Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest 15 sierpnia 2018, o 07:24



Odpowiedz w wątku  [ Posty: 252 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 7, 8, 9, 10, 11  Następna strona
 Powieść obyczajowa 
Autor Wiadomość
Namiętny wąchacz farby drukarskiej
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:14
Posty: 25910
Lokalizacja: Ruda Śląska
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Tiffany Snow, Joanna Szarańska, Małgorzata Rogala
Cytuj
Post 
17 maja 2018, o 13:14
Czytałam.
Możliwe,że to pod wpływem nastroju wyszła taka książka.

_________________
Obrazek
"Dobra książka jest jak dobre wino. Jej mądrość z wiekiem staje się coraz cenniejsza".


Zobacz profil
Rozpisana cesarzowa
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 7 października 2013, o 18:13
Posty: 19971
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: brak ulubionej
Cytuj
Post 
17 maja 2018, o 18:18
Całkiem możliwe hmmm
Ja lubię Dillon, ale muszę ją sobie dawkować. I obawiam się trochę czy ta pozycja nie jest za bardzo emocjonalna. Ostatnio chyba unikam takich książek, bo długo nie potrafią mi wyjść z głowy hmmm


Zobacz profil
Pogromczyni gaduł
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 listopada 2015, o 18:19
Posty: 3723
Pochwały: 41
Ulubiona autorka/autor: Nie mam, czytam to co mi się spodoba;)
Cytuj
Post 
17 maja 2018, o 19:34
Może jakaś nieczuła jestem, ale właśnie nie odczuwałam emocji, czegoś mi zabrakło ... Nic to, może wydadzą następną książkę to się przekonam czy to było chwilowe tylko ;)


Zobacz profil
Rozpisana cesarzowa
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 7 października 2013, o 18:13
Posty: 19971
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: brak ulubionej
Cytuj
Post 
17 maja 2018, o 21:30
To może faktycznie Dillon ma jakiś zastój. Ja przynajmniej jej książki kojarzyłam emocjonalnie. A tutaj po twojej wypowiedzi wydawać by się mogło, że emocje to powinny tam buzować ;)


Zobacz profil
Pogromczyni gaduł
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 listopada 2015, o 18:19
Posty: 3723
Pochwały: 41
Ulubiona autorka/autor: Nie mam, czytam to co mi się spodoba;)
Cytuj
Post 
17 maja 2018, o 23:09
klarku może to moja wina? Jakaś mało emocjonalna jestem może? :mysli:


Zobacz profil
Rozpisana cesarzowa
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 7 października 2013, o 18:13
Posty: 19971
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: brak ulubionej
Cytuj
Post 
17 maja 2018, o 23:39
Giovanno, nie sądzę aby to było możliwe ;)
Może akurat tak jej wyszło. A może to tłumacz? Myślę że bardzo wiele od niego zależy :)


Zobacz profil
Rozpisana cesarzowa
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 7 października 2013, o 18:13
Posty: 19971
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: brak ulubionej
Cytuj
Post 
27 czerwca 2018, o 21:10
Miałam spory problem z zaklasyfikowaniem tej książki, ale padło na obyczaj. Choć to nie tak do końca ;)

Obrazek

Zostałam wprowadzona w błąd tak bardzo, jak dawno nie byłam. Dostałam w bibliotece Śnieg przykryje śnieg jako skandynawski kryminał osadzony mocno w realiach twardego życia. Nie powiem, że informacja na okładce porównująca prozę autora do Faulknera czy McCarty’ego lekko mnie zdziwiła, no ale kto wie jakimi ścieżkami chadzają myśli osób z okładek, zabrałam się za czytanie.
Ten kto choćby pomyślał o powiązaniu tej książki z kryminałem zrobił jej wielka krzywdę. Czytelnik oczekujący sensacji w iście skandynawskim stylu będzie rozgoryczony, niezadowolony i w pewien sposób poczuje się oszukany. Natomiast czytelnik poszukujący historii zwykłego człowieka w niezwykłej dla niego sytuacji nie zajrzy po prostu do tej opowieści. A szkoda, bo dawno nie czytało mi się tak dobrze, tak płynnie i tak mądrze.
Niby nic wielkiego. Bohater po dwóch latach pobytu w więzieniu wraca d o domu, d brata. Brata, który niemal przed chwilę popełnił samobójstwo. Popełnił czy nie? I co bohater ma zrobić ze sobą, swoim życiem, odziedziczonym gospodarstwie, dawnymi przeciwnikami. Na ile jest w stanie porzucić to wszystko, na ile jest w stanie zostać i zacząć kontynuować życie nieżyjącego brata?
Długie strony przeżyć i rozważań, emocji ale opowiedzianych z tym charakterystycznym spokojem, czasem na zastanowienie, bez pochopnych działań, bez pośpiechu. Próba odszukania dla siebie miejsca w miejscu, które nie należało do bohatera, co najwyżej było jego bazą wypadową. Czy się uda? Osobiście myślę, że tak, bo bohater zasługuje na to. Tylko, że życie nie zawsze daje nam to, na co zasługujemy.
Ja bym poleciła, choć zdecydowanie nie jest to książka dla każdego. Nawet nie dla każdego lubiącego literaturę skandynawską, bo ta jest rzeczywiście nietypowa. Dużo w niej samego klimatu mrozu, śniegu i zimna, ludzi złych, albo na tyle pogubionych, że sprawiają wrażenie złych, ale i ciepłych, miłych i rodzinnych. Takich u których warto posiedzieć przy kominku słuchając ich starych historii.
Ja jestem na „tak”.


Zobacz profil
Pogromczyni gaduł
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 listopada 2015, o 18:19
Posty: 3723
Pochwały: 41
Ulubiona autorka/autor: Nie mam, czytam to co mi się spodoba;)
Cytuj
Post 
28 czerwca 2018, o 14:01
Dawno temu ją kupiłam i pierwsze opinie miała słabe, bo zakwalifikowano ją jako kryminał, jest wątek kryminalny, ale mały. To taka obyczajówka bardziej z wątkiem kryminalnym. Niedawno ją przeczytałam i uważam, że słabe opinie są niezasłużone, bo to jest dobra książka. Też jestem na "tak" :)


Zobacz profil
Odkrywczyni orientu
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 28 grudnia 2015, o 10:41
Posty: 2485
Lokalizacja: Tarnów
Pochwały: 50
Ulubiona autorka/autor: Gabriel Garcia Marquez
Cytuj
Post 
28 czerwca 2018, o 20:22
Czyli trafne to porównanie do McCarthego.
Gdyby nie to że ostatnio ciężko mi się zabrać za coś obyczajowego już bym leciała kupić.

_________________
A tyś lot i górność chmur
blask wody i kamienia.
Chciałbym oczu twoich chmurność
ocalić od zapomnienia.


Zobacz profil WWW
Forumowa romantyczka
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:15
Posty: 16871
Lokalizacja: Kraków
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Jo Putney,Kat Martin,Jude Deveraux,Sandra Brown
Cytuj
Post 
28 czerwca 2018, o 20:44
Kiedyś wypożyczyłam ją z biblioteki, ale jakoś mi nie podeszła i oddałam nieprzeczytaną....może trzeba do niej wrócić?


Zobacz profil
Rozpisana cesarzowa
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 7 października 2013, o 18:13
Posty: 19971
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: brak ulubionej
Cytuj
Post 
28 czerwca 2018, o 20:51
Giovanno, fajnie że tobie też się podobała. Zasługuje na zainteresowanie :)
Szczypto, tak, moim zdaniem całkiem słuszne porównanie :)
basiku, czasami ta jest, że coś nie zaskoczy. U mnie zaskoczyło od razu więc nie wiem czy jest szansa na drugą szansę ;)


Zobacz profil
Rozpisana cesarzowa
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:15
Posty: 15788
Lokalizacja: Rzeszów/Tranby
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Proctor, Spencer, Spindler i wiele innych
Cytuj
Post 
2 lipca 2018, o 09:43
Olivia Goldsmith "Kumpelki z paki" za mną. Książkę chwilami fajnie się czytało, bo tematyka i miejsce akcji są dość ciekawe (więzienie dla kobiet, relacje między więźniarkami), akcja idzie szybko i bardzo łatwo polubić wszystkie bohaterki. Ogólnie jest to fajna, lekka powieść i pozytywnym, feministycznym przesłaniem i nieco chiklitowym klimatem, ale czegoś było za mało albo za dużo. Nie podobały mi się takie zabiegi literackie jak np.: zmiana narracji z narratora wszechwiedzącego na narrację pierwszoosobową i z powrotem, to wprowadza niepotrzebny zamęt. Kolejna wada to naiwność głównej bohaterki, która zakrawa na głupotę i jest absurdalna do tego stopnia, że aż trudno uwierzyć, że ktoś taki mógłby być wziętym brokerem. Jako minus zaliczam również zerowe prawdopodobieństwo zaistnienia wielu sytuacji, opisanych w tej książce (nie będę spojlerować, bo uważam, że mimo wszystko warto po tę książkę sięgnąć). Ogólnie czytało się dobrze, ale były też momenty kiedy książka mnie nużyła.

_________________
http://www.radiocentrum.pl

"...Gary (...) niedawno zerwał ze swoją dziewczyną z powodu niezgodności charakterów (charakter nie pozwolił jej zgodzić się na to, by Gary sypiał z jej najlepszą przyjaciółką)". Neil Gaiman "Nigdziebądź".


Zobacz profil WWW
Rozpisana cesarzowa
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 7 października 2013, o 18:13
Posty: 19971
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: brak ulubionej
Cytuj
Post 
14 lipca 2018, o 00:36
Nie wiem czy to tutaj powinno być, bo jednak jest miłość, ale jak dla mnie więcej tutaj zwykłego ludzkiego życia, niż romansu.

Obrazek
Koniec samotności

To jedna z tych książek, które we mnie zostają na dłużej. I nawet jeśli miną lata, nawet jeśli treść zaginie w mojej pamięci, to pozostaną emocje i uczucia.
Rzeczywiście określenie „przyjemność” czytania tej historii dziwnie nie pasuje do niej, choć od książki ciężko się odkleić, a pozbyć wracania do niej pamięcią, jeszcze trudniej. Coś porusza w nas historia trójki osieroconych dzieci, które trafiają do sierocińca. W różnym wieku, a więc przebywają w różnych miejscach. Starają się poradzić sobie z niespodziewaną śmiercią ukochanych rodziców, rozłąką z kochanym rodzeństwem i sobą samym w nowym świecie, co być może okazuje się najtrudniejsze. Rany jakie zadało im życie i ludzie wokół, a także oni sami, sprawiają, że ciężko wpisać ich w kategorię „normalności”. Są samotnikami, chowającymi się za narkotykami i seksem, monitorem komputera i czarnym skórzanym płaszczem czy za obiektywem aparatu, kilku skleconymi w zdania opowiadaniach czy przyjaźni z dziewczynką, która usiadła obok w szkolnej ławce. Każde z nich „urządza” sobie życie na swój sposób. Rozstają się jako rodzeństwo, uciekają od siebie, psują co jest do zepsucia pogrążając się w braku sensu i ciągłym jego poszukiwaniu.
Do czasu kiedy coś tam znajdują. Coś czego mogą się chwycić z nadzieją na zachowanie choćby odrobinę większej stabilności. Dla jednego jest to kobieta, może niekochana miłością wielką, namiętną, ale zapewniająca poczucie bezpieczeństwa, dla drugiego spotkanie z koleżanką ze szkolnej ławki, jak się okazuje kochaną przez całe życie czy… Nie, Liz chyba nic nie znajduje. Przynajmniej nie w tym momencie. Może później, i jak zwykle kosztem kogoś innego.
A potem życie, jak to życie, toczy się dalej i nadchodzi kolejna strata. Kolejna pustka wkrada się w życie Julesa. Życie.
Bardzo dużo jest tego smutku w Końcu samotności. Pustki jaką zostawiają po sobie odchodzący od nas ludzie. Trudu, który i tak nie jest w stanie zapełnić pustego miejsca, które pozostaje po kochanych ludziach.
To bardzo smutna książka, ale wbrew nienajlepszemu życiu bohaterów nie jest przygnębiająca. W każdym z trójki bohaterów tkwi siła, która nakazuje im wstać i zacząć kolejny dzień, a nawet jeśli sami jej w sobie nie znajdują, zjawia się któreś z rodzeństwa, które wie co zrobić w danym momencie. Ja wyszłam z tej książki z podniesioną głową. Przekonaniem o dziurach i pustce jakie mogą mi się przydarzyć, ale z siłą ludzi stojących obok mnie.
Zachęciłabym do jej przeczytania. W sumie każdego, choć z przekonaniem, że nie każdy dotrwa do ostatniej strony.


Zobacz profil
Namiętny wąchacz farby drukarskiej
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:14
Posty: 25910
Lokalizacja: Ruda Śląska
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Tiffany Snow, Joanna Szarańska, Małgorzata Rogala
Cytuj
Post 
14 lipca 2018, o 01:58
Nie jest za bardzo depresyjna ? :mysli: Lubię od czasu do czasu sięgnąć po coś bardziej "poważniejszego", ale mam wrażenie ,że to przygnębiająca historia.

_________________
Obrazek
"Dobra książka jest jak dobre wino. Jej mądrość z wiekiem staje się coraz cenniejsza".


Zobacz profil
Rozpisana cesarzowa
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 7 października 2013, o 18:13
Posty: 19971
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: brak ulubionej
Cytuj
Post 
14 lipca 2018, o 12:09
Nie. Jest smutna. Jest niepokojąco prawdziwa. Ale nie jest depresyjna. Może dlatego że napisana jest przez faceta, z punktu widzenia faceta. Kobieta by sobie poszalala ;)
Tutaj jest dużo siły i jednostkowej i rodzinnej :)


Zobacz profil
Fanatyczka
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 sierpnia 2017, o 08:25
Posty: 1521
Lokalizacja: Kraków
Pochwały: 42
Ulubiona autorka/autor: Anne Golon, Sylvain Reynard
Cytuj
Post 
19 lipca 2018, o 08:15
Obrazek

Cytuj:
Poruszająca i inspirująca opowieść dla wszystkich, którzy zakochali się w powieściach Jojo Moyes.
Zmęczona niedojrzałością swojego chłopaka, Jessica opuszcza Adama wkrótce po tym, gdy na świat przychodzi ich syn. Po dziesięciu latach dziewczyna dowiaduje się, że być może nie zostało jej wiele życia, a Adam, którego na zawsze wyrzuciła ze swojego serca, zostanie jedynym opiekunem syna.
Wakacyjny wyjazd do Francji, gdzie Adam prowadzi urokliwy hotel, może okazać się niepowtarzalną szansą na odbudowanie jego relacji z dzieckiem. Czy będzie to również podróż, która sprawi, że Jess na nowo odkryje radość życia?
Jedno jest pewne – wakacje w zachwycającej południowej Francji na zawsze odmienią życie kilku osób. Niezapomniana historia o pokręconych ścieżkach, którymi chadzają nasze uczucia.


Książka porównywana do "Zanim się pojawiłeś" Jojo Moyes. Niestety według mnie obie pozycje nie mają ze sobą wiele wspólnego. Ot taka sobie historia trzydziestokilkuletniej Jess, która obciążona genem śmiertelnej choroby, chce (a właściwie robi to na prośbę umierającej matki) odnowić relacje z ojcem swojego dziecka, aby ten zajął się chłopcem, kiedy ona już nie będzie mogła. Trudny temat, ale szczerze mówiąc w ogóle nie czułam tych emocji :bezradny:
Adam zrobił Jess świństwo, kiedy ta była w ciąży. Ale oczywiście wszystko było z "wyższych" pobudek i tak naprawdę nigdy nie przestał jej kochać i to Jess jest miłością jego życia . Jakoś trudno mi było w to wszystko uwierzyć :mysli: Żaden z bohaterów (ani głównych, ani pobocznych) nie zbudził we mnie żadnych uczuć. Jacyś tacy bezbarwni są.
Jedyną zaletą książki jest to że czyta się ją szybko i łatwo (rozdziały są bardzo krótkie). Plus za miejsce akcji (przynajmniej dla mnie) - południe Francji.

Dla mnie 4/10 :bezradny:

Autor postu otrzymał pochwałę


Zobacz profil
Rozpisana cesarzowa
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 8 listopada 2012, o 22:17
Posty: 27597
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Różnie to bywa
Cytuj
Post 
27 lipca 2018, o 23:56
klarek napisał(a):
Nie. Jest smutna. Jest niepokojąco prawdziwa. Ale nie jest depresyjna. Może dlatego że napisana jest przez faceta, z punktu widzenia faceta. Kobieta by sobie poszalala ;)
Tutaj jest dużo siły i jednostkowej i rodzinnej :)

Zgadzam się z Twoją opinią. Po przeczytaniu chciałam coś napisać, ale nie wiedziałam co…

_________________
Nie ma dobrych książek dla głupca, możliwe, że nie ma złych dla człowieka rozumu.
Denis Diderot


"If you want it enough, you can always get a second chance." MM
*
“I might be accused of social maladjustment,” said Daniel. “But not a psychopath. Please. Give me some credit.” MM
*
Zamienię sen na czytanie.


Zobacz profil
Rozpisana cesarzowa
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 7 października 2013, o 18:13
Posty: 19971
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: brak ulubionej
Cytuj
Post 
28 lipca 2018, o 09:10
Czasami to bywa trudne ;)
Ale książkę warto przeczytać. Mam z nią skojarzenia z jeszcze jednym tytułem :)


Zobacz profil
Lady Butterfly
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 22 lutego 2012, o 21:14
Posty: 26823
Lokalizacja: Warszawa
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Kristen Ashley/Mariana Zapata
Cytuj
Post 
30 lipca 2018, o 10:29
klarek napisał(a):
Nie wiem czy to tutaj powinno być, bo jednak jest miłość, ale jak dla mnie więcej tutaj zwykłego ludzkiego życia, niż romansu.

Obrazek
Koniec samotności

To jedna z tych książek, które we mnie zostają na dłużej. I nawet jeśli miną lata, nawet jeśli treść zaginie w mojej pamięci, to pozostaną emocje i uczucia.
Rzeczywiście określenie „przyjemność” czytania tej historii dziwnie nie pasuje do niej, choć od książki ciężko się odkleić, a pozbyć wracania do niej pamięcią, jeszcze trudniej. Coś porusza w nas historia trójki osieroconych dzieci, które trafiają do sierocińca. W różnym wieku, a więc przebywają w różnych miejscach. Starają się poradzić sobie z niespodziewaną śmiercią ukochanych rodziców, rozłąką z kochanym rodzeństwem i sobą samym w nowym świecie, co być może okazuje się najtrudniejsze. Rany jakie zadało im życie i ludzie wokół, a także oni sami, sprawiają, że ciężko wpisać ich w kategorię „normalności”. Są samotnikami, chowającymi się za narkotykami i seksem, monitorem komputera i czarnym skórzanym płaszczem czy za obiektywem aparatu, kilku skleconymi w zdania opowiadaniach czy przyjaźni z dziewczynką, która usiadła obok w szkolnej ławce. Każde z nich „urządza” sobie życie na swój sposób. Rozstają się jako rodzeństwo, uciekają od siebie, psują co jest do zepsucia pogrążając się w braku sensu i ciągłym jego poszukiwaniu.
Do czasu kiedy coś tam znajdują. Coś czego mogą się chwycić z nadzieją na zachowanie choćby odrobinę większej stabilności. Dla jednego jest to kobieta, może niekochana miłością wielką, namiętną, ale zapewniająca poczucie bezpieczeństwa, dla drugiego spotkanie z koleżanką ze szkolnej ławki, jak się okazuje kochaną przez całe życie czy… Nie, Liz chyba nic nie znajduje. Przynajmniej nie w tym momencie. Może później, i jak zwykle kosztem kogoś innego.
A potem życie, jak to życie, toczy się dalej i nadchodzi kolejna strata. Kolejna pustka wkrada się w życie Julesa. Życie.
Bardzo dużo jest tego smutku w Końcu samotności. Pustki jaką zostawiają po sobie odchodzący od nas ludzie. Trudu, który i tak nie jest w stanie zapełnić pustego miejsca, które pozostaje po kochanych ludziach.
To bardzo smutna książka, ale wbrew nienajlepszemu życiu bohaterów nie jest przygnębiająca. W każdym z trójki bohaterów tkwi siła, która nakazuje im wstać i zacząć kolejny dzień, a nawet jeśli sami jej w sobie nie znajdują, zjawia się któreś z rodzeństwa, które wie co zrobić w danym momencie. Ja wyszłam z tej książki z podniesioną głową. Przekonaniem o dziurach i pustce jakie mogą mi się przydarzyć, ale z siłą ludzi stojących obok mnie.
Zachęciłabym do jej przeczytania. W sumie każdego, choć z przekonaniem, że nie każdy dotrwa do ostatniej strony.

Kochana, podrzucisz opinię do działu z recenzjami? Z góry dziękuje :thankyou:

_________________


“Women are not short. They’re petite. They also are never middle-aged. They’re mature.”
― Kristen Ashley, Soaring

“It’s never too late to reach for happiness and no matter what life has done to you, it’s never too late to find it.” ― Kristen Ashley, The Will

“Never give up. Never quit dreaming. Because dreams had a way of being. You just had to keep hold.” ― Kristen Ashley, Walk Through Fire


Zobacz profil
Rozpisana cesarzowa
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 7 października 2013, o 18:13
Posty: 19971
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: brak ulubionej
Cytuj
Post 
30 lipca 2018, o 10:47
Duzzz, Jak tylko będę miała dostęp do komputera i coś więcej niż sieć w środku lasu ;)


Zobacz profil
Lady Butterfly
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 22 lutego 2012, o 21:14
Posty: 26823
Lokalizacja: Warszawa
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Kristen Ashley/Mariana Zapata
Cytuj
Post 
30 lipca 2018, o 11:04
Dobrze kochana, nie spieszy się ;)
Zerknę do innych tematów, bo tam też kilku recenzjom należy się wyszczególnienie.

_________________


“Women are not short. They’re petite. They also are never middle-aged. They’re mature.”
― Kristen Ashley, Soaring

“It’s never too late to reach for happiness and no matter what life has done to you, it’s never too late to find it.” ― Kristen Ashley, The Will

“Never give up. Never quit dreaming. Because dreams had a way of being. You just had to keep hold.” ― Kristen Ashley, Walk Through Fire


Zobacz profil
Postowa księżniczka
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:15
Posty: 15149
Pochwały: 103
Ulubiona autorka/autor: Amanda Quick
Cytuj
Post 
12 sierpnia 2018, o 20:59
"Nie ma mowy! Helen Russel

Obrazek

Trzydziestosiedmioletnia Alice całe życie stara się być perfekcyjna i mieć wszystko pod kontrolą, szczyci się np. tym, że zawsze ma w bagażniku cztery torby na zakupy. Wybrała sobie też bezpieczny i solidny zawód (jest dentystką) i przewidywalnego męża. Pewnego dnia przechodzi jednak załamanie. Po spektakularnej wpadce na konferencji stomatologicznej, kobieta uświadamia sobie, że nie znosi swojego życia. Jest wiecznie zmęczona, zapracowana, cały dom i dwójka dzieci są na jej głowie, nie ma czasu ani ochoty na spotkania ze znajomymi, a jej najlepszym przyjacielem jest jej Iphone. Ma też dość swojego męża, wręcz nie może na niego patrzeć. Aby się od tego wszystkiego oderwać postanawia wyjechać ze swoją zwariowaną siostrą na krótki urlop. Marzy o maseczkach, jednorazowych kapciach i wygodnym szlafroku. Jakie jest więc jej zdziwienie, kiedy zamiast w luksusowym SPA ląduje w duńskim lesie na obozie przetrwania dla wikingów…


Na początku wydaje się, że „Nie ma mowy!” to łatwa i przyjemna historia o tym jak cztery kobiety starają się przeżyć tydzień w roli wikingów, jednak szybko okazuje się, że autorka przygotowała dla czytelników coś więcej.


Według mnie ta książka składa się z dwóch części. Do połowy jest to lekkie i bardzo zabawne czytadło, które nie wymaga od czytelnika większych refleksji. Wtedy też jej akcja skupia się na tym jak wspominane cztery bohaterki radzą sobie na obozie przetrwania, jak muszą zbudować sobie domek, zdobywają pożywienie, budują łódź czy wykuwają miecze. A wszystko to oczywiście robią boso :wink: Perypetie tych kobiet są bardzo zabawne, ale to ich dialogi i powiedzonka powodowały u mnie wybuchy śmiechu. Przyznaję, że czasami żarty bywały lekko wulgarne, ale absolutnie mi to nie przeszkadzało.
Natomiast mniej więcej od połowy cała historia robi się bardziej sentymentalna i nostalgiczna. Owszem zdarzają się w niej zabawne momenty, ale już o wiele rzadziej. Poznajemy wtedy lepiej wszystkie bohaterki, które okazują się postaciami dość złożonymi i nie jednowymiarowymi. Helen Russell porusza też trudne tematy, takie jak: żałoba, anoreksja czy samotność, ale czyni to delikatny i przystępny sposób. Druga połowa książki jest bardzo wzruszająca, momentami smutna, ale jednocześnie dająca nadzieję. Jest w niej też sporo odwołań do hygge i sposobu życia Duńczyków.

Jeśli szukacie książki przy której się odprężycie i zrelaksujecie po ciężkim dniu, albo po prostu lektury na wakacje, to jest to pozycja dla Was. W ogóle sam pomysł obozu dla wikingów był tak świetnie opisany, że sama chciałabym na niego pojechać :bigeyes: Jestem naprawdę zachwycona tą historią i każdemu ją polecam. Nie radzę jednak czytać jej w komunikacji miejskiej, no chyba, że lubicie śmiać się i płakać publicznie. :wink:

Pochwały przyznane za posta: 2


Zobacz profil
Rozpisana cesarzowa
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 7 października 2013, o 18:13
Posty: 19971
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: brak ulubionej
Cytuj
Post 
12 sierpnia 2018, o 21:15
Mam wielką ochotę na tę książkę :)


Zobacz profil
Postowa księżniczka
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:15
Posty: 15149
Pochwały: 103
Ulubiona autorka/autor: Amanda Quick
Cytuj
Post 
12 sierpnia 2018, o 21:26
Tylko ostrzegam, że drugą połowę przepłakałam. :wink:


Zobacz profil
Rozpisana cesarzowa
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 7 października 2013, o 18:13
Posty: 19971
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: brak ulubionej
Cytuj
Post 
12 sierpnia 2018, o 21:39
Tak bywa, ale jeśli jest to dobrze napisane i umotywowane to i tak warto ;)


Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 252 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 7, 8, 9, 10, 11  Następna strona

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by STSoftware for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL