Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest 21 października 2018, o 10:35




Odpowiedz w wątku  [ Posty: 638 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 22, 23, 24, 25, 26
 2018: KSIĄŻKOTEST 
Autor Wiadomość
Rozpisana cesarzowa
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:15
Posty: 28978
Lokalizacja: Kłyż
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Joanna Chmielewska/Ilona Andrews
Cytuj
Post 
12 października 2018, o 20:07
podpowiedź 2.

Polska autorka,kontynuacja znanej i popularnej książki

_________________
________________***________________

Gotowałam się w środku i musiałam sięgnąć po wszystkie rezerwy opanowania,by utrzymać nerwy na wodzy.Uda mi się.Po prostu muszę być obojętna.Zen.Żadnego walenia po twarzy.Walenie po twarzy nie jest zen.


Zobacz profil
Rozpisana cesarzowa
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 7 października 2013, o 18:13
Posty: 20161
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: brak ulubionej
Cytuj
Post 
13 października 2018, o 14:02
Wydaje mi się, że to jedna z bardzo krótkiej listy polskich pisanek, które cenię. Styl chyba rozpoznałam i wydaje mi się, ze wiem czego jest to kontynuacja, ale nie czytałam więc siedzę cicho ;)


Zobacz profil
Rozpisana cesarzowa
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:15
Posty: 28978
Lokalizacja: Kłyż
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Joanna Chmielewska/Ilona Andrews
Cytuj
Post 
14 października 2018, o 14:36
podpowiedź 3

Dobra, odetchnęła w duchu, spokojnie. To tylko twój fioł, nie przenoś go na dziecko, nie przenoś go na dziecko… Lecz Agnieszka jak nic wzięła sobie za punkt honoru, żeby jeszcze przed zmierzchem doprowadzić ją do ostateczności.
– Halszko! – pokrzykiwała co chwilę, przerywając w pół słowa rozmowę z kuzynką. – Halszko, uważaj! Halszko, gdzie ty tam włazisz? Halszko, chodź się napić! Halszko, nie siadaj tam! Halszko, uważaj, kleszcze!!!
Przy kleszczach Oda nie wytrzymała.
– Dość tego.
Agnieszka zastygła nad pierwszą walizką, którą miała właśnie rozbebeszyć.
– Słucham?
– Dość tego. W tej chwili wracasz do miasta i aż do końca urlopu możesz robić, co tylko chcesz. Biegać po sklepach, wziąć się za zaległe porządki, pindrzyć się u kosmetyczki, ciągać Tomka po galeriach albo całymi dniami leżeć w pościeli, wpieprzać chipsy i oglądać seriale. Ale jeśli tu zostaniesz, to przysięgam, jeszcze jedno histeryczne „Halszko, uważaj, życie!!!” i urwę ci łeb. A wiem, że się nie powstrzymasz! – ubiegła kuzynkę. – I żeby nie było, ja to wszystko rozumiem – dodała już nieco spokojniej. – Naprawdę rozumiem. Ale dłużej tego nie zniosę.
Agnieszka spojrzała na nią jak zbity pies.
– Nie chcesz mnie tu?…
– Chcę. Nawet nie wiesz, jak bardzo chcę. Zostawisz Halszkę z Tomkiem i przyjedziesz do mnie we wrześniu na cały weekend. Albo na wszystkie weekendy. Będziemy pić wino i gadać do rana. Albo pić piwo i milczeć. Albo pić wódkę i biegać nago po łące, gorsząc kleszcze i wiewiórki. Ale nie pozwolę, żebyś spieprzyła swojemu dziecku ostatnie dni wakacji. I mnie przy okazji.
– No a… a Halszka? Tak strasznie się cieszyła, że w końcu spędzi z tobą trochę czasu.
– Och, to akurat proste. Halszkę zostawiasz. Będziemy się świetnie bawić z Kuleczką.
– Nie, Oda, no co ty! To jest zbyt wielka odpowiedzialność, ciężar, tyle rzeczy przecież… przecież… przecież ty nie wiesz nic o dzieciach!
– Są ludźmi, jak ty czy ja, u góry mają wlot, u dołu wylot, cóż tu więcej wiedzieć?
– Ale jej trzeba pilnować! Musi dużo pić, ale nie za dużo, wysypiać się, uważać na sól, nie może siadać na zimnym ani mokrym, bo jeszcze złapie wilka i…
– Aguś, Halszka ma piętnaście lat. Nie pięć. A ja, przypominam, jestem lekarzem. Wiem, co jej dolega i co trzeba robić.
Przekonanie kuzynki do tego pomysłu wcale nie przyszło jej z łatwością, lecz Oda nie zwykła się szybko poddawać. Na dodatek i Halszka, usłyszawszy, jaka jest stawka tego starcia, przypuściła szturm z drugiej flanki i pospieszyła z zapewnieniami, że oczywiście, będzie na siebie uważać, będzie grzeczna, będzie rozważna, będzie posłuszna i w ogóle będzie, jakby jej wcale nie było. A u jej nogi siedziała Kuleczka i merdała raźno, jak gdyby na znak, że tak, ona też. Ostatecznie, skuszona upojną wizją czy to sam na sam z mężem, czy to sam na sam z chipsami, Agnieszka ustąpiła. Wcisnęła córce swój powerbank, żeby mogła naładować telefon, wysłuchała powtórki z solennych obietnic, że odzyska dziecko w takim samym stanie, w jakim je zostawia, a kto wie, może nawet lepszym, i ruszyła do domu.
Ciotka wraz z chrześnicą poszły zdjąć pranie ze sznurka. Polegało to mniej więcej na tym, że Oda ściągała i składała ubrania w koszu, a Halszka brała od niej klamerki i paplała jak najęta.
– …no i wtedy postanowiłam, że sama odłożę tę kasę i za rok zapiszę się na ten kurs, czy się to matce podoba, czy nie. No. To jakie mamy plany na ten tydzień?
– Niech no pomyślę… Ach, tak. W poniedziałek Roch przyjedzie skosić trawę i zająć się stawem. A jeśli pożyczy nam drugi rower, to w środę pojedziemy do miasteczka po zakupy. I to tyle.
– Roch? Ten Roch? Roch tak boski, że olaboga?
– Nie, zastrzelę tę twoją matkę… Tak, ten Roch – Oda powtórzyła z tą samą emfazą, która jednakże w ustach Halszki miała o wiele więcej uroku, za to mniej sarkazmu. – I tylko proszę mnie z nim nie swatać, dobrze?
– Nie no, ciociu O, co ty, przecież nikt ci nie każe od razu wlec go przed ołtarz. No wiesz, dziś już się raczej nie piętnuje się ludzi rozżarzonym żelazem za seks pozamałżeński.
– Halszko, czy ty przypadkiem nie jesteś za młoda na takie rozmowy?
– Nie, raczej nie, za teorię w moim wieku nic chyba nie grozi. A ty, ciociu, kiedy zaczęłaś się interesować seksem?
– Hm. Zdaniem mojej matki zdecydowanie za wcześnie.
– A twoim?
– Zdecydowanie za późno…


a tak poza ta podpowiedzią,jeszcze jedna mała wskazówka.Tytuł znajdzie każdy uważny czytelnik w pierwszym fragmencie...

_________________
________________***________________

Gotowałam się w środku i musiałam sięgnąć po wszystkie rezerwy opanowania,by utrzymać nerwy na wodzy.Uda mi się.Po prostu muszę być obojętna.Zen.Żadnego walenia po twarzy.Walenie po twarzy nie jest zen.


Zobacz profil
Rozpisana cesarzowa
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:15
Posty: 28978
Lokalizacja: Kłyż
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Joanna Chmielewska/Ilona Andrews
Cytuj
Post 
15 października 2018, o 20:39
Ponieważ czas na rozwiązanie zagadki minął podaję tytuł-Szaławiła -Marta Kisiel

_________________
________________***________________

Gotowałam się w środku i musiałam sięgnąć po wszystkie rezerwy opanowania,by utrzymać nerwy na wodzy.Uda mi się.Po prostu muszę być obojętna.Zen.Żadnego walenia po twarzy.Walenie po twarzy nie jest zen.


Zobacz profil
Enchantress words
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 października 2011, o 13:59
Posty: 35609
Lokalizacja: Tam gdzie Niebo z Piekłem się łaczy
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Nalini Singh
Cytuj
Post 
16 października 2018, o 07:13
Zagadka
Stalowe zbrojone drzwi stały otworem. W Georgii już w maju zaczynały się upały, a latem panowały tropiki. Próba zainstalowania klimatyzacji w Twierdzy była przedsięwzięciem z góry skazanym na niepowodzenie, więc otwieraliśmy wszystkie drzwi i okna w nadziei, że zrobi się przeciąg. Przeszłyśmy wąskim korytarzem i ruszyłyśmy w górę ogromnych schodów, które były moją zmorą. Nienawidziłam ich od pierwszego spotkania, a kontuzja kolana tylko pogłębiła moją niechęć. Drugie piętro. Trzecie piętro. Głupie schody. – Małżonko! Niecierpiący zwłoki głos sprawił, że się obróciłam. Starsza kobieta z paniką wymalowaną na twarzy biegła korytarzem w moją stronę. Meredith Cole. Matka Maddie. – Zabiją je! – Złapała mnie za rękę. – Zabiją moje dziewczynki! Wszyscy zmiennokształtni zamarli. Dotknięcie alfy bez pozwolenia traktowano jako napaść. Tony, jeden z asystentów Doolittle’a, wyszedł zza rogu i pędem ruszył w naszym kierunku. – Meredith! Zaczekaj! – zawołał. Doolittle był magomedykiem Gromady. Zalała mnie fala strachu. Istniał tylko jeden powód, dla którego medyk mógłby zabić dziecko. – Kate? Co się dzieje? Gdzie jest Maddie? – pisnęła Julie. – Pomóż mi! – Meredith ścisnęła mnie za ramię tak mocno, że poczułam to w kościach. – Nie pozwól im zabić moich córeczek. Tony wyhamował. Nie wiedział, co robić. – Pokaż mi – powiedziałam spokojnym głosem.
– Tędy. Są u Doolittle’a. – Meredith puściła mnie i wskazała koniec korytarza. – Co się dzieje? – powtórzyła słabym głosem Julie. Ruszyłam w kierunku wskazanym przez Meredith. – Zaraz się dowiemy. Tony’ego odblokowało, gdy go minęłyśmy. Po chwili wszyscy dotarliśmy na oddział medyczny. – Jest na tyłach – poinformował nas Tony. – Zaprowadzę was. Poszedł przodem i powiódł nas przez skrzydło szpitalne do okrągłego pokoju, z którego wychodziło sześć długich, wąskich korytarzy – szarych betonowych tuneli. Tony wybrał ten prowadzący na wprost. Na jego końcu czekały stalowe drzwi lśniące charakterystycznym srebrnym blaskiem. Podeszliśmy do nich, a odgłos naszych kroków odbijał się echem od ścian. Drzwi strzegły trzy zasuwy, każda grubości mojego nadgarstka, które w tej chwili były otwarte. Serce niemal mi pękło. Nie chciałam zobaczyć tego, co znajdowało się za nimi. Tony chwycił za gruby metalowy zawias służący za klamkę i otworzył drzwi, ukazując spowity mrokiem pokój. Weszłam do środka. Po mojej prawej zobaczyłam Doolittle’a, mężczyznę około pięćdziesiątki. Miał ciemną karnację i włosy przyprószone siwizną. Obrócił się, by na mnie spojrzeć, a z jego zazwyczaj łagodnych oczu wyczytałam to, czego się obawiałam. Moje najgorsze podejrzenia okazały się słuszne i nie było już żadnej nadziei. Po mojej lewej stały dwie oplecione stalowymi i srebrnymi prętami klatki więzienne z pleksiglasu, skąpane w niebieskim świetle feylatarni. Nie widziałam drzwiczek. Jedyny dostęp zapewniały małe otwory przywodzące na myśl automaty z napojami. W klatkach czekały dwa potwory. Ich zniekształcone, groteskowe ciała zwijały się w koszmarne kłęby na wpół ludzkich kończyn, wielkich pazurów i kęp gęstego futra. Kuliły się w kącie, rozdzielone przez pleksiglas i pręty, a mimo to wciąż jakby złączone. Ich twarze o monstrualnych szczękach i przedziwnie zdeformowanych zębiskach mogły nie tylko napędzić komuś stracha, ale i zafundować traumę na całe życie. Potwór po lewej uniósł głowę. Spojrzał na nas dwojgiem niebieskich ludzkich oczu. Biły z nich ból i przerażenie. – Maddie! – Julie padła na kolana przed klatką. – Maddie! Drugi potwór się poruszył. Rozpoznałam czuprynę brązowych włosów. Maddie i Margo. Najlepsza przyjaciółka Julie i jej siostra bliźniaczka przechodziły przemianę w loupy. Każdy zmiennokształtny musiał stanąć przed wyborem – mógł zachować swoje człowieczeństwo, przestrzegając dyscypliny i stale ćwicząc siłę woli, lub poddać się brutalnym pragnieniom spowodowanym obecnością Lyc-V, wirusa zmiennokształtności, tym samym stając się loupem. Loupy mordowały, torturowały i upajały się cierpieniem innych. Nie potrafiły utrzymać czysto ludzkiej ani czysto zwierzęcej postaci. Gdy zmiennokształtny stawał się loupem, nie było już powrotu. Należało go zabić. W chwilach silnego stresu w organizmie zmiennokształtnego Lyc-V eksplodował w ogromnych ilościach. Dojrzewanie i towarzyszące mu zmiany hormonalne oraz huśtawki emocjonalne zaliczały się do najbardziej stresujących wydarzeń w życiu zwierzołaka. Jednej czwartej dzieciaków nie udawało się tego przetrwać. – Powiedz mu – błagała mnie Meredith. – Powiedz, żeby nie zabijał moich dzieci. Doolittle spojrzał na mnie. Gromada miała swój skomplikowany sposób na obliczanie prawdopodobieństwa loupizmu, oparty na objętości wirusa w krwi. – Ile jednostek Lycos? – Dwa tysiące sześćset u Maddie i dwa tysiące czterysta u Margo – odparł.

_________________
Czytam na okrągło.


Zobacz profil WWW
Miss postów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:16
Posty: 1989
Lokalizacja: Warszawa
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: J.Ward, L.Howard, K.Ashley, Krentz/Quick, S.Brown
Cytuj
Post 
16 października 2018, o 16:21
Ilona Andrews :bigeyes: i teraz zagwostka czy to Magia Zabija?


Zobacz profil
Enchantress words
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 października 2011, o 13:59
Posty: 35609
Lokalizacja: Tam gdzie Niebo z Piekłem się łaczy
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Nalini Singh
Cytuj
Post 
17 października 2018, o 07:20
Ciepło,dobrze kombinujesz. :cheer:

_________________
Czytam na okrągło.


Zobacz profil WWW
Miss postów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:16
Posty: 1989
Lokalizacja: Warszawa
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: J.Ward, L.Howard, K.Ashley, Krentz/Quick, S.Brown
Cytuj
Post 
17 października 2018, o 18:54
Dobra Magia wskrzesza?


Zobacz profil
Odkrywczyni orientu
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 28 grudnia 2015, o 10:41
Posty: 2591
Lokalizacja: Tarnów
Pochwały: 52
Ulubiona autorka/autor: Gabriel Garcia Marquez
Cytuj
Post 
17 października 2018, o 20:01
Zanim zdecydowałam się podebrać Ci zagadkę trafiłaś :-D

_________________
A tyś lot i górność chmur
blask wody i kamienia.
Chciałbym oczu twoich chmurność
ocalić od zapomnienia.


Zobacz profil WWW
Miss postów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:16
Posty: 1989
Lokalizacja: Warszawa
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: J.Ward, L.Howard, K.Ashley, Krentz/Quick, S.Brown
Cytuj
Post 
17 października 2018, o 21:08
Szczypto trzeba było :smile: musiałam kartkować t. 3-6, żeby trafić :evillaugh:


Zobacz profil
Enchantress words
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 października 2011, o 13:59
Posty: 35609
Lokalizacja: Tam gdzie Niebo z Piekłem się łaczy
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Nalini Singh
Cytuj
Post 
18 października 2018, o 07:15
W twoje łapki :cheer:
Jakie kartkować sam początek książki :evillaugh:
Nawiasem mówiąc książka wyrwała mnie z butów, to jest jedna z najlepszych serii jaka w życiu czytałam. Kocham :lovju:

_________________
Czytam na okrągło.


Zobacz profil WWW
Miss postów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:16
Posty: 1989
Lokalizacja: Warszawa
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: J.Ward, L.Howard, K.Ashley, Krentz/Quick, S.Brown
Cytuj
Post 
18 października 2018, o 08:20
Zaczęłam przeglądanie od środka :evillaugh: Wieczorem postaram sie coś wrzucic


Zobacz profil
Miss postów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:16
Posty: 1989
Lokalizacja: Warszawa
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: J.Ward, L.Howard, K.Ashley, Krentz/Quick, S.Brown
Cytuj
Post 
20 października 2018, o 10:55
Zagadka

Cytuj:
Mrugnął do mnie, a ja nie mogłam powstrzymać śmiechu. Żartobliwym gestem strzepnęłam z nogi jego dłoń.
- Rozumiem, że przeszkodziły nam okoliczności, ale nie dotrzymałeś naszej umowy. W ogóle się do mnie nie zalecałeś, wiec chce wracać do domu.
- Przypomina mi się, że już przeprowadziliśmy podobna rozmowę. Zupełnie inaczej wyobrażamy sobie zaloty.
- Chce chodzić z tobą na randki. Chce, żebyś mnie zabierał do kina, na kolacje, na tańce... Tańczysz, prawda?
- Tylko pod przymusem.
- O Boże. - Spojrzałam na niego WSO - Wielkimi Smutnymi Oczami. WSO znajdują się zaledwie oczko niżej od łez. - Ja uwielbiam tańczyć.
Rzucił mi przerażone spojrzenie, a potem wymamrotał:
- Cholera. No dobrze. Zabiorę cię na tańce. - Powiedział to z wielkim cierpieniem w głosie.
- Nie chce, jeżeli ty tego nie chcesz. - Nie wyobrażałam sobie lepszego pola do klasycznego feministycznego ciosu poniżej pasa. Jeżeli potraktuje poważnie moje słowa, zrozumie, że mnie rozczarował, ale jeżeli jednak zabierze mnie na tańce, będzie musiał udawać, że świetnie sie bawi. To jedna z kobiecych metod na zemszczenie się na facetach za to, że nie mają miesiączki.
- Ale po randce będziemy robili to, co ja chce.
Nietrudno zgadnąć, o co mu chodziło. Zrobiłam zaszokowana minę.
- Chcesz, żebym płaciła za randkę seksem?
- Czemu nie? - Znowu uścisnął moje kolano.
- Wybij to sobie z głowy
- Dobra. W takim razie nie pójdziemy potańczyć.
W myślach do listy jego wykroczeń dodałam: „Odmawia współpracy i nie chce nic dla mnie zrobić”. W tym tempie moja lista wkrótce będzie miała objętość encyklopedii.
- I co? Nie doczekam się ciętej riposty? - spytał.
- Właśnie zastanawiałam się nad nowym punktem na mojej liście.
- Mogłabyś już dać sobie spokój z ta cholerna lista! Podobałoby ci się gdybym to ja stworzył listę twoich błędów i niedostatków?
- Przeczytałabym ja i spróbowała przepracować swoje problemy - odparłam ze świętym oburzeniem. No, w każdym razie na pewno bym ja przeczytała. A to, że zupełnie inaczej rozumiemy słowo „problem”, to już inna sprawa.
- Bzdury. Uważam, że aktywnie pielęgnujesz swoje problemy.
- Na przykład jakie? - spytałam głosem ociekającym słodyczą.
- Na przykład swoja pyskatość.
Posłałam mu pocałunek.


Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 638 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 22, 23, 24, 25, 26

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by STSoftware for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL