil
Władczyni Klawiatury
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 listopada 2015, o 17:19
Posty: 4079
Pochwały: 44
Ulubiona autorka/autor: Nie mam, czytam to co mi się spodoba;)
Cytuj
Post 
4 grudnia 2018, o 20:36
Troszkę wcześniej


Podpowiedź pierwsza



... J. myślał, że ta noc nigdy się nie skończy. Ale minęła po godzinach niespokojnego snu, pełnego dziwacznych marzeń sennych, przerywanego długimi okresami czuwania. Dziwne, jak inaczej traktował czekający go pojedynek od czterech poprzednich. Nie przypominał sobie, by tamte wywołały w nim taki niepokój. Wcześniej odczuwał jedynie nerwowe podniecenie.
Wstał wcześniej, niż to było konieczne, i napisał długi list, który miał być doręczony w razie, gdyby nie wrócił. Zalepiwszy go i odcisnąwszy swój sygnet w miękkim wosku, uniósł go do ust i na chwilę zamknął oczy. A więc jeszcze raz trzymał ją w ramionach. Ale nie zdobył się na powiedzenie choćby jednego słowa. Bał się, że jeśli to zrobi, nie zapanuje nad sobą. Nie miał wprawy w mówieniu słów, które były potrzebne w takiej chwili. Nie miał w tym żadnego doświadczenia.
Cóż za ironia losu, że znalazł miłość właśnie wtedy, gdy czekał go pojedynek. I jeszcze jeden, jeśli dziś ujdzie z życiem.
Dziwne, że w ogóle znalazł miłość, skoro nie wierzył w jej istnienie. Skoro uważał małżeństwo, nawet z J, za pułapkę.
Pociągnął za sznur dzwonka, by wezwać pokojowca.
* * *
J. nie spała. Całą noc leżała z otwartymi oczami, wpatrując się w baldachim nad łóżkiem. Czuła zawroty głowy i mdłości. W końcu wstała, ubrała się i usiadła skulona we wnęce okiennej. Na zmianę to chłodziła rozpalone czoło, przytykając je do szyby, to owijała się w kaszmirowy szal, by się ogrzać.
Powinna była mówić. Dlaczego milczała, kiedy miała tyle do powiedzenia? Ale znała odpowiedź. Nie ma słów do wyrażenia najgłębszych porywów serca.
Co będzie, jeśli J. zginie?
Wzdrygnęła się i mocno zacisnęła zęby, żeby nie zaczęły dzwonić.
Brał udział w czterech pojedynkach i nie odniósł śmiertelnej rany. Z pewnością przeżyje jeszcze dwa. Ale szanse są niewielkie. A lord Ferdynand, który nie stanowił godnego przeciwnika dla J, kiedy wzięła go na spytki podczas przejażdżki, nie tylko wyjawił jej miejsce i czas pojedynku, ale również fakt, że wielebny Josiah Forbes, mimo duchownego stanu, słynie z opanowania i celnego oka.
Rozmyślania przerwało skrobanie do drzwi. Spojrzała na nie przestraszona. Było jeszcze bardzo wcześnie. Drzwi otworzyły się cicho, pokojówka ostrożnie wsunęła głowę i spojrzała w kierunku łóżka.
- Tutaj jestem - powiedziała J ...


Zobacz profil
Online
Łowczyni Sukcesów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 10:17
Posty: 28133
Lokalizacja: Pozostanę tam, gdzie jestem.
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Margit Sandemo
Cytuj
Post 
4 grudnia 2018, o 21:14
Balogh Mary Pojedynek. ;P

_________________
Myśli­my, że sięgnęliśmy dna, a grzęźniemy w bagnie.


Zobacz profil
Władczyni Klawiatury
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 listopada 2015, o 17:19
Posty: 4079
Pochwały: 44
Ulubiona autorka/autor: Nie mam, czytam to co mi się spodoba;)
Cytuj
Post 
4 grudnia 2018, o 22:21
Zgadza się, w Twoje rączki ObrazekObrazekObrazek


Zobacz profil
Online
Łowczyni Sukcesów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 10:17
Posty: 28133
Lokalizacja: Pozostanę tam, gdzie jestem.
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Margit Sandemo
Cytuj
Post 
5 grudnia 2018, o 23:07
ZAGADKA:

Cytuj:
- Ja już mam robotę. Nie na ten tydzień, ale od początku lata.
- Nie - zaprzeczył X. - Masz pracować dla mnie w tym tygodniu i przez całe lato.
Podniósł głos, bo samolot Y był już coraz bliżej.
- Miałam pracować dla twojego taty - skorygowałam. - Nie miałam pojęcia, że zechcesz otworzyć firmę na nowo. Nie odzywałeś się aż do dzisiaj. Co niby miałam robić? Czekać z założonymi rękami, tak na wypadek, gdybyś przypadkiem się zdecydował?
- Mogłaś znaleźć mój numer i zadzwonić do mnie - zawołał, przekrzykując ryk silnika.
- Nawet gdybyś dał mi tę robotę, to nie znaczy, że coś by z tego wynikło - odpowiedziałam, także krzycząc na całe gardło. - Polatasz przez tydzień, potem ci się odmieni i rzucisz wszystko. Zawsze tak było.

_________________
Myśli­my, że sięgnęliśmy dna, a grzęźniemy w bagnie.


Zobacz profil
Online
Łowczyni Sukcesów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 10:17
Posty: 28133
Lokalizacja: Pozostanę tam, gdzie jestem.
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Margit Sandemo
Cytuj
Post 
7 grudnia 2018, o 09:19
PODPOWIEDŹ 1:

Cytuj:
- Już idziesz? - Spytałam, starając się ukryć rozczarowanie.
- Muszę dotrzeć na drugą stronę miasta, zanim Alec się obudzi, bo inaczej domyśli się, gdzie byłem. - Grayson siadł na brzegu łóżka i położył dłoń na mojej dłoni. - Wiem, że to strasznie upierdliwe, ale zależy mi na tym, żebyś dalej spotykała się z Alekiem. Zrób to dla mnie. Teraz już wiesz, dlaczego. Dobrze?
Nie wierzyłam własnym uszom. Wysunęłam dłoń spod jego palców. Jakoś jednak udało mi się utrzymać półżartobliwą, ironiczną tonację, gdy zapytałam:
- A co mam zrobić, jeżeli jutro mi powie, że wyraźnie zbliżyliśmy się do siebie i chciałby, żeby znajomość stała się, hm, bardziej intymna? Jeżeli będzie chciał znaleźć się tu ze mną sam na sam? A potem iść na całość? Mam mu pozwolić? W takim razie bądź tak miły, wpadnij po drodze do sklepu i kup mi paczkę kondomów. Wiesz, na wszelki wypadek!
Zamknął oczy, jakbym go spoliczkowała. Trzy poziome linie na jego twarzy: dwoje oczu, zaciśnięte usta.
- Nic podobnego się nie zdarzy. Albo nie szaleje za tobą aż tak bardzo i mój plan się nie powiódł, albo potraktuje ten tydzień jako zaledwie początek znajomości i zaprosi cię na następny weekend na naszą imprezę końcową.
- Co? Na imprezę szkolną? - Sprawy szkole wydawały mi się w tamtej chwili odległe o milion kilometrów, zwłaszcza że Alec i Grayson chodzili do szkoły w mieście położonym rzeczywiście dobre sto kilkadziesiąt kilometrów od Heaven Beach. - Chyba nie spodziewasz się, że pójdę na nią z Alekiem.
- Jeżeli cię zaprosi, to tak.
- No więc, co mam zrobić, jeżeli zechce uczcić ten dzień w szczególny sposób?
Spojrzał w okno. Poświata księżyca rozjaśniała jego wydatne kości policzkowe i długi nos. Wyglądał, jakby się zastanawiał.
- No, właśnie! - Wyrzuciłam z siebie. - Upadłeś na głowę. Odbiło ci. Mogłam ostatecznie zgodzić się na ten kretynizm, dopóki myślałam, że to potrwa tylko tydzień. I wtedy nie wiedziałam jeszcze, że będę zadawać się z tobą. Ale teraz miarka się przebrała. Wynoś się stąd.
Zacisnął pięść i przycisnął ją do ust.
- Lea. Jest późno, oboje nie wiemy, co mówimy. Jesteśmy zmęczeni, a poza tym dopiero co... Dopiero co...
- Dopiero co? Nawet nie potrafisz tego nazwać, a już usiłujesz mnie skłonić, żebym się dymała z twoim bratem.

:hyhy:

_________________
Myśli­my, że sięgnęliśmy dna, a grzęźniemy w bagnie.


Zobacz profil
Zaczytana okularnica
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 kwietnia 2017, o 09:53
Posty: 3244
Lokalizacja: Pyrlandia
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Diana Palmer, Judith McNaught, Lisa Kleypas, SEP
Cytuj
Post 
7 grudnia 2018, o 21:03
Lia czy to jest "Odlot" J. Echols?

Bo przyznaję się, że nie czytałam tego, ale myślałam o tej książce bo pisalas gdzieś że bohater to śfinia i sobie właśnie opis na LC przeczytałam i imiona pasują :rotfl:

_________________
"(...)Jeżeli książki, to te, które można unieść w pamięci(...)"


Zobacz profil
Online
Łowczyni Sukcesów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 10:17
Posty: 28133
Lokalizacja: Pozostanę tam, gdzie jestem.
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Margit Sandemo
Cytuj
Post 
7 grudnia 2018, o 21:15
tak Ancymonku. ;P

_________________
Myśli­my, że sięgnęliśmy dna, a grzęźniemy w bagnie.


Zobacz profil
Enchantress words
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 października 2011, o 12:59
Posty: 35682
Lokalizacja: Tam gdzie Niebo z Piekłem się łaczy
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Nalini Singh
Cytuj
Post 
10 grudnia 2018, o 08:26
Ancy a dostaniemy zagadkę?, prosimy.

_________________
Coraz bliżej Święta.


Zobacz profil WWW
Zaczytana okularnica
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 kwietnia 2017, o 09:53
Posty: 3244
Lokalizacja: Pyrlandia
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Diana Palmer, Judith McNaught, Lisa Kleypas, SEP
Cytuj
Post 
10 grudnia 2018, o 10:20
Tak, tak :D dzisiaj dam wieczorem :smile:

_________________
"(...)Jeżeli książki, to te, które można unieść w pamięci(...)"


Zobacz profil
Zaczytana okularnica
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 kwietnia 2017, o 09:53
Posty: 3244
Lokalizacja: Pyrlandia
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Diana Palmer, Judith McNaught, Lisa Kleypas, SEP
Cytuj
Post 
10 grudnia 2018, o 18:45
Ancymonek napisał(a):
Tak, tak :D dzisiaj dam wieczorem :smile:


Edit: ZAGADKA:

Cytuj:
Isabel zerknęła w górę i zamarła. Na piersi rannego rysowały się gładkie mięśnie, brązowe sutki odcinały się od bladej skóry, a pomiędzy nimi rozsypały się czarne kręcone włosy. Brzuch miał twardy i rzeźbiony, te same czarne włosy całkowicie zakrywały pępek. Isabel zamrugała. Widziała już nagiego mężczyznę – mężczyzn, gwoli ścisłości – to prawda, niemniej Edmund w chwili śmierci przekroczył już sześćdziesiątkę i z pewnością nigdy nie wyglądał jak ten tutaj. A tych kilku dyskretnych kochanków, których sobie wzięła, odkąd odszedł, było arystokratami – mężczyznami wiodącymi leniwe życie. Mieli niewiele więcej mięśni niż ona sama. Jej oko pochwyciło linię włosów, biegnącą w dół od pępka Ducha. Znikała w jego bieliźnie.

Gdzie znajdowały się ręce Isabel.

Przełknęła ślinę i rozwiązała sznurki, nieco zaskoczona drżeniem własnych palców, po czym zsunęła Duchowi bieliznę. Ukazały się jego genitalia, członek gruby i długi, nawet w stanie spoczynku, ciężkie jądra.

– No – odezwała się pani Butterman – tutaj to on wygląda całkiem zdrowo.

– Ojej, tak – szepnęła Pinkney.

Isabel nie zauważyła, kiedy pokojówka podeszła na tyle blisko, by widzieć Ducha. Osłoniła mu lędźwie rogiem kapy, nagle zapragnąwszy chronić nieprzytomnego mężczyznę.

– Proszę mi pomóc zdjąć mu buty, żebyśmy mogły odsłonić całe nogi – zwróciła się do pani Butterman. – Jeśli tam nie znajdziemy rany, trzeba będzie go odwrócić.

Kiedy jednak zsunęły mu spodnie jeszcze niżej, ukazało się długie, głębokie cięcie na umięśnionym prawym udzie. Przy odrywaniu przemoczonego materiału z rany pociekła świeża krew, spływając strużką po nodze.

– No i jest – powiedziała pani Butterman. – Możemy posłać po medyka, milady, ale dobrze sobie radzę z igłą i nicią.

Isabel skinęła głową. Popatrzyła znów na ranę, przepełniona ulgą, że nie okazała się ona ani w połowie tak groźna, jak się obawiała.

– Proszę wziąć Pinkney do pomocy i przynieść, co pani potrzeba, pani Butterman. Coś mi się zdaje, że nie ucieszy go wizyta lekarza.

Pani Butterman wyszła spiesznie, a Pinkney podążyła za nią.

Isabel czekała, sama w pokoju, jeśli nie liczyć Ducha St. Giles. Dlaczego go uratowała? Zadziałała nieomal bez zastanowienia – koncept, by pozostawić bezbronnego człowieka na pastwę tłuszczy, wzbudzał w niej instynktowną odrazę. Jednak teraz, gdy znalazł się w jej domu, odkryła, że interesuje ją on sam. Jakiego rodzaju człowiek ryzykuje życie przebrany za arlekina? Był rozbójnikiem czy zabijaką do wynajęcia? A może po prostu szaleńcem? Popatrzyła na niego. Choć nieprzytomny, nadal imponował, gdy leżał tak, wielki, rozciągnięty na filigranowym łóżku. Był mężczyzną w kwiecie wieku, silnym i atletycznym, w tym momencie nieomal całkowicie obnażonym przed jej spojrzeniem.

Z wyjątkiem twarzy.

Wyciągnęła rękę ku czarnej jedwabnej masce, która nadal zakrywała górną część twarzy Ducha. Czy był przystojny? Brzydki? Zaledwie przeciętny?

Jej ręka zaczęła opadać ku masce.

Jego wystrzeliła w górę, chwytając Isabel za nadgarstek.

Otworzył ewidentnie brązowe oczy.

– Nie.

_________________
"(...)Jeżeli książki, to te, które można unieść w pamięci(...)"


Zobacz profil
Władczyni Klawiatury
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 listopada 2015, o 17:19
Posty: 4079
Pochwały: 44
Ulubiona autorka/autor: Nie mam, czytam to co mi się spodoba;)
Cytuj
Post 
10 grudnia 2018, o 19:22
Złodziej cieni Elizabeth Hoyt :)


Zobacz profil
Zaczytana okularnica
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 kwietnia 2017, o 09:53
Posty: 3244
Lokalizacja: Pyrlandia
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Diana Palmer, Judith McNaught, Lisa Kleypas, SEP
Cytuj
Post 
10 grudnia 2018, o 21:10
Pewnie że tak Gio :D

Zagadka w Twoje ręce :shades:

_________________
"(...)Jeżeli książki, to te, które można unieść w pamięci(...)"


Zobacz profil
Władczyni Klawiatury
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 listopada 2015, o 17:19
Posty: 4079
Pochwały: 44
Ulubiona autorka/autor: Nie mam, czytam to co mi się spodoba;)
Cytuj
Post 
10 grudnia 2018, o 21:31
Dziękuję :)


Zobacz profil
Władczyni Klawiatury
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 listopada 2015, o 17:19
Posty: 4079
Pochwały: 44
Ulubiona autorka/autor: Nie mam, czytam to co mi się spodoba;)
Cytuj
Post 
11 grudnia 2018, o 11:15
Zagadka



... S. stała w trawie obok swojego bagażu i patrzyła z otwartymi ustami za powozem, który w
chmurze kurzu pędził z powrotem drogą do wioski Hawksmouth.
– Co ja powiedziałam? – krzyknęła za młodym woźnicą, który
kompletnie ją zignorował.
Spytała tylko, czy wilki nadal jedzą mieszkańców wioski. Czy będzie
musiała ratować dzieci przed niedźwiedziami. I czy pułkownik G.
trzymał żywy inwentarz w domu. Wszystkie te kwestie powinny zostać
wyjaśnione, ale młodzik z zajazdu Hawksmouth obraził się i wyrzucił ją
tutaj.
Okolica była tak przerażająca, jak sobie wyobrażała. Drzewa rosnące
wzdłuż drogi przechodziły w ciemny las, gdzie, jak była pewna,
grasowały niedźwiedzie z długimi pazurami i kłami zbrukanymi krwią.
Niedźwiedzie, które teraz ją osaczały, śliniąc się z głodu i czekając na
zmrok, by ją dopaść i rozszarpać na kawałki. Przed sobą miała otwartą
przestrzeń. Jedna z tych łąk, którą, jak sądziła, mijał powóz w drodze
tutaj. Łąka ogromna i zielona, opadająca i wznosząca się, pocięta liniami
białych kamiennych ogrodzeń i rozciągająca się po horyzont. Po łąkach
chodziły wielkookie, żujące trawę owce, ciągle wypatrując... wilków.
Tak, wilków. Tu musiały być wilki. Wyobrażała sobie, jak się
skradają, wlepiając czerwone ślepia w swoją ofiarę, aż nagle zauważają
większy i bardziej smakowity kawał mięsa. Ją ...


Zobacz profil
Władczyni Klawiatury
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 listopada 2015, o 17:19
Posty: 4079
Pochwały: 44
Ulubiona autorka/autor: Nie mam, czytam to co mi się spodoba;)
Cytuj
Post 
12 grudnia 2018, o 11:44
Podpowiedź pierwsza




... – Nie mogę wam pozwolić jej zabrać – zaprotestował woźnica. –
Panna P. jest moją pasażerką i muszę wykonać swój
obowiązek.
S. zobaczyła, że V. kiwa głową do najmniejszego z
bandytów. K. natychmiast zapiszczała:
– To moja mama i tęsknię za nią.
Woźnica spojrzał na S.
– Jezu, paniusiu, zostawiasz swoje dzieci?
– To nie moje dzieci – odparła sucho S. Pasażerowie,
zszokowani, wciągnęli głośno powietrze do płuc.
– Mamo, jak możesz tak mówić? – załkała A. – Tęsknimy za
tobą.
– Mamo! Mamo! Maaaamo! – Dziewczynki zaczęły się
przekrzykiwać, jedne z rozpaczą, a inne z rozbawieniem w głosie.
W. obserwował tę wzruszającą scenkę z ramionami
skrzyżowanymi na piersiach. S. zignorowała go i rzuciła
dzieciom karcące spojrzenie.
– Czegoś takiego mogłam się spodziewać po waszym ojcu, ale od
was oczekuję bardziej stosownego zachowania.
Pasażerowie wystawili głowy przez okna powozu i przysłuchiwali się
uważnie. Duża kobieta oznajmiła:
– To nie jest napad. To jest…
Zabrakło jej słów i wbiła wzrok w S.
– Ale panno P. – E. zsunęła chustkę z twarzy. –
Pani coś ukradła.
S. sapnęła oburzona i rzuciła W. mordercze
spojrzenie. Patrzył na nią bez emocji. E. powiedziała:
– Ukradła pani moje serce.
– Moje serce też – odezwała się K.
– Wszystkim nam ukradła pani serca. – A. zsiadła z konia,
podeszła do S. i wzięła ją za rękę. – Proszę, panno P,
niech pani z nami zostanie.
S. spojrzała na dziewczynki, a potem na W. Zdjął
rękawiczkę i dotknął palcami swojej piersi na wysokości serca.
Mrucząc z niechęcią, woźnica odwiązał kufer młodej pasażerki i
rzucił go na pobocze. Drzewo zostało zabrane z drogi. Powóz ruszył,
zostawiając za sobą tumany kurzu.
Pozostałe dzieci zsiadły z koni i zaczęły podskakiwać. Obejmowały
S.
– Nie byłyśmy dobre, panno P? Czy chciało się pani
płakać? Nie cieszy się pani, że pani zostaje?
Przytulała je do siebie i śmiała się z ich błazeństw.
– Wystarczy, dziewczynki. – W. zsiadł z konia i głośno klasnął
w dłonie. – Dajcie nam kilka minut na osobności ...


Zobacz profil
Rozpisana cesarzowa
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 7 października 2013, o 17:13
Posty: 20343
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: brak ulubionej
Cytuj
Post 
12 grudnia 2018, o 18:56
Kojarzy mi się Dodd i jej Akademia guwernantek.
Może Oblubienica? A może nie hmmm


Zobacz profil
Władczyni Klawiatury
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 listopada 2015, o 17:19
Posty: 4079
Pochwały: 44
Ulubiona autorka/autor: Nie mam, czytam to co mi się spodoba;)
Cytuj
Post 
12 grudnia 2018, o 19:18
Tak, to Oblubienica ObrazekObrazekObrazek


Zobacz profil
Rozpisana cesarzowa
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 7 października 2013, o 17:13
Posty: 20343
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: brak ulubionej
Cytuj
Post 
12 grudnia 2018, o 19:35
Czyli dobrze mi dzwoniło :)

A teraz z mojej strony. Cóż.. Pewnie każdy to zna, ale ja nie mogłam się powstrzymać :D

Zagadka

– Wszystkiego najlepszego od nas obojga – rzekłam, nie zastanawiając się nawet nad tym, jak to brzmiało.
Tata nie zwrócił na to uwagi. Patrzył to na niego, to na paczki.
Delikatnie rozdarł papier na pierwszym pudełku i wyciągnął te same buty, które chciałam mu kupić dzień wcześniej.
Otworzył usta, by coś powiedzieć, ale zamknął je i sięgnął po następną paczkę. W środku znajdowało się zwyczajne białe pudełko, bez żadnego logo. Tata zdjął wieko i patrzył chwilę do środka, nim wyciągnął but, którego jeszcze nigdy nie widziałam. Dostrzegłam natomiast znajome logo.
– Przyszłoroczna edycja – wyjaśnił.
Tata ostrożnie odłożył but do pudełka, po czym głęboko nabrał powietrza, spojrzał mi w oczy i odezwał się bardzo cichym głosem:
– Powiedz mu, że dziękuję.
Przytknęłam rękę do ust, ale nie byłam pewna, co chciałam zamaskować: śmiech czy westchnienie.
– Tato, sam mu powiedz.
Potrząsnął głową i wiedziałam, że nic więcej z niego nie wyduszę.
Przygryzłam wargę, odwróciłam się doniego, który na pewno wszystko słyszał, i powtórzyłam mu słowa taty.
Skinął z powagą.
– Przekaż, że nie ma za co.
Chryste.
– I że w pudełku jest jeszcze coś.
Jeszcze coś?
– Tato, w pudełku jest jeszcze coś.
Tata zamrugał i jeszcze raz zajrzał do zwyczajnego pudełka, a po chwili wyciągnął z niego kopertę. W środku było coś, co wyglądało jak karta katalogowa. Przeczytał ją raz, drugi, a potem trzeci. Z powrotem włożył ją do koperty, a kopertę do pudełka. Jego ciemna twarz była posępna, gdy kilka razy odetchnął głęboko. W końcu uniósł zielone oczy i spojrzał na niego.
– S – odezwał się, ze wzrokiem utkwionym w nim – spytaj go, czy chce, żeby przytulić go teraz, czy później.


Zobacz profil
Władczyni Klawiatury
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 listopada 2015, o 17:19
Posty: 4079
Pochwały: 44
Ulubiona autorka/autor: Nie mam, czytam to co mi się spodoba;)
Cytuj
Post 
12 grudnia 2018, o 20:25
Ja chyba nie znam :mysli:


Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 732 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 26, 27, 28, 29, 30  Następna strona

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by STSoftware for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL