Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest 18 sierpnia 2018, o 08:04




Odpowiedz w wątku  [ Posty: 484 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20  Następna strona
 2018: KSIĄŻKOTEST 
Autor Wiadomość
Szamanka od Umarlaków
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 8 stycznia 2012, o 17:55
Posty: 54591
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Andrews/SEP/Sparks i wiele, wiele innych.
Cytuj
Post 
21 czerwca 2018, o 11:32
oczywiście że tak Giovanno ;)

Kejti to początek książki :P
a on wcale potem taki biedny nie jest :hyhy:


Zobacz profil
Pogromczyni gaduł
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 listopada 2015, o 18:19
Posty: 3727
Pochwały: 41
Ulubiona autorka/autor: Nie mam, czytam to co mi się spodoba;)
Cytuj
Post 
21 czerwca 2018, o 11:34
Zgadza się i to historyk, nie young adult, czy jak tam to się zwie :hihi:


Zobacz profil
Pogromczyni klawiatury
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 sierpnia 2011, o 11:33
Posty: 5563
Lokalizacja: Somewhere
Pochwały: 6
Ulubiona autorka/autor: Nalini Singh
Cytuj
Post 
21 czerwca 2018, o 11:45
ale zmyłka :hihi: nie wkurza Was ten motyw jak bohater/bohaterka nie chce z kimś być bo za duża "różnica" ich dzieli? Mnie to niesamowicie denerwuje :hihi:

_________________

.
.

Let's find some beautiful place to get lost.


Zobacz profil
Pogromczyni gaduł
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 listopada 2015, o 18:19
Posty: 3727
Pochwały: 41
Ulubiona autorka/autor: Nie mam, czytam to co mi się spodoba;)
Cytuj
Post 
21 czerwca 2018, o 11:54
Nie lubię, ale w tamtych czasach to było istotne: on był stajennym, a ona córką arystokraty.




Zagadka



Obrzęd zaczął się w godzinę po zachodzie słońca. W lesie, na polanie, przygotowano wcześniej idealnie równy krąg o dziewięciu stopach średnicy. Miejsce posypano uświęconą ziemią. Chmury, ciemne i tajemnicze, tańczyły wokół bladego księżyca.
Trzynaście zakapturzonych postaci w ciemnych płaszczach stanęło wewnątrz kręgu. Gdzieś pośród drzew krzyknęła sowa z rozpaczą, może ze współczuciem. Gdy rozległo się uderzenie dzwonu, nawet ona ucichła. Przez chwilę słychać było tylko szept wiatru wśród młodych liści.
W dole po lewej stronie kręgu płonął już ogień. Wkrótce płomienie strzelą w górę, wezwane przez wiatr, a może inne moce...
Była wigilia majowego przesilenia, Sabat Roodmas. Noc uroczystości i składania ofiar, które miały przynieść urodzaj polom, a ludziom — moc.
Dwie ubrane w czerwone płaszcze kobiety weszły do środka kręgu.
Ich odsłonięte twarze były bardzo blade, usta — ciemnoczerwone. Jak twarze wampirów, które właśnie skończyły swą ucztę.
Jedna z nich, tak jak jej wcześniej przykazano, zrzuciła płaszcz i stała przez chwilę naga, po czym ułożyła się na gładkim, wypolerowanym pniu pośrodku kręgu.
Miała być żywym ołtarzem, dziewicą, na niej mieli dokonać obrzędu. W rzeczywistości była prostytutką, kobietą nieczystą, i to niektórym przeszkadzało. Inni patrzyli chciwie na jej bujne kształty, na hojnie rozsunięte uda...

Najwyższy kapłan, noszący maskę Kozia z Men des, zaczął śpiewać w zniekształconej łacinie. Gdy pieśń dobiegła końca, uniósł ramiona w stronę odwróconego pentagramu, który wisiał nad ołtarzem. Znów zabrzmiał dzwon — by oczyścić powietrze.
Dziewczynka obserwowała tę scenę oczami szeroko otwartymi ze zdumienia. Siedziała cicho, ukryta w krzakach. Z dołu ofiarnego unosił się swąd spalenizny, strzelały w górę iskry. Na pniach otaczających polanę drzew wyrzeźbiono dziwaczne kształty.
Dziewczynka zaczęła się zastanawiać, gdzie jest jej ojciec. Ukryła się w jego samochodzie, chichocząc na myśl o niespodziance, jaką mu zrobi. Kiedy szła za nim przez las, nie bała się ciemności. Nigdy się nie bała. A potem schowała się i czekała na odpowiedni moment, by wyskoczyć z krzaków — wprost w jego ramiona.
Ale on włożył długą czarną pelerynę, tak jak inni, imała nie była teraz pewna, która z ciemnych postaci jest jej ojcem. Widok nagiej kobiety wprawiał ją w zakłopotanie, a jednocześnie fascynował. To, co robili dorośli, nie wyglądało już na zabawę.
Kiedy mężczyzna w masce podjął swą pieśń, dziewczynka poczuła szybkie bicie serca.

— Wzywamy Amona, pana życia i płodności. Wzywamy Pana, boga żądzy! Wzywał kolejne bóstwa, a pozostali powtarzali jego wołanie. Lista imion była długa.
Wszyscy zaczęli się teraz kołysać, z gardeł wydobywał się coraz głośniejszy pomruk. Kapłan podniósł do ust srebrny kielich. Gdy skończył pić, ułożył naczynie między piersiami leżącej kobiety. Podniósł miecz i, wskazując ostrzem na północ, południe, wschód i zachód, wezwał czterech książąt piekieł:
— Satanie, Panie ognia! Lucyferze, który przynosisz światło! Belialu, który nie masz pana! Lewiatanie, Wężu z głębin!

Dziewczynka zadrżała. Bała się.

— Aye, Satan. Wzywam cię, Panie, Książę Ciemności, Królu Nocy, otwórz bramy piekieł, wysłuchaj nas! — Kapłan nie prosił. Wykrzyczał swe wezwanie, żądał. Gdy jego głos przebrzmiał, uniósł w dłoni pergamin. Chciwe płomienie błysnęły na nim jak krew. — Prosimy, by nasze Pola przyniosły urodzaj, nasze bydło: przychówek. Zniszcz naszych wrogów, ześlij choroby i ból na naszych prześladowców. My, wierni Tobie, żądamy szczęścia i rozkoszy. Położył rękę na piersi kobiety. — Bierzemy, czego chcemy, w Twoje Imię, Władco Much. Przemawiamy w Twoim Imieniu: śmierć słabym, bogactwo silnym. Nasze członki twardnieją, nasza krew wrze. Niech nasze kobiety płoną dla nas pożądaniem. Niech przyjmują nas chciwie.
Jego palce przesunęły się po brzuchu kobiety, w dół, między jej uda. Prostytutka, dobrze nauczona swej roli, zaczęła wić się i jęczeć...




Chyba łatwa :)


Zobacz profil
Pogromczyni klawiatury
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 sierpnia 2011, o 11:33
Posty: 5563
Lokalizacja: Somewhere
Pochwały: 6
Ulubiona autorka/autor: Nalini Singh
Cytuj
Post 
21 czerwca 2018, o 11:59
nie mam pojęcia :hihi: przyznam że mnie trochę odstręcza ten cytat :P

_________________

.
.

Let's find some beautiful place to get lost.


Zobacz profil
Pogromczyni gaduł
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 listopada 2015, o 18:19
Posty: 3727
Pochwały: 41
Ulubiona autorka/autor: Nie mam, czytam to co mi się spodoba;)
Cytuj
Post 
21 czerwca 2018, o 13:06
Troszkę makabryczny :hihi:


Zobacz profil
Pogromczyni gaduł
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 listopada 2015, o 18:19
Posty: 3727
Pochwały: 41
Ulubiona autorka/autor: Nie mam, czytam to co mi się spodoba;)
Cytuj
Post 
22 czerwca 2018, o 09:52
Podpowiedź pierwsza



... — Jezu! — C. R. odskoczył w tył, jedną ręką sięgnął po broń, w drugiej uniósł ciężką latarkę.
Z sypialni rzuciła się na niego kobieta o rudych włosach, mignęła mu jej zielona kurtka. Uchylił się przed ciosem, chwycił napastniczkę w talii i oboje runęli z hukiem na drewnianą podłogę.
— Bruno! — krzyknęła C, której w strachu przyszedł do głowy świetny pomysł. — Bruno, ktoś wlazł do domu! Weź strzelbę!
Starała się kopnąć intruza w krocze — i prawie jej się to udało. C. usiłował unieruchomić jej ręce.
— Spokój! Zaklął, bo próbowała go ugryźć. — Spokój! Jestem z policji. Mówię, że jestem z policji!
Dotarło. C. rzuciła szybkie spojrzenie na jego twarz, ledwo widoczną w smudze światła z sypialni. Dostrzegła ciemne, kręcone włosy — trochę może za długie — szorstki zarost na szczupłej, opalonej twarzy. Ładne usta, pomyślała — nie na darmo była artystką! I ładne oczy, choć w cieniu trudno było określić ich kolor. i jeszcze ten lekki, męski zapach... Jakby był zgrzany — nie spocony. Jego ciało, które zaczynało coraz bardziej jej ciążyć, sprawiało wrażenie szczupłego i muskularnego.
Nie wyglądał na psychopatę ani oszalałego zbiega. Ale...
— Z policji?... — wyjąkała.
— Właśnie.
Rozłożył ją na łopatki, a mimo to C. czuła satysfakcję na myśl, że musiał się nieźle namęczyć.
— Chcę zobaczyć odznakę!
C. starał się zachować ostrożność. Udało mu się pozbawić dziewczynę zabójczych kluczy, wciąż jednak miała zęby i paznokcie.
— Mam ją na sobie. Powinnaś ją czuć na biuście.
W innych okolicznościach desperacja w jego głosie pewnie by ją rozbawiła.
— Chcę ją zobaczyć.
— Dobrze. Teraz się podniosę. Powoli.
Dotrzymał słowa. Ani na chwilę nie spuścił wzroku z jej twarzy, kiedy sięgał po odznakę.
C. obrzuciła gwiazdę niechętnym spojrzeniem.
— Coś takiego można kupić w każdym sklepie z zabawkami ...


Zobacz profil
Pogromczyni gaduł
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 listopada 2015, o 18:19
Posty: 3727
Pochwały: 41
Ulubiona autorka/autor: Nie mam, czytam to co mi się spodoba;)
Cytuj
Post 
23 czerwca 2018, o 10:55
Podpowiedź druga



...— Może nie skrzywdził nikogo oprócz siebie. C, ja cię nie chcę ranić, ale będę musiał pogrzebać w tym dalej. Między innymi muszę sprawdzić wszystko, co dotyczy umowy o kupnie ziemi i tego centrum. No, i śmierci twojego ojca.
— Czemu? Co to teraz za różnica?
— Bo to, co wtedy widziałaś, nadal się dzieje. Mówiłaś komuś o tym śnie?
— Nie.
— I nie mów.
Skinęła głową.
— Skończyłeś?
— Nie. — Przyciągnął ją blisko do siebie mimo jej biernego oporu. — Ja cię przeczekam, Chudzielcu — mruknął. — Możesz się wycofać, zbudować mur, uciec zacierając ślady. A ja przeczekam.
— Nie mogę teraz myśleć o tobie i o mnie.
— Owszem, możesz. — Wsunął jej dłoń pod brodę i uniósł twarz dziewczyny, aż wreszcie spojrzeli sobie w oczy. — Bo kiedy to wszystko się skończy, tylko my zostaniemy. Kocham cię.
Przytulił ją mocniej, bo próbowała się odsunąć.
— Cholera, to jedno będziesz musiała przełknąć: kocham cię, a nigdy nie przypuszczałem, że będę to czuł do kogokolwiek. Ale tak jest.
— Wiem. Gdyby to się działo bez tej całej reszty...
— Ale się nie dzieje. Chciałbym wiedzieć, co zamierzasz z tym zrobić.
Położyła mu dłoń na policzku.
— Chyba też będę musiała cię kochać. Tyle mogę na razie zrobić.
— To starczy. — Pocałował ją. — Chciałbym móc to jakoś za ciebie załatwić.
— Jestem już wystarczająco dorosła, żebym sama mogła załatwiać swoje sprawy. Wolę przyjaciela niż rycerza na białym koniu.
— A przyjaciela, i to w dodatku „czarną owcę”?
— Miłe połączenie. Ja tego przed tobą nie ukrywałam... Ukrywałam — poprawiła się, zanim zdążył cokolwiek powiedzieć — ale przede wszystkim przed sobą. Muszę wrócić do domu i dobrze sobie to wszystko przemyśleć. Chcesz zatrzymać książki?
Tak. C... — Odgarnął włosy z jej policzków. — Będziemy musieli jeszcze porozmawiać, ustalić, co pamiętasz, wszystkie najdrobniejsze szczegóły.
— Bałam się, że to powiesz.
— Może zjemy coś dzisiaj razem? Co myślisz o kolacji w restauracji meksykańskiej? Podobno mają tam dzbanki i papierowe kwiaty.
— Świetny pomysł. Możemy pojechać twoim motorem?
— Kobieta idealna!
— Będę gotowa na siódmą. — Podeszła do drzwi i zatrzymała się. — R, dzięki tobie to było łatwiejsze... Dziękuję.
Gdy został sam, usiadł przy biurku i zaczął przeglądać notatki. Bał się, że teraz już nic nie będzie łatwe ...


Zobacz profil
Rozpisana cesarzowa
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:15
Posty: 28867
Lokalizacja: Kłyż
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Joanna Chmielewska/Ilona Andrews
Cytuj
Post 
23 czerwca 2018, o 17:23
Bogowie zła Nory Roberts?

_________________
________________***________________

Gotowałam się w środku i musiałam sięgnąć po wszystkie rezerwy opanowania,by utrzymać nerwy na wodzy.Uda mi się.Po prostu muszę być obojętna.Zen.Żadnego walenia po twarzy.Walenie po twarzy nie jest zen.


Zobacz profil
Pogromczyni gaduł
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 listopada 2015, o 18:19
Posty: 3727
Pochwały: 41
Ulubiona autorka/autor: Nie mam, czytam to co mi się spodoba;)
Cytuj
Post 
23 czerwca 2018, o 20:39
Tak jest, albo Mroczne tajemnice ObrazekObrazekObrazek W Twoje rączki Ewo :)


Zobacz profil
Rozpisana cesarzowa
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:15
Posty: 28867
Lokalizacja: Kłyż
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Joanna Chmielewska/Ilona Andrews
Cytuj
Post 
23 czerwca 2018, o 21:03
zagadka

– Musimy się wyprowadzić, prawda?
– Tak. – Ledwo miał siłę, by to powiedzieć. – Wracasz do… Skąd właściwie jesteś?
– Z Wrocławia. Nie wiem.
– To jesteś czy nie jesteś?
– Jestem i nie wiem, czy wracam. Wynająłem swoje mieszkanie. Nie mogę kogoś wyrzucić z dnia na dzień. Mamy uzgodniony trzymiesięczny termin wypowiedzenia.
– Aha… – bąknęła. – Ja też.
– Co ty też? – Dopiero teraz się zorientował, że znów są na ty.
– Też wynajęłam swoje mieszkanie i też mam trzymiesięczny termin, ale nie mogę tam wrócić, bo od poniedziałku zaczynam tu pracę. Jeśli wrócę, to nie mam gdzie mieszkać i nie mam pracy.
– Skąd jesteś?
– Z Poznania.
– Mogłabyś dojeżdżać.
– Nie mam auta ani prawa jazdy. Gdybym wróciła, to do rodziców, bo siostra na pewno nie zechce mnie widzieć na oczy. Wtedy matka w ciągu kwartału wyda mnie za mąż.
– Za kogo? – zdziwił się.
Zuza dotąd nie wspominała o żadnym poważnym absztyfikancie.
– Obojętne. Zgodzi się choćby na seryjnego mordercę, byle mówił do niej „mamo”. – Zanim ją zabije. – Nie kuś. – Uśmiechnęła się.
– Chyba dystans nam nawalił.
– Co takiego?
– Dystans. Zwracasz się do mnie na ty.
– To ty zacząłeś.
– Nie, to ty zapytałaś: „Skąd jesteś”. Jesteś. A nie: „Skąd pan jest”.
– Dobra – wyrzuciła ręce w górę – co za różnica? Ty czy nie ty, i tak zaraz się rozstaniemy! Muszę znaleźć jakieś lokum w Kłopotowie, i to najlepiej dziś! Przeprowadzę się w weekend, a w poniedziałek idę do pracy. Pomożesz mi?
– Wynająć mieszkanie?
– Nie, przeprowadzić się.
– Dokąd?
– Do nowego mieszkania.
– Gdzie?
– O istoto najwyższa, cóż takiego zrobiłam, by sobie na to zasłużyć?! – Wzniosła oczy na tapicerkę w górze, ale nikt jej nie odpowiedział. – Nie wiem gdzie, bo jeszcze nic nie wynajęłam! Halo! Skup się, człowieku!
– Zachowywałaś się mniej roszczeniowo, gdy byliśmy na stopie oficjalnej – stwierdził Tymoteusz. – Dlaczego właściwie zajmujemy się bzdetami, skoro oboje jesteśmy zrujnowani?
– Bo na razie nic na to nie poradzimy, więc zajmujemy się sprawami bieżącymi. Co będziemy jeść. Gdzie zamieszkamy. I żadne z nas nie jest do końca zrujnowane. Mój kredyt przez najbliższe dwadzieścia pięć lat będzie sam się spłacał pieniędzmi za wynajęte mieszkanie, a żyć mam z czego, najwyżej będę się tułać po cudzych kątach. Ty może nie kupisz kolejnego mieszkania do remontu, ale na pewno miałeś odłożone pieniądze na remont domu, więc z głodu nie umrzesz. Masz firmę, odkujesz się.

_________________
________________***________________

Gotowałam się w środku i musiałam sięgnąć po wszystkie rezerwy opanowania,by utrzymać nerwy na wodzy.Uda mi się.Po prostu muszę być obojętna.Zen.Żadnego walenia po twarzy.Walenie po twarzy nie jest zen.


Zobacz profil
Pogromczyni gaduł
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 listopada 2015, o 18:19
Posty: 3727
Pochwały: 41
Ulubiona autorka/autor: Nie mam, czytam to co mi się spodoba;)
Cytuj
Post 
23 czerwca 2018, o 22:57
Wiem, ale nie mogę :)


Zobacz profil
Rozpisana cesarzowa
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:15
Posty: 28867
Lokalizacja: Kłyż
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Joanna Chmielewska/Ilona Andrews
Cytuj
Post 
24 czerwca 2018, o 17:34
podpowiedź 1

– Robię jajecznicę, chcesz? – zapytał.
– Tak, poproszę.
– Na masełku. Powinnaś trochę przytyć.
– Gadasz jak moja matka. – Pokazała język jego plecom.
Zadziwiające, jak wspólne mieszkanie, wspólne problemy i wspólna napaść na policjanta potrafią zbliżyć ludzi do siebie, pomyślała.
– Ma rację.
– Możesz się ze mną ożenić i tuczyć mnie, ile chcesz, i tak nic to nie da. Jestem chuda i już.
– Wybacz, ale chyba musiałbym być martwy, żeby się zgodzić. I nie, nie chodzi o ciebie – dodał szybko, uświadomiwszy sobie, jak mogą być zrozumiane jego słowa, i że Zuza jest osóbką małą, chuderlawą, ale nad podziw energiczną. Może stać mu się krzywda. – Ale taka teściowa jak twoja matka doprowadziłaby mnie do samobójstwa.
– Muszę jej to powiedzieć.
– Zwariowałaś? – przestraszył się. – Nie waż się!
– Pilnuj jajecznicy – poleciła mu. – I czego się boisz? Przecież więcej się nie spotkacie. Każde z nas zamieszka gdzie indziej i będzie wiodło własne życie. Zobaczymy się tylko w sali sądowej, jak złapią Srokę. A ja będę miała ubaw, jak jej powiem, że gdyby nie odstraszała moich adoratorów, już dawno wyszłabym za mąż.
– Nie jestem twoim adoratorem!
– Ona tego nie wie. – Zuzanna uśmiechnęła się perfidnie.
– Jesteś okropna – powiedział ze zgrozą.
– Jak wszystkie kobiety. Jedyne, co mnie wyróżnia, to to, że nie zamierzam cię poderwać, więc nie muszę być miła. Gdzie moja jajecznica? – W brzuchu jej burczało. Nic dziwnego, po wczorajszych przeżyciach była głodna jak wilk. I przedwczorajszych. I przed-, przed-, przed-… – Jestem pozytywnie zaskoczona moją odpornością na ten koszmarny ciąg zdarzeń. Sądzisz, że człowiek może się przyzwyczaić do nieszczęścia? – zapytała.
Tymoteusz podał jej talerz pełen jajecznicy i widelec. Sam postawił patelnię na drewnianej desce i zasiadł do stołu z drewnianą łyżką, którą mieszał jajka.
– Nie – odparł, wkładając do ust wielką porcję. – Nie może – wybełkotał z pełnymi ustami.
Nie bacząc na zniesmaczoną minę Zuzanny, przeżuł i połknął jajecznicę.
– Po prostu mózg uruchamia system obronny i wyłącza pewne emocje, pozostawiając tylko nieokreś­loną świadomość absurdu, który nas wokół otacza. Osobiście żyję w stanie permanentnego zdziwienia, niekiedy przeplatanego odrobiną strachu przed tym, co przyniesie przyszłość.
– Moja przyszłość za dwie godziny ma spotkanie w sprawie mieszkania. Dobrze, że nie zdążyłam się rozpakować. Nie będzie kłopotu z przeprowadzką, jak tylko znajdę jakiś transport. – Uśmiechnęła się uśmiechem numer cztery „jestem małą dziewczynką”. – Hm… – chrząknęła znacząco, gdy Tymoteusz tylko przeżuwał i gapił się na nią jak ostatni idiota. Najwyraźniej nie zrozumiał aluzji. – Pomożesz mi?
– W czym?
– Masz duże auto. Możesz przewieźć moje rzeczy do nowego mieszkania, które wynajmę dziś albo w bliżej nieokreślonej przyszłości.
– Aha… – bąknął.
– Co?
– Że udaję, że nie wiem, o co chodzi, bo nie mam ochoty ruszać tyłka, bo jestem śmiertelnie zmęczony własnym życiem?
– Brzmi jakoś mało stylistycznie – zauważyła. Nim zdołał cokolwiek odpowiedzieć, dodała: – W przypadku mężczyzn trudno odróżnić wykręty od niezrozumienia problemu, bo albo jesteście idiotami, albo ich udajecie. Trudno się połapać, nie sądzisz?
– Nie wiem. Nie rozumiem, co do mnie mówisz.
– Nie, to nie – obraziła się. – Wczoraj mogłam uciec i zostawić cię na pastwę losu.
– Raczej na pastwę policji.
– Tego nie wiedziałam. Ty też nie. Byłam przekonana, że walę patelnią bandytę. To się powinno liczyć, no nie?
– No więc? – nalegała. – Czy to do ciebie nie trafia?
– A to, że kazałem ci uciekać, a sam postanowiłem zostać, by dać ci możliwość ucieczki? To też powinno się liczyć, no nie? – przedrzeźniał ją.
– No dobrze. – Zuzanna westchnęła, patrząc na niego jak skrzywdzony szczeniak. – Poradzę sobie sama. Jak zawsze zresztą. Dzięki za śniadanie. Było pyszne. – Pociągnęła nosem, jakby miała zamiar się rozpłakać, i wstała od stołu. – Mam jeszcze dwa telefony do wykonania. Może uda mi się jeszcze dziś umówić na obejrzenie tych mieszkań.
Tymek odprowadził ją wzrokiem do miejsca, gdzie powinny się znajdować drzwi, a były tylko zawiasy. Nie da się zmiękczyć. Nie z nim takie numery. Znał je wszystkie na pamięć. Nie weźmie go na wyrzuty sumienia i brak apetytu. Sięgnął po jej talerz, gdzie była już na pół wystygła, ledwo tknięta jajecznica, i przerzucił ją z powrotem na patelnię. Kopystka nie nadawała się do jedzenia z talerza. Z patelnią radziła sobie znakomicie.
– Nie dam się zmiękczyć, nie ze mną takie numery, znam je na pamięć – mamrotał do siebie Tymoteusz, nie kryjąc złości. – Więc co, do diabła, robię w samochodzie, czekając na tę chuderlawą terrorystkę? Jak to zrobiła, nic nie robiąc? No jak? I co jest ze mną nie tak?!
Nie znał odpowiedzi na to pytanie ani nikogo, kto by ją znał. Tak to już jest z kobietami. Dobrze wiesz, że manipulują tobą i kręcą, byle postawić na swoim, a i tak robisz, co chcą. I nawet nie masz seksu.
– Jadę z tobą tylko dlatego, żeby obejrzeć mieszkanie. Może sam je wynajmę, jeśli ty się nie zdecydujesz – powiedział, gdy Zuza zajęła miejsce obok niego.
– Zostajesz w Kłopotowie? – zdziwiła się. – Ja muszę, bo mam tu pracę, ale ciebie nic tu nie trzyma. Nie masz domu, nie masz pracy.
– Dzięki. Przekręć ten nóż jeszcze kilka razy, a na koniec w poprzek, by mieć pewność, że nie tylko zmaltretowałaś leżącego, ale i go dobiłaś!
– Czy wszyscy mężczyźni są tacy drażliwi?
– Nie jestem drażliwy!
– Chodzi ci o to piwo? Że wyjęłam je z lodówki i włożyłam do szafki?
Spojrzał w jej ogromne brązowe oczy. Czy ona naprawdę nic nie rozumie czy tylko udaje, że nie rozumie? I czy on chciałby to wiedzieć? Nie, odpowiedział sam sobie, odpowiedź na to pytanie nie jest mu do niczego potrzebna. Nieświadomość ratuje jego psychikę.
– Ustawiłaś nawigację w telefonie? – zmienił temat. – Nie znam Kłopotowa.
– Nie wiedziałam, że mężczyźni używają nawigacji.
– A jak mamy dojechać w miejsce, którego nie znamy?
Może jest idiotką, tylko sprytnie się kamufluje?
– Zawsze sądziłam, że wolicie zabłądzić, niż zapytać o drogę bądź przyznać, że nie wiecie, gdzie jesteście. – Dlatego mężczyźni wynaleźli nawigację. Nie musimy nikogo pytać ani się przyznawać, że nie wiemy, gdzie jesteśmy. Ustawiłaś czy nie?! Bo zaraz pójdziesz pieszo!
Zuza nie odpowiedziała, tylko przyglądała się uważnie trasie w telefonie.
– Hm… – chrząknęła lekko zmieszana.
– O co chodzi? Nie masz Internetu w telefonie? Weźmiemy mój. Zapomniałaś adresu? Zadzwoń i zapytaj.
– Nie o to chodzi… – Zastanawiała się, czy zdąży wysiąść z samochodu, nim Tymoteusz ją udusi. A może lepiej nie wysiadać, bo wtedy ją przejedzie? Gdzie jest bezpieczniej? Tu czy na zewnątrz?
– O co chodzi? Adres jest w konflikcie z twoim znakiem zodiaku?
– Nie. – spojrzała na niego wzrokiem zbitego psa. – Samochodem będzie ze dwa kilometry, bo musimy objechać cały kwartał.
– W lewo czy w prawo? – Niecierpliwił się.
– Pieszo mam dwieście metrów. – Niepewnie wskazała palcem przejście między posesjami i uśmiechnęła się uśmiechem numer cztery „jestem tylko małą dziewczynką, chyba się nie gniewasz”. Oparł obie ręce na kierownicy volkswagena i zacisnął na niej palce tak mocno, że kostki zbielały. Dwukrotnie nabrał głęboko powietrza nosem i wypuścił ustami.
– Dobrze się czujesz? – zapytała nieśmiało.
– Tak – warknął, zgrzytając zębami.
– Powinnam sobie pójść? – zapytała cichutko.
– Zdecydowanie tak. – Nabrał powietrza po raz trzeci.
Jesteś bardzo zły?
– Wynocha z mojego auta! – ryknął, zapominając o oddychaniu.

_________________
________________***________________

Gotowałam się w środku i musiałam sięgnąć po wszystkie rezerwy opanowania,by utrzymać nerwy na wodzy.Uda mi się.Po prostu muszę być obojętna.Zen.Żadnego walenia po twarzy.Walenie po twarzy nie jest zen.


Zobacz profil
Rozpisana cesarzowa
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:15
Posty: 28867
Lokalizacja: Kłyż
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Joanna Chmielewska/Ilona Andrews
Cytuj
Post 
25 czerwca 2018, o 21:35
podpowiedź 2

– Nad czym tak dumasz? – zainteresowała się Zuza, która właśnie skończyła myć ogromną przepastną szafę, znajdującą się w jednym z pokoi. A właściwie to w pokoju, który wybrała.
Uzgodnili z Tymkiem, że każde z nich wybierze sobie pokój. Z dwóch pozostałych zaś wyrzucą meble i w jednym złożą materiały budowlane, a drugi będzie remontowany. Następnie któreś z nich przeniesie się do gotowego pokoju, by Tymek mógł pracować w kolejnym.
– Nad kobiecą wrażliwością – odpowiedział teraz zgodnie z prawdą.
– Nie jestem przekonana, czy będzie nam potrzebna – uznała Zuzanna. – Facet idzie po linii najmniejszego oporu. Zamierza wykorzystać wszystkie tonacje beżu, jakie istnieją. Prędzej sprzeda ten lokal na biuro niż na mieszkanie. Moje pomysły raczej go nie zainteresują.
Tymek przyglądał jej się nieodgadnionym wzrokiem.
– No i bądźmy szczerzy – kontynuowała. – Wszelkie zmiany będą wymagały dodatkowych nakładów finansowych, a na te nie zamierzam sobie pozwolić.
– Nie miałem na myśli twojego wkładu artystycznego, tylko zwyczajną wrażliwość, z której słynie wasza płeć. Samotna staruszka zmarła tutaj w otoczeniu stada kotów. Pies z kulawą nogą by się nią nie zainteresował, gdyby nie odór rozkładu, a ty tu podskakujesz jak skowronek!
– A co mam robić, panie wrażliwy? Zapalić jej świeczkę i postawić na parapecie? Oczywiście, że to przykre, ale zamierzam się skoncentrować na pozytywach! Mam więcej problemów, niż jestem w stanie udźwignąć, zatem nie będę dokładać sobie kolejnych, bo się tu rozkleję! I wtedy twoją wrażliwość szlag trafi! Zamiast mnie pocieszać, zaczniesz drzeć na mnie mordę, żebym przestała się mazać!
– Nigdy nie powiedziałem do kobiety, że ma przestać drzeć mordę! – obruszył się.
– Znowu to samo! – Rzuciła ścierkę do miski z wodą. – Nie mówiłam, że ty powiedziałeś do kobiety, że ma przestać drzeć mordę. Powiedziałam, że ty będziesz darł mordę!
– Pierwsza wersja była dla mnie mniej obraźliwa! Jak możesz komuś powiedzieć, że ma mordę?!
– Nie powiedziałam, że masz mordę, tylko że ją będziesz darł!
– Żeby drzeć, muszę ją mieć! To chyba logiczne! – wrzasnął.
– I właśnie to miałam na myśli! – Dźgnęła go palcem w pierś. – Sam teraz powiedziałeś, że masz mordę, ale to na mnie się drzesz, że to ja powiedziałam, że masz mordę!
– Bo powiedziałaś, że… – zamilkł.
Właściwie sam już nie wiedział, co powiedziała Zuza.
– I to mnie zarzucasz brak wrażliwości! Też coś! Wydzierasz się na mnie bez powodu!
– Oczywiście, że mam powód!
Pukanie do drzwi przerwało ich kłótnię.
– Widzisz, co narobiłeś? Pewnie sąsiedzi z pretensjami. Moje gratulacje – powiedziała z przekąsem. – Nawarzyłeś piwa, to je sobie teraz pij. Ja muszę dokończyć sprzątanie pokoju. – Odwróciła się do niego plecami i wróciła do swojego zajęcia.
Chętnie powiedziałby parę słów pod jej adresem, ale nic nie przychodziło mu do głowy. Do tego pukanie stawało się coraz bardziej natarczywe.
– Idę! – krzyknął. – Co za tupet! Nie słyszy, że jesteśmy zajęci kłótnią?!

_________________
________________***________________

Gotowałam się w środku i musiałam sięgnąć po wszystkie rezerwy opanowania,by utrzymać nerwy na wodzy.Uda mi się.Po prostu muszę być obojętna.Zen.Żadnego walenia po twarzy.Walenie po twarzy nie jest zen.


Zobacz profil
Pogromczyni klawiatury
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 sierpnia 2011, o 11:33
Posty: 5563
Lokalizacja: Somewhere
Pochwały: 6
Ulubiona autorka/autor: Nalini Singh
Cytuj
Post 
25 czerwca 2018, o 22:02
ja polskich nie czytam więc :bezradny:

_________________

.
.

Let's find some beautiful place to get lost.


Zobacz profil
Rozpisana cesarzowa
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:15
Posty: 28867
Lokalizacja: Kłyż
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Joanna Chmielewska/Ilona Andrews
Cytuj
Post 
26 czerwca 2018, o 21:33
podpowiedź 3

Ostatnia(tegoroczna) książka znanej polskiej autorki,w której książkach znajdzie się sporo humoru

_________________
________________***________________

Gotowałam się w środku i musiałam sięgnąć po wszystkie rezerwy opanowania,by utrzymać nerwy na wodzy.Uda mi się.Po prostu muszę być obojętna.Zen.Żadnego walenia po twarzy.Walenie po twarzy nie jest zen.


Zobacz profil
Pogromczyni gaduł
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 listopada 2015, o 18:19
Posty: 3727
Pochwały: 41
Ulubiona autorka/autor: Nie mam, czytam to co mi się spodoba;)
Cytuj
Post 
26 czerwca 2018, o 23:34
Wiem, ale w piątek i chyba sobotę mnie nie będzie to nie zdążę z zagadką


Zobacz profil
Enchantress words
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 października 2011, o 13:59
Posty: 35553
Lokalizacja: Tam gdzie Niebo z Piekłem się łaczy
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Nalini Singh
Cytuj
Post 
27 czerwca 2018, o 07:54
Możesz zgadnąć a podpowiedzi wysłać mi w prywatnej wiadomości, ja zadam. :angel:

_________________
Słonce, plaża, drinki, tylko przystojniaków brak.


Zobacz profil WWW
Pogromczyni gaduł
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 listopada 2015, o 18:19
Posty: 3727
Pochwały: 41
Ulubiona autorka/autor: Nie mam, czytam to co mi się spodoba;)
Cytuj
Post 
27 czerwca 2018, o 19:56
Dobrze :)

To jest Zbyt piękne Olgi Rudnickiej :)


Zobacz profil
Rozpisana cesarzowa
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:15
Posty: 28867
Lokalizacja: Kłyż
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Joanna Chmielewska/Ilona Andrews
Cytuj
Post 
27 czerwca 2018, o 22:07
oczywiście giovanno,zagadka jest twoja

_________________
________________***________________

Gotowałam się w środku i musiałam sięgnąć po wszystkie rezerwy opanowania,by utrzymać nerwy na wodzy.Uda mi się.Po prostu muszę być obojętna.Zen.Żadnego walenia po twarzy.Walenie po twarzy nie jest zen.


Zobacz profil
Pogromczyni gaduł
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 listopada 2015, o 18:19
Posty: 3727
Pochwały: 41
Ulubiona autorka/autor: Nie mam, czytam to co mi się spodoba;)
Cytuj
Post 
27 czerwca 2018, o 23:54
W godzinach porannych będzie :)


Zobacz profil
Pogromczyni gaduł
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 listopada 2015, o 18:19
Posty: 3727
Pochwały: 41
Ulubiona autorka/autor: Nie mam, czytam to co mi się spodoba;)
Cytuj
Post 
28 czerwca 2018, o 09:09
Chyba bardzo łatwa



Zagadka



... Na ziemi leżał mężczyzna z zakrwawioną głową. Ale nie to ją zmroziło – krew, a nawet śmierć, stanowiły w St. Giles nierzadki widok. Nie, jej uwagę przykuł ten drugi mężczyzna. Nachylał się nad pierwszym, jego czarna peleryna rozpościerała się na boki jak skrzydła wielkiego, drapieżnego ptaka. Trzymał długą czarną laskę ze srebrną gałką, pasującą do jego równie srebrnych włosów. Długie i proste, opadały swobodnie, połyskując w blasku latarni. Choć jego twarz w większości tonęła w mroku, spod ronda czarnego trikorna błyszczały oczy. Temperance czuła ciężar spojrzenia nieznajomego. Zupełnie jakby fizycznie jej dotknął.
– Chroń nas, Panie, i ocal ode złego – wymamrotała N, po raz pierwszy ze strachem w głosie. – Chodu, psze pani. Żywo!
Ponaglona T. pobiegła przez dziedziniec, jej obcasy stukały o bruk. Wpadła w kolejną uliczkę, pozostawiając scenę za plecami.
– Kto to był, N? – wydyszała, kiedy biegły cuchnącym zaułkiem. – Wiesz?
Uliczka wyrzuciła je znienacka na szerszą drogę i T. odprężyła się odrobinę, czując się bezpieczniej, kiedy nie napierały na nią ściany.
N. splunęła, jakby pozbywała się z ust paskudnego smaku.
T. popatrzyła na nią z ciekawością.
– Mówiłaś, jakbyś znała tego mężczyznę.
– Znać to nie – odparła N. – Alem go widywała. To był lord C. Lepiej go omijać z daleka.
– Dlaczego?
Nell pokręciła głową, mocno zaciskając wargi.
– O jemu podobnych tom wcale nie powinna pani gadać, psze pani.
T. pozostawiła tę zagadkową odpowiedź bez komentarza. Szły teraz lepszą ulicą – przy drzwiach niektórych sklepów wisiały latarnie, zapalone przez mieszkańców. T. skręciła za kolejny róg, w Maiden Lane, i ich oczom ukazał się przytułek dla podrzutków. Podobnie jak sąsiednie, był to wysoki budynek z cegły wzniesiony tanim kosztem. Nieliczne i bardzo wąskie okna, wejście nieoznaczone. Przez piętnaście niepewnych lat istnienia przytułku nigdy nie musieli się reklamować ...


Zobacz profil
Szamanka od Umarlaków
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 8 stycznia 2012, o 17:55
Posty: 54591
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Andrews/SEP/Sparks i wiele, wiele innych.
Cytuj
Post 
28 czerwca 2018, o 11:28
Niecne zamiary Hoyt?


Zobacz profil
Pogromczyni gaduł
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 listopada 2015, o 18:19
Posty: 3727
Pochwały: 41
Ulubiona autorka/autor: Nie mam, czytam to co mi się spodoba;)
Cytuj
Post 
28 czerwca 2018, o 13:33
Zgadza się Sol ObrazekObrazekObrazek
Zagadka twoja :)


Zobacz profil
Szamanka od Umarlaków
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 8 stycznia 2012, o 17:55
Posty: 54591
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Andrews/SEP/Sparks i wiele, wiele innych.
Cytuj
Post 
28 czerwca 2018, o 13:34
dziękuję :mrgreen:
muszę pomyśleć ;)


Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 484 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20  Następna strona

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by STSoftware for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL