Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest 20 września 2018, o 00:34




Odpowiedz w wątku  [ Posty: 585 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10 ... 24  Następna strona
 2018: KSIĄŻKOTEST 
Autor Wiadomość
Odkrywczyni orientu
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 28 grudnia 2015, o 10:41
Posty: 2532
Lokalizacja: Tarnów
Pochwały: 51
Ulubiona autorka/autor: Gabriel Garcia Marquez
Cytuj
Post 
9 marca 2018, o 07:56
hmmm... chyba to czytałam.
Ale nie mogę sobie przypomnieć gdzie.

_________________
A tyś lot i górność chmur
blask wody i kamienia.
Chciałbym oczu twoich chmurność
ocalić od zapomnienia.


Zobacz profil WWW
Rozpisana cesarzowa
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 8 listopada 2012, o 22:17
Posty: 27804
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Różnie to bywa
Cytuj
Post 
9 marca 2018, o 18:55
Cytuj:
Dziewczyna podeszła bardzo blisko, jednak ignorując mnie
zupełnie, przechyliła się nad moim ramieniem i sięgnęła po stojącego
na ladzie drinka o kolorze herbaty.
– Pilnowałem – odezwał się do niej Tomek, puszczając oko.
– Dzięki – powiedziała zdyszanym głosem. – Szkoda, że nie
upilnowałeś też miejsca.
Tomek parsknął śmiechem. Dopiero wtedy zorientowałem się, że
to ja zająłem jej miejscówkę. Wstałem i podsunąłem krzesło w jej
stronę.
– Dżentelmen – powiedziała takim tonem, że poczułem się jak
kompletne zero.
Mój brat, idiota, teraz już ryknął śmiechem:
– Następny Long na koszt firmy – i uśmiechnął się do brunetki.

_________________
Nie ma dobrych książek dla głupca, możliwe, że nie ma złych dla człowieka rozumu.
Denis Diderot


"If you want it enough, you can always get a second chance." MM
*
“I might be accused of social maladjustment,” said Daniel. “But not a psychopath. Please. Give me some credit.” MM
*
Zamienię sen na czytanie.


Zobacz profil
Pogromczyni gaduł
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 listopada 2015, o 18:19
Posty: 3809
Pochwały: 42
Ulubiona autorka/autor: Nie mam, czytam to co mi się spodoba;)
Cytuj
Post 
9 marca 2018, o 19:53
Prokurator Paulina Świst


Zobacz profil
Rozpisana cesarzowa
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 8 listopada 2012, o 22:17
Posty: 27804
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Różnie to bywa
Cytuj
Post 
9 marca 2018, o 20:07
Tak, dokładnie. Twoja kolej :) Pierwszy fragment, to mój ulubiony :lol:

_________________
Nie ma dobrych książek dla głupca, możliwe, że nie ma złych dla człowieka rozumu.
Denis Diderot


"If you want it enough, you can always get a second chance." MM
*
“I might be accused of social maladjustment,” said Daniel. “But not a psychopath. Please. Give me some credit.” MM
*
Zamienię sen na czytanie.


Zobacz profil
Pogromczyni gaduł
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 listopada 2015, o 18:19
Posty: 3809
Pochwały: 42
Ulubiona autorka/autor: Nie mam, czytam to co mi się spodoba;)
Cytuj
Post 
9 marca 2018, o 21:00
Muszę pomyśleć, później dam zagadkę :)


Zobacz profil
Pogromczyni gaduł
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 listopada 2015, o 18:19
Posty: 3809
Pochwały: 42
Ulubiona autorka/autor: Nie mam, czytam to co mi się spodoba;)
Cytuj
Post 
9 marca 2018, o 22:51
Przepraszam, że tak post pod postem, ale chciałam żeby było odświeżone, tym razem zagadka z "innej beczki" ;)



Zagadka


...– Chcesz mi powiedzieć, że to, co czułaś dzisiejszej nocy – nie tylko ciałem, ale sercem, umysłem – czy chcesz mi powiedzieć, że to samo odczuwałaś z innymi mężczyznami?
H. próbowała go zniechęcić. Nie odrywała wzroku od swojej pracy, ułożyła drugą bluzkę w walizce, zaczęła składać trzecią. Drżały jej ręce.
– No bo dla mnie to było coś wyjątkowego – ciągnął T, usiłując sprawić, by odtajała. – To było doskonałe. Nigdy nie myślałem, że może być tak dobrze. Nie chodzi tylko o seks. To bycie razem. To dzielenie się sobą. Wniknęłaś do mojego wnętrza, jak żadna inna kobieta. Zabrałaś część mnie samego, kiedy wyszłaś z mojego mieszkania tej nocy, fragment mojej duszy, fragment mojego serca, cząstkę mojego istnienia. Do końca życia już nie będę całością, dopóki nie będę z tobą. Więc jeśli myślisz, że tak zwyczajnie pozwolę ci odejść, to czeka cię spora niespodzianka. Nieźle zawalczę, żeby cię przytrzymać, moja pani.
Przestała składać bluzkę. Wzięła ją tylko w ręce i wpatrywała się w nią.
Nic w całym jego życiu nie wydawało mu się nawet w połowie tak ważne jak poznanie jej myśli.
– Kocham cię – powiedział.
Nadal wpatrując się w bluzkę, odpowiedziała drżącym głosem:
– Czy zawsze dotrzymuje się zobowiązań? Czy dwoje ludzi do końca dotrzymuje danych sobie nawzajem obietnic? Czy kiedy ktoś mówi „kocham cię”, to rzeczywiście tak myśli? Skoro moi rodzice mogli w jednej chwili wylewać potoki słów na temat miłości, a minutę później zbić mnie na kwaśne jabłko, to komu, u diabła, mam ufać? Tobie? Dlaczego? Czy to wszystko nie zakończy się rozczarowaniem i cierpieniem? Czy nie tak wszystko się kończy? Lepiej, jak zostanę sama. Sama mogę o siebie znakomicie zadbać. Nic mi się nie stanie. Ja już nie chcę być więcej krzywdzona. Mdli mnie od tego. Śmiertelnie mdli! Nie chcę składać zobowiązań i podejmować ryzyka. Nie mogę. Po prostu nie mogę.
T. podszedł do niej, schwycił za ramiona, zmusił, by na niego spojrzała. Drżała jej dolna warga. W kącikach jej pięknych oczu zbierały się łzy, ale je powstrzymywała.
– Czujesz to samo do mnie, co ja do ciebie – stwierdził. – Wiem to. Czuję. Jestem tego pewien. Nie odwracasz się ode mnie dlatego, że wątpiłem w twoją opowieść. To naprawdę nie ma z tym nic wspólnego. Odwracasz się ode mnie dlatego, że zakochałaś się i boisz się tego. Boisz się z powodu rodziców. Z powodu tego, co ci zrobili. Dlatego, że cię bili. Z powodu tych wszystkich rzeczy, o których mi jeszcze nie opowiedziałaś. Uciekasz od swoich uczuć do mnie, ponieważ twoje zniszczone dzieciństwo upośledziło cię emocjonalnie. Ale ty mnie kochasz. Kochasz. I wiesz o tym...


Zobacz profil
Pogromczyni gaduł
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 listopada 2015, o 18:19
Posty: 3809
Pochwały: 42
Ulubiona autorka/autor: Nie mam, czytam to co mi się spodoba;)
Cytuj
Post 
10 marca 2018, o 20:54
Autor napisał sporo książek, większość to takie "pomieszanie" fantastyki z horrorem, to chyba jedyny thriller, który napisał


Podpowiedź pierwsza


...Hilary nie pojmowała, skąd on się wziął. Nigdy nie była tak ucieszona, słysząc czyjś głos, niż w tej chwili.
Frye zatrzymał się, kiedy usłyszał słowo „policja”, spojrzał na Hilary, przeniósł wzrok na drzwi, potem znowu na nią. Obliczał swoje szanse.
Ona nie przestawała krzyczeć.
Szkło eksplodowało z hukiem, tak zaskakując Frye’a, że aż podskoczył. Ostre odłamki rozsypały się bezładnie po podłodze.
Chociaż ze swojego miejsca na schodach Hilary nie widziała przedsionka, wiedziała, że Tony rozbił wąskie okienko obok frontowych drzwi.
– Policja!
Frye spojrzał na nią. Nigdy nie widziała nienawiści, która by tak wykręcała twarz i nadawała oczom tak obłąkańczy błysk.
– Hilary! – krzyknął Tony.
– Wrócę – powiedział do niej Frye.
Martwy mężczyzna odwrócił się od niej i przebiegł przez salon w kierunku pokoju jadalnego, wyraźnie chcąc się wymknąć z domu przez kuchnię.
Łkająca Hilary zbiegła pędem z paru schodów, na które udało jej się wejść. Pośpieszyła do frontowych drzwi, za którymi Tony wciąż wykrzykiwał jej imię przez otwór po wybitym okienku...


Zobacz profil
Miss klawiatury
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 23 kwietnia 2013, o 00:11
Posty: 2381
Lokalizacja: na wschód od Edenu w cieniu dobrego drzewa
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Sandra Brown
Cytuj
Post 
10 marca 2018, o 23:51
Tak opisywałaś Koontza hmmm , jeśli to coś starszego, to mogłam czytać, ale na razie nic mi te fragmenty nie mówią :bezradny:


Zobacz profil
Pogromczyni gaduł
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 listopada 2015, o 18:19
Posty: 3809
Pochwały: 42
Ulubiona autorka/autor: Nie mam, czytam to co mi się spodoba;)
Cytuj
Post 
11 marca 2018, o 00:24
Ciepło, ciepło ... :)

U nas wydana w latach dziewięćdziesiątych, lecz napisana chyba w końcówce siedemdziesiątych


Zobacz profil
Miss klawiatury
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 23 kwietnia 2013, o 00:11
Posty: 2381
Lokalizacja: na wschód od Edenu w cieniu dobrego drzewa
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Sandra Brown
Cytuj
Post 
11 marca 2018, o 01:33
Po przeczytaniu Gromu i Opiekunów szalałam za Koontzem, czekam więc na kolejny fragment :P


Zobacz profil
Pogromczyni gaduł
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 listopada 2015, o 18:19
Posty: 3809
Pochwały: 42
Ulubiona autorka/autor: Nie mam, czytam to co mi się spodoba;)
Cytuj
Post 
11 marca 2018, o 23:05
Przepraszam za opóźnienie


Podpowiedź druga



... – Czy tylko jedno coś wpełza na pana?
– Nie wiem.
– Czy to jest wiele rzeczy?
– Nie wiem.
– Jakie to uczucie?
– Wprost… okropne… wstrętne.
– Dlaczego to coś chce się dostać do pańskiego wnętrza?
– Nie wiem.
– I twierdzi pan, że ma zawsze takie doznania po przebudzeniu ze snu.
– Tak. Przez minutę lub dwie.
– Czy jest jeszcze coś, co pan czuje oprócz tego pełzania?
– Tak. Ale to nie uczucie. To dźwięk.
– Jaki to dźwięk?
– Szepty.
– Chce pan powiedzieć, że budzi się i wyobraża sobie, że ktoś szepcze?
– Nie inaczej. Szepczą, szepczą i szepczą. Ten szept mnie otacza.
– Kim są ci ludzie?
– Nie wiem.
– Co szepczą?
– Nie wiem.
– Czy ma pan uczucie, że chcą panu coś powiedzieć?
– Tak. Ale nie potrafię tego zrozumieć.
– Czy ma pan jakąś teorię, jakieś podejrzenie? Czy potrafi pan to odgadnąć?
– Nie słyszę dokładnie słów, ale wiem, że mówią złe rzeczy.
– Złe rzeczy? W jakim sensie?
– One mi grożą. Nienawidzą mnie.
– Groźby wygłaszane szeptem.
– Tak.
– Jak długo to trwa?
– Mniej więcej tak długo jak… to pełzanie…
– Około minuty?
– Tak. Czy wyglądam na wariata?
– Zupełnie nie.
– Ale tam. Przecież mówię jak wariat.
– Proszę mi wierzyć, panie Frye. Słyszałem opowieści znacznie dziwniejsze od pańskiej.
– Ciągle myślę, że gdybym wiedział, co mówią te szepty, i że gdybym wiedział, co po mnie pełza, to mógłbym zrozumieć, o czym jest ten sen. A jak już będę wiedział, to może już nigdy mi się nie przyśni.
– Mniej więcej dlatego właśnie zajmiemy się tym problemem.
– Może mi pan pomóc?
– Cóż, w dużym stopniu to zależy od tego, na ile pan sam chce sobie pomóc.
– Ale ja chcę to zwalczyć. Naprawdę chcę.
– To z pewnością się panu uda.
– Żyję z tym od tak dawna… ale nigdy się do tego nie przyzwyczaiłem. Boję się kłaść spać. Każdej nocy. Tak się boję.
– Czy poddawał się pan wcześniej terapii?
– Nie.
– Dlaczego?
– Bałem się.
– Czego?
– Tego, co… by to ujawniło.
– Dlaczego miałby się pan bać?
– To mogło być coś… zawstydzającego.
– Mnie pan nie może zawstydzić.
– Ja mogę się sam zawstydzić.
– Proszę się o to nie martwić. Jestem pańskim lekarzem. Jestem tu, aby wysłuchać i pomóc. Jeśli pan…


Zobacz profil
Miss klawiatury
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 23 kwietnia 2013, o 00:11
Posty: 2381
Lokalizacja: na wschód od Edenu w cieniu dobrego drzewa
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Sandra Brown
Cytuj
Post 
12 marca 2018, o 00:04
Szepty?
Jak w swoim czasie czytałam Twardziela Brown, to mi właśnie Szepty Koontza się skojarzyły. Nie wiem co przywołało mi wtedy na myśl tę książkę, ale pod pewnymi względami było to bardzo trafne skojarzenie.


Zobacz profil
Pogromczyni gaduł
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 listopada 2015, o 18:19
Posty: 3809
Pochwały: 42
Ulubiona autorka/autor: Nie mam, czytam to co mi się spodoba;)
Cytuj
Post 
12 marca 2018, o 00:58
Tak Obrazek


Zobacz profil
Miss klawiatury
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 23 kwietnia 2013, o 00:11
Posty: 2381
Lokalizacja: na wschód od Edenu w cieniu dobrego drzewa
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Sandra Brown
Cytuj
Post 
12 marca 2018, o 10:40
Dzięki, Gio :)


Zagadka


I wtedy zadzwonił telefon.
[...]
Siedziałem wśród zmiętej pościeli,
łapiąc oddech niczym ryba.
Telefon dzwonił nadal.
Nie ma bodaj nic gorszego niż dzwonek
przeklętego aparatu w środku nocy.
Nigdy nie
oznacza niczego dobrego. Nie mam
pojęcia dlaczego, ale mieszkańcy tej
planety nigdy nie
budzą cię telefonem, żeby powiedzieć,
że wygrałeś milion dolarów,
odziedziczyłeś majątek,
przyjmują cię do pracy albo nominują do
nagrody. Lekarz nie zadzwoni o trzeciej
rano, żeby
powiedzieć ci, że jednak jesteś zdrowy.
Takie rzeczy mogą poczekać. Natomiast
żeby
poinformować cię o tym, że ktoś z
twoich bliskich nie żyje, zostałeś
zrujnowany, deportowali
cię do Mongolii, coś spłonęło albo
wybuchła zaraza, powiedzą ci
natychmiast, będą dobijać
się do drzwi, wywloką z wanny,
wyciągną z łóżka. Zupełnie jakby nie
mogli znieść myśli, że
jeszcze przez kilka godzin będziesz żył
normalnie i chcą ci zwalić niebo na
głowę bez
najmniejszej zwłoki. Jedyne, co nie
może poczekać do rana, to właśnie te
rzeczy, na które nic
nie będziesz mógł poradzić.
Rozległ się kolejny sygnał, bezlitosny,
elektryczny świerszcz. Potem dwie
sekundy
ciszy, których potrzebowałem, żeby
zorientować się, kim jestem, gdzie
mieszkam i co to jest
telefon. Gdy rozdzwonił się znowu,
zastanawiałem się jeszcze, czy odebrać.
Podniosłem słuchawkę.
W tle słyszałem neonowe, elektryczne
trzaski, jakby sygnał przedzierał się
przez burzę
magnetyczną na Słońcu, jakieś syki i
szelesty. A potem straszny, bardzo
wyraźny szept
oznajmił:
- Peccator... peccator...
Połączenie zostało zerwane.
Siedziałem na łóżku, dygocąc, z leżącej
na pościeli słuchawki dobiegał
przerywany
sygnał, brzmiący jak lament.
Czekałem, aż znowu się obudzę.
Koszmarne sny to część mojego życia.


Zobacz profil
Łowczyni Sukcesów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:17
Posty: 27929
Lokalizacja: Pozostanę tam, gdzie jestem.
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Margit Sandemo
Cytuj
Post 
12 marca 2018, o 12:57
Nie czytałam ale fragment ciekawy. ;)

_________________

Cza­sem mu­simy siebie odpuścić, by in­nych się przytrzymać.



Zobacz profil
Miss klawiatury
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 23 kwietnia 2013, o 00:11
Posty: 2381
Lokalizacja: na wschód od Edenu w cieniu dobrego drzewa
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Sandra Brown
Cytuj
Post 
13 marca 2018, o 11:46
Podpowiedź 1


Ogoliłem się, założyłem świeżo
wyprasowane spodnie, czarną koszulkę i
fikuśną
marynarkę.
A potem zadzwoniłem po taksówkę.
Wychodząc z domu, nie zgasiłem
światła.
Ogólnie pomysł był tego rodzaju, że
pojadę do jakiegoś klubu i poszukam
sobie
dziewczyny. Miałem stawać się
normalnym człowiekiem, nie?
Fatalny pomysł.
Po pierwsze, był środek tygodnia i
większość dziewczyn najwyraźniej
zajmowała się
czymś innym. Po drugie, wizyta w takim
klubie dla kogoś w moim wieku to
najlepszy
sposób, żeby nabawić się depresji. Nie
jestem stary, ale na pierwszy rzut oka
widziałem, że tu
nie pasuję. To wszystko były dzieci.
Jeszcze gorsze od moich studentek.
Muzyka była dla
dzieci. Nawet alkohol wydawał się
infantylny.
[...]
Zamówiłem sobie wódkę, ale była tylko
pieprzowo-ziołowa i smakowała jak
zalewa
do peklowania dziczyzny. Trudno. Na
szynkwasie stały popielniczki, więc
istniała szansa, że
nikt nie dostanie spazmów na widok
papierosa. W razie czego będę udawał,
że to marihuana.
Muzyka i rytm brzmiały, jakby zepsuła
się parowa sieczkarnia. Na słowa
utworu
składał się dwuwiersz, powtarzany
monotonie od piętnastu minut.
Uznałem, że trzeba przestać narzekać i
zająć się czymś produktywnym. W końcu
nie
przyszedłem tu dla przyjemności. To był
etap terapii mającej uczynić mnie
normalnym
obywatelem świata. Mieszkańcy tego
świata to właśnie robili dla rozrywki i
w celu spotkania
samicy swojego gatunku. Wypiłem dwie
szklaneczki bejcy do sarniny i
poszedłem tańczyć.
[...]
Koszmar.
Dałem spokój i wróciłem do baru wypić
jeszcze jedną zalewę do pieczeni.
Czułem się
głupio i tyle.
- Super tańczysz - powiedziała krótko
ostrzyżona brunetka o szarych oczach. -
Możemy się zapoznać? Chodź jeszcze na
jeden kawałek, tamci dwaj to jakieś
wsioki.
Nie do wiary.
To nie do uwierzenia.
- Może najpierw się czegoś napijesz?
- Ekstra!
Zamówiłem jej coś kolorowego,
odpowiednio egzotycznego i
uruchomiłem reakcję
łańcuchową. Myślałem, że to jest
trudniejsze. Przynajmniej kiedy byłem w
odpowiednim
wieku, było.
Po piętnastu minutach była moja.
Sprawiała wrażenie głupiutkiego
stworzenia, które
najwyraźniej z jakichś niepojętych
powodów postanowiło mnie uwieść.
Może była
prostytutką, a może naganiaczką jakichś
osiłków, którzy w odpowiednim
momencie
pozbawią mnie portfela i zegarka. W
każdym razie coś z nią było nie tak, ale
właściwie nic
mnie to nie obchodziło.


Zobacz profil
Miss klawiatury
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 23 kwietnia 2013, o 00:11
Posty: 2381
Lokalizacja: na wschód od Edenu w cieniu dobrego drzewa
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Sandra Brown
Cytuj
Post 
13 marca 2018, o 20:18
Podpowiedź 2


Zobaczyłem ją prawie od razu. Nawet
kilkudziesięcioosobowe audytorium
mówca zna
na wyrywki już po dwóch, trzech
minutach. Mówiąc, przeskakujesz
oczami od jednej twarzy
do drugiej, po jakimś czasie
podświadomie wybierasz kilka osób,
które wyglądają
sympatycznie, dobrze reagują, albo
takie, które znasz, i mówisz w ich
stronę. Nie da się
mówić do wszystkich naraz.
Siedziała na samym końcu, ale nie
bardzo daleko, bo zajęta była może
jedna trzecia
miejsc na auli. Bardzo szczupła,
kędzierzawa brunetka, o nieco zbyt
ostrych rysach, z
szaroniebieskimi oczami
kontrastującymi z białą cerą, czarnymi
włosami i brwiami. Pani
Zima. Miała małe, pełne usta i wąski,
zdecydowany nos, wypukły niczym
ostrze szabli.
Czarne kędziory spięte w nieporządny
koński ogon. Zdecydowanie
pociągająca, choćby przez
to, że znacznie starsza od moich
studentów. Miała przynajmniej
dwadzieścia pięć, trzydzieści
lat i nie wyglądała już jak dziecko.
Wykładam od kilkunastu lat i mam
wdrukowane na trwałe
w głowę, że to, co siedzi na auli, to
dzieciarnia, a nie obiekty seksualne. A
im jestem starszy,
tym bardziej widzę w nich dzieci.
Oddalają się. Wciąż są na drugim,
trzecim czy piątym roku
i wydają się coraz młodsi, a tymczasem
ja jestem coraz dalej od nich i powoli
zmierzam w
otchłań.
To natomiast była kobieta. Młoda, ale
nikt nie wziąłby jej chyba za moją córkę.
Co
więcej, nigdy przedtem jej nie
widziałem.
[,,,]
Podeszła do katedry, kiedy sala była już
niemal pusta.
Spojrzała tymi niesamowitymi oczami,
oprawionymi smolistymi, gęstymi
rzęsami i
cienkimi, czarnymi brwiami, i nieśmiało
podała mi „Drzewo życia”. Prawie
zapomniałem, że
napisałem tę książkę.
- Może mi pan doktor to podpisać?
- Skąd pani to, na litość boską, wzięła?
Z targu staroci?
- Miałam od początku - wyjaśniła. -
Kupiłam, kiedy wyszła. Podobała mi
się, ale
miałam nadzieję, że będzie więcej
dokładnych opisów rytuałów. Skoro już
pana spotkałam...
- Pani u nas studiuje? Nigdy nie
widziałem pani na wykładzie.
- W ogóle nie studiuję. Za stara już
jestem. Przyszłam, bo wykład mnie
interesował.
Chyba wolno, prawda? Na tym, zdaje
się, polega idea uniwersytetu?
Wzruszyłem ramionami.
- Pewnie, że wolno. Dla kogo mam
podpisać?
- Dla mnie. Dla Patrycji.
Dziwne imię. Podpisałem jej książkę i
wtedy ktoś wyłączył oświetlenie auli.
Zapadł
pochmurny mrok i wydało mi się, że jej
oczy płoną fosforyczną zielenią niczym u
kota.
- Zgasili światło - skonstatowała. - A
chciałam pana jeszcze o coś zapytać.
Chyba nie
możemy rozmawiać po ciemku, jeszcze
ktoś sobie coś pomyśli. Może wypiłby
pan ze mną
kawę? Naprawdę podobała mi się
pańska książka. Oczywiście, jeżeli nie
ma pan czasu, to...
- Pani Patrycjo - powiedziałem, czując
jakieś dziwne dreszcze na plecach. -
Mam teraz
chwilę i z przyjemnością napiłbym się
kawy.
[...]
- Dobra - powiedziała i napiła się
koniaku. - Niech panu będzie. I tak
zrobiłam z siebie
wariatkę. Pewnie każdy świr pyta, czy
wierzy pan w magię, skoro pan o niej
wykłada, a pan
przecież jest naukowcem.
- Czym pani się zajmuje, pani Patrycjo?
- Po prostu Patrycjo. Projektuję i
zakładam ludziom ogrody. Z tego żyję.
Oprócz tego
jestem wiedźmą.
Wypiłem łyk kawy. Zapadła chwila
kłopotliwej ciszy, kiedy zastanawiałem
się, co, u
diabła, mana myśli.
- Nowoczesną wiedźmą? Uprawiasz
pozytywną magię wikkańską, modlisz
się do
drzew, wierzysz w Gaję, energię
kryształów i New Age? To dosyć
modne. I z punktu
widzenia etnologa ciekawe.
- Raczej z punktu widzenia psychiatry.
Nie wspominaj więcej przy mnie o tej
bandzie
porąbanych oszustów. Jestem wiedźmą.
Staroświecką, porządną czarownicą z
dziada
pradziada. A raczej baby prababy, bo to
idzie po linii żeńskiej. Zioła, uroki,
Klucz Większy
Salomona, średniowieczna magia
obrzędowa. To nie żadne hobby.
Uprawiam magię i
widziałam już w życiu cuda na kiju.
Uczyła mnie ciotka, bo matka za mało
umiała. Ma marny
talent. Moja rodzina liczy z pięćset lat,
jeżeli idzie o źródła pisane. Spróbuj
tylko teraz
zapytać, czy latam na miotle, to obleję
cię kawą, obrażam się i wychodzę.
Odkryłam karty.
Chodzi mi o to, czy ktokolwiek
kompetentny, choćby autor pewnej
książki, który, kiedy
byłam młoda, głupia i przerażona,
pozwolił mi zachować zdrowie
psychiczne, też w życiu coś
widział, czy też należę do rodziny
chorych na głowę bab, konsekwentnie
dziedziczących
ciężkiego pierdolca.
- Stanowczo nie wyglądasz na wariatkę.
- Gdybyś wiedział, co mi się zdaje, że
widziałam na własne oczy, to byś nie był
taki
pewien. Ja nie jestem. Wielu widziałeś
wariatów, żeby to ocenić?
Zapaliłem papierosa i zatrzasnąłem
zapalniczkę.
- Powiedzmy, że dostatecznie wielu.
Pochyliła się i spojrzała mi przeciągle
w oczy.
- Nie jestem pewna, czy rzeczywiście
widziałam to, co widziałam. Nie jestem
pewna,
czy mam dobrze w głowie. Nie chcę
pewnego dnia obudzić się w obitym
materacami pokoju
bez okna, smarując po ścianach
gównem.
Teraz ja spojrzałem jej w oczy.
- Rozumiem, o czym mówisz. Znacznie
lepiej niż ci się wydaje. Zróbmy mały
test.
- To znaczy?
- Zrób coś magicznego. Rzuć urok,
wykonaj sztuczkę. Tutaj. Przy mnie.
Roześmiała się drwiąco.
- Wyglądam jak Harry Potter?
Powiedziałam, że pracuję w cyrku, czy
jak? Co mam
zrobić? Zamienić tamtą laskę w żabę?
To tak nie działa. Mogłabym jej coś
zrobić, ale
potrzebowałabym jej włos, kroplę krwi
albo ślinę. Potrzebowałabym ziół i
tygodnia czasu. A
potem coś by jej się stało, ale trudno
przewidzieć co. Mam tu przeprowadzać
obrzędy?
Wyląduję w izbie wytrzeźwień. Mogę ci
natomiast powiedzieć, że ona jest w
ciąży i nie wie o
tym.
- A niby jak mam to sprawdzić? Zresztą
i tak zdałaś.
- Jak to?
- Gdybyś była stuknięta, próbowałabyś
coś zrobić. Nie wiem co. Coś głupiego.
Na
tym polegał test. Więc powiem ci: tak,
widziałem różne rzeczy, których nie
można
racjonalnie wytłumaczyć. Sęk w tym, że
widziałem ich za dużo. Nie mogę
powiedzieć ci: tak,
magia istnieje i widziałaś to, co
widziałaś, bo po pierwsze, nie wiem, co
widziałaś, a po
drugie, sam nie wiem, czy mam dobrze
w głowie. Rozumiesz? Mamy ten sam
dylemat.


Zobacz profil
Miss postów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 sierpnia 2017, o 08:25
Posty: 1717
Lokalizacja: Kraków
Pochwały: 49
Ulubiona autorka/autor: Anne Golon, Sylvain Reynard
Cytuj
Post 
13 marca 2018, o 20:48
Nie wiem co to, ale chyba chciałabym przeczytać.

_________________
"Każda książka pozwala nam na nowe marzenia." - Emma Chase


Zobacz profil
Pogromczyni gaduł
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 listopada 2015, o 18:19
Posty: 3809
Pochwały: 42
Ulubiona autorka/autor: Nie mam, czytam to co mi się spodoba;)
Cytuj
Post 
13 marca 2018, o 21:01
Też nie wiem, fragmenty ciekawe


Zobacz profil
Miss klawiatury
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 23 kwietnia 2013, o 00:11
Posty: 2381
Lokalizacja: na wschód od Edenu w cieniu dobrego drzewa
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Sandra Brown
Cytuj
Post 
14 marca 2018, o 11:05
Ja myślę, że warto to przeczytać :P


Podpowiedź 3


Ocknąłem się w smolistym, absolutnym
mroku, wśród ciasnoty, duchoty i zimna.
Usiłowałem wstać, lecz spowijało mnie
coś śliskiego, mocnego i szczelnego.
Nadal czułem
się rozbity i obolały, ale nie miałem już
wrażenia, że się rozpadam. Uniosłem się
i natychmiast uderzyłem głową w twardą
powierzchnię, która odezwała się
dźwięcznym łomotem. Po bokach też miałem ściany.
Nie mogłem się poruszyć, bo krępował
mnie sztywny, szeleszczący całun i
prostopadłościan stali wokół.
Pogrzebali mnie.
Dusiłem się. To pierwsza reakcja,
niemal gwarantowana u każdego.
Cokolwiek jako tako racjonalnego
dotarło do mnie po bliżej
nieokreślonym, czarnym
czasie histerycznej paniki. Na przykład
to, że wciąż żyję. Że jestem nagi, że coś
szorstkiego i zimnego odciska mi się wąskim pasem
od czoła po krocze, tnąc wzdłuż ciało na
pół. Że mój grób łomocze blaszanym, głębokim
dźwiękiem, który huczy mi w czaszce
blaszanym echem, tak samo jak własny ryk.
A potem zwróciłem uwagę na szorstki
pasek, który dzielił mnie na pół.
Zamek błyskawiczny. Spowijał mnie
worek do przechowywania zwłok.
Znalazłem własne zwłoki. Moje ciało
leżało w worku. Czarnym, grubym,
zapiętym na zamek na całej długości, z cuchnącego
plastiku, podobnym do wielkiego worka
na śmieci.
Dlatego się dusiłem. Worek nie
przepuszczał powietrza.
Miotając się w foliowym kokonie,
zdołałem przytknąć usta do suwaka i
pomiędzy jego nylonowymi zębami wessać trochę
powietrza. Tyle tylko, by nie zemdleć.
Wciąż dryfowałem na krawędzi paniki, była jak
huczący pożar za przymkniętymi
drzwiami od sypialni.
Wijąc się niczym wąż, zdołałem
przemieścić rękę wzdłuż ciała, aż do
twarzy, i namacać koniec zamka. Szereg zębów
zaciśniętych jak w przedśmiertnym
skurczu. Niewiele
z tego wynikło. W workach na zwłoki
nie wszywa się takich zamków jak w
śpiworach albo
namiotach, które mają języczek po obu
stronach. Przyczyna jest prosta -
otwieranie ich od
środka nie jest przewidziane.
Namacałem wózeczek - metalowe
czółenko, przesuwające się
po zębach, którego zadaniem jest łączyć
je albo rozdzielać, zależnie w którą
stronę jedzie.
Usiłowałem je odciągnąć. Bez skutku.
Zasunięty do końca. Byłem kompletnie
mokry od potu,
gruba, śliska folia kleiła mi się do ciała.
[...]
Żeby otworzyć zamek, trzeba złapać za
metalowy
języczek, który zwisa swobodnie pod
wózeczkiem. Dźwignia unosi rygiel i
czółenko jest
wolne. Może jechać swobodnie po
suwaku, bardzo lekko. Ale żeby
pociągnąć języczek,
trzeba być na zewnątrz, a nie w środku.
Słychać było tylko mój syczący oddech,
szelest grubej folii i blaszany łomot,
kiedy obijałem się o ścianki grobowca. O tym
ostatnim usiłowałem nie myśleć.
Trzymać pożar za
zamkniętymi drzwiami. Ignorować rudą
poświatę nad progiem i dym sączący się
szczelinami.
Nie teraz.
Teraz zagadnieniem był zamek
błyskawiczny. Trzymałem wewnętrzną
część wózeczka palcami i usiłowałem
przesuwać go do przodu i do tyłu, w
nadziei, że zrobię choć
mały otwór. Próbowałem sięgnąć do
języczka z boku, przez folię, ale nie
mogłem go namacać. Usiłowałem przycisnąć
palcami przez folię jedną stronę
wózeczka i unieść rygiel.
Używałem zębów i języka.
Potrzebowałem maleńkiego otworu,
choć na kilka ząbków, żeby
wystawić przynajmniej palec.
Nic. Suwak tkwił jak przymurowany.
Musiałem przerywać co chwilę i
oddychać, przycisnąwszy usta do
suwaka, ale
powietrze wydawało się coraz cięższe.
Kończył się tlen. Wkrótce zacznę
oddychać dwutlenkiem węgla, coraz płycej i
szybciej, krew zacznie mi łomotać w
skroniach, pojawi się
pisk w uszach. A potem zapadnę się
powoli w czarny tunel, jakbym wjeżdżał
windą do kopalni. Na zawsze.
Pot gryzł mnie w oczy i spływał
strugami po całym ciele, a ja szarpałem
się z zamkiem coraz rozpaczliwiej.
Wielokrotnie usiłowałem rozedrzeć
worek, rozpychając się na
wszystkie strony, ale było za ciasno, a
folia bardzo gruba. Kiedy dźgałem w
górę, trafiałem na
wieko, kiedy ciągnąłem na boki,
pchałem ściany.
Długo trwało, zanim udało mi się
pomyśleć.
Uniosłem się, ile się dało, i dźgnąłem
przed siebie, wwiercając palec w folię.
Pchałem
jak szalony i poczułem, że folia zaczyna
się rozciągać, oblepiając opuszek, i w
końcu pęka.
Rozdarłem dziurę i opadłem z sił,
wdychając łapczywie resztki powietrza.
Było ciężkie, gęste
i cuchnęło jakby starymi, przepoconymi
skarpetami.
Wysunąłem dłoń przez dziurę i
namacałem suwak. Rozległ się terkot i
zamek rozpiął
się łatwo, bez najmniejszego wysiłku.
A potem leżałem bezwładnie w
rozpiętym plastikowym kokonie, nie
mając siły, żeby
się poruszyć. Pokonałem worek.
I znajdowałem się wewnątrz metalowej
trumny.
Dopiero po pewnym czasie
zorientowałem się, że słyszę jakieś
dźwięki. Jakby
buczenie transformatora, jakiś rytmiczny
syk, elektryczne brzęczenie. Blisko, z
pogłosem.
Nasłuchiwałem uważnie, bardzo długo, i
czułem, jak pomalutku rośnie we mnie
nadzieja.
Nigdy mnie dotąd nie pogrzebano, ale
jednej rzeczy byłem pewien. W grobach
nie słychać dźwięków. Jest cicho - jak w
grobie. Świat martwych nie potrzebuje
elektrycznych
urządzeń. Słyszałem je tuż - za ścianą.
Wszystkie boki trumny były idealnie
gładkie, teraz mokre i śliskie od mojego
potu, ale
także wściekle zimne. Na ściankach
zbierał się szron. Nie zauważyłem tego
wcześniej, bo
kiedy spowity workiem i walczący z
zamkiem oblewałem się potem,
wydawało mi się, że
leżę w piecu. Ale to nie był piec.
To była lodówka. A ja leżałem na
stalowej, ażurowej półce, na jakichś
poprzecznych rolkach.
Dopiero wtedy zrozumiałem.
To nie trumna przysypana zimną ziemią.
To szuflada. Szuflada w chłodni, w
szpitalnej kostnicy.
Jeżeli miałem się stąd wydostać,
musiałem próbować się wysunąć, a nie
atakować bezsilnie sufit. Jestem w szufladzie.


Zobacz profil
Miss klawiatury
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 23 kwietnia 2013, o 00:11
Posty: 2381
Lokalizacja: na wschód od Edenu w cieniu dobrego drzewa
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Sandra Brown
Cytuj
Post 
15 marca 2018, o 11:05
Pora na rozwiązanie zagadki - Popiół i kurz: Opowieści ze świata Pomiędzy Jarosław Grzędowicz. Biorąc tę książkę do ręki nie spodziewałam się tak dobrej zabawy. Scena w kostnicy, której kawałek zamieściłam, jest bezcenna moim zdaniem :hihi:
Gio, jeśli ta książka wpadnie Ci w ręce spróbuj. Choć nie zamieściłam stosownych fragmentów, to jest takie horrorowate.
Książka ta składa się z opowiadania napisanego wcześniej i reszty, opowiadanie nie dorównuje reszcie, ale da się przeczytać. Ja najbardziej żałuję, że to nie jest cykl. Z drugiej jednak strony, jeśli autor nie miał pomysłu na większą całość, to może lepiej, że jest jak jest.


Zobacz profil
Pogromczyni gaduł
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 listopada 2015, o 18:19
Posty: 3809
Pochwały: 42
Ulubiona autorka/autor: Nie mam, czytam to co mi się spodoba;)
Cytuj
Post 
15 marca 2018, o 11:46
Zapiszę sobie


Zobacz profil
Rozpisana cesarzowa
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 8 listopada 2012, o 22:17
Posty: 27804
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Różnie to bywa
Cytuj
Post 
15 marca 2018, o 12:43
A znasz „Pan Lodowego Ogrodu”?

_________________
Nie ma dobrych książek dla głupca, możliwe, że nie ma złych dla człowieka rozumu.
Denis Diderot


"If you want it enough, you can always get a second chance." MM
*
“I might be accused of social maladjustment,” said Daniel. “But not a psychopath. Please. Give me some credit.” MM
*
Zamienię sen na czytanie.


Zobacz profil
Pogromczyni gaduł
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 listopada 2015, o 18:19
Posty: 3809
Pochwały: 42
Ulubiona autorka/autor: Nie mam, czytam to co mi się spodoba;)
Cytuj
Post 
15 marca 2018, o 13:32
Nie, jakoś nie ciągnęło mnie nigdy do fantastyki


Zobacz profil
Odkrywczyni orientu
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 28 grudnia 2015, o 10:41
Posty: 2532
Lokalizacja: Tarnów
Pochwały: 51
Ulubiona autorka/autor: Gabriel Garcia Marquez
Cytuj
Post 
15 marca 2018, o 16:13
A przeszło mi przez głowę że to morze być Grzędowicz. Ale ja dopiero na drugim tomie "Pana Lodowego Ogrodu jestem" i dopiero zaczynam poznawać autora.

_________________
A tyś lot i górność chmur
blask wody i kamienia.
Chciałbym oczu twoich chmurność
ocalić od zapomnienia.


Zobacz profil WWW
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 585 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10 ... 24  Następna strona

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by STSoftware for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL