Strona 92 z 92

PostNapisane: 11 lutego 2021, o 14:58
przez Księżycowa Kawa
A co, za późno już, aby zmienić zdanie?

PostNapisane: 12 lutego 2021, o 00:44
przez Janka
Całkowicie za późno. Przepadło.
Kilka tysięcy kupionych harlequinów w języku niemieckim czekających na przeczytanie oraz fakt, że moja znajomość języka angielskiego z roku na rok niknie w oczach z powodu nieużywania, nie pozwolą mi już nigdy na zmianę tamtej decyzji. Jak to mówi mój F.: "już kobyłka zapadła".

PostNapisane: 3 marca 2021, o 16:34
przez Kawka
Jennie Lucas "Światła Nowego Jorku"

Callie – dziewczyna z prowincji, przyjechała do Nowego Jorku aby podjąć pracę u potentata naftowego – Eduarda Cruza. Współpraca przebiega sprawnie aż do pewnej nocy, gdy dziewczyna ląduje w łóżku szefa. Mając marzycielską naturę, wyobraża sobie, że właśnie dla niej Euduardo zmieni się z playboya i łamacza kobiecych serc w kochającego mężczyznę, jednak tak się nie dzieje. Eudardo wyrzuca ją z pracy i załatwia wilczy bilet. Wkrótce potem Callie odkrywa, że oczekuje jego dziecka i przyjmuje propozycję małżeństwa od wieloletniego przyjaciela. W dniu ślubu na jej progu pojawia się nieoczekiwanie Eduadro.

To standardowy hq z serii HŚŻ. Historia prosta, łatwa w odbiorze i nawet dość sensowna. Wielkich zaskoczeń i zwrotów akcji nie ma, a mimo to czyta się przyjemnie i szybko. Fabuła nie nudzi, akcja rozwija się i warsztatowo wszystko wygląda dobrze. Trochę irytuje zachowanie głównego bohatera, zazdrosnego samca alfa, który lubi kontrolować życie innych. Z kolei Callie jest zbyt uległa ale jak na hq i tak jest nieźle. Całość do szybkiego przeczytania i równie szybkiego zapomnienia. To po prostu niezły hq. Moja ocena to 7/10, głównie za gładkość stylu.

PostNapisane: 11 marca 2021, o 20:08
przez gosiurka
Dzięki Kawko właśnie czegoś takiego potrzebuję na przerywnik, między kryminałami :smile:

PostNapisane: 11 marca 2021, o 20:17
przez Kawka
Ależ proszę.

PostNapisane: 12 marca 2021, o 17:36
przez gosiurka
Kawko przeczytałam Jennie Lucas "Światła Nowego Jorku" i zgadzam się w 100 % choć pod koniec bardzo mi nie zgrało
Spoiler:
, albo ten przyjaciel
Spoiler:
ale tak czy siak miałam fajny przerywnik.

PostNapisane: 24 marca 2021, o 14:30
przez Kawka
Julia James "Naszyjnik ze szmaragdów"

Rachel będąc naiwną nastolatką zakochała się w synu kochanka matki. Gdy ukochany Vito brutalnie zniszczył jej marzenia i podeptał kiełkującą miłość, postanowiła, że będzie go nienawidzić do końca życia i że nie chce mieć z nim już nic wspólnego. Po latach, chcąc spełnić ostatnie życzenie umierającej matki, znów musi skonfrontować się z dawnymi demonami i stanąć twarzą w twarz z człowiekiem, którego kiedyś kochała.

To kolejny bardzo dobry hq autorstwa Julii James. Świetny balans pomiędzy miłością, nienawiścią, pożądaniem, a gniewem. Wszystkie emocje są bardzo dobrze oddane, prawdziwe, motywacje bohaterów wiarygodne. Wszystko to jest ładnie spięte w całość i logicznie poukładane.

Fabuła, jak na hq, wciągająca i niebanalna, akcja gna do przodu, wciąż coś ciekawego się dzieje i nie ma czasu na nudę. Warsztatowo wszystko gra i naprawdę nie ma się do czego przyczepić. Czyta się tę historię szybko, sprawnie i z prawdziwą przyjemnością.

Bohaterowie są prawdziwi, mają wady i zalety, nic w nich nie drażni, można ich polubić i zrozumieć. Zwłaszcza Rachel jest fajna, to dumna, silna dziewczyna, a nie żadna mimoza, która nie wie czego chce, jak to się zdarza często w hq. Vito jest początkowo dupkiem ale z biegiem czasu i on daje się polubić.

Kolejny raz nie zawiodłam się na Julii James. Zaserwowała mi porządną dawkę emocji i po prostu dobrą historię, do której chętnie wrócę, dlatego daję 9/10.

PostNapisane: 24 marca 2021, o 15:23
przez gosiurka
Zapisałam sobie do przeczytania :-D

PostNapisane: 24 marca 2021, o 15:26
przez Kawka
Czytaj, czytaj bo naprawdę fajne.

A z polecanki wynika, że całkiem możliwe, że mamy podobny gust.

PostNapisane: 24 marca 2021, o 15:36
przez gosiurka
Parę minut temu to samo pomyślałam, już parę razy miałyśmy podobne odczucia co do książki hmmm

PostNapisane: 24 marca 2021, o 15:40
przez Kawka
Aż sobie pójdę zerknąć na Twoją wizytówkę, bo odniosłam podobne wrażenie.

PostNapisane: 24 marca 2021, o 19:57
przez Fringilla
Trochę żal, że ostatnie tytuły James słabsze są zdecydowanie.
Znaczy: dopracowanie wciąż na poziomie, ale same pomysły na angstowy konflikt fabularny słabe (jak i "mowy końcowe" bohaterów ;)

PostNapisane: 24 marca 2021, o 20:48
przez Kawka
Ja sobie dozuję hq po troszeczku. Jak już zdążę zapomnieć poprzedni, to wrzucam kolejny, bo jak czytałam ciurkiem, to wszystkie mi się wydawały takie same. Zazwyczaj staram się też nie czytać kilku książek z tymi samymi motywami z rzędu. Odkąd tak robię odczuwam znacznie mniejsze znużenie przy czytaniu i unikam poczucia, że ciągle czytam to samo.

PostNapisane: 31 marca 2021, o 16:49
przez Kawka
Anne Marie Winston "Marzenia modelki"

Lynne była kiedyś popularną modelką, jednak nie dało jej to szczęścia. Postanowiła więc rzucić zawód i rozpocząć nowe życie. Podczas przeprowadzki zostawia na klatce schodowej puste kartony, o które potyka się niewidomy sąsiad – Brendan. Dziewczyna zaprzyjaźnia się z nowym znajomym i jego dwoma psami.

To dość typowy hq, ale jest jeden element, który odróżnia go od innych. Główny bohater jest niewidomy. Autorka bardzo dużo miejsca poświęca opisywaniu życia codziennego Brendana, sposobów, w jaki radzi sobie po utracie wzroku, dlatego książeczka zawiera wiele ciekawostek o tym jak niewidomy postrzega świat. To bardzo duży plus, bo osoba pełnosprawna może sobie bardzo dokładnie wyobrazić jak wygląda codzienność niewidomych. Pełno jest szczegółów, nawet tak drobnych jak szkolenie psów przewodników i jak oznaczyć ubrania, żeby było wiadomo które do siebie pasują. Jeśli to wszystko jest prawdą, to należy się szacunek autorce za solidny research przed napisaniem tej książki i za pomysł przemycenia do hq tak poważnego tematu.

Sama historia miłosna jest zwięzła, banalna i w niczym nie zaskakuje. To prosty romans z liniową fabułą, bez dramatów i wielkich wzruszeń. Gdyby nie wątek niepełnosprawności, prawdopodobnie zginąłby w masie innych. Bohaterowie są zwyczajni, mają normalne problemy i rozterki i nic nie emocjonuje. To wątek niepełnosprawności Brendana powoduje, że chce się czytać dalej.

Podsumowując – to pozytywny hq, choć jego głównym atutem wcale nie jest to, co powinno. W zasadzie fabuła jest tak typowa, że po trzech dniach od lektury niewiele pamiętam, dlatego daję 6/10.

PostNapisane: 11 maja 2021, o 12:53
przez Księżycowa Kawa
gosiurka napisał(a):Kawko przeczytałam i zgadzam się w 100 % choć pod koniec bardzo mi nie zgrało
Spoiler:
, albo ten przyjaciel
Spoiler:
ale tak czy siak miałam fajny przerywnik.

Racja i bohaterzy nieco niedopracowani, ale ogólnie może być.

PostNapisane: 24 września 2021, o 16:05
przez gosiurka
Przeczytałam Najcenniejszy skarb - Lucy Monroe

Zamożny i przystojny Włoch, Enrico DiRinaldo, był od dawna wielką miłością Gianny. On jednak nie odwzajemniał jej uczuć. Pewnego razu miał groźny wypadek i został sparaliżowany. Wkrótce porzuciła go także narzeczona, słynna modelka. Wówczas Enrico zaproponował Giannie, by pojechała z nim do rodzinnej posiadłości...

Ogólnie ok jak na hq, ale pewne pomysły były zbyt dziwne / przekombinowane
Spoiler:
. Plus za orginalność :roll:

6/10

PostNapisane: 24 września 2021, o 16:55
przez Fringilla
2004, ech... :D
Monroe chyba jest jedną z autorek HŚŻ, u której najbardziej zmienił się styl... chociaż ostatnią chyba przeczytałam w 2019...

PostNapisane: 24 września 2021, o 19:11
przez gosiurka
Czytam hq jako przerywniki, między większymi książkami. Czasem jej były lepsze. Starsze w ogóle są lepsze, coraz ciężej znaleźć coś dobrego.

PostNapisane: 24 września 2021, o 19:17
przez Fringilla
Bo to zawsze specyficzna kategoria była, dziś trudna do ogarnięcia warsztatowo.
Tak sobie patrzę, które nazwiska przetrwały i publikują nowe tytuły a nie przeredagowane starsze pozycje.

Najcenniejszy skarb to nie w formie wznowienia? :niepewny:

PostNapisane: 24 września 2021, o 20:34
przez gosiurka
Ja czytałam w starej wersji.

PostNapisane: 24 września 2021, o 21:23
przez Fringilla
Obecnie nie orientuję się w polityce polskiej gałęzi - czy wznawiają czy tylko nowe tytuły.
Parę lat temu w oryginałach był spory ruch wznowieniowy w formach cyfrowych.