Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest 16 października 2018, o 21:00




Odpowiedz w wątku  [ Posty: 631 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18 ... 26  Następna strona
 2018: KSIĄŻKOTEST 
Autor Wiadomość
Historyczna dama
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 października 2011, o 17:09
Posty: 10816
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Dżuli Stefa Dżulja MeryDżoł Gejlen Maja Kristin...
Cytuj
Post 
13 czerwca 2018, o 21:42
Nocny Anioł napisał(a):
I obu wam się udało, ona zaciążyła a ty zgadłaś :hahaha: :hahaha:
To chyba moja ulubiona cześć tej serii, a nie przeczytałam tylko ostatniej, jakoś :red: :red:

Ja też lubię tę serię, w ogóle lubię autorkę. :) Ale dawno nie czytałam, chociaż ten cykl dosyć dobrze pamiętam bo kiedyś często powtarzałam. Ja i te moje powtórki... :P :D

Zagadka:

Uśmiechnęłam się, gdy tylko Roman wkroczył do baru, nie przejmując się tym, że dobiegało
południe. Niewielu kainitów potrafiło znieść słońce, nawet zimowe, skryte za chmurami, ale Roman,
nim został
przemieniony, był magiczny. Miał zdumiewające moce. W
tym możliwość chodzenia za dnia i wysoką tolerancję na promienie uv. Nic dziwnego, że tak szybko
został Księciem Wampirów i utrzymał swoją pozycję przez trzysta lat. Nie należał do grona moich
wielbicieli, choć nasze relacje poprawiły się w ostatnich miesiącach. Wygrał dzięki mnie dużo
pieniędzy i prawdopodobnie zyskał nieco w Starszyźnie.
Jako jeden z nielicznych wierzył, że poradzę sobie z magiem.
Pomogliśmy sobie też w jednej sprawie, co jednak miało pozostać wspólną tajemnicą. Lubił się ze
mną drażnić, ale odwdzięczałam mu się tym samym.
- Mój ulubiony krwiopijca - przywitałam go ze złośliwym uśmiechem. - Miło, że znalazłeś dla mnie
chwilkę.
- Wiedźmo - nachylił się, jakby zamierzał mnie pocałować w policzek, ale tylko wciągnął zapach i
uśmiechnął się -
smakowita jak zawsze. Czy twoje zaproszenie oznacza, że chcesz się wreszcie podzielić ze mną
swoją wzmocnioną esencją?
- Jasne, zaraz po tym, jak nabijesz się na kołek, by udowodnić siłę swego uczucia - odpyskowałam.
Roześmiał się.
- Więc zostawmy to na później, wciąż nie wyrosło drzewo, z którego można by wystrugać kołek dla
mnie.
- Doprawdy? Widziałam kilka osik po drugiej stronie Wisły.
- Nie dość dobre dla mnie, wiedźmo, nie dość dobre. -
Błysnął zębami i rozsiadł się na krześle.
- Romanie, słyszałam, że twoja rasa podejrzanie się mną interesuje - zagaiłam po wymianie
grzecznościowych złośliwości.
Spoglądał na mnie uważnie ciemnymi, niemal czarnymi oczami. Na ustach błąkał mu się ironiczny
uśmieszek.
- Och, a ty oczywiście nie masz pojęcia: dlaczego.
- W rzeczy samej, nie mam. Wiem za to, że rozpytywało tu o mnie kilku kainitów, nawet takich,
których na oczy nie widziałam. Dostałam też zaproszenie do Trumny na bal.
Drgnął zaskoczony.
- Nie wiedziałem, że sprawy zaszły tak daleko...
- Domyślam się, że nie chodzi o tańce, prawda? - Byłam szczerze zaniepokojona.
- J., nie wiem właściwie, do czego to wszystko zmierza.
Masz rację, dużo się o tobie mówi. Za dużo, by mogło się rozejść po kościach. - Skrzywił się.
- Powiedz mi tylko, chodzi o Victora?
- Po części na pewno.
- Był twój, prawda? - Dotąd jakoś unikałam rozmów z Romanem na temat wampira, którego zabiłam.
- Nie. Służył u mnie, ale nie byłem jego stwórcą, nie byłem nawet związany z nim krwią. Gdybym
był, wiedziałbym, co robi za moimi plecami. - Złość mignęła w czarnych oczach.
- Czyli możliwe, że to jego stwórca lub ojciec ma do mnie pretensje... - Zamknęłam oczy na chwilę,
porządkując fakty. -
Może domagać się rekompensaty, prawda?
Wampir przytaknął.
- Czy może domagać się mojej śmierci?
- To ostateczność, ale tak, może.
Przez chwilę nie wiedziałam, co powiedzieć.
- Spotkam się z nim i będę zeznawał na twoją korzyść, wiedźmo.
- Jako członek mojej Starszyzny?
- Nie, jako Książę Wampirów, z wiedzą na temat wypadków.
Nie mogę wykorzystywać pozycji w Starszyźnie w relacjach klanowych. Nic dla nich nie znaczą.
Przytaknęłam. Fakt, że w Thornie wampiry i magiczni mieli wspólny zarząd, był fenomenem na cały
kraj.
- Ty też będziesz z nimi rozmawiać jako osoba prywatna, J., nie namiestnik Starszyzny. Nie
możemy cię chronić, nie mogę wystawić glejtu, jak ostatnio. - Jakiś cień żalu pobrzmiewał w jego
głosie.
- Mam kłopoty, Romanie?
- Masz.
- Jest coś więcej, prawda? Dlaczego wampiry dopytywały, co mam zamiar zrobić z Wawrzyńcem i
Joachimem? Przecież ja ich nawet nie widziałam od tamtej nocy...
- Naprawdę? - Skrzywił się, nie dowierzając.
- Romanie, o co chodzi? Naprawdę, nie widziałam ich od tej nocy. Z tego, co wiem, są u Gajusza...
- Nikt ich nie widział od tamtego czasu - powiedział po prostu.
- Chyba nie myślisz, że ich gdzieś więżę, ukrywam?
Spojrzał na mnie czujnie, jakby próbował mnie prześwietlić.
Westchnęłam i zdjęłam osłonę, pozwalając mu zajrzeć w swoją głowę. Nie miałam nic do ukrycia,
jeśli idzie o wampiry i wszystko, co z nimi związane.
- Czy ty ich naprawdę ożywiłaś?
- Dałam im krew.
- Nie o to pytam - uciął ostro.
- Tak, jakoś ich ożywiłam.
- Kontaktowali się z tobą po wszystkim?
- Nie widziałam ich, mówiłam ci.
- Nie o to pytam - powiedział gwałtownie.
- Och. - Zastanowiłam się. - Śniłam o nich, ale niewiele pamiętam. Jakiś niepokój, ból, prośby.
Myślę, że to mogą być reminiscencje z czasu, gdy byli więzieni przez maga. Wiesz, że miałam wgląd
w ich dusze.
Zamilkł, przygryzając wargę. Ostre kły połyskiwały złowieszczo. Dreszcz przebiegł mi wzdłuż
kręgosłupa.
- Powiedz - zaczął po chwili - jak wiele mocy zyskałaś po tym wszystkim?
Spojrzałam na niego uważnie. Był członkiem mojej Starszyzny, miał prawo pytać, ale dotąd tego nie
robił, był na to zbyt dyskretny. W pierwszym odruchu chciałam warknąć, że to nie jego sprawa, ale...
Nie musiał się ze mną dzielić tym, co wie, mógł się powołać na prawo wampirzej dyskrecji, spławić
mnie, ale jednak przyszedł i odpowiedział mi na pytania. No, a skoro wampirze klany za chwilę
mogły ogłosić sezon polowań na wiedźmę, wolałam mieć tego jednego, względnie życzliwego (co za
ironia!) wampira po swojej stronie.
Mieliśmy swoją historię, ale chwilę temu zadeklarował, że będzie zeznawał na moją korzyść.
Odpowiedziałam więc szczerze. Na ile mogłam.
- Hm, trudno orzec, Romanie, nie ma jakiegoś testu, który by to zweryfikował. Jestem silniejsza, nie
muszę się żywić na śmiertelnikach, nie dogasam jak dawniej i lepiej magazynuję energię, to bez
wątpienia plus. Mam więcej snów, przebłysków niż kiedyś. Silniejsze osłony. Lepiej kontroluję
swoją magię.
Ale nie zyskałam chyba mocy tych, którzy zmarli, nie tworzę iluzji, nie mam telekinezy, choć
Katarzyna twierdzi, że wciąż za wcześnie, by orzekać, czy jednak gdzieś to we mnie nie siedzi.
Przytaknął. Widać rozmawiał o mnie z Katarzyną.
- Jesteś wciąż niewiadomą - powiedział w końcu.
- Jak zawsze. Rzadko cokolwiek ze mną odbywało się podręcznikowo. Podejrzewam, że to te
sprzeczne linie magiczne. - Wzruszyłam ramionami. - Wiesz, nie było dotąd takiego przypadku, by
wiedźma z obu stron miała sprzeczne dziedzictwa i odziedziczyła oba. By wreszcie w okresie
dojrzewania oba doszły do głosu.
- Nic z tobą nie jest łatwe.
- Nawet nie wiesz, jak często to słyszę, Romanie. Nie ma w tym mej złej woli, nie chcę być kłopotem
dla wszystkich. Tak po prostu mam.
- Wiemy, wiemy - skrzywił się - gdybym myślał inaczej, nie zaproponowałbym cię na namiestniczkę.
- To ty? - Byłam zaskoczona. - Nie myślałam, że mi tak ufasz.
- Jesteś skuteczna.
- A ty praktyczny. - Uśmiechnęłam się.
- Właśnie tak. To ułatwia przetrwanie.
- Muszę kiedyś spróbować. - Zaśmiałam się cicho.
- J., są rzeczy, o których nie mogę ci powiedzieć. Jestem zobowiązany milczeć, ale... uważaj na
siebie.
- Zobowiązany przez prawa wampirze, prawda? -Tak.
- Co mi radzisz?
- Myślę, że będzie lepiej, gdy tam pojedziesz i spróbujesz wyjaśnić wszystko. Nie chcesz, by wyrok
zapadł zaocznie.
- Naprawdę by to zrobili? -Tak.
- Podsumowując, albo pojadę i stawię im czoła, albo jakiś krwiopijca może czyhać na mnie w
ciemnej uliczce?
- Tak. I to nie będzie zwykły krwiopijca, J., ale egzekutor.
- Czy egzekutor nie wypełnia wyłącznie wyroków Konklawe?
Przytaknął.
- Sprawa jest aż tak poważna, Romanie? - Wpatrywałam się w niego oszołomiona. - Interesuje się
mną Konklawe?
- Zbyt wiele już powiedziałem, wiedźmo. Niech to zostanie między nami.
- Powiedziałabym, że będę milczeć jak grób, ale w tej chwili brzmi to zbyt złowieszczo -
westchnęłam. - Dziękuję, Romanie.
- Uważaj na siebie, nie chcę szukać następnego namiestnika.
Twoje kontakty z ludzką policją i z innymi systemami... szkoda by je tracić.
Cóż, nie był sentymentalny, był praktyczny. Nie przeszkadzało mi to, póki nasze cele się pokrywały.
Moim było bez wątpienia wyplątać się z tego zamętu z całą szyją i na oko pięcioma litrami krwi w
żyłach.


Myślę, że łatwiutka zagadka, powodzenia. :)

_________________
"uderz w Garwood a Tajemna się odezwie"
Sol


"Cierpię na wrodzoną wadę dysfunkcji systemu motywacji."
Wilczyca Karolina Kaim


Zobacz profil
Enchantress words
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 października 2011, o 13:59
Posty: 35604
Lokalizacja: Tam gdzie Niebo z Piekłem się łaczy
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Nalini Singh
Cytuj
Post 
14 czerwca 2018, o 07:30
Nic nie mów o powtórkach :red: Angielkę w tym roku już chyba 5 razy czytałam :lovju: :lovju:
A ta seria fajna, nie mogę tylko przebrnąć przez skandalistkę , bohaterka nie mój typ.

_________________
Jestem piecuchem i dobrze mi z tym.


Zobacz profil WWW
Szamanka od Umarlaków
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 8 stycznia 2012, o 17:55
Posty: 55155
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Andrews/SEP/Sparks i wiele, wiele innych.
Cytuj
Post 
14 czerwca 2018, o 11:54
Dora Wilk Jadowskiej tylko teraz która... :mysli:
dawno czytałam, strzelam. Zwycięzca bierze wszystko?

_________________
Obrazek


Zobacz profil
Pogromczyni gaduł
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 listopada 2015, o 18:19
Posty: 3902
Pochwały: 43
Ulubiona autorka/autor: Nie mam, czytam to co mi się spodoba;)
Cytuj
Post 
14 czerwca 2018, o 12:54
Nocny Anioł napisał(a):
Nic nie mów o powtórkach :red: Angielkę w tym roku już chyba 5 razy czytałam :lovju: :lovju:
A ta seria fajna, nie mogę tylko przebrnąć przez skandalistkę , bohaterka nie mój typ.


Też nie przeczytałam. A powtórki też ostatnio uskuteczniam :)


Zobacz profil
Historyczna dama
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 października 2011, o 17:09
Posty: 10816
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Dżuli Stefa Dżulja MeryDżoł Gejlen Maja Kristin...
Cytuj
Post 
14 czerwca 2018, o 23:32
Nocny Anioł napisał(a):
Nic nie mów o powtórkach :red: Angielkę w tym roku już chyba 5 razy czytałam :lovju: :lovju:
A ta seria fajna, nie mogę tylko przebrnąć przez skandalistkę , bohaterka nie mój typ.
Skąd ja to znam, fragmenty Angielki (i nie tylko) mogę cytować na pamięć. :P

•Sol• napisał(a):
Dora Wilk Jadowskiej tylko teraz która... :mysli:
dawno czytałam, strzelam. Zwycięzca bierze wszystko?

Nie Sol, ale blisko :D

Podpowiedź nr 1:

Laurent szył sukienki. Magię wykorzystywał nie do kopania tuneli, ale do tworzenia idealnych ubrań.
I cudownie, po co dziewczynom tunele? Jego kreacje dawały ogrom szczęścia, nawet mnie, choć nie
byłam typową „dziewczęcą dziewczyną"
i na co dzień nosiłam dżinsy, proste T-shirty i skórzane płaszcz lub kurtkę. Prawie wszystkie skórzane
ubrania miałam zresztą z pracowni Laurenta. Magia dawała im nie tylko niemal niezawodną jakość,
ale też dopasowywała ubrania idealnie do mojego ciała. Nie groziło mi, że gdy przybiorę tu czy tam,
nie wejdę w ukochane spodnie. Skrzat nie był bóstwem, ale miał
grono oddanych wielbicielek oddających mu cześć. To więcej niż niejeden kult.
- Jadeńku, złotko, wyglądasz świetnie - skrzat stanął na palcach, by ucałować mnie w oba policzki -
choć doprawdy, twoje codzienne ubrania są mało atrakcyjne. Ciągle na czarno... i ten kult bawełny...
Nic tylko wygoda... A przecież dla piękna warto nieco się poświęcić. - Zmarszczył swój nieco
kartoflany nos, obrzucając mnie spojrzeniem od stóp do głowy.
- Przynajmniej figurę masz wciąż znakomitą, trochę schudłaś, ale nie za bardzo.
- Laurent, tak miło cię widzieć. Mam nadzieję, nie obrazisz się, że przyprowadziłam przyjaciela?
Pomyślałam, że chętnie stworzysz dla niego strój na wyjątkową okazję... -
Przywołałam wzrokiem Mirona, który stał trzy kroki za mną.
Laurent odegrał scenkę pod tytułem: „Och, dopiero teraz zauważyłem, że nie jesteś sama" z
wdziękiem hollywoodzkiej diwy. Choć jego czujne oczka nie tylko przyuważyły diabła, gdy ten
przekroczył próg, ale dokonały już wstępnych pomiarów jego... parametrów życiowych.
- Hm... a kogóż tu mamy? - przemówił z lekką emfazą, co kojarzyło mu się ze zmysłowym głosem.
- To Miron, mój diabli przyjaciel - powiedziałam z wdziękiem kłaniając się skrzatowi.
- Przyjaciel?
- Przyjaciel. - Diabeł podkreślił to słowo, tak że zabrzmiało odrobinę nieprzyzwoicie, ale nie
protestowałam. - Miło mi poznać prawdziwego artystę, Dora była na tyle miła, że wiele mi o panu
opowiadała.
- Mów mi Laurent, kochany, skoro moja droga Jada wlicza cię do wąskiego grona przyjaciół.... Nie
szyłem dotąd nic dla diabła... - Oblizał się, jakby w gardle mu zaschło.
- Nasza anatomia nie jest szczególnym wyzwaniem
-powiedział Miron z uśmiechem. - Raczej nie odbiega od przeciętnej.
- Och, nic, co widzę, nie jest przeciętne - zamruczał skrzat, przebierając nóżkami. - Będę musiał
wziąć dokładną miarę...
Zachichotałam w duchu. Domyślałam się, jak dokładną, i ostrzegłam wcześniej Mirona. Uśmiechał
się teraz, rozkładając szeroko ramiona:
- Oddaję się w ręce artysty - powiedział swobodnie.
Przysiadłam na wysokim stołku i z przyjemnością obserwowałam Mirona. Bawił się nieźle, choć z
pewnością nie tak dobrze jak skrzat, który przysunął sobie małą drabinkę i rozwinął centymetr.
Diabeł patrzył mi prosto w oczy, rozbawiony i rozluźniony. Centymetr i zwinne dłonie Laurenta
przesuwały się po jego torsie, szyi, talii, biodrach. Z
prawdziwie naukową precyzją zmierzyły długość nóg i stóp.
Rozstaw ramion, obwód bicepsów, nadgarstków, łokci i każdej części ciała, jaką można nazwać.
Wiedziałam, że nie jest to związane tylko z dopasowaniem odzieży... wziąłby równie dokładną
miarę, gdyby Miron chciał zamówić plecak. Taki styl. Nie posunął się do zbyt intymnych
obmacywanek, nie pozwoliłby sobie na to, ale korzystał z okazji. Ze mnie nigdy nie brał tak
dokładnych pomiarów, pomyślałam rozbawiona.
Skrzat uśmiechał się jak kot, który dorwał się do śmietanki.
- Dobrze - powiedział w końcu - czego potrzebujecie? Jaka okazja?
- Kochany, tylko twoja magia może nam pomóc. Dostaliśmy zaproszenie na bal, do Trumny -
powiedziałam.
- Między wampiry? - Zmarszczył lekko nos. No tak, stare urazy międzyrasowe.
- Tak, musimy wyglądać olśniewająco... Rozumiesz, reprezentujemy magicznych, piekło i niebo...
- Niebo?
- Prócz strojów dla nas, potrzebujemy kostiumu dla naszego przyjaciela, anioła.
- Bez miary? - skrzywił się lekko.
- Jest skrajnie nieśmiały - wytłumaczyłam. - Konserwatywne wychowanie, jak to w niebie. Ale jest
zbudowany prawie tak samo jak Miron, tylko niższy o dwa czy trzy centymetry i lżejszy o jakieś
dziesięć kilo. Prawda, Mironie?
- Tak, szczuplutki jest i nieśmiały jak panienka. -Diabeł z uśmiechem wzruszył ramionami. - Jeśli
trzeba, możesz wziąć miarę ze mnie raz jeszcze, uwzględniając różnice naszych parametrów. Skrzat
był udobruchany.
- Nie trzeba, zapamiętałem każdy centymetr twego ciała... -
powiedział z figlarnym uśmieszkiem. Nie wątpiłam, że mówi prawdę.
- Przyniosłam zdjęcia kostiumów z filmów, chcemy kopie, najlepsze z możliwych.
Pokazałam mu zdjęcia. Zamruczał, drapiąc się po brodzie.
- Dość proste, złoteńko, dobrze ci będzie w tym gorsecie...
ale trochę go przeprojektujemy, biedna Kate jest prawie płaska, a jak cię znam, nie chcesz
ryzykować, że coś ci wyskoczy. -
Uśmiechnął się.
- Właśnie dlatego przychodzę do ciebie z takimi kłopotami, jesteś mistrzem.
- Jestem - zgodził się łaskawie.

_________________
"uderz w Garwood a Tajemna się odezwie"
Sol


"Cierpię na wrodzoną wadę dysfunkcji systemu motywacji."
Wilczyca Karolina Kaim


Zobacz profil
Szamanka od Umarlaków
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 8 stycznia 2012, o 17:55
Posty: 55155
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Andrews/SEP/Sparks i wiele, wiele innych.
Cytuj
Post 
15 czerwca 2018, o 10:50
Bogowie muszą być szaleni?
Kurde jak ja to dawno czytałam, mieszają mi się tomy :P

_________________
Obrazek


Zobacz profil
Historyczna dama
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 października 2011, o 17:09
Posty: 10816
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Dżuli Stefa Dżulja MeryDżoł Gejlen Maja Kristin...
Cytuj
Post 
15 czerwca 2018, o 22:48
Tak Sol, to ta książka. :)

_________________
"uderz w Garwood a Tajemna się odezwie"
Sol


"Cierpię na wrodzoną wadę dysfunkcji systemu motywacji."
Wilczyca Karolina Kaim


Zobacz profil
Szamanka od Umarlaków
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 8 stycznia 2012, o 17:55
Posty: 55155
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Andrews/SEP/Sparks i wiele, wiele innych.
Cytuj
Post 
16 czerwca 2018, o 11:17
to znak że czas powtórzyć :hyhy:
dziękuję Tajemna ;)

ZAGADKA:
– Wow. – O. opiera się na skórzanym siedzeniu, przyglądając mi się. – Ktoś tu ma nadęte ego.
Wzruszam ramionami.
– Ryzyko zawodowe. I choć zabrzmi to gburowato, mówię prawdę.
Zakłada włosy za ucho, jakby nieczęsto nosiła je rozpuszczone. Szkoda.
– Zawsze jest z tobą ochrona?
– Tak.
– A kiedy jesteś w domu?
– Też tam jest. A także są pokojówki. I lokaj.
– Więc nigdy nie jesteś… sam? Nie możesz chodzić nago, kiedy masz na to ochotę?
Wyobrażam sobie minę F., gdybym położył jaja na szesnastowiecznej sofie królowej Anny, albo jeszcze lepiej – reakcję babci. Śmieję się.
– Nie, nie mogę, ale ważniejsze: czy ty chodzisz nago.
Wzrusza jednym zmysłowym ramieniem.
– Czasami.
– Zostańmy jutro u ciebie – mówię całkiem poważnie. – Cały dzień. Pozmieniam plany.
O. ściska moją dłoń, jakby nakazywała mi się zachowywać, ale delikatny rumieniec na jej policzkach podpowiada mi, że podoba jej się ta rozmowa.
– Tak więc jeśli pierwszego wieczoru, kiedy się poznaliśmy, pojechałabym z tobą do hotelu, ochrona byłaby w pobliżu, gdybyśmy się…
– …pieprzyli? Tak, ale nie w tym samym pokoju. Nie lubię publiki.
– To takie dziwne. To wielki wstyd.
Nie rozumiem.
– Co masz na myśli?
Zażenowana ścisza głos, mimo że chłopcy nie mogą jej słyszeć.
– Wiedzieliby, co byśmy robili, może nawet by nas słyszeli. To jak nieustające mieszkanie w domu bractwa.
– Zakładasz, że zwróciliby uwagę, ale tak by nie było. – Unoszę jej dłoń do ust i całuję jej grzbiet. Skóra Olivii jest miękka niczym płatki kwiatów i zastanawiam się, czy wszędzie pozostaje taka miękka. – Kiedy idę do łazienki, zdają sobie sprawę, że będę sikał, ale nie rozważają aspektów tego aktu.
Nie wydaje się przekonana, lecz jeśli dzisiejszy wieczór zakończy się tak, jak na to liczę, będzie musiała przyzwyczaić się do ochrony.
Przyjmuję wyzwanie.


Powodzenia :mrgreen:

_________________
Obrazek


Zobacz profil
Historyczna dama
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 października 2011, o 17:09
Posty: 10816
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Dżuli Stefa Dżulja MeryDżoł Gejlen Maja Kristin...
Cytuj
Post 
16 czerwca 2018, o 11:23
Tak, pewnie kiedyś powtórzę Dorę, bo fajna.

A co do zagadki... Znam, nawet niedawno czytałam! :) Ale oczywiście nie mogę. :)

_________________
"uderz w Garwood a Tajemna się odezwie"
Sol


"Cierpię na wrodzoną wadę dysfunkcji systemu motywacji."
Wilczyca Karolina Kaim


Zobacz profil
Szamanka od Umarlaków
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 8 stycznia 2012, o 17:55
Posty: 55155
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Andrews/SEP/Sparks i wiele, wiele innych.
Cytuj
Post 
16 czerwca 2018, o 11:27
chodziło mi o to że ja powinnam ;)
ale jak Ty masz ochotę to przecie powtórzmy razem :hyhy:

wiem, że znasz ;)
raczej nie powinno być w ogóle problemów z tą książką ;)

_________________
Obrazek


Zobacz profil
Miss postów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 sierpnia 2017, o 08:25
Posty: 1834
Lokalizacja: Kraków
Pochwały: 52
Ulubiona autorka/autor: Anne Golon, Sylvain Reynard
Cytuj
Post 
16 czerwca 2018, o 12:12
Czyżby "Książę w wielkim mieście " Chase?

_________________
"Każda książka pozwala nam na nowe marzenia." - Emma Chase


Zobacz profil
Szamanka od Umarlaków
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 8 stycznia 2012, o 17:55
Posty: 55155
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Andrews/SEP/Sparks i wiele, wiele innych.
Cytuj
Post 
16 czerwca 2018, o 12:36
Oczywiście ze tak ;)
Gratuluję Karino zagadka w Twoje ręce :smile:

_________________
Obrazek


Zobacz profil
Miss postów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 sierpnia 2017, o 08:25
Posty: 1834
Lokalizacja: Kraków
Pochwały: 52
Ulubiona autorka/autor: Anne Golon, Sylvain Reynard
Cytuj
Post 
16 czerwca 2018, o 15:36
Dziękuję. Dodam coś w poniedzialek, jak będę miała dostęp do komputera :smile:

_________________
"Każda książka pozwala nam na nowe marzenia." - Emma Chase


Zobacz profil
Miss postów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 sierpnia 2017, o 08:25
Posty: 1834
Lokalizacja: Kraków
Pochwały: 52
Ulubiona autorka/autor: Anne Golon, Sylvain Reynard
Cytuj
Post 
18 czerwca 2018, o 07:53
ZAGADKA:

Cytuj:
Pianie koguta obudziło mnie brutalnie. Brzmiało, jakby wstrętne ptaszysko było właśnie bez litości zarzynane. Jęknęłam i przykryłam głowę puchową poduszką, która dość szybko zaczęła mnie podduszać. Kichnęłam donośnie, kiedy połaskotała mnie w nos nitka z haftu, który własnoręcznie (i trzeba przyznać, że bardzo nieudolnie) wykonałam jakiś czas temu na poszewce. Zrzuciłam poduchę na podłogę i wbiłam spojrzenie w sufit. Nienawidzę tego budzika. Na wszystkich znanych mi bogów przysięgam, że nienawidzę tego dźwięku. Nie wiem, po co mama go kupiła. Nie wiem, jakim cudem mogła dojść do wniosku, że będzie mi się podobał. Rozżalona usiadłam w pościeli i odrzuciłam kołdrę. Płócienna koszula nocna przykleiła mi się do ciała. Westchnęłam ciężko. Zawsze w nocy przykrywam się kołdrą, nawet jak jest gorąco. Mam teraz za swoje. Pokój zalany był światłem. Przez otwarty lufcik wpadał świeży zapach chłodnego poranka i koni. Zmarszczyłam nos. Nigdy nie miałam nic do koni. Uważam, że to piękne zwierzęta, ale nie oszukujmy się… różami to one nie pachną. Wstałam i oparłam się o stary, poznaczony siatką pęknięć, marmurowy parapet. Z wysokości pierwszego piętra przyglądałam się ruchliwej warszawskiej ulicy. Kierowcy samochodów spieszyli w sobie tylko znanych kierunkach, a konni policjanci jak zwykle stali pod naszą kamienicą. To od nich tak śmierdziało. Cicho zagwizdałam pod nosem. Może nie pachnieli zbyt pięknie, ale z pewnością było na co popatrzeć. Dwóch dobrze zbudowanych młodych funkcjonariuszy dumnie prezentowało ułańskie mundury, w które odziana była warszawska policja. Długie szable u ich boków odbijały blask słońca. Pogoda była piękna. Mogłam się założyć, że w południe zrobi się bardzo ciepło. Nie do wiary, że dopiero zaczynał się luty! Meteorolodzy także nie mogli się nadziwić anomaliom pogodowym. Zima była niezwykle łaskawa w tym roku. Pierwszy raz od co najmniej kilkuset lat nie spadł ani jeden płatek śniegu.

_________________
"Każda książka pozwala nam na nowe marzenia." - Emma Chase


Zobacz profil
Zaczytana okularnica
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 kwietnia 2017, o 10:53
Posty: 3110
Lokalizacja: Pyrlandia
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Diana Palmer, Judith McNaught, Lisa Kleypas, SEP
Cytuj
Post 
18 czerwca 2018, o 10:22
"Szeptucha" K. B. Miszczuk? hmmm

_________________
"(...)Jeżeli książki, to te, które można unieść w pamięci(...)"


Zobacz profil
Miss postów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 sierpnia 2017, o 08:25
Posty: 1834
Lokalizacja: Kraków
Pochwały: 52
Ulubiona autorka/autor: Anne Golon, Sylvain Reynard
Cytuj
Post 
18 czerwca 2018, o 10:27
Tak :wave:

_________________
"Każda książka pozwala nam na nowe marzenia." - Emma Chase


Zobacz profil
Zaczytana okularnica
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 kwietnia 2017, o 10:53
Posty: 3110
Lokalizacja: Pyrlandia
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Diana Palmer, Judith McNaught, Lisa Kleypas, SEP
Cytuj
Post 
18 czerwca 2018, o 11:53
Kurcze, ale się wkopałam. Nie wiem co teraz dać :hyhy: Pomyślę i najpóźniej jutro coś wstawię :P

_________________
"(...)Jeżeli książki, to te, które można unieść w pamięci(...)"


Zobacz profil
Zaczytana okularnica
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 kwietnia 2017, o 10:53
Posty: 3110
Lokalizacja: Pyrlandia
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Diana Palmer, Judith McNaught, Lisa Kleypas, SEP
Cytuj
Post 
19 czerwca 2018, o 18:28
ZAGADKA:
Cytuj:
Włożyłam rękę do torby z jedzeniem i wyciągnęłam jej zawartość. Podałam mu paczkę z uśmiechem.
–Proszę, to dla ciebie.
–Dzięki. Możesz przeklinać, dzięki temu będę mieć wrażenie, że Tess nigdy nie odeszła.
–Tess? –Moja sekretarka, która jest na zwolnieniu z powodu operacji. Ma sześćdziesiąt lat i wygląda jak Mary Poppins, ale klnie jak szewc.
–W takim razie będę musiała jeszcze trochę poćwiczyć. Zamówiłam dla nas kanapki z delikatesów, które odkryłam pierwszego dnia, gdy wynajęłam ten gabinet. Drew wyglądał, jakby dbał o swoją dietę, więc wybrałam dla niego kanapkę z indykiem i awokado na pełnoziarnistym pieczywie, a dla siebie wzięłam coś mniej zdrowego, bo właśnie takie jedzenie lubiłam. Drew pochłonął kanapkę, zanim skończyłam swoją, a wcale nie jadłam wolno. Patrząc na pusty papier, zapytałam:
–Zgaduję, że smakowała ci kanapka?
–Byłem na siłowni o piątej rano i nie miałem czasu zjeść przed spotkaniem na mieście o wczesnej godzinie. To była pierwsza rzecz, jaką miałem dzisiaj w ustach.
–Poszedłeś na siłownię o piątej nad ranem?
–Lubię wcześnie wstawać. Sądząc po twoim przerażonym tonie głosu, ty wręcz przeciwnie.
–Staram się.
–I jak ci to wychodzi?
–Nie za dobrze. –Zaśmiałam się. –Nie potrafię zasnąć wcześnie, więc poranki są dla mnie trudne.
–A ćwiczysz?
–Mówiłam ci, że kilka wieczorów w tygodniu trenuję krav magę, by się zmęczyć. Miałam nadzieję, że dzięki temu lepiej będzie mi się spało, ale nic się nie zmieniło. Mimo to lubię te zajęcia.
–Może spróbuj łykać tabletki z melatoniną.
–Próbowałam, ale to na mnie nie działa.
–A tabletki nasenne?
–Po nich jestem marudna przez następne dwadzieścia cztery godziny.
–To spróbuj prolaktyny.
–A co to jest?
–Hormon, który uwalnia się w twoim organizmie na przykład po orgazmie. Dzięki niemu robisz się senna. Próbowałaś się kiedyś masturbować przed spaniem? Właśnie próbowałam przełknąć kanapkę i zadławiłam się. Nie tylko zaczęłam kaszleć i chrząkać –jedzenie wpadło w złą dziurkę i odcięło mi dostęp powietrza do płuc. Spanikowana, wstałam, zrzucając z kolan napój i papier z kanapką na podłogę. Zaczęłam zaciekle pokazywać na swoje gardło. Na szczęście Drew zrozumiał, o co mi chodzi. Podbiegł i uderzył mnie kilkukrotnie w plecy. Kiedy wciąż nie mogłam oddychać, otoczył mnie ramionami w pasie i wykonał chwyt Heimlicha. Przy drugim silnym szarpnięciu wyplułam pieczywo, które przeleciało na drugi koniec gabinetu. Mimo że cały epizod trwał mniej niż piętnaście sekund, zgięłam się wpół i zaczęłam łapczywie wdychać powietrze, jakbym straciła oddech na co najmniej trzy minuty. Serce chciało mi wyskoczyć z piersi, gdy zalała mnie nagła fala adrenaliny. Drew nie puścił mnie, tylko trzymał mocno w pasie, gdy ja oddychałam ciężko. W końcu mój oddech się uspokoił i wtedy zapytał cicho:
–Wszystko już w porządku?
–Chyba tak –odparłam zachrypniętym głosem.

_________________
"(...)Jeżeli książki, to te, które można unieść w pamięci(...)"


Zobacz profil
Szamanka od Umarlaków
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 8 stycznia 2012, o 17:55
Posty: 55155
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Andrews/SEP/Sparks i wiele, wiele innych.
Cytuj
Post 
19 czerwca 2018, o 19:32
Egomaniac Keeland? :hyhy:

_________________
Obrazek


Zobacz profil
Zaczytana okularnica
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 kwietnia 2017, o 10:53
Posty: 3110
Lokalizacja: Pyrlandia
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Diana Palmer, Judith McNaught, Lisa Kleypas, SEP
Cytuj
Post 
19 czerwca 2018, o 21:03
Pewnie że tak :mrgreen:

_________________
"(...)Jeżeli książki, to te, które można unieść w pamięci(...)"


Zobacz profil
Szamanka od Umarlaków
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 8 stycznia 2012, o 17:55
Posty: 55155
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Andrews/SEP/Sparks i wiele, wiele innych.
Cytuj
Post 
19 czerwca 2018, o 21:08
Kapitana Prolaktynatora poznam wszędzie :D
dziękuję zagadka będzie jutro ;)

_________________
Obrazek


Zobacz profil
Szamanka od Umarlaków
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 8 stycznia 2012, o 17:55
Posty: 55155
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Andrews/SEP/Sparks i wiele, wiele innych.
Cytuj
Post 
21 czerwca 2018, o 11:12
z lekką obsuwą ale jest:
ZAGADKA:
– Uciekniemy razem – kontynuowała beztrosko. – Pojedziemy gdzieś, gdzie nikt nas nie znajdzie…
– Do ciężkiej cholery, czy ty wiesz, jak niedorzecznie to brzmi?
– Dlaczego niedorzecznie?
– Myślisz, że zrujnowałbym ci życie w ten sposób?
– Należę do ciebie – oświadczyła z uporem. – Zrobię wszystko, żeby z tobą być.
Wierzyła w to, co mówi – widział to w jej twarzy. Rozwścieczyło go to i jednocześnie złamało mu serce. Do diabła, przecież wiedziała, że nie da się pokonać różnic pomiędzy nimi. Musiała to zaakceptować. Nie mógł tu zostać i mierzyć się z ciągłą pokusą, wiedząc, że poddanie się jej będzie oznaczało upadek dla nich obojga.
Ujął jej twarz w dłonie, musnął palcami koniuszki jej ciemnych brwi i ciepły aksamit policzków. Ponieważ nie był w stanie zaprzeczyć miłości kryjącej się w tej pieszczocie, powiedział chłodno:
– Teraz wydaje ci się, że mnie pragniesz. Ale to się zmieni. Pewnego dnia zapomnisz o mnie, i to cholernie łatwo. Jestem bękartem. Służącym, i to nawet nie w domu, tylko…
– Jesteś drugą połową mnie.
Umilkł zszokowany i zamknął oczy. Nienawidził własnej reakcji na jej słowa, tego przypływu prymitywnej radości.
– Cholera jasna. Przez ciebie nie będę mógł tu zostać.
Odsunęła się od niego od razu. Krew odpłynęła jej z twarzy.
– Nie. Nie wyjeżdżaj. Przepraszam. Nic więcej nie powiem. Proszę, M… Zostaniesz, prawda?
Nagle poczuł smak nieuniknionego bólu, którego pewnego dnia miał doświadczyć – śmiertelnej rany, którą zada mu zwyczajny akt zostawienia jej. A. miała dziewiętnaście lat… Został mu jeszcze rok z nią, może nawet mniej. Potem otworzy się przed nią świat, a on stanie się dla niej niebezpiecznym ciężarem. Albo, co gorsza, powodem do wstydu. Będzie chciała zapomnieć o tej nocy. Wyrzucić z głowy to, co powiedziała stajennemu chłopcu na oblanym światłem księżyca balkonie swojej sypialni. Do tego dnia jednak…
– Zostanę tak długo, jak będę mógł – mruknął szorstko.
W ciemnych głębinach jej oczu błysnął niepokój.
– A jutro? – przypomniała mu. – Spotkamy się jutro?
– Nad rzeką o zachodzie słońca – potwierdził.


chyba łatwe ;) powodzenia ;)

_________________
Obrazek


Zobacz profil
Pogromczyni klawiatury
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 sierpnia 2011, o 11:33
Posty: 5668
Lokalizacja: Somewhere
Pochwały: 6
Ulubiona autorka/autor: Nalini Singh
Cytuj
Post 
21 czerwca 2018, o 11:18
ja tam nie wiem, nie czytam y/a i nie lubię motywu bogata/biedny :P

_________________

.
.

Let's find some beautiful place to get lost.


Zobacz profil
Pogromczyni gaduł
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 listopada 2015, o 18:19
Posty: 3902
Pochwały: 43
Ulubiona autorka/autor: Nie mam, czytam to co mi się spodoba;)
Cytuj
Post 
21 czerwca 2018, o 11:29
Magia powrotu Lisa Kleypas :)


Zobacz profil
Pogromczyni klawiatury
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 sierpnia 2011, o 11:33
Posty: 5668
Lokalizacja: Somewhere
Pochwały: 6
Ulubiona autorka/autor: Nalini Singh
Cytuj
Post 
21 czerwca 2018, o 11:32
to romans historyczny? :ohlala:

_________________

.
.

Let's find some beautiful place to get lost.


Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 631 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18 ... 26  Następna strona

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by STSoftware for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL