Teraz jest 22 stycznia 2022, o 03:00

Romans religijny

Gatunki – rodzaje – typy - crossovery
Fantastyka / Paranormal — Historyczny — Współczesny — Kryminał / sensacja / thriller / mafia — Religijny — LGBTQ+
YA / NA — Dla dzieci i młodzieży — Harlekiny — Chick-lt — Komiks — Fanfiki
Poza romansem... — Polska strefa

Moderatorzy: •Sol•, kejti

Avatar użytkownika
 
Posty: 2213
Dołączył(a): 17 listopada 2015, o 12:02
Lokalizacja: mazowieckie
Ulubiona autorka/autor: Montgomery, J.Quinn, Laurens, Jeffries, London

Romans religijny

Post przez montgomerry » 19 stycznia 2020, o 14:40

Romans religijny


często określany też jako romans chrześcijański (christian romance)

Romans, w którym wiara religijna lub duchowa (każda wiara lub system religijny) jest ważną częścią romantycznego związku bohaterowi. Istniejące romanse religijne łączą głównie elementy wiary chrześcijańskiej z rozwojem relacji romantycznych. Zwykle nie występuje w nich nieuzasadniona przemoc lub wulgaryzmy, zaloty mają niewinny charakter. Seks, jeśli w ogóle jest obecny, pojawia się po ślubie. Powieści skupiają się na wierze bohatera czy bohaterki, akcentując dodatkowy element: związek bohaterów z Bogiem. Poruszane są takie tematy jak wybaczenie, uczciwość, wierność.


Wśród tego gatunku jest jeszcze wewnętrzny podział na kategorie:

1) religijny romans historyczny ang. Christian Historical Romance , Christian Western Romance/Western Christian Fiction
2) religijny romans współczesny ang. Christian Romance Contemporary
3) religijny romans kryminalny ang. Romance & Suspence
4) religijny romans fantastyczny ang. Sci-Fi Christian Fiction

ale wyróżnione są również oddzielnie działy:

5) Fikcja Biblijna ang. Biblical Fiction
oraz
6) Amisze ang. Amish Fiction

Często powieści określane są także jako: Love Inspired, Clean Romance, Christian Fiction, Christian Inspired Fiction, Inspirational Romance



polecane strony:

https://www.christianbook.com/page/fict ... ks|1000269
https://www.goodreads.com/genres/christian-romance
https://www.goodreads.com/genres/love-inspired
https://www.goodreads.com/genres/christian-fiction
Ostatnio edytowano 19 stycznia 2020, o 19:44 przez montgomerry, łącznie edytowano 1 raz

Avatar użytkownika
 
Posty: 2213
Dołączył(a): 17 listopada 2015, o 12:02
Lokalizacja: mazowieckie
Ulubiona autorka/autor: Montgomery, J.Quinn, Laurens, Jeffries, London

Post przez montgomerry » 19 stycznia 2020, o 14:45

Obrazek

Z powrotem w siodle to pierwsza część w serii Ranczo Staffordów autorstwa Ruth Logan Herne z wciągającą, a zarazem urokliwą fabułą. Osobiście mam wielką słabość do amerykańskiego stylu country objawiającego się w ubiorze, muzyce i trybie życia.

Do Double S w Gray's Glen w Waszyngtonie, po dziewięciu latach wraca najstarszy z synów Sama Stafforda, Colt. Nieudane inwestycje finansowe na Manhattanie pogrążyły go w kłopotach i spowodowały utratę pracy. Colt pragnie odnaleźć spokój, odpoczynek i przemyśleć swoje plany na przyszłość. Na ranczu zastaje jednak zupełnie inny porządek. Sam Strafford jest w szpitalu, a domem zarządza nowa, pewna siebie i w dodatku ładna, gospodyni Angelina Morales. Colt po latach ponownie podejmuje pracę na ranczu przy krowach, zakłada mokasyny i kowbojskie ciuchy oraz jeździ konno. Zdaje sobie sprawę, że ból mięśni i radość z dobrze spożytkowanego dnia jest niezwykle satysfakcjonujące. W Angelinie zaś odkrywa fascynującą, silną, ale zarazem tajemniczą kobietę. Żadne z nich nie zamierzało pozostać na stałe w Double S.

Z powrotem w siodle to opowieść o mężczyźnie, który po latach wraca do domu, aby stawić czoła przeszłości i wyznaczyć swoją przyszłość. W rodzinie Staffordów relacje między ojcem a synami nie należały od lat do łatwych. Sam był wymagającym ojcem, w dodatku nie dość wiele czasu poświęcał Coltowi i Nickowi oraz adoptowanemu Treyowi. To dzięki rozmowom z Angeliną i postępującej chorobie zmienia swoje nastawienie w wielu kwestiach, które do tej pory ignorował.

Podoba mi się styl Ruth Logan Herne. Bohaterowie są krwiści i wyraziści, popełniają błędy i mają marzenia. Opisy rancza i przyrody dają podwaliny spokoju i ukojenia. Powieść zawiera w sobie chrześcijański wydźwięk i liczne nawiązania do Biblii. Wiara w Boga, powrót ze ścieżki zagubienia, motyw przebaczenia, poświęcenia, wsparcie, pomoc sąsiedzka i miłość rodzicielska, odgrywają w tej książce wielką rolę. Pisząc szczerze, do tej pory nie wiedziałam, że istnieje tak zwany romans chrześcijański (christian romance). To dla mnie pozytywne i ważne odkrycie.

Z powrotem w siodle to ciepła, ujmująca, przyjemna i wartościowa lektura. Wiele wątków zostało jednak rozpoczętych (Nick zmagający się z wychowaniem dwóch córeczek i Trey, który robi karierę muzyczną) i na pewno będą miały kontynuację w kolejnych dwóch częściach serii, które na pewno przeczytam.


Ruth Logan Herne, Z powrotem w siodle, wydawnictwo Dreams, wydanie 2017, oryg.: Back in the Saddle, tłumaczenie: Emilia Niedzieska, cykl: Ranczo Staffordów, tom 1, oryg.: Double S Ranch, #1, okładka miękka, stron 352.

*7.11.2017 Słowem malowane

Avatar użytkownika
 
Posty: 2213
Dołączył(a): 17 listopada 2015, o 12:02
Lokalizacja: mazowieckie
Ulubiona autorka/autor: Montgomery, J.Quinn, Laurens, Jeffries, London

Post przez montgomerry » 19 stycznia 2020, o 15:03

Obrazek

Dom na farmie Ruth Logan Herne to drugi tom ( pierwszy to: Z powrotem w siodle) w kowbojskim cyklu Ranczo Staffordów. Ponownie przeniosłam się na wielkie ranczo i nalazłam się w domu, gdzie Bóg i rodzina są na pierwszym miejscu. Drugi z braci Nick Stafford nie mieszka na rodzinnym ranczu, a jedynie tam pracuje. Kilka lat temu dokonał złego wyboru żony i obecnie sam wychowuje dwie córeczki. Jego ojciec, obecnie chory Sam Stafford, zawiódł jako rodzic i jako mąż. Nick nie chciał być taki jak on. Pragnął być idealnym mężem, toteż ustępował żonie; pragnął być idealnym rodzicem, toteż chronił dzieci przed tym, co najbardziej kochały.

Przez jakiś czas Nick nie dopuszczał do siebie myśli, że coś jest nie w porządku. Owe drogi nie przyniosły w założeniu Nicka pożądanych rezultatów, bo żona Whitney odeszła, zrzekła się rodzicielstwa, a w dodatku on sam nie radzi sobie z samotnym wychowaniem dziewczynek. Nadszedł więc czas, gdy jako ojciec musi zmierzyć się z narastającymi kłopotami. Pomocy szuka u psycholog dr Elsy Andreas, poleconą mu przez dyrektorkę miejscowej szkoły. Elsa miała wspaniałą karierę i mieszkała w wielkim mieście, ale po traumatycznych przejściach w praktyce zawodowej, postanowiła odseparować się od dawnego życia i zamieszkać niedaleko siostry w lesie. Jest samotniczką, pociechą stają się spotkania z miejscowymi ludźmi w Grey’s Glen.

Historia miłosna Nicka i Elsy powstała na zasadzie powolnego zbliżania się do siebie. Oczkiem wiążącym w łańcuszku stają się córeczki Nicka. Przedstawiona została tu przede wszystkim miłość od strony duchowej, miłość jako wartość, jako cenny dar, o który należy dbać i o który należy zabiegać. Liczne odwołania są do cytatów zaczerpniętych z Pisma Świętego. Nie ma tu zbyt nagłych zwrotów akcji. Z drugiej strony autorka przedstawia, że odejście jednego rodzica i porzucenie przez niego dzieci zawsze odbije się na ich psychice. Starsza Cheyenne staje się buntowniczką, pomimo swoich dziewięciu lat. Z dorosłymi walczy na wiele sposobów. Dość ciekawie została zarysowana przeszłość Elsy i jej próby wewnętrznego uzdrowienia.

Z przyjemnością będę oczekiwać wydania trzeciej historii, tym razem o Trey’u Staffordzie.


Ruth Logan Herne, Dom na farmie, wydawnictwo Dreams, wydanie 2018, tytuł oryg.: Home on the Range, tłumaczenie: Joanna Olejarczyk, cykl: Ranczo Staffordów, tom 2, oryg.: Double S Ranch #2, okładka miękka, stron 384.

http://www.ruthloganherne.com

* 2.11.2018, słowem malowane

Avatar użytkownika
 
Posty: 2213
Dołączył(a): 17 listopada 2015, o 12:02
Lokalizacja: mazowieckie
Ulubiona autorka/autor: Montgomery, J.Quinn, Laurens, Jeffries, London

Post przez montgomerry » 19 stycznia 2020, o 15:07

Obrazek

Pokój w dolinie to kontynuacja perypetii rodziny Staffordów. Tym razem głównym bohaterem jest Trey Walker Stafford, który jako trzylatek został przygarnięty przez Sama Stafforda. Wbrew niemu jednak postanowił opuścić ranczo Double S i zająć się muzyką. Osiągnął swój cel, bowiem w ciągu kilkunastu lat zdobył sławę, a jego piosenki w stylu country znajdowały się na pierwszych miejscach list przebojów. Gdy Trey dowiaduje się, że jego kod genetyczny jest najbardziej zgodny z kodem Sama, postanawia wrócić i przygotować się na dawcę przeszczepu. Już pierwszego dnia nie zauważa znaku stop i doprowadza do wypadku Lucy Carlton, sąsiadki Staffordów. Dwudziestosześcioletnia wdowa z trojgiem dzieci i przygarniętą nastolatką, traci nie tylko samochód, ale również towar, o który dbała i który miała zamiar sprzedać. Trey postanawia wesprzeć młodą kobietę. Z kolei przybrany ojciec prosi go, aby naprawił jego dawne błędy wobec Lucy.

Trey i Lucy to młodzi, ale poranieni wewnętrznie ludzie. Trey obarcza się winą za śmierć żony, z kolei Lucy nie potrafi już zaufać mężczyznom po tym, co przeżyła ze swoim mężem. Jest zdeterminowana, aby zapewnić swoim dzieciom godne życie. Trey czuje się wewnętrznie pusty i rozżalony, a mimo to otwiera swoje serce na Lucy i jej dzieci. W tle mamy muzykę country i kościelną.

Ruth Logan Herne potrafiła przenieść na karty książki, postacie prawdziwe, rzeczywiste, popełniające błędy, przyznające się do winy, cierpiące wewnętrznie, mające swoje życiowe pasje, marzenia i cele, przeżywające rozczarowania, radości i smutki. To powieść, której głównym przekazem jest to, że należy pokładać ufność w Bogu. Wiele tu bowiem odniesień i cytatów z Pisma Świętego. Wielką rolę we wszystkich trzech książkach odgrywają dzieci. Podkreślona jest wartość rodziny, utrzymywania prawidłowych relacji i miłość.

Książka kończąca serię pozostawia czytelnika w optymistycznym i ciepłym nastroju. Niewątpliwie przynosi ukojenie i wytchnienie. Bardzo podobały mi się słowa od tłumaczki Joanny Olejarczyk, które wyjaśniają muzyczne kwestie, o jakim mowa jest w powieści Pokój w dolinie. Rola tłumacza jest niedoceniana, a to przecież dzięki nim możemy cieszyć się przekładami właśnie takich wartościowych książek w języku polskim. Warto.


Ruth Logan Herne, Pokój w dolinie, wydawnictwo Dreams, wydanie 2019, tytuł oryg.: Peace in the Valley, tłumaczenie: Joanna Olejarczyk, seria: Ranczo Staffordów, t. 3, tytuł oryg. serii: Double S Ranch, #3, s. 400.

*14.05.2019 Słowem malowane

Avatar użytkownika
 
Posty: 2213
Dołączył(a): 17 listopada 2015, o 12:02
Lokalizacja: mazowieckie
Ulubiona autorka/autor: Montgomery, J.Quinn, Laurens, Jeffries, London

Post przez montgomerry » 19 stycznia 2020, o 15:10

Obrazek

Spadkobierca Susan Anne Mason to chrześcijański romans historyczny, który przeczytałam z wielką przyjemnością. W tej niemal baśniowej opowieści odnaleźć można nie tylko ciekawie skonstruowaną fabułę, ale odniesienia do wiary. W dodatku autorka wykorzystała w wykreowanej fabule autentyczną historię. Fakty zostały ubarwione wyobraźnią.

Nolan Price to dwudziestojednoletni młodzieniec, który jest stajennym w majątku Stainsby Hall należącym do lorda Edwarda Stainsby. Przybył tu kilka lat temu z przybraną matką. Jego marzeniem jest kupić pobliską farmę, ożenić się z pokojówką Hannah Burnham i rozpocząć życie na własny rachunek. Wszystko się zmienia, gdy na łożu śmierci pani Price wyznaje synowi skrywaną od lat prawdę o jego pochodzeniu. Okazuje się, że Nolan jest synem lorda urodzonym z prawego łoża. Matka Nolana zmarła przy jego narodzinach, a on sam został wychowany przez ciotkę. Zarówno Nolan jak i lord, który miał już dwie dorosłe córki z drugiego małżeństwa, są zdezorientowani i oszołomieni. Dla lorda pojawienie się Nolana staje się wybawieniem przed przekazaniem majątku zięciowi. Chce przygotować Nolana do nowego życia, wprowadzić w towarzystwo i znaleźć majętną i dobrze sytuowaną żonę. Innymi słowy pragnie zmienić go w idealnego dziedzica i nie pozwolić powielać błędów. Tyle tylko, że młodzieniec nie zamierza podporządkować się ojcu.

Hannah to rozsądna dziewczyna. Kocha Nolana, więc decyduje się na krok, który będzie miał swoje konsekwencje. Jest skromną młoda kobietą, która może poświęcić wiele dla ratowania szczęścia osobistego swojej młodszej siostry. Poddaje się wszelkim decyzjom Nolana, jest uległa, a potem przestaje walczyć o ukochanego. Dba o to, aby Nolan rozwijał swoje relacje z ojcem i uczył się powierzonych mu nowych funkcji. Świadoma jest tego, że między nimi narodził się mur, wynikający nie tylko z granic wyznaczonych przez podział społeczny. Zmaga się z niepewnością sytuacji w jakiej się znalazła oraz niezaspokojonymi oczekiwaniami wynikającymi z relacji z Nolanem. Jednocześnie wydaje się, że to Nolan nie był tak do końca przygotowany do związku. Autorka pokazuje jego wewnętrzne dojrzewanie. Nolan pragnie poznać ojca, a jednocześnie zależy mu na Hannah. zgadza się tolerować wszystkie szaleństwa związane z nowym ubraniem i salonowymi spotkaniami, jeśli zagwarantuje to lepszą przyszłość Hannie i jej siostrze.

To powieść o skomplikowanych więzach rodzinnych, tajemnicach, bliskości miedzy członkami danej rodziny. Autorka w odpowiednich miejscach wplata słowa zaczerpnięte z Biblii. Pokazuje też, że niedopowiedzenia, brak bliskości, unikanie szczerej rozmowy prowadzi do nieprawidłowej komunikacji. W tym wszystkim spory nacisk położony został na przebaczenie. Oryginalna fabuła i ciekawe rozwiązania, które zaproponowane zostały przez autorkę, satysfakcjonują. Historia rzeczywista, o której pisze Autorka w posłowie, skończyła się zupełnie inaczej. To dobra lektura.


Susan Anne Mason, Spadkobierca, wydawnictwo Dreams, wydanie 2019, tytuł oryg.: A Most Noble Hair, tłumaczenie: Elżbieta Zawadowska, oprawa miękka, stron 352.

http://susanannemason.net/


*26.04.2019 Słowem malowane

Avatar użytkownika
 
Posty: 2213
Dołączył(a): 17 listopada 2015, o 12:02
Lokalizacja: mazowieckie
Ulubiona autorka/autor: Montgomery, J.Quinn, Laurens, Jeffries, London

Post przez montgomerry » 19 stycznia 2020, o 15:13

Obrazek

Kilka lat temu, dzięki Wydawnictwo Dreams odkryłam, co to takiego jest romans chrześcijański, który bardzo dobrze rozwinął się na rynkach wydawniczych między innymi w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. Często powieści tego rodzaju określane są mianem „inspirujących romansów”. Podobnie jak w zwykłym romansie, istnieje ogromna różnorodność w gatunku romans chrześcijański (od współczesnego po historyczny). Co więcej powstają cykle, serie, wydawnictwa zakładają kluby, książki stają się bestsellerami, a autorzy mogą pochwalić się wielkimi rzeszami fanów. Powieści pisane są pięknym stylem, a głównymi ich bohaterami są postacie, dla których wiara i religia odgrywa w życiu wielką rolę. W odróżnieniu od romansów świeckich, fabuła tych książek oscyluje wokół tematów dotyczących wiary chrześcijańskiej. Powieść chrześcijańska objaśnia i ilustruje światopogląd religijny. Postacie zachowują się zgodnie z chrześcijańskimi zasadami, unikają alkoholu, wulgaryzmów i kłamstw, a wszelkie treści natury seksualnej są sprowadzone do minimum. Powieści te bowiem skupiają się na delikatniejszych aspektach miłości i rozwijającego się romansu, a centrum fabuły nie stanowi wyłącznie seksualne zaangażowanie. Ważne jest, aby uświadomić młodym ludziom, że dobry związek to coś więcej niż tylko atrakcyjność fizyczna. Stąd też książki te dla mnie są realne, budujące i wartościowe. Dla niektórych pisarzy romansu chrześcijańskiego książki mogą być pewnego rodzaju narzędziem subtelnej ewangelizacji. Ta forma powieści romantycznej pozwoliła autorom chrześcijańskim opowiadać historie miłosne, przekazując lekcje o rodzinie, związkach i wierze zarówno chrześcijańskim, jak i niechrześcijańskim czytelnikom. Zarówno chrześcijańscy autorzy, jak i czytelnicy piszą i czytają je z różnych powodów, ale u podstaw wielu z tych powodów leży utrzymanie i umocnienie ich wiary i relacji z Bogiem.

Zaledwie kilkanaście dni temu buszując po internetowych stronach księgarń i wydawnictw katolickich, ku swojemu zdumieniu odkryłam, że istnieją romanse chrześcijańskie, których fabuła oparta została na wykorzystaniu polskich realiów wiary, tradycji i religii. Ostatnia wydana powieść nakładem wydawnictwa eSPe (http://www.boskieksiazki.pl) w serii Opowieści z Wiary, to debiut Małgorzaty Lis (nie mylić z Agnieszką Lis). Kocham Cię mimo wszystko to powieść realistyczna, pokazująca, że istnieją młodzi ludzie, którzy żyją zgodnie z zasadami chrześcijańskimi, wbrew powszechnemu przekonaniu, że należy korzystać z życia, dopóki trwa.

Ania ma dwadzieścia cztery lata i po ukończeniu studiów, znalazła pracę w centrum i nadal mieszka w Warszawie. Od lat udziela się w duszpasterstwie akademickim, choć teraz już czyni to rzadziej. Jej styl życia i postępowanie zawsze było związane z zasadami wiary. Zajmuje mieszkanie po babci, zbyt wiele nie udziela się towarzysko i marzy, że w końcu spotka swój ideał, mężczyznę wierzącego, opiekuńczego i kochającego. W sferze tych marzeń był zaręczyny, ślub i dzieci. Jej przyjaciółka Patrycja właśnie rozpoczęła związek z takim wymarzonym mężczyzną, Mikołajem. Ten z kolei ma starszego przyjaciela, Marcina. Traf chce, że Ania i Marcin pracują w tym samym wieżowcu i pewnego dnia spotykają się w windzie. Wrażenie jest piorunujące dla każdego z nich. Wkrótce okazuje się, że mają wspólnych znajomych. Wszystko byłoby idealne, gdyby nie to, że Marcin nie jest wierzący.

Ania wierzy, że spotkanie z Marcinem to przeznaczenie. Mimo to, że przyjmuje do wiadomości, że Marcin jest ateistą, to nagminnie opowiada mu o Bogu, wierze, działalności w duszpasterstwie. Naiwnie sądzi, że miłość wszystko od razu może zmienić. Marcin idzie na ustępstwa, ale jednak nadal trwa w swoim przekonaniu. Jest też mężczyzną, który pragnie Ani jako kobiety. Do tej pory nigdy nie czekał i żadna kobieta nie stawiała mu warunków w związku. Z biegiem tygodni czuje się sfrustrowany i zirytowany postępowaniem Ani. Przełom w związku nadchodzi wraz z wydarzeniami sylwestrowej nocy oraz wypadków rozgrywających się po niej. Okazuje się, że nie można cofnąć ani wypowiedzianych słów, ani konsekwencji wydarzeń.

Ania i Marcin to dwa przeciwieństwa, które się przyciągają. Ania wychowana w normalnej rodzinie, ale z apodyktyczną, przewodnią rolą matki. Charakter i życie Marcina ukształtowane zostało przez tragiczne wydarzenie z dzieciństwa. Ania dorastała w rodzinnym cieple domowego ogniska, Marcin był tego zawsze pozbawiony. Ania miała wsparcie od kochającej rodziny, jedynym przyjacielem Marcina był Mikołaj, którego poznał na studiach. Ani brak doświadczenia w kontaktach z mężczyznami, Marcin nie stronił od kobiet i alkoholu. Dwie połówki, ale jakże różne, i jakże jednak wypełniające się.

Małgorzata Lis subtelnie, a momentami brutalnie, pokazuje drogę miłości Ani i Marcina. Nie należy zmieniać drugiego człowieka według własnych wyobrażeń. Nie należy dostosowywać się do życia i przekonań drugiego człowieka, bez rzeczywistej wiary w te zasady. Marzenia zaś nie odzwierciedlają realnego życia. Wspólna droga jest wyboista, kręta, naznaczona nie tylko miłością, ale i cierpieniem. Marcin musi pogodzić się z pewnymi faktami i w rozpaczy znaleźć właściwą ścieżkę. Pokiereszowany przez życie jest pełen żalu. Ania powinna sobie wybaczyć i być stuprocentowo pewną, że to Marcin jest jej mężczyzną życia.

Kocham Cię mimo wszystko to książka pełna wiary, nadziei i miłości. Wspaniała opowieść, która wpisuje się w realne odniesienia na gruncie polskim. Bez epatowania, bez idealizacji, bez upiększania. Warto!


Małgorzata Lis, Kocham Cię mimo wszystko, wydawnictwo eSPe, wydanie 2019, seria: Opowieści z Wiary, okładka miękka, stron 416.


*26.11.2019 Słowem malowane

Avatar użytkownika
 
Posty: 6231
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 10:14

Post przez Liberty » 19 stycznia 2020, o 16:36

Jestem zaskoczona pojawieniem się tej kategorii. Głównie dlatego, że nie wiem w jakim celu. Czy po to, żebyśmy miały miejsce porozmawiać o romansach tzw. czystych (brak seksu, przemocy, wulgaryzmów) czy miejsce dla romansów religijnych czyli patrząc na definicję na górze to chodzi o romanse chrześcijańskie z pominięciem np. żydowskich i muzułmańskich. Romans religijny wcale nie nie równa się romans czysty czego klasycznym przykładem jest Chata w dolinie Francine Rivers - przemoc, seks, gwałty, zdrada, wulgaryzmy. Dodałabym określenie inspirational romance i jeśli są Amisze to i Mormonów warto wrzucić ;)

Avatar użytkownika
 
Posty: 26071
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 10:14
Lokalizacja: i keep moving to be stable
Ulubiona autorka/autor: Shelly Laurenston, Anne Stuart

Post przez Fringilla » 19 stycznia 2020, o 17:59

To kategoria przez ostatnią dekady coraz mocniej stabilizująca się na rynku i jest to kompleksowe zjawisko, którego nie da się wrzucić tylko do "romans z wątkiem".

Ja właśnie chętnie porozmawiałabym o definicji - a raczej definicjach-bo od lat mnie intryguje, jak się ta definicja zmienia :D

Choćby wątek "jak elementy mistyczne są przedstawiane w romansie" - np. jak traktować wielką pulę romansów mocno opartych na ezoteryce i pogańskich różnych wierzeniach zwykle u nas wrzucanych do szeroko rozumianej fantastyki.
Albo zjawisko romansów osadzonych w biblijnych realiach - czy wszystkie takie tytuły wrzuca się do romansów religijnych, a jeśli nie, to dlaczego.
Albo właśnie dlaczego pula autorów i czytelników domaga się takiej etykiety na rzeczach, które chcą czytać/tworzyć.

I mogę spokojnie zacząć od powyższej.

PS Tu technicznie mogę zaproponować tylko poprawkę na razie do zdania
Istniejące na polskim rynku romanse religijne łączą głównie elementy wiary chrześcijańskiej z rozwojem relacji romantycznych.
Sailor Moon Eternal Edition

Problem w tym, że mamy zły zwyczaj, kultywowany przez pedantów i snobów intelektualnych, utożsamiania szczęścia z głupotą. Według nas tylko cierpienie przenosi w sferę doznań intelektualnych, tylko zło jest interesujące
— Ursula K. Le Guin

Avatar użytkownika
 
Posty: 2213
Dołączył(a): 17 listopada 2015, o 12:02
Lokalizacja: mazowieckie
Ulubiona autorka/autor: Montgomery, J.Quinn, Laurens, Jeffries, London

Post przez montgomerry » 19 stycznia 2020, o 19:52

Liberty napisał(a):Jestem zaskoczona pojawieniem się tej kategorii. Głównie dlatego, że nie wiem w jakim celu. Czy po to, żebyśmy miały miejsce porozmawiać o romansach tzw. czystych (brak seksu, przemocy, wulgaryzmów) czy miejsce dla romansów religijnych czyli patrząc na definicję na górze to chodzi o romanse chrześcijańskie z pominięciem np. żydowskich i muzułmańskich. Romans religijny wcale nie nie równa się romans czysty czego klasycznym przykładem jest Chata w dolinie Francine Rivers - przemoc, seks, gwałty, zdrada, wulgaryzmy. Dodałabym określenie inspirational romance i jeśli są Amisze to i Mormonów warto wrzucić ;)


Chodzi mi raczej o romanse chrześcijańskie (katolicyzm, protestantyzm, prawosławni), tak jest używany powszechnie, dlatego w wątku do moderatorów użyłam takiego sformułowania i takie używam. Funkcjonuje w wikipedzie "romans religijny".

Chyba że zmienić na powieść chrześcijańską?
Chrześcijańska powieść to każda powieść, która objaśnia i ilustruje chrześcijański światopogląd w jego fabule, jej postaciach lub obu, także w Biblii lub które pozytywnie traktuje tematy chrześcijańskie.


Nie czytałam jeszcze ani jednego romansu muzułmańskiego, czy żydowskiego.
Oczywiście, że istnieją romanse z odwołaniem do wiary, pełne przemocy, nie kwestionuję tego. Podałam tylko podstawową definicję.

Czemu zaskoczona? Ja nie wchodzę do wątków, które mnie nie interesują, więc to też przecież nie jest wątek dla wszystkich. Czy romans jest jedynie wówczas, gdy jest seks i erotyka?

Powieści Francine Rivers są adekwatnie znajdywane albo w podkategorii: Christian Historical Romance/Fiction albo Biblical Fiction, bo takie też pisze i zostały wydane w Polsce. Chata w dolinie jest w tej pierwszej podkategorii.

Fringilla napisał(a):PS Tu technicznie mogę zaproponować tylko poprawkę na razie do zdania
Istniejące na polskim rynku romanse religijne łączą głównie elementy wiary chrześcijańskiej z rozwojem relacji romantycznych.


Frin WSZYSTKIE ROMANSE CHRZEŚCIJAŃSKIE łączą wiarę chrześcijańską z rozwojem relacji romantycznych. Ta recenzja książki Małgorzaty Lis to przykład chyba pierwszego polskiego romansu chrześcijańskiego sensu stricto.
Ostatnio edytowano 19 stycznia 2020, o 20:10 przez montgomerry, łącznie edytowano 3 razy

Avatar użytkownika
 
Posty: 6231
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 10:14

Post przez Liberty » 19 stycznia 2020, o 20:52

montgomerry napisał(a):
Czemu zaskoczona? Ja nie wchodzę do wątków, które mnie nie interesują, więc to też przecież nie jest wątek dla wszystkich. Czy romans jest jedynie wówczas, gdy jest seks i erotyka?

No właśnie chodzi mi o to, że jak zajrzałam do wątku to moją pierwszą myślą było: ni pies ni wydra. Czy chodzi o stworzenie działu o romansach czystych czy religijnych,obu?. Jak dla mnie to może być połączenie obu albo założenie dwóch oddzielnych, byle było to jasne. I jak dla mnie romans z seksem czy bez seksu to nadal romans :wink:

Avatar użytkownika
 
Posty: 2270
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 10:14

Post przez Roma » 19 stycznia 2020, o 20:58

Nie dla mnie. Przynajmniej nie w polskich warunkach.

Avatar użytkownika
 
Posty: 12862
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 10:14

Post przez Dorotka » 19 stycznia 2020, o 21:21

Obrazek

"Czas ognistych kwiatów" Sarah Lark
Cykl: Saga ognistych kwiatów (tom 1)
literatura obyczajowa, romans
Wydawnictwo: Wydawnictwo Sonia Draga
Data premiery: 2019-02-27
Liczba stron: 864

OPIS: Meklemburgia, rok 1842. Grupa chłopskich rodzin postanawia wyjechać z małej wioski, wiedziona obietnicami lepszego życia i otrzymania własnego kawałka ziemi w odległej Nowej Zelandii. Wśród nich podróżuje siedemnastoletnia Ida Lange i jej ojciec, surowy luteranin. Na statek zaciąga się także Karl, od dawna zakochany w dziewczynie.
Gdy okręt Sankt Pauli wreszcie dociera do wybrzeży Wyspy Południowej, osadników czeka niemiła niespodzianka. Obiecana im ziemia została już przydzielona innym…
Przybysze decydują się założyć osadę w dolinie rzeki. Ida czuje, że jej życie zaczyna wymykać jej się spod kontroli.
Losy Idy zaczynają toczyć się takim torem, którego się nie spodziewała, a jej potajemna miłość do Karla staje się nieosiągalna. Przyjaźń i wsparcie Ida znajduje jedynie u egzotycznej autsajderki Cat, która dorastała wśród Maorysów. Aż którejś nocy nadchodzi ogromna powódź…

Przepiękna, niebanalna, mądra, dająca do myślenia historia o miłości, przyjaźni, rodzinie i religii w dalekim, kompletnie nieznanym świecie, który daje nadzieję na lepsze życie, ale niesie też ze sobą wiele pułapek i niebezpieczeństw. Cudnie się ją czyta.
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

Avatar użytkownika
 
Posty: 26071
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 10:14
Lokalizacja: i keep moving to be stable
Ulubiona autorka/autor: Shelly Laurenston, Anne Stuart

Post przez Fringilla » 19 stycznia 2020, o 23:15

montgomerry napisał(a):Frin WSZYSTKIE ROMANSE CHRZEŚCIJAŃSKIE łączą wiarę chrześcijańską z rozwojem relacji romantycznych. Ta recenzja książki Małgorzaty Lis to przykład chyba pierwszego polskiego romansu chrześcijańskiego sensu stricto.

Moment, bo się zgubiłam :niepewny: odniosłam wrażenie, że definiowany tu jest romans religijny ogólnie (bo "(każda wiara lub system religijny)")
Ogólna definicja:
Romans, w którym wiara religijna lub duchowa (każda wiara lub system religijny) jest ważną częścią romantycznego związku bohaterowi.

[A tu przechodzimy do podkategorii]
Istniejące romanse religijne łączą głównie elementy wiary chrześcijańskiej z rozwojem relacji romantycznych.

Istniejące gdzie? Bo albo jest to zaprzeczenie zdania poprzedniego, albo... no religijne są nie tylko chrześcijańskie ;)

Roma napisał(a):Nie dla mnie. Przynajmniej nie w polskich warunkach.

To jest odniesienie do czego?
Sailor Moon Eternal Edition

Problem w tym, że mamy zły zwyczaj, kultywowany przez pedantów i snobów intelektualnych, utożsamiania szczęścia z głupotą. Według nas tylko cierpienie przenosi w sferę doznań intelektualnych, tylko zło jest interesujące
— Ursula K. Le Guin

Avatar użytkownika
 
Posty: 2213
Dołączył(a): 17 listopada 2015, o 12:02
Lokalizacja: mazowieckie
Ulubiona autorka/autor: Montgomery, J.Quinn, Laurens, Jeffries, London

Post przez montgomerry » 20 stycznia 2020, o 06:48

Roma napisał(a):Nie dla mnie. Przynajmniej nie w polskich warunkach.


Romo dlaczego? Przykładem jest książka Małgorzaty Lis, która bardzo dobrze się sprzedaje. A dotyczy polskich warunków. Tylko trzeba to czuć, w tym istnieć, "dotykać". Jeżeli ktoś jest daleko od Boga, lub ma powierzchowną wiarę, to rzeczywiście nie dla niego takie książki. Akurat Małgorzata Lis wie, o czym pisze, bo od młodych lat działała we wspólnotach i wie jak to funkcjonuje.

Fringilla napisał(a):
montgomerry napisał(a):Frin WSZYSTKIE ROMANSE CHRZEŚCIJAŃSKIE łączą wiarę chrześcijańską z rozwojem relacji romantycznych. Ta recenzja książki Małgorzaty Lis to przykład chyba pierwszego polskiego romansu chrześcijańskiego sensu stricto.

Moment, bo się zgubiłam :niepewny: odniosłam wrażenie, że definiowany tu jest romans religijny ogólnie (bo "(każda wiara lub system religijny)")
Ogólna definicja:
Romans, w którym wiara religijna lub duchowa (każda wiara lub system religijny) jest ważną częścią romantycznego związku bohaterowi.

[A tu przechodzimy do podkategorii]
Istniejące romanse religijne łączą głównie elementy wiary chrześcijańskiej z rozwojem relacji romantycznych.

Istniejące gdzie? Bo albo jest to zaprzeczenie zdania poprzedniego, albo... no religijne są nie tylko chrześcijańskie ;)


więc to źle sformułowana definicja, wyłapałaś błędy :)
Ostatnio edytowano 20 stycznia 2020, o 06:52 przez montgomerry, łącznie edytowano 1 raz

Avatar użytkownika
 
Posty: 2270
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 10:14

Post przez Roma » 20 stycznia 2020, o 07:15

montgomerry napisał(a):
Roma napisał(a):Nie dla mnie. Przynajmniej nie w polskich warunkach.


Romo dlaczego? Przykładem jest książka Małgorzaty Lis, która bardzo dobrze się sprzedaje. A dotyczy polskich warunków. Tylko trzeba to czuć, w tym istnieć, "dotykać". Jeżeli ktoś jest daleko od Boga, lub ma powierzchowną wiarę, to rzeczywiście nie dla niego takie książki. Akurat Małgorzata Lis wie, o czym pisze, bo od młodych lat działała we wspólnotach i wie jak to funkcjonuje.


Może dlatego, że za dużo widziałam i za dużo słyszałam. Sporo osób z mojej rodziny było związanych z instytucjami kościoła, wśród przyjaciół mam mnóstwo osób związanych kiedyś z ruchem oazowym i (w tym właśnie para, taka jak opisywana w książce – obecnie od kościoła trzymają się jak najdalej, właśnie dlatego że byli bardzo blisko). Z moich znajomych związanych z ruchem oazowym po 20 latach - tylko jedna koleżanka nadal chodzi do kościoła, ale jednocześnie nie ma złudzeń co do naszej hierarchii i postepowania części księży. W takiej sytuacji trudno byłoby mi nie odbierać tego rodzaju treści jako zbyt wyidealizowanych i jednocześnie okropnie naiwnych.

Frin w kontekście gatunku, nie dla mnie. Słyszałam wcześniej o tej książce i czytałam wywiad z autorką. Niektóre stwierdzenia wywoływały tylko moją irytację.

Avatar użytkownika
 
Posty: 45389
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 10:14
Lokalizacja: Czytam, więc jestem.
Ulubiona autorka/autor: N.R./JD.Robb/Krentz/Quick/Castle/L.Kleypas/Ch.Dodd

Post przez Lilia ❀ » 20 stycznia 2020, o 12:13

Wydaje mi się, że jedno to uprzedzenie do księży i hierarchii kościoła, a co innego wiara w Boga, jego naukę. To drugie jest częścią tych książek.
“Man. God. Roarke. An interesting and flattering lineup.”
“Safe men are for marrying. Dangerous men are for pleasure.”

Avatar użytkownika
 
Posty: 2270
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 10:14

Post przez Roma » 20 stycznia 2020, o 13:59

Nie użyłabym słowa uprzedzenie (nieuzasadniony, negatywny stosunek do kogoś lub czegoś) w stosunku do kościoła. Moja (i nie tylko) fatalna opinia opiera się na faktach, których kościół nie jest w stanie dłużej ukrywać. Ponieważ pracę magisterską pisałam z historii kościoła, o błędach tej instytucji w przeszłych wiekach mogłabym naprawdę napisać sporo. W obecnych czasach, kiedy dostępne są pełne uprzedzeń kazania hierarchów, kiedy wychodzą na jaw nieprawości, które trapią instytucję, której głównym przesłaniem jest miłość, niestety książki, które ją idealizują nie są dla mnie wiarygodne.
Natomiast mam nic przeciwko religii, wierze jako takiej.

Avatar użytkownika
 
Posty: 45389
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 10:14
Lokalizacja: Czytam, więc jestem.
Ulubiona autorka/autor: N.R./JD.Robb/Krentz/Quick/Castle/L.Kleypas/Ch.Dodd

Post przez Lilia ❀ » 20 stycznia 2020, o 14:27

Ale jak to się ma do tych książek, gdzie poruszana jest WIARA? Przecież chodzi o to czy wierzysz, jak głęboka jest twoja wiara, więź z Bogiem, czy zawierzasz mu swoje życie, szukasz u niego opoki, pocieszenia, wierzysz, że kamienie, które stawia ci na drodze są po coś, mają swój cel. To nie thillery, gdzie omawiane jest zło wyrządzane przez kapłanów.

Zastanawiam się, czy uraz/negatywny stosunek/(wstaw swoje słowo) do kościoła jako hierarchicznej instytucji może się przekładać negatywnie na sięgnięcie po tego rodzaju książki, gdzie wątkiem przewodnim jest Człowiek-Bóg, Człowiek-Kościół (wspólnota ludzi)??
“Man. God. Roarke. An interesting and flattering lineup.”
“Safe men are for marrying. Dangerous men are for pleasure.”

Avatar użytkownika
 
Posty: 2270
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 10:14

Post przez Roma » 20 stycznia 2020, o 15:18

Ponieważ nie da się oddzielić wiary od instytucji. Przynajmniej nie w polskim kościele. Wspólnotę - Kościół, prawda tworzą ludzie, ale tym wszystkim sterują księża. A, że nie chcę sięgać po tego typu książki, cóż mam wolną wolę również w wyborze lektur. I wolę poczytać pozycję z dziedziny religioznawstwa, niż powieść która leży daleko za granicami mojego czytelniczego komfortu.

Avatar użytkownika
 
Posty: 26071
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 10:14
Lokalizacja: i keep moving to be stable
Ulubiona autorka/autor: Shelly Laurenston, Anne Stuart

Post przez Fringilla » 20 stycznia 2020, o 18:38

Miałam spytać, czy to indywidualne obiekcje czy krytyka definicji ;)

O, to dla mnie jest ciekawy jako czytelniczki problem - i dlatego sięgnę raczej po polski romans eee... katolicki... żeby skonfrontować, bo znam faktycznie bardziej realia anglosaskiego romansu w stylu opisanym przez Lilię - gdzie (w kulturze wielowyznaniowej, wśród wyznań też podlegających jednak inaczej dynamicznym zmianom niż "nasz" katolicyzm) innym językiem zwykle pisało się romanse z wierzącymi bohaterami niż - prawdopodobnie - u nas, gdy mamy do czynienia z mocno zinstytucjonalizowaną i wielowiekową tradycją :niepewny:

PS i pewnie jak Roma - bynajmniej nie spodziewam się komfortu czytelniczego ;)

***

montgomerry napisał(a):więc to źle sformułowana definicja, wyłapałaś błędy :)


Dopracujemy ;)
Tym bardziej, że mam na razie wrażenie, iż mamy mocne różnice definicyjne, bo budowane na odmiennych lekturach (polski vs anglosaski rynek), o czym wspomniała też Liberty, o ile dobrze rozumiem.
Sailor Moon Eternal Edition

Problem w tym, że mamy zły zwyczaj, kultywowany przez pedantów i snobów intelektualnych, utożsamiania szczęścia z głupotą. Według nas tylko cierpienie przenosi w sferę doznań intelektualnych, tylko zło jest interesujące
— Ursula K. Le Guin

Avatar użytkownika
 
Posty: 6231
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 10:14

Post przez Liberty » 20 stycznia 2020, o 19:30

Tak, chodziło mi o uściślenie definicji.

Avatar użytkownika
 
Posty: 2213
Dołączył(a): 17 listopada 2015, o 12:02
Lokalizacja: mazowieckie
Ulubiona autorka/autor: Montgomery, J.Quinn, Laurens, Jeffries, London

Post przez montgomerry » 20 stycznia 2020, o 20:07

Roma napisał(a):Ponieważ nie da się oddzielić wiary od instytucji. Przynajmniej nie w polskim kościele. Wspólnotę - Kościół, prawda tworzą ludzie, ale tym wszystkim sterują księża. A, że nie chcę sięgać po tego typu książki, cóż mam wolną wolę również w wyborze lektur. I wolę poczytać pozycję z dziedziny religioznawstwa, niż powieść która leży daleko za granicami mojego czytelniczego komfortu.


[.. wykreślone] Do kościoła chodzę nie dla księży, ale dla samej Eucharystii, Mszy Świętej podczas, której najważniejsze jest przeistoczenie. Tak Kościół to wspólnota ludzi, ale kościół to również budynek, gdzie odbywają się nabożeństwa. Wiem bardzo dobrze jak było na przestrzeni dziejów (nepotyzm, pedofilia, metresy, kupczenie urzędami, polityka etc.) Ale czemu wszystkich księży wrzuca się do jednego worka?

W przeciwieństwie do Ciebie wokół siebie od lat mam ludzi, którzy mimo ogromu doświadczeń, nie odeszli od wiary. Co więcej wielu z nich na przestrzeni lat, zaczęło samodzielnie studiować teologię i jej zagadnienia. Problem w tym, że ludzie utożsamiają Kościół z księżmi. Ksiądz, zakonnica to też ludzie, ludzie grzeszni, a nie nadludzie. Poznałam jednak życie zakonnic w klasztorze mając przez lata przyjaciółkę zakonnicę. Właśnie - miałam. Czasami drogi się rozchodzą, bo jesteśmy tylko ludźmi. Nigdy nie należałam do oazy, wspólnoty rodzin etc.Znam ludzi, którzy należą. Znam osobę, która uratowała swoje małżeństwo właśnie dzięki wspólnocie rodzin. Przyznam się jednak, że wiara w moim życiu jest bardzo ważna, ale to już inne rozważania :)

Każdy czyta, to co lubi.
Zgadzam się w pełni z Lilą:
Wydaje mi się, że jedno to uprzedzenie do księży i hierarchii kościoła, a co innego wiara w Boga, jego naukę. To drugie jest częścią tych książek.


Liberty napisał(a):Tak, chodziło mi o uściślenie definicji.


czyli dopisać ten"polskim" ?
Co proponujecie?
Ostatnio edytowano 21 stycznia 2020, o 10:33 przez montgomerry, łącznie edytowano 1 raz

Avatar użytkownika
 
Posty: 8601
Dołączył(a): 3 sierpnia 2011, o 10:33
Lokalizacja: Somewhere
Ulubiona autorka/autor: Nalini Singh

Post przez kejti » 20 stycznia 2020, o 20:43

Lilia ❀ napisał(a):Wydaje mi się, że jedno to uprzedzenie do księży i hierarchii kościoła, a co innego wiara w Boga, jego naukę. To drugie jest częścią tych książek.

i takie właśnie jest moje odczucie ;)

w sumie ja to znam tylko książki Denise Hunter i Archanioł Sharon Shin, u Hunter miałam lekki przesyt wzywania pana Boga a u Sharon podobała mi się wiara ludzi

.
.

Let's find some beautiful place to get lost.

Avatar użytkownika
 
Posty: 26071
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 10:14
Lokalizacja: i keep moving to be stable
Ulubiona autorka/autor: Shelly Laurenston, Anne Stuart

Post przez Fringilla » 20 stycznia 2020, o 21:18

montgomerry napisał(a):Co za brednie! :) Romo przepraszam, ale oczywiście da się oddzielić instytucję od wiary.


Rozumiem istotę sporu, ale to jednak wymiana opinii w oparciu o prywatne doświadczenia, więc "brednie" to za mocne słowo w tym temacie (tym bardziej, że Roma po prostu odpowiedziała na pytanie Lilii ^_^

Tym bardziej, że to wątek mocno związany z samą definicją gatunku niestety, więc - tu jako Moderator - uprzejmie proszę o wzajemny szacunek w rozmowie.

***
montgomerry - czy ja dobrze rozumiem, że definicja jest wikipedyczna? :niepewny:
Nie mogę znaleźć źródła...

A są jakieś miejsca w polskiej sieci, gdzie jest to też omawiane?
Sailor Moon Eternal Edition

Problem w tym, że mamy zły zwyczaj, kultywowany przez pedantów i snobów intelektualnych, utożsamiania szczęścia z głupotą. Według nas tylko cierpienie przenosi w sferę doznań intelektualnych, tylko zło jest interesujące
— Ursula K. Le Guin

Avatar użytkownika
 
Posty: 2213
Dołączył(a): 17 listopada 2015, o 12:02
Lokalizacja: mazowieckie
Ulubiona autorka/autor: Montgomery, J.Quinn, Laurens, Jeffries, London

Post przez montgomerry » 21 stycznia 2020, o 06:55

Tak wikipedyczna - polska. Aczkolwiek ja szukałam definicji na zachodnich portalach, stąd w opinii ksiązki Małgorzaty Lis pojawiło się:

Powieści pisane są pięknym stylem, a głównymi ich bohaterami są postacie, dla których wiara i religia odgrywa w życiu wielką rolę. W odróżnieniu od romansów świeckich, fabuła tych książek oscyluje wokół tematów dotyczących wiary chrześcijańskiej. Powieść chrześcijańska objaśnia i ilustruje światopogląd religijny. Postacie zachowują się zgodnie z chrześcijańskimi zasadami, unikają alkoholu, wulgaryzmów i kłamstw, a wszelkie treści natury seksualnej są sprowadzone do minimum. Powieści te bowiem skupiają się na delikatniejszych aspektach miłości i rozwijającego się romansu, a centrum fabuły nie stanowi wyłącznie seksualne zaangażowanie. Ważne jest, aby uświadomić młodym ludziom, że dobry związek to coś więcej niż tylko atrakcyjność fizyczna. Stąd też książki te dla mnie są realne, budujące i wartościowe. Dla niektórych pisarzy romansu chrześcijańskiego książki mogą być pewnego rodzaju narzędziem subtelnej ewangelizacji. Ta forma powieści romantycznej pozwoliła autorom chrześcijańskim opowiadać historie miłosne, przekazując lekcje o rodzinie, związkach i wierze zarówno chrześcijańskim, jak i niechrześcijańskim czytelnikom. Zarówno chrześcijańscy autorzy, jak i czytelnicy piszą i czytają je z różnych powodów, ale u podstaw wielu z tych powodów leży utrzymanie i umocnienie ich wiary i relacji z Bogiem.

W Polsce nie ma stron z odpowiednikami - przynajmniej ja nie znalazłam.
Ostatnio edytowano 21 stycznia 2020, o 07:01 przez montgomerry, łącznie edytowano 1 raz

Następna strona

Powrót do Romans + ...

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość