Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest 25 maja 2018, o 01:37




Odpowiedz w wątku  [ Posty: 317 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 9, 10, 11, 12, 13
 2018: KSIĄŻKOTEST 
Autor Wiadomość
Miss postów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:16
Posty: 1787
Lokalizacja: Warszawa
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: J.Ward, L.Howard, K.Ashley, Krentz/Quick, S.Brown
Cytuj
Post 
12 maja 2018, o 18:18
to jakieś fantasy? Można kolejną podpowiedź?


Zobacz profil
Enchantress words
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 października 2011, o 13:59
Posty: 35505
Lokalizacja: Tam gdzie Niebo z Piekłem się łaczy
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Nalini Singh
Cytuj
Post 
13 maja 2018, o 07:42
Bardziej paranormal
Podpowiedz 1
Uwielbiam dzieci, ale całego chyba nie
zjem.
NAKLEJKA NA ZDERZAKU
Martwiłam się, że Diablątko pójdzie za mną do
domu i dopiero zacznie się rozkręcać, więc zanim
wsiadłam do Misery i zwinęłam się do mieszkania,
upewniłam się, że nie ma jej w zasięgu wzroku. Na
wszelki jednak wypadek jak tylko wpadłam do
siebie, rzuciłam powitanie panu Wongowi i
przetrząsnęłam moją szafkę RTV w poszukiwaniu
zestawu do egzorcyzmów. Trzymałam go w szafce
RTV, bo egzorcyzmy to taka rozrywka, że radio i
telewizja się mogą schować.
Nie, tak naprawdę nie potrafię przeprowadzić
egzorcy-zmu - mimo mojego korzystnego statusu
kostuchy. Mogę tylko pomóc zmarłym zrozumieć,
dlaczego wciąż są na ziemi, a potem zwabić ich do
innego wymiaru. Nie mogę ich zmusić, by przeszli.
Tak mi się przynajmniej wydaje. Nigdy nie
próbowałam. Mogę ich jednak przechytrzyć. Parę
świeczek, zaimprowizowany śpiew rytualny
i voila - egzorcyzm du jour. Zmarli stale się na to
nabierają i przechodzą do innego wymiaru choćby
wbrew sobie. Poza panem Habershamem
z końca korytarza. Ten tylko rechotał, kiedy
próbowałam go wyegzorcyzmować. Stary pierdziel.
Pomimo pana Habershama - i w sumie pana Wonga
- uwielbiam tu mieszkać. Mój budynek, Causeway,
nie tylko stoi zaraz za barem mojego taty, czyli za
moim biurem, lecz także jest swego rodzaju lokalną
atrakcją turystyczną.
Mieszkałam tu trzy lata z niedużym hakiem, ale
kiedy byłam mała - za mała, by wiedzieć, że istnieje
zło - ten stary budynek niezamierzenie zapadł mi w
pamięć. Potem, kiedy tata kupił bar, wyszłam na
parking i zobaczyłam ów blok pierwszy raz po
upływie ponad dziesięciu lat. Stałam jak zaklęta,
wpatrując się w skomplikowane, jakby
średniowieczne płaskorzeźby wzdłuż portalu -
rzadkość w Albuquerque - i przetoczyła się przeze
mnie lawina mrocznych, bolesnych wspomnień.
Kłuły mnie one w sercu i zapierały dech w piersi.
Od tamtej pory miałam obsesję na punkcie tego
budynku.

_________________
Napisać świat od nowa i wymazać wszystkie błędy.


Zobacz profil WWW
Lady Butterfly
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 22 lutego 2012, o 21:14
Posty: 26655
Lokalizacja: Warszawa
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Kristen Ashley/Mariana Zapata
Cytuj
Post 
18 maja 2018, o 14:29
Może podpowiedź?

_________________


“Women are not short. They’re petite. They also are never middle-aged. They’re mature.”
― Kristen Ashley, Soaring

“It’s never too late to reach for happiness and no matter what life has done to you, it’s never too late to find it.” ― Kristen Ashley, The Will

“Never give up. Never quit dreaming. Because dreams had a way of being. You just had to keep hold.” ― Kristen Ashley, Walk Through Fire


Zobacz profil
Enchantress words
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 października 2011, o 13:59
Posty: 35505
Lokalizacja: Tam gdzie Niebo z Piekłem się łaczy
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Nalini Singh
Cytuj
Post 
19 maja 2018, o 08:49
Podpowiedz 2

- Mogłeś mi powiedzieć - powiedziałam do Angela
głosem stłumionym przez gruby materiał.
- Wiedziałem, że to cię zmartwi.
- Dlatego się zmyłeś na dwa dni. Prawie poczułam,
jak wzrusza ramionami.
- Pomyślałem, że będziesz sądzić, że się jej udało.
Wiesz - że nikt jej nigdy nie znajdzie.
- Na podłodze sypialni w kałuży własnej krwi?
- No, tego jeszcze nie wiedziałem.
- Chciałam, żeby była szczęśliwa - wyjaśniłam. -
Wszystko zaplanowałam. Miała otworzyć hotel,
odnowić znajomość z ciotką i zaznać więcej
szczęścia niż kiedykolwiek w życiu.
- Jest szczęśliwsza niż kiedykolwiek w życiu. Tylko
nie tak, jak ty chciałaś. Gdybyś wiedziała, jak tu jest,
jak tu naprawdę jest, nie byłabyś taka smutna.
Westchnęłam. Z jakiegoś powodu ta wiedza
niespecjalnie pomagała.
- Co się stało?
- Zrobiła wszystko, jak trzeba, tak jak jej kazałaś -
powiedział. - Zostawiła obiad na piecu. Zostawiła
torebkę z portfelem na nocnej szafce. Zostawiła
buty i płaszcz na ganku. Nigdy by nie podejrzewał,
że po prostu uciekła. Myślałby, że coś się jej stało.
- No to co? Co poszło nie tak?
- Kocyk jej dziecka.
Poderwałam głowę. Angel zdrapywał farbę z baru,
ze wszystkich sił starając się nie patrzeć w kierunku
Reyesa.
- Wróciła po kocyk dziecka - wyjaśnił.
- Nie miała dziecka - powiedziałam w konsternacji.
- Miałaby, gdyby nie przywalił jej pięścią w brzuch.
Znowu schowałam głowę i musiałam walczyć z
ukłuciem łez.
- Zrobiła go na drutach. Żółty, bo nie wiedziała
jeszcze, czy to będzie chłopiec, czy dziewczynka.
Straciła dziecko tej nocy, kiedy zebrała się na
odwagę, by mu powiedzieć, że jest w ciąży.

_________________
Napisać świat od nowa i wymazać wszystkie błędy.


Zobacz profil WWW
Miss postów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:16
Posty: 1787
Lokalizacja: Warszawa
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: J.Ward, L.Howard, K.Ashley, Krentz/Quick, S.Brown
Cytuj
Post 
19 maja 2018, o 21:00
Myśl po pierwszym tekście to Grobowa wiedźma Price, ale już wiem, że to nie to. Chyba nie czytałam tej książki :smutny:


Zobacz profil
Enchantress words
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 października 2011, o 13:59
Posty: 35505
Lokalizacja: Tam gdzie Niebo z Piekłem się łaczy
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Nalini Singh
Cytuj
Post 
21 maja 2018, o 07:37
Podpowiedz 3
Ona jest kostuchą, a on synem Szatana.

_________________
Napisać świat od nowa i wymazać wszystkie błędy.


Zobacz profil WWW
Enchantress words
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 października 2011, o 13:59
Posty: 35505
Lokalizacja: Tam gdzie Niebo z Piekłem się łaczy
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Nalini Singh
Cytuj
Post 
22 maja 2018, o 07:24
Odpowiedz to Pierwszy grób po prawej Darynda Jones
Duz poproszę cie o zagadkę

_________________
Napisać świat od nowa i wymazać wszystkie błędy.


Zobacz profil WWW
Miss postów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:16
Posty: 1787
Lokalizacja: Warszawa
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: J.Ward, L.Howard, K.Ashley, Krentz/Quick, S.Brown
Cytuj
Post 
23 maja 2018, o 22:04
Nocny Anioł napisał(a):
Podpowiedz 3
Ona jest kostuchą, a on synem Szatana.


Nie no teraz to już wiadomo o jaką książkę chodzi


Zobacz profil
Lady Butterfly
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 22 lutego 2012, o 21:14
Posty: 26655
Lokalizacja: Warszawa
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Kristen Ashley/Mariana Zapata
Cytuj
Post 
23 maja 2018, o 22:08
ZAGADKA:

Cytuj:
- Co pamiętasz? - spytał bez ogródek.
Odruchowo zagryzła wargi i usiłowała znaleźć słowa dla jednego z tych strasznych odczuć, jakie ginęły w niepamięci.
Niestety, bez skutku.
- Pamiętam... piknik. Alan zabrał mnie na piknik. A potem ojciec... mnie bił.
Twarz Kinga była teraz bez wyrazu, ale wciąż patrzył na Amelię z napięciem.
- Co jeszcze pamiętasz? - nie ustępował.
Dotknęła czoła i skrzywiła się z bólu.
- Nic nie wiem... Nie mogę sobie przypomnieć. Strasznie boli mnie głowa!
Miał ochotę chwycić ją za ramiona i potrząsnąć nią tak, żeby sobie przypomniała, co pozwoliła mu zrobić. To ją, a nie jego należało obwiniać. Czy dlatego straciła pamięć? Amelia spostrzegła to oskarżycielskie spojrzenie. Zesztywniała pod kołdrą. W jej oczach pojawił się strach.
- Proszę stąd wyjść - powiedziała w napięciu.
- Strach - stwierdził szyderczym tonem. - Tylko potrafisz się bać!
Ze zdenerwowania wbiła w kołdrę paznokcie.
- Wyłącznie wtedy, gdy widzę ciebie! - Jej oczy oskarżały. - Zraniłeś mnie... w jakiś sposób. Nie pamiętam, jak i kiedy, ale wiem, że nie jesteś moim przyjacielem!
Teraz w oczach Amelii malowało się przerażenie. Kinga przepełniło nagłe poczucie winy.
- Ty też jesteś do mnie wrogo usposobiona - powiedział ponuro. - Wszyscy bardzo cię żałują. Z twojego powodu moja własna rodzina zwróciła się przeciwko mnie!
- Naprawdę? Czy rzeczywiście tylko z mojego powodu pana ganią, panie Culhane? Muszę być straszna, skoro wyzwalam w panu reakcje przykre dla otoczenia.
King spojrzał zdziwiony, gdy usłyszał ten ton. Amelia kpiła sobie z niego. I dopiero teraz uświadomił sobie, że to jakieś inne, o wiele bardziej zaskakujące go niż strach uczucie maluje się w jej oczach.
- Moje potknięcia to nie pani sprawa.
- Otóż to, dzięki Bogu - potwierdziła skwapliwie. I z zimnym uśmiechem oznajmiła: - Pańska matka powiedziała mi, że najprawdopodobniej ożeni się pan z córką sąsiadów. Zapewniam, że nie zapomnę o niej w modlitwach. Gdy pana poślubi, będzie potrzebowała boskiej pomocy!
King zastygł w bezruchu. Gdy w końcu dotarło do niego, co powiedziała, niemal się nie rozkleił z powodu nagłej zmiany w jej zachowaniu. Jednak trzymał fason, choć w jego oczach pojawiło się wzruszenie.
- Pani też tego będzie potrzebowała, panno Howard, jeśli nie przestanie mnie pani obrażać. Jestem szczerze zdziwiony, że taka pozbawiona elokwencji oportunistka jak pani...
Nie dokończył, ponieważ rzuciła w niego karafką z wodą. Oczy Amelii pałały gniewem. Uchylił się w samą porę, a karafka uderzyła w ścianę, przelatując tuż koło jego ramienia i rozbijając się z hałasem.
- Proszę się stąd wynosić! - krzyknęła z furią Amelia. Spiorunowała Kinga wzrokiem i mimo bólu głowy usiadła gwałtownie na łóżku. - Musiałam tolerować złe zachowanie ojca, gdyż sprzeciw mógł doprowadzić do jego śmierci, ale pan nie jest chory! Przynajmniej nie w tej chwili! - Mówiąc
to rozglądała się za jakimś innym przedmiotem, którym mogłaby rzucić w Kinga.
Cofnął się i stanął w drzwiach, wciąż zaskoczony tą nagłą zmianą w zachowaniu Amelii. Pomyślał, że prawdopodobnie było to skutkiem wstrząsu mózgu.
- Amelio? Czy nic ci nie jest? - spytała Enid, wynurzając się zza pleców Kinga i odwracając do syna rozgniewaną twarz.
- No właśnie. Czy z nią jest wszystko w porządku? - wybuchnął. - O Boże, rzuciła we mnie karafką z wodą! Mogła mnie skaleczyć tym cholernym szkłem!
- Przestań kląć i odpowiedz mi na pytanie, co takiego jej powiedziałeś, że zareagowała tak gwałtownie? - zażądała matka.
King spojrzał na nią i na Amelię z marsową miną.
- Ona nie jest sobą.
- O, z pewnością jestem - odparowała natychmiast Amelia, błyskając oczami. - Po prostu mnie nie znałeś, drogi panie. A teraz proszę łaskawie stąd wyjść. Dlaczego nie wyśpiewuje pan tych wszystkich inwektyw zamiast serenady pod oknami swojej ukochanej?
- Będzie jeszcze na to czas - zadrwił sobie King. - A propos, ona przyjedzie tu dziś po południu, żeby panią odwiedzić.
- Umieram z ciekawości, czy przyjedzie powozem czy też przyleci na miotle? - spytała Amelia z wyniosłą miną.
Culhane zrobił krok do przodu, ale matka zaczęła gowypychać z pokoju.
- Wyjdź.
- Nie zniosę... - zaczął rozwścieczony.
- Wyjdź! - krzyknęła Enid.
Wyrzuciła go za drzwi i wy buchnęła śmiechem. Amelia ze złością oparła się na poduszce.
- To jest arogancka, pozbawiona uczuć i lekceważąca ludzi bestia! - oznajmiła podniesionym głosem w nadziei, że King usłyszy. - Jak śmiał tu wejść bez pozwolenia?
Zza drzwi doszło do ich uszu siarczyste przekleństwo i odgłos pośpiesznych kroków w hallu.
- Moja miła - odezwała się Enid, kiedy wreszcie minął jej atak śmiechu. - Jak to wspaniale zobaczyć cię tak... odmienioną!
- Obawiam się, że zmieniłam się na gorsze - odparła Amelia odgarniając włosy i kładąc się na poduszkach. Ciężko westchnęła. - Jestem trochę roztrzęsiona, ale zaraz do siebie dojdę. Pani syn powiedział, że przyjedzie tu dziś do mnie w odwiedziny jego narzeczona. Nie życzę sobie żadnego towarzystwa. - Spojrzała na Enid z obawą. - Czy nie ma pani nic przeciwko temu?
Enid promieniała.
- Ale skądże - powiedziała ze złośliwą satysfakcją. - Przekażę twoje przeprosiny pannie Valverde.

_________________


“Women are not short. They’re petite. They also are never middle-aged. They’re mature.”
― Kristen Ashley, Soaring

“It’s never too late to reach for happiness and no matter what life has done to you, it’s never too late to find it.” ― Kristen Ashley, The Will

“Never give up. Never quit dreaming. Because dreams had a way of being. You just had to keep hold.” ― Kristen Ashley, Walk Through Fire


Zobacz profil
Pogromczyni klawiatury
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 sierpnia 2011, o 11:33
Posty: 5241
Lokalizacja: Somewhere
Pochwały: 6
Ulubiona autorka/autor: N.Singh, L.Dohner, S.Young, J.Crownover
Cytuj
Post 
24 maja 2018, o 09:56
ciekawe, ciekawe :hyhy:

_________________

.
.

Let's find some beautiful place to get lost.


Zobacz profil
Miss klawiatury
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 23 kwietnia 2013, o 00:11
Posty: 2362
Lokalizacja: na wschód od Edenu w cieniu dobrego drzewa
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Sandra Brown
Cytuj
Post 
24 maja 2018, o 09:58
Amelia Diana Palmer


Zobacz profil
Lady Butterfly
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 22 lutego 2012, o 21:14
Posty: 26655
Lokalizacja: Warszawa
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Kristen Ashley/Mariana Zapata
Cytuj
Post 
24 maja 2018, o 10:43
Oczywiście, że tak :wesoły:
Wczoraj sobie przy okazji powtórzyłam :wink:

_________________


“Women are not short. They’re petite. They also are never middle-aged. They’re mature.”
― Kristen Ashley, Soaring

“It’s never too late to reach for happiness and no matter what life has done to you, it’s never too late to find it.” ― Kristen Ashley, The Will

“Never give up. Never quit dreaming. Because dreams had a way of being. You just had to keep hold.” ― Kristen Ashley, Walk Through Fire


Zobacz profil
Zaczytana okularnica
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 kwietnia 2017, o 10:53
Posty: 2779
Lokalizacja: Pyrlandia
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Diana Palmer, Judith McNaught, Lisa Kleypas, SEP
Cytuj
Post 
24 maja 2018, o 18:48
Ostatnio siedzę w powtórkach i przez Ciebie Duzz nabrałam ochotę na super-śfinie Kinga od Palmer :hyhy:

_________________
"(...)Jeżeli książki, to te, które można unieść w pamięci(...)"


Zobacz profil
Miss klawiatury
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 23 kwietnia 2013, o 00:11
Posty: 2362
Lokalizacja: na wschód od Edenu w cieniu dobrego drzewa
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Sandra Brown
Cytuj
Post 
24 maja 2018, o 22:55
Dzięki, Duzz, ja Kinga tak nie trawię :disgust: , że żadne powtórki mi nie grożą

Zagadka


− Czy ktoś da sto dziewięćdziesiąt? Nie? Może sto osiemdziesiąt pięć? Nie? To
wasza ostatnia szansa, dobrzy ludzie, na najlepszy interes roku! Pozwolicie
pannie Redmon wykraść go sobie sprzed nosa za marne sto osiemdziesiąt
funtów? Kto da więcej? Nikt? Więc po raz pierwszy, drugi, sprzedany pannie
Redmon za sto osiemdziesiąt! Zrobiła pani znakomity interes, proszę pani! -
Och, Zuzanno! -jęknęła Sara Jane.
Zuzanna sama miała ochotę jęknąć. Znowu ogarnęły ją wątpliwości. Ale Hiram
Greer jeżył się tuż obok, a oczy wszystkich zebranych zwróciły się ku niej, więc
nie była to odpowiednia chwila na poddawanie się zwątpieniu. Wyprostowała
się i z podniesionym czołem ruszyła przez tłum w stronę podwyższenia, skąd
właśnie sprowadzano skazańca. Za nią podążały siostry oraz Hiram Greer, który
przynajmniej raz milczał zaskoczony. Dręczona nieprzyjemnym uczuciem, że
żal i gniew skłoniły ją do popełnienia poważnego błędu, Zuzanna odliczyła
zadeklarowaną kwotę człowiekowi, który siedział obok podwyższenia i pilnował
skrzynki z pieniędzmi. Mężczyzna przeliczył gotówkę, po czym wręczył jej
kartkę papieru - wyrok, jak później odkryła - i wystrzępiony koniec sznura.
Szeroko otwartymi oczami przebiegła wzrokiem wzdłuż powrozu aż do jego
drugiego końca zawiązanego na szyi kupionego skazańca.
[...]
Został sprzedany. Uwolnił się od sadystycznych dozorców. Teraz musiał
sobie radzić z nowym właścicielem. Spojrzenie Iana, kierowane raczej
instynktem, niż świadomym aktem woli, podążyło wzdłuż sznura, trafiając w
końcu na drobną, choć wyglądającą na silną dłoń. Dłoń kobiecą. Został kupiony
przez kobietę! Podniósł wzrok ku jej twarzy i poczuł jak gdzieś w głębi budzi
się gorące uczucie. Wiedział co to jest: wstyd. Sądził, że już dawno utracił taką
wrażliwość.
Jednak zostać sprzedanym jak zwierzę, i to kobiecie, było bardziej poniżające
od wszystkiego, co go dotąd spotkało. Kiedyś, jakby w poprzednim życiu, nie
zaszczyciłby spojrzeniem tej zaniedbanej istoty, która stała teraz przed nim,
przyglądając mu się wzrokiem pełnym stanowczości, ale i skrywanego lęku.
Była niska, czubek jej głowy sięgał mu najwyżej do ramienia, nawet gdy starała
się wyprostować, co zdawała się robić w tej chwili. I miała pospolitą twarz.
Klucha -to słowo przyszło mu do głowy, gdy zmierzył ją wzrokiem. Kwadratowa
twarz i ciało też jakby kwadratowe. Piersi wydawały się w miarę pełne,
podobnie jak biodra, minimalne wcięcie między nimi zdradzało szeroką talię.
Wyczucie mody najwyraźniej było jej obce. W jasnobrązowej, wyblakłej sukni,
którą dodatkowo szpecił deseń w pomarańczowe kwiatki, wyglądała wprost
szpetnie, a jeszcze na dodatek ten pomarańczowy kapelusz. Nawet jego ognista
Serena, wysoka i szczupła, w takim stroju nie wyglądałaby pięknie.
[...]
− Dziękuję - powiedziała do Johnsona, gdy wręczył jej sentencję wyroku.
Ian Conneily po raz pierwszy usłyszał jej głos, niski i głęboki. Melodyjnie
przeciągała słowa, co było o wiele bardziej pociągające niż jej wygląd. Wbrew
woli Ian poczuł, że ten głos go intryguje: był piękny, kojący jak kołysanka
wśród koszmaru, który tak niespodziewanie pochwycił go w swoje szpony.
− A teraz proszę rozkuć kajdany.
− Słucham? - Johnson wytrzeszczył oczy.
Ian spojrzał na nią równie zdziwiony. To niemożliwe, by tak ułatwiała mu
zadanie.
Uniosła brwi. Były gęste, proste, o ton ciemniejsze od włosów, niezwykle
wyraziste.
− Powiedziałam, że chcę, by zdjęto mu kajdany. Natychmiast, jeśli można.
Mimo aksamitnego tonu było jasne, że jest przyzwyczajona do wydawania
poleceń. Johnson spojrzał na nią niepewnie i oblizał wargi, Ian także przyglądał
się jej spod opuszczonych powiek, mając nadzieję, że nie zdradził go nagły
błysk oczu.
− Ależ proszę pani, nie śmiałbym zrobić czegoś takiego. To niedobry człowiek.
Porywczy, jak sami mogliśmy się przekonać. Trafił tu za próbę morderstwa
i...
− Nie potrzebuję jego łańcuchów. Nie mam zamiaru traktować go jak psa, więc
proszę je zdjąć.


Zobacz profil
Pogromczyni klawiatury
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 listopada 2015, o 18:19
Posty: 3513
Pochwały: 39
Ulubiona autorka/autor: Nie mam, czytam to co mi się spodoba;)
Cytuj
Post 
24 maja 2018, o 23:07
Nikt nie jest aniołem Karen Robards


Zobacz profil
Miss klawiatury
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 23 kwietnia 2013, o 00:11
Posty: 2362
Lokalizacja: na wschód od Edenu w cieniu dobrego drzewa
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Sandra Brown
Cytuj
Post 
24 maja 2018, o 23:20
Oczywiście, Gio :)


Zobacz profil
Pogromczyni klawiatury
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 listopada 2015, o 18:19
Posty: 3513
Pochwały: 39
Ulubiona autorka/autor: Nie mam, czytam to co mi się spodoba;)
Cytuj
Post 
24 maja 2018, o 23:57
Zagadka będzie w godzinach porannych ;)


Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 317 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 9, 10, 11, 12, 13

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by STSoftware for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL